Myślę

Jeśli nie masz czasu to może dlatego, że on nie istnieje


  • 20

Wczoraj, dzisiaj, jutro. Wcześniej, później. Było, będzie. Tik tak, tik tak – bije zegar umieszczając każdego z nas pomiędzy jednym zdarzeniem a drugim, pomiędzy wczoraj a dziś, pomiędzy wcześniej a później. Pamiętamy naszą przeszłość, patrzymy w przyszłość. Czas trzyma nas w swojej klatce i to my musimy się do jego upływu dostosować, a nie on do nas. A gdyby tak zmienić perspektywę i spojrzeć na czas inaczej? Zaryzykować stwierdzeniem: czas nie istnieje? To co wtedy?

Bezwzględny czas we względnym postrzeganiu

Ludzie dopiero dzisiaj zaczynają dochodzić do wniosku, że wszystko zależy od punktu widzenia. Stworzyliśmy przez te wszystkie lata niemal całą filozofią wokół czasu oraz jego upływu. Długa lista przekonań wspiera twierdzenie, że upływu czasu nie zatrzymasz, czas jest nieubłagalny, kompletnie niezależny i że goni nas każdego dnia od pierwszego dzwonka budzika rankiem do zagaszenia światła wieczorem.

Tymczasem każdy z nas miał w swoim życiu dziwne odczucia, które ciężko wyjaśnić. Robiąc przyjemne rzeczy czas biegnie szybciej, robiąc nudne i męczące wlecze się nieskończoność. Niektórzy przeżyli déjà vu mając bardzo realne wrażenie, że to, co się im przydarzyło wtedy wydarzyło się w przeszłości w dokładnie takiej samej sytuacji. Jeśli dołożymy jeszcze do tego ruch w przestrzeni, to znaczy kiedy coś porusza się szybko mamy wrażenie jakby czas leciał bardzo szybko a kiedy stoi w bezruchu jakby się zatrzymywał możemy dojść do wniosku, że przez lata tworzone pojęcie uwięzienia w czasie może nie być jedyną opcją doświadczania rzeczywistości.

Jeśli czas przestaje być obiektywnym kryterium opisywania świata, jeśli staje się pojęciem względnym jak wtedy kiedy przekraczając granicę prędkości światła starzejmy się kilka razy szybciej, to jakie nowe podejście może wyjaśnić te fenomeny?

Jeden: czas istnieje i jest absolutny

No dobrze, ale najpierw przyjrzyjmy się ludziom, którym zawdzięczamy dzisiejsze pojęcie czasu. Na pierwszy plan wysuwa się znany wszystkim Isaac Newton, ten pan od spadającego jabłka i grawitacji. To właśnie on oprócz prac nad prawem powszechnego ciążenia zdefiniował pojęcia czasu oraz przestrzeni jako pudełka, do którego „wrzucony” jest cały świat. Według Isaac`a czas jest absolutny i matematyczny. Jego upływ jest niezmienny, niezależny od czynników wydarzających się w tym „pudełku świata”. Uznał on bieg czasu jako constans, to znaczy stałą, od której nie można się uwolnić, która definiuje świat takim, jakim jest.

Dwa: czas istnieje ale jest względny

Jednak Newton za czasu swojego życia na przełomie wieku XVII i XVIII miał przeciwnika na polu wiedzy i nauki a był nim pan Leibnitz, z którym nawiasem mówiąc niezależnie przyczynił się do rozwoju rachunku różniczkowego i całkowego. Ich zgodność w pojmowaniu matematyki nie przełożyła się jednak na zgodność w pojmowaniu czasu. Leibnitz twierdził, że przestrzeń jest wynikiem zależności pomiędzy jednostkami, tak samo czas. Nie istnieją więc one absolutnie lecz względnie pomiędzy sobą jako złudzenie świadomości i jako produkt postrzegania świata.

Trzysta lat później urodził się najpopularniejszy uczony naszych czasów i potwierdził swoimi obliczeniami względność czasu w szczególnej teorii względności. Dzięki pracy Alberta Einsteina wiemy nieco więcej o zachowaniu się czasu i przestrzeni w warunkach na co dzień niespotykanych jak mknięcie z prędkością światła. Wiemy też więcej o postrzeganiu czasu w całkiem przyziemnym pojmowaniu. Jego niewątpliwy wkład w nasz świat potwierdza istnienie względności doświadczanych wydarzeń jak na przykład dylatacja czasu według której to obserwator decyduje o tym, jaki czasie upływa pomiędzy dwoma zdarzeniami. Ponad to coś, co dla jednej osoby dzieje się jednocześnie może wcale takie nie być w oczach drugiego człowieka.

