Mieszkam

Miasta zepchnięte do podziemi


  • 0
(Flickr/duremi/by CC)

(Flickr/duremi/by CC)

Mają swoje ulice, kościoły, magazyny, witryny sklepowe, a nawet domy i powszechnie nazywa się je miasta, a mimo to próżno szukać ich na Google Street View. Niektóre stanowią turystyczną atrakcję, inne są (lub do niedawna były) pilnie strzeżoną tajemnicą. Oto kilka podziemnych miast, które z całą pewnością warto zobaczyć.

Coober Pedy czyli białego człowieka dziura w ziemi

Miasteczko Coober Pedy znane jest przede wszystkim jako „światowa stolica opali”. Kiedy w 1915 roku odkryto te bogactwa, w gazetach pisano „przedstawione zostały tak entuzjastyczne raporty na temat opali ‘wystających z ziemi’ i ‘wydłubywanych przy pomocy noża’, że szaremu człowiekowi wydaje się, że wystarczy tam pojechać, aby zbić fortunę”. Nie było to jednak aż tak proste. Owszem, to Coober Pedy w największej mierze zaopatruje świat w opale. Jednak życie tam nie jest łatwe, ze względu na ekstremalny klimat.

Właśnie dlatego około połowa populacji, obejmującej jakieś 40 narodowości, mieszka w podziemnych pokojach. Dają one schronienie przed skrajnymi temperaturami, które w dzień sięgają nawet 55 stopni, podczas gdy zimowe noce bywają mroźne. Oprócz podziemnych mieszkań, znajdują się tam podziemne kościoły, hotele, a niektóre z domów mają nawet podziemne baseny! Nie powinna więc nikogo zaskakiwać nazwa, która pochodzi od aborygeńskiego kupa-piti i ma podobno oznaczać „białego człowieka dziura w ziemi”.

Uwaga, zapadnie!

Wyobraźcie sobie, że jest rok 1908. Siedzicie w ulubionym barze w Portland w Oregonie. Wypijacie kilka kufli zimnego piwa z kumplami. Śmiech, żarty, opowiadania brzmią coraz mniej zrozumiale, w miarę jak stajecie się coraz bardziej nietrzeźwi. Idąc do łazienki staracie się utrzymać coś w rodzaju linii prostej. Nagle pod nogami otwiera się klapa i spadacie w ciemność. Materac łagodzi upadek, ale po chwili gdy wzrok przyzwyczaja się do mroku, orientujecie się, że jesteście w klatce. Dookoła niej porozrzucane szkło. Nawet jeśli uda się wydostać z klatki, porozrzucane szkło porani stopy, bo ktoś zdążył wam już zabrać buty. Ślady krwi pozwolą łowcy z łatwością was odnaleźć. Właśnie zostaliście porwani.

Taki scenariusz był bardzo powszechny w Portland w latach 1850 – 1941, kiedy to silni mężczyźni przez zapadnie podłogach barów wpadali do podziemnych tuneli zwanych „Tunelami Shanghai”. „Tunele zawdzięczają przydomek „szanghajskie” zwyczajowi praktykowanemu w Portland w XIX wieku, znanemu jako „szanghajowanie”. Polegał on na porywaniu mężczyzn i transportowaniu ich podziemiami na nabrzeże, gdzie byli sprzedawani kapitanom statków w charakterze niewolniczej siły roboczej. W okresie prohibicji tunele służyły do przemycania alkoholu; wykorzystywano je również do przetrzymywania porwanych kobiet, które miały trafić do domów publicznych.” – przeczytać można w Świecie Podróżników.

Ściśle tajne łamane przez poufne

Sewastopol to słynne miasto położone na Krymie, które przez wiele lat stanowiło bazę Floty Czarnomorskiej. Na rozkaz Stalina wybudowano tam tzw. miasto bliźniacze, położone pod ziemią. Prawdziwe miasto, bo oprócz bunkrów stanowiących arsenały broni czy porty dla łodzi podwodnych, znajdować się tam miały także szpitale, punkty dowodzenia, a nawet szkoły. Budowy nigdy w pełni nie ukończono i dzisiaj znaczna część tych podziemnych budynków, które miejscami mają nawet kilka pięter, niszczeje. Mimo to nawet dziś wielu mieszkańców tego miasta nie ma pojęcia o tym, że pod ich stopami rozciąga się drugi Sewastopol, tyle że podziemny. Warto obejrzeć reportaż z cyklu Szerokie Tory, w którym Barbara Włodarczyk penetruje bliźniacze miasto wraz z byłym oficerem Eduardem Rogowskim.

Podziemne labirynty z ludzkich kości

(Flickr/macsurak/by CC)

(Flickr/macsurak/by CC)

Katakumby pod Paryżem znane są na całym świecie – ta pajęczyna rozciąga się na głębokości ponad 90 metrów pod ulicami miasta na obszarze 770 hektarów. Część tego rozległego labiryntu to w gruncie rzeczy kamieniołom. Wydobywano tu bowiem wapień, który służył później do budowy paryskich chodników, mostów i budynków.

Jednak na zwiedzających to miejsce turystach wrażenie robi coś więcej niż tylko ogrom tego labiryntu. Otóż katakumby te stały się zbiorową mogiłą dla ponad 6 milionów ludzi. Mamy tu namacalny danse macabre, biedni i bogaci, zdrowi i szaleńcy, czyści i zepsuci – leżą tutaj obok siebie zrównani przez śmierć. Przerażające jest to że budowniczy układali kości zupełnie na oślep, nie zważając na to do kogo należą. W czasie francuskiej rewolucji zabrakło miejsca na cmentarzach i rząd postanowił zaoszczędzić przestrzeń przenosząc kości zmarłych do pustych kamieniołomów.

Polskie lochy, piwnice, korytarze

W Polsce też mamy kilka podziemnych miast. Najbardziej chyba fascynującym jest Sandomierz. „Sandomierskie lochy do dziś otocza aura tajemnicy. Drążone przez wieki pod miastem korytarze i komory, według ustnych przekazów, ciągną się do podmiejskich wiosek Kobierniki i Krakówka, a nawet dalej – pod dnem Wisły, aż do zamku w Baranowie Sandomierskim.” – czytamy na stronie polskaniezwykla.pl .

Równie ciekawe są podziemia Rzeszowa, w którym kwitł intensywny handel lecz brakowało miejsc na magazynowanie towarów. „Pomysłowi rzeszowianie poradzili sobie z tym problemem, kopiąc magazyny w formie piwnic, nazywanych po staropolsku grubami, pod budowanymi wokół rynku domami. Miasto się rozwijało, więc grub potrzeba było więcej. Dlatego też piwnice kopano coraz głębiej, nawet do 12 – 13 metrów w głąb ziemi. Stopniowo wychodzono też z nimi spod budynków bezpośrednio pod płytę rynku. Podziemny labirynt rozbudowywano jeszcze w XVIII wieku.” – pisze Janusz Dźwierzyński i dalej dodaje „Piwnice pod rynkiem nie były wyłącznie magazynami. Te, znajdujące się w suterenach, pełniły funkcję sklepów. Te głębsze wychodziły poza fundamenty budynków i biegły pod rynkiem, w kierunku sąsiednich ulic i placów. W taki sposób stworzyły one podziemną infrastrukturę, niemal drugie miasto.”

Krakowskie podziemia są nieco odmienne od pozostałych . Nie są to drążone tunele, czy piwnice i budynki tworzone tak jak w poprzednich przypadkach. Raczej odkopane fundamenty miast, piwnice, które przez setki lat były stopniowo zasypywane. Teraz ponownie odkryte pozwalają na „podróż w przeszłość, ożywioną po wiekach przez archeologów. To rezerwat z nienaruszonymi w wielu miejscach reliktami konstrukcji, obiektów i architektury, to kamienne drogi z koleinami wyżłobionymi przez koła wozów transportujących towary w czasach króla Władysława Łokietka” – głosi informacja na stronie podziemi.

(Flickr/polandmfa/by CC)

(Flickr/polandmfa/by CC)

Podziemne miasto przyszłości

Powyższe podziemne miasta istnieją od dziesiątek a nawet setek lat, są świadkami przeszłych zdarzeń. Na koniec chciałam jeszcze wspomnieć o podobnym mieście z przyszłości. Otóż w Amsterdamie już w 2018 roku ma ruszyć budowa podziemnych sklepów, miejsc wypoczynku, parkingów. Moshe Zwarts, jeden z duńskich architektów, którzy stworzyli projekt, tłumaczy: „Zawsze brakowało przestrzeni w mieście, więc to co robimy, to budowa miasta pod miastem przy wykorzystaniu najnowszych konstrukcyjnych technologii, które nie będą kolidować z ruchem ulicznym.” W sumie całość ma objąć powierzchnię ponad 9 hektarów. Niby nic w porównaniu z paryskimi Katakumbami, a jednak robi wrażenie. Przynajmniej na mnie. A na Was?

Amfora Amsterdam from Zwartlicht on Vimeo.

Jest jeszcze wiele fascynujących podziemnych miast i miasteczek. Może znajdziemy dla nich miejsce i opiszemy w przyszłości. Tymczasem nie wahajcie się i uzupełniajcie w komentarzach, o jakich podobnych miejscach słyszeliście. A może byliście, w którymś z wymienionych? Ja wciąż mam ochotę zwiedzić Gaimanowy Londyn Pod, ale to chyba możliwe tylko w wyobaźni…

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Barwa światła – gdzie jakie światło? Czy oświetlenie ma wpływ na samopoczucie człowieka?
Mieszkam
Systemy alarmowe – od 500 do 50 000 zł. Co lepsze: ochroniarz, kamery czy karty chipowe?
Mieszkam
Cywilizowanie reklamy