Bez kategorii

Niby-życie w paradokumentach – jak daleko może posunąć się ludzka głupota?


  • 3

Ogłupiające działanie telewizji zawsze zdawało mi się oczywiste. Było ono jednak subtelne, zaszyte pod różnymi pretekstami. Teraz to działanie stało się tak widoczne, jak jaskarwy neon krzyczący: uwaga, głupota!

Paradokumenty, które są tworzone w tym celu zyskują coraz większe zainteresowanie. A ponieważ każdy mówi, że ich nie ogląda – skąd potrzeba na nowe?

W swojej głowie potrafiłam wymienić około trzech paradokumentów – docusoap – programów bazowanych na rzekomo prawdziwych zdarzeniach i intensywnych emocjach. Jak się okazało – istnieje ich przynajmniej kilkanaście. Wyglądają jak dokumenty: są opatrzone zmyślnymi komentarzami bohaterów jednak ich fabułą jest telenowela.

Pierwsze z nich powstały około dwadzieścia lat temu, jednak w polskiej ramówce święcą tryumfy od około dwóch lat od czasu pamiętnego „Mięsnego Jeża”. I chociaż każdy boki zrywał oglądając zaskakujący kunszt antyaktorski ochotników, bezsensowne wypowiedzi i brak konkretnego scenariusza twierdząc, że to niezwykle głupie przedstawienie – niektórzy pozostali przed telewizorami do dziś.

Dlaczego ty?

Podstawowe pytanie, które możemy postawić każdemu fanowi tego typu programów to wołające o natychmiastowe wyjaśnienia „dlaczego to oglądasz?!” Wygląda na to, że powodów jest tyle, co oglądających, a ta liczba zaskakuje. Oglądalność najpopularniejszego z nich: „Dlaczego ja?” wynosi ponad dwa miliony widzów! Co dwudziesty polak siada więc każdego dnia od poniedziałku do piątku o godzinie siedemnastej, aby przyglądać się losom dotkniętych dramatycznymi przeżyciami ludziom, tak zwyczajnym jak my sami aby przeżywać z nimi tragiczne wydarzenia.

Jednym z powodów jest więc identyfikacja. Czujemy się tacy sami, jak bohaterowie, współczujemy im i razem z nimi wczuwamy się w „Trudne Sprawy”. Nasze życie nie jest aż tak bardzo emocjonujące, a więc przeżywanie z nimi w bezpiecznym kącie pokoju ich własnych życiowych rozterek daje nam poczucie przygody.

Po drugie: przypadek. Oglądamy, bo większość z paradokumentów leci o godzinie, kiedy wracamy z pracy, jemy obiad i odpoczywamy. Akurat jest, więc można pooglądać. Dokumentalna telenowela odmóżdża, bawi i powoduje, że nasze własne życie postrzegamy w lepszym świetle. Nie jest przecież aż tak złe, jak to na ekranie.

Po trzecie: zabawa. Udział w tego typu programach może wziąć każdy, od pani Krysi z warzywniaka po doktoranta chemii. Nie ma znaczenia twoje wykształcenie, jedynie wątpliwa zdolność do gry aktorskiej. W kolecje na casting możesz stać jednak długo, jak to było w przypadku „Pamiętników z wakacji”. Chętnych jest wielu. Wyjazd do Hiszpanii, hotel all inclusive i do tego średniej wysokości gaża stają się apetycznymi argumentami za. Aktorzy amatorzy mają szansę pokazać się i mieć swoje pięć minut a wyniki ogromnej ilości dubli pojawiają się na szklanych ekranach. Strach pomyśleć, jak wyglądają sceny wycięte.

Ze strony producentów sprawa jest równie kusząca. Każdy odcinek jest tani w nakręceniu. Nie ma potrzeby zatrudnienia wytrawnego scenarzysty a tym bardziej aktorów. To kosztuje prawie nic w porównaniu do zysku, jaki przekładając oglądalność na pieniądze musi być oniemiający. Zdaje się, że Okił Khamidow – scenarzysta i reżyser lwiej części tych produkcji znalazł kurę znoszącą złote jajka, bo paradokumenty wyrastają jak grzyby po deszczu w codziennej ramówce.

Dramat!

To po czwarte. Bo czy ktoś kiedykolwiek zastnawiał się dlaczego te programy nie pokazują życia wymarzonego, lepszego, pozytywnego? Ja to zrobiłam. Odpowiedź jest prosta: nikt ich by wtedy nie oglądał!

Ludzie kochają dramaty. Lubią przecież narzekać. Chociaż wyrzekają się skłonności do dramatyzowania nic robią nic, aby było miło i przyjemnie, zamiast tego z uwielbieniem taplają się w stwierdzeniu „życie jest trudne”. Niczym męczennicy średniowiecza siadają przed telewizorami aby kiwać głowami: taaak, życie to faktycznie porażka. Kochają być ofiarami, o czym świadczą tytuły („Dlaczego ja?”, „Zdrady”). Docusoap bazuje na najniższych ludzkich instyktach.

Wyciąga na światło dzienne złość, zazdrość, zawiść, bezsilność i nasze wielkie ego. Ostatnio Polsat wypuścił absolutną nowość, sądowe show „Czyja wina?”. Oh, naprawdę? Myślałam, że tytuł to jakiś żart. Niestety. Czy jesteśmy aż tak bardzo żądni poszukiwania winnych oraz skrzywdzonych?!

„Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota.
Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości.”
– Albert Einstein

Zdawać by się mogło, że ostatnia nadzieja upadła, kiedy okazało się, że nawet TVP 1 postanowiła wypuścić tego typu programy. „Uwikłani”, „Komornicy”, „Prawnicy” i „Małżonkowie” mieli umilać popłudnia. Być może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło bowiem pomysł okazał się nietrafiony, a programy zdjęto z anteny ze względu na niską oglądalność.

Wyrzuć telewizor

Może być przez okno. Najlepiej na imprezie, aby można byłoby wznieść toast za proces myślenia. To miałam właśnie ochotę zrobić, kiedy dla potrzeby napisania artykułu postanowiłam obejrzeć któryś z odcinków. Z ogromną determinacją zdecydowałam się wytrwać do końca. Czułam jednak, że poziom mojej inteligencji w funkcji czasu, jaki mija z każdą zmarnowaną minutą życia spada niczym tupolew aby rostrzaskać się zaczepiwszy się o brzozy.

Niestety, poległam po połowie przecierając ze zdumieniem oczy jak moja rodzinka wcale nie wydawała się czuć podobnie. Twierdziwszy, że wiedząc iż, to głupie oglądali dalej, czekając na finisz reklam, aby dowiedzieć się, co wydarzy się na końcu.

Koniec końców nie oglądam telewizji od kilku ładnych lat i być może wykształciłam pewien rodzaj alergii. Akurat takiej alergii życzę każdemu myślącemu człowiekowi.

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Luksusowe hotele w Zatoce Perskiej
Bez kategorii
(Po)wolne miasta
Bez kategorii
Amerykański 1% – jak wygląda życie najbogatszych ludzi w USA?
  • Manam

    „Czułam jednak, że poziom mojej inteligencji w funkcji czasu, jaki mija
    z każdą zmarnowaną minutą życia spada niczym tupolew aby rostrzaskać się
    zaczepiwszy się o brzozy.” – co za artystyczne porównanie.

    Artykuł
    nie jest jednak rzetelny, a przedstawia jedynie Pani punkt widzenia, co
    oczywiście jest wielką wadą współczesnych tekstów dziennikarskich.
    Chętnie przeczytałabym nieco więcej statystycznych faktów na temat
    programu, który zrzesza przed telewizorami 2 miliony osób (!). Warto
    także, przy przedstawianiu tego tematu, wziąć pod uwagę pokolenie
    starsze, które stanowi (jestem o tym przekonana) większość audytorium.
    Nazywanie programu o tak szerokim zainteresowaniu społeczeństwa
    „głupotą” jest niezręczne, nawet jeżeli to słowo jest bliskie opinii
    autora. To trochę jak porównanie wyznawców osławionej brzozy do
    frajerów.

    Z niecierpliwością czekam na rzetelne i niejednostronne dziennikarstwo

    PS: Tytuł mówi sam za siebie i jasno wskazuje, że autor uważa 2 miliony osób w Polsce (przy 38milionowej populacji) za głupków.

    Pozdrawiam, manam

    • Andżelika Bieńkowska

      Droga/Drogi Manam

      Oczywiście – artykuł miał być pewną formą prowokacji.
      Właściwie uczę się pisania rzetelnych treści i zazwyczaj staram się przedstawić sprawę pod wieloma kątami, tak aby czytelnik sam zdecydował jak dany temat postrzegać.

      Zauważyłam jednak, że często w takich artykułach brakuje osobistej opinii autora, bo przeważają suche fakty, a czasami trzeba mieć odwagę aby ją wyrazić.

      Potraktowałam więc napisanie tego jak swoisty manifest własnej opinii, która – jak każda – w ogóle nie jest obiektywna, a dotyczy raczej osobistych odczuć jednej osoby. Uznałam, że moja opinia może mieć dla kogoś znaczenie i być może zastanowi wspomnianą część polskiego społeczeństwa do jakiś przemyśleń. Nazwałabym to raczej felietonem i próbą ubrania swojej opinii w ciekawe do przeczytania słowa.

      Nie zgadzam się jednak z tym, że nazywanie jakiegoś zachowania „głupotą” oznacza, że uważam ludzi za GŁUPICH. Oceniajmy zachowanie a nie ludzi. Każdy czasami popełnia głupie błędy włącznie, a może przede wszystkim ze mną na czele. Nikogo nie wyzwałam od frajerów czy ludzi głupich.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie!
      Namaste

  • Mad

    Najlepszy sposób- pozbyć się telewizora. Amen.