Innym znanym fizykiem teoretycznym, który swoimi założeniami zmienia oblicze nowoczesnej fizyki i postrzegania czasu jest dobrze kojarzony Stephen Hawking, którego książka „Krótka historia czasu” długo utrzymywała się na liście bestsellerów w Wielkiej Brytanii. Według niego czas można porównać do rzeki: płynie z różną prędkością w różnych miejscach.

(Flickr/jdhancock/by CC)

(Flickr/jdhancock/by CC)

Zaglądając natomiast do ezoterycznych źródeł możemy natrafić na bardzo ciekawe spojrzenie, jakoby czas nie był poziomy, lecz… pionowy! Każde zdarzenie miałoby być jak perełka nanizana na jedną nić, a wszystkie perełki współistnieją w jednym momencie. Dlatego Jezus mawiał, że cokolwiek o co poprosimy, już się wydarzyło.
Chociaż doszliśmy do wyjaśnienia niektórych fenomenów wymienionych na początku dzięki uczonym naszych czasów wciąż poruszamy się po gruncie założenia, że czas jednak mimo wszystko istnieje, czy to względny czy bezwzględny i w związku z tym na pewno zapanowałaby zgoda pomiędzy Newtonem, Leibnitzem, Einsteinem i Hawkingiem. Kiedy jednak ja wysunęłabym przy nich swoją hipotezę, że być może czasu nie ma, którą coraz częściej rozważa się już nie w granicach filozofii lecz nauki wszyscy ci jak jeden mąż najpierw zmierzyliby mnie wzrokiem pełnym pogardy a potem stałabym się pośmiewiskiem w ich kręgach naukowych. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj wzbudziłabym burzliwą rozmowę a i pewnie zyskała poparcie wielu z nich. Dlaczego?

Trzy: czas nie istnieje!

Postępujący rozwój nauki wreszcie pociągnął za sobą rozwój świadomości. Wraz z nią ludzie zaczynają postrzegać, że świat wcale nie jest taki, jak nam się przez całe wieki wydawał. Okazuje się, że nie jesteśmy biernymi obserwatorami rzeczywistości ale przede wszystkim jej twórcami a nasz akt patrzenia na nią tworzy jej odpowiednik, który wcześniej został zaprogramowany przez nasz mózg. Może być to pewne nawiązanie to względności postrzegania w jaką wzbogacił nasz świat Einstein.

Według Julina Barbour`a, brytyjskiego fizyka teoretycznego naszej ery, autora książki „The End of the Time” czas to jedynie iluzja, którą kreuje ludzki mózg w potrzebie utworzenia pewnego porządku rzeczy. Uważa on, że czas przestanie być dla fizyki tak ważnym kryterium jak jest dzisiaj, co prawdę mówiąc według mnie brzmi szalenie, ponieważ każdy z nas uczy się już w gimnazjum o tym, że prędkość to stosunek drogi i czasu. Wysuwanie tak odważnych teorii może poważnie zatrząść znanym światem, jednak gdyby nie takie „trzęsienia” nadal uważalibyśmy, że Ziemia jest w centrum Wszechświata. Powracając do czasu: dzięki takiej a nie innej działalności mózgu w naszym psychologicznym pojmowaniu tworzy się strzałka czasowa, wzdłuż której zdarzenia biegną chronologicznie od najstarszych do najnowszych. Według niego nie istnieje nic poza „teraz” – wiecznym i nieporuszonym, a nasz umysł poprzez nakładanie na siebie różnych „teraz” tworzy obraz przeszłości i dzięki jaskrawemu jej zapamiętywaniu ma wrażenie, że się kiedyś wydarzyła.

(Flickr/h-k-d/by CC)

(Flickr/h-k-d/by CC)

Podobne zdanie ma na ten temat Eckart Tolle, którego książka „Potęga teraźniejszości” trafiła w sedno moich ezoterycznych poszukiwań i podbiła umysł jak i serce już po przeczytaniu kilku akapitów. Autorem jest nauczyciel duchowości, który przekonuje, że wszelki czas nie istnieje, istnieje jedynie jego postrzeganie przez ludzki mózg, który chociaż jest wspaniałym narzędziem tworzenia i postrzegania świata lubi wtrącać się w rzeczywistość i ją bez przerwy komentować nie pozwalając na zanurzenie się w „teraz”. Chociaż każdy z nas wie, czym „teraz” niby jest Eckhart Tolle poświęcił na to kilkaset stron swoich publikacji. W skrócie można magiczne „teraz” wyjaśnić jako chwilę obecną niezmąconą cichym szeptem umysłu w tle, a bez niego możemy jej doświadczać dokładnie takiej, jakiej jest bez strachu przed przyszłością, czy napięcia spowodowanego przeszłością a jak wiadomo nasz umysł praktycznie cały czas wędruje albo w jedną albo w drugą stronę zaburzając postrzeganie „teraz”. Mózg powoduje, że całe życie czekamy, ponieważ uważamy, że inne „teraz” jest bardziej wartościowe. Tymczasem myśląc o jakimkolwiek innym czasie poświęcamy na to swoją uwagę nie wczoraj, nie jutro, lecz właśnie teraz.

W praktyce

Czy inne pojmowanie czasu może nam pomóc w codzienności? Wprawdzie doświadczanie „teraz” może się okazać bardzo przyjemne, jednak może dojść do momentu, w którym niewybieganie w przyszłość w celu planowania może się zakończyć katastrofą. Dla mnie największą wartość praktyczną ezoterycznego skreślenia czasu z naszego życia jest poświęcenie chwili obecnej swojej maksymalnej uwagi, dzięki której moja wydajność wzrasta, czuję się spokojna i skupiona. Czas jakby spowalnia i mogę się skupić na robieniu tego, co powinnam całą sobą.

Każdy z nas ma tyle samo czasu – dwadzieścia cztery godziny siedem dni w tygodniu. Nie ma czegoś takiego jak zarządzanie nim, bo on po prostu jest, lub… nie – zależy w co wolisz wierzyć. Istnieje jedynie zarządzanie sobą w czasie a to według mnie oznacza robienie „teraz” tego, co uważam za słuszne bez odkładania na później. Chciałabym kiedyś sprezentować sobie zegar, na którego tarczy zamiast godzin jest napis „teraz” w miejscu każdej cyfry. Uświadamiałoby mnie to, że nie ma innej chwili na wykonywanie czynności więc po prostu bym się za nie zabierała, a z perspektywy czasu dostrzegała swój ogromny postęp w rezygnacji odkładania rzeczy na później lub rozpamiętywanie przeszłych porażek. Dlatego dopisałam do postanowień noworocznych zdanie: teraz to jedyna chwila na robienie czegokolwiek. Oby trwała wiecznie.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Niemieckie autostrady – kiedy powstały, kto je budował?
Myślę
Prawdy i mity o terapii elektrowstrząsami
Myślę
Co ludzie są w stanie kupić. Nietypowe aukcje internetowe
  • Świetny artykuł! Bardzo dobry, obrazowy, uproszczony zarys teorii czasu. Samo sedno 🙂

    • AndzelikaBienkowska

      Dziękuję! 🙂

  • Bardzo ciekawie napisany tekst. 5+

    Możesz zjeść całą czekolade w nagrode 😉

    • No chyyyba kpisz, zwykłe brednie dla ludzi bez własnych przemyśleń i nadużywających wagarowania ;d

      • AndzelikaBienkowska

        😀 Akurat jestem osobą, którą jaką ostatnią można nazwać „bez własnych przemyśleń”. To, że są inne niż czyjeś, nie znaczy, że ich nie ma. Nudno byłoby, gdyby moje przemyślenia były identyczne jak kogoś innego. 

    • AndzelikaBienkowska

      Kocham czekoladę!
      Dziękuję za słowa uznania. W tak kontrowersyjnym temacie jak się okazało – są rzadkością 😉

  • Jurek Pawłowicz

    Wczoraj już nie istniej.
    Jutro jeszcze nie istnieje.
    Teraz nim zdażysz pomyśleć zamieniło się w wczoraj.
    Czas nie istnieje.Jest tylko teraz.

    • Jurek Pawłowicz

      Co to jest teraz?

      • AndzelikaBienkowska

        To ciężkie do określenia.
        Najlepiej jest tego doświadczyć. Był taki film, którego tytułu już nie pamiętam, w którym był Mistrz i jego Uczeń. To był jeden z tych bardzo filozoficznych filmów. Uczeń chciał dowiedzieć się jak skupiać się na teraźniejszości. Podczas przechodzenia po mostku nad małym strumykiem Mistrz gwałtownie pchnął Ucznia z całej siły a ten z impetem wylądował w płytkiej wodzie. Kiedy zmoczony i zdenerwowany zaczął się pytać, co to miało znaczyć Mistrz zapytał się, o czym Uczeń myślał lecąc w powietrzu i próbując się złapać czegokolwiek. