Korzystam

Tom Cruise wraca do akcji


  • 0
(Fot. Flickr/ianfromblighty/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/ianfromblighty/Lic. CC by)

Wydaje się, że najlepszy aktor wśród scjentologów powoli wychodzi z niezbyt chlubnego cienia wyznawanej przez siebie religii. Pomocny okazał się powrót do repertuaru opartego na starym dobrym kinie akcji, czego potwierdzeniem jest występ Cruise’a w wyczekiwanym „Jacku Reacherze”.

Cruise, Tom Cruise

– Słyszałeś? Zekranizowali przygody Jacka Reachera, premiera filmu w styczniu.

-O! Kto zagrał Jacka?

-Tom Cruise.

-O, cholera! Muszę to zobaczyć!

Powyższa, zasłyszana przez autora niniejszego tekstu konwersacja, udowadnia dobitnie, że Cruise’owi do aktorskiego wypalenia daleko, a jego nazwisko wciąż działa nęcąco na kinomaniaków. Nie należy jednak zapominać, że przez ekscesy w życiu osobistym kariera gwiazdora w pewnym momencie stanęła pod znakiem zapytania.

Odjazd

Napisać, że problemy Cruise’a zaczęły się wraz z intensyfikacją jego fiksacji na scjentologii, to tyle, co nie napisać nic. Tu potrzebne są konkretne przykłady, których w tym przypadku jest aż nadto.
Cierpiącej na depresję poporodową aktorce Brooke Shields Cruise wytykał, że ta próbowała poradzić sobie z dolegliwością w nieodpowiedni sposób. Zalecił jej… zażywanie witamin. Popularności nie przysporzyło mu także słynne skakanie po kanapie w programie Oprah Winfrey, spowodowane szaleńczym uczuciem do Katie Holmes.

(Fot. Flickr/tinou/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/tinou/Lic. CC by)

Prawdziwą bombą okazało się nagranie, które wyciekło do sieci kilka lat temu. W zarejestrowanym materiale Cruise, jako jeden z guru kościoła scjentologicznego, z przesadną ekspresją opowiada o zaletach swojego wyznania. Tezy, które stawia podczas przemowy, do popularnych raczej nie należą. Gwiazdor namawia w niej m.in. do bojkotu psychiatrii, ponieważ jest to nauka „oszukańcza”. W opozycji do prawd objawionych, głoszonych przez scjentologów, rzecz jasna.

Bo to dobry aktor był

Jeśli zestawić karierę Cruise’a jako aktora i jego poczynania jako piewcy scjentologii, uzyskamy wykresy o wskazaniach idealnie przeciwnych. W swoim „pierwszym” zawodzie gwiazda „Wojny światów” zalicza sukces za sukcesem praktycznie od samego początku przygody z ruchomymi obrazami.

Zwrócił na siebie uwagę już w pierwszej roli – w „Niekończącej się miłości” (1981) Franca Zeffirelliego. Furorę zaczął robić już w dwa lata później, gdy publika pokochała odgrywanego przez niego bohatera filmu „Ryzykowny interes” (1983), Joela Goodsona – młodziana, któremu obce są wszelkie normy moralne, co nie pozbawia go oszałamiającego uroku osobistego.

Top Cruise

Już trzy lata później Cruise zagrał w filmie, który uczynił z jego twarzy praktycznie narodowy symbol Ameryki. Mowa, oczywiście, o „Top Gunie” Tony’ego Scotta. Po jego obejrzeniu każdy nastolatek zza oceanu chciał być taki cool jak grany przez Cruise’a młody i niepokorny pilot Maverick.

Film okazał się sukcesem pod absolutnie każdym względem. Sprawdził się idealnie jako obraz motywacyjny, zachęcający młodych chłopaków do służby w siłach powietrznych USA, a także osiągnął same szczyty box office’u. Zarobił oszałamiającą, zwłaszcza jak na tamte czasy, kwotę ponad 350 milionów dolarów. Również gaża samego Cruise’a za „Top Gun” należała do rekordowych – wyniosła w sumie 2 miliony dolarów.

Hit lista

Kolejne przeboje lgnęły do Cruise’a w sposób wręcz magiczny. Jego kreacje w tytułach takich jak „Rain Man” (1988) i „Urodzony 4 lipca” zostały docenione przez krytyków – za występ w tym drugim aktor otrzymał nominację do Oscara. W sumie dotychczas zgromadził ich trzy – pozostałe za role w filmach „Jerry Maguire” (1996) i „Magnolia” (1999).
Między obrazami, za które ceniła go Akademia, Cruise stworzył kolejną, ikoniczną dla całej kinematografii postać – Ethana Hunta, specjalisty od misji niemożliwych. Nakręcone dotychczas cztery części cyklu „Mission: Impossible” wzbogaciły konto odtwórcy roli głównej o ok. 250 milionów dolarów! A przecież pomiędzy kolejnymi odcinkami przygód Hunta nasz gwiazdor nie próżnował i kręcił kolejne kasowe hity, takie jak chociażby „Vanilla Sky” (2001) czy „Ostatni samuraj” (2003).

(Fot. Flickr/alan-light/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/alan-light/Lic. CC by)

Zresztą do spraw finansowych „Tommy” zawsze miał nosa. Za występ w „Wojnie światów” Spielberga zamiast klasycznej gaży zadowolił się dwudziestoma procentami wpływów z box office’u. Opłaciło się, ponieważ jedna piąta całej puli opiewała na kwotę zbliżoną do 100 milionów dolarów.

Zadyszka

Niewielkie zwolnienie tempa w hitozbiorze Cruise’a nastąpiło wraz z niedawnym występem aktora w musicalu „Rock of Ages” (2012). Widowisko, mające w zamierzeniu przyciągnąć do kin tłumy ludzi spragnionych elektryzującego, muzyczno-aktorskiego show, okazało się niestety kompletną klapą. Podobnie zresztą jak trwające od 2006 roku małżeństwo Cruise’a z Katie Holmes (tak, tą Holmes, dla której skakał po kanapie w telewizji). Rozstanie nastąpiło w 2012 roku, rzekomo z powodu scjentologicznych zakusów Cruise’a w stosunku do 6-letniej córeczki byłej pary – Suri.

Powrót do źródeł

Wygląda na to, że i tym razem aktorstwo przyjdzie Cruise’owi z pomocą. Rola Jacka Reachera – popularnego bohatera powieści sensacyjnych brytyjskiego pisarza Lee Childa – wydaje się napisana specjalnie dla niego. Na 2014 rok zapowiadana jest także kolejna część „Mission: Impossible”. I to chyba najlepsze, czego można słynnemu aktorowi życzyć – oddania pracy. Bo najwyraźniej w wolnym czasie nie radzi sobie sam ze sobą.

[FM_form id="2"]
Korzystam
Niezbędnik biegacza
Korzystam
Książka czy e-book?
Korzystam
Kredyt hipoteczny – co wiedzieć trzeba i wypada?