Doświadczam

Disco renesans


  • 0
Zespół weekend (mat. promocyjne)

Zespół weekend (mat. promocyjne)

Disco polo powróciło – to fakt. Nie jest to jednak taki sobie zwyczajny comeback, tylko zmasowany atak z użyciem wszystkich możliwych mediów.

Rzeki przepłynąłem, góry pokonałem…

Samo określenie „powrót” w odniesieniu do tego rdzennie polskiego gatunku muzycznego może być pojmowane dwojako. Osoby pamiętające pierwszy boom na disco polo mogą postrzegać to, co w tej chwili dzieje się z muzyką ich młodości, jako najprawdziwsze powstanie Feniksa z popiołów.

Młodsze pokolenie wie jednak, że odbyło się to trochę inaczej. Disco polo tak naprawdę nigdy do końca nie zniknęło – po prostu zeszło do podziemia, by tam, wykorzystując wielkie forum opiniotwórcze w postaci Internetu, spokojnie przygotować grunt do spektakularnego kontrataku.

[swf]http://youtu.be/62Y_OArMGOk[/swf]

Coś z niczego

Disco polo pojawiło się w Polsce w latach 80., a największą popularnością cieszyło się dekadę później. Była to nasza odpowiedź na przeboje w stylu Italo disco, święcące triumfy na ówczesnych światowych listach przebojów. Sandra Cretu, Modern Talking, Sabrina i inni wykonawcy muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej przeżywali wtedy swój złoty okres.

Prekursorzy gatunku w Polsce nie mieli łatwo. Przedstawiciele mediów publicznych obchodzili disco polo z daleka, całkowicie bojkotując ten rodzaj muzyki. Nagrania przeprowadzano więc w arcyprymitywnych warunkach – najczęściej w garażach, przy użyciu starych magnetofonów, by jak najszybciej trafić na taśmę kasety i stoisko na bazarze z muzyką chodnikową. Właśnie w takich średnio profesjonalnych „studiach” powstawały pierwsze przeboje takich gwiazd sceny disco, jak Boys, Bayer Full, czy Shazza.

[swf]http://youtu.be/chRkE6v32Cs[/swf]

Król disco

Na to miano bez dwóch zdań zasługuje Sławomir Skręta – założyciel firmy fonograficznej Blue Star. Swego czasu polówki, służące każdemu szanującemu się bazarowiczowi jako stragany, uginały się pod ciężarem kaset z charakterystycznym logo w kształcie gwiazdy.

Na uzyskanie zysku ze sprzedaży nagrań nie było wtedy zbyt wiele czasu. Rynek w ekspresowym tempie zalewała fala pirackich kopii, które przy odrobinie samozaparcia produkować mógł każdy użytkownik magnetofonu.

Telewizja i mafia

Proste, rzewne teksty i melodyjność piosenek spowodowały, że disco polo zdobyło olbrzymią popularność. Sukces tej muzyki był tym cenniejszy, że osiągnięty został w zasadzie tylko poprzez funkcjonowanie w tzw. drugim obiegu – bez wsparcia państwowej telewizji i radia.

Przełom w tej kwestii nastąpił wraz z początkami prywatnej telewizji w Polsce. Stacja Polsat wylansowała wtedy kultowe dziś programy, takie jak Disco Relax i Disco Polo Live, w których emitowane były teledyski najpopularniejszych discopolowych wykonawców. Wyemitowanie klipu „swojego” wykonawcy było bardzo kosztowne – legenda głosi, że pieniądze przeznaczone na wypromowanie konkretnego artysty ledwo mieściły się w neseserze. Mamona na ten cel często pochodziła od nietypowych dobroczyńców – mafiosów, dla których bazarowy system sprzedaży kaset był fantastycznym sposobem na szybkie wzbogacenie się.

[swf]http://youtu.be/DmXYzYu76Wc[/swf]

Pluskwa milenijna i odwilż

Na przełomie wieków disco polo straciło na popularności, głównie przez napływ nowych gatunków muzycznych, wędrujących do Polski zza oceanu, takich jak m.in. hip-hop czy przeróżne odmiany popu. Disco Relax zniknął z anteny Polsatu, a artyści związani z disco polo stopniowo przenikali do świata Internetu.

Sieć okazała się idealnym papierkiem lakmusowym. Dzięki sugestiom internautów możliwe było zmodyfikowanie muzyki na tyle, by odpowiadała ona oczekiwaniom współczesnego odbiorcy, a równocześnie nie zatraciła swego „jedynego w swoim rodzaju” stylu.

O, o, o, o!

Przepis na sukces pozostał w zasadzie ten sam: radosna prostota, pozbawiona krzty agresji i negatywnych emocji. Jednak nie da się nie zauważyć różnic między „nowym” i „starym” disco polo. To dzisiejsze wciąż jest łatwe w odbiorze (może nawet aż za bardzo), ale już nie kole w oczy tak mocno jego przaśność. Tylko tyle i aż tyle wystarczyło, by artyści zakorzenieni w gatunku rozkochali w swojej muzyce nową, znudzoną monotonną „papką z radia” publikę.

Idealnym przykładem discopolowej „nowej fali” jest piosenka, której zabraknąć nie mogło na żadnej sylwestrowej imprezie. Mowa tu oczywiście o bijącym rekordy popularności utworze zespołu Weekend, pt. „Ona Tańczy Dla Mnie”.

Eskalacja

Tym razem nie obyło się bez sukcesu w najpopularniejszych mediach. Powstały kanały TV i audycje radiowe poświęcone wyłącznie disco polo, a piosenki zespołów wykonujących muzykę z tego nurtu są na YouTubie słuchane równie chętnie (a czasem nawet chętniej) jak utwory popowych wykonawców. Nikogo nie dziwi również obecność gwiazd disco polo na najróżniejszych festiwalach, z transmitowanymi w TV imprezami sylwestrowymi włącznie.

Niech żyje wolność

Wydaje się, że disco polo czeka świetlana przyszłość. Dzisiejsze stare wygi przeboje młodości zawsze wspominać będą z rozrzewnieniem, a młodsza publika doczekała się nowego pokolenia artystów, szytego dla niej na miarę. Nic tylko schować inteligenckie pretensje do kieszeni i gnać na parkiet!

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
LARP, czyli gra terenowa dla fanów fantastyki. Dlaczego warto zostać rycerzem?
Doświadczam
Odzyskane dziedzictwo. Tradycyjne europejskie sztuki walki
Doświadczam
Muzyka – jak na nas wpływa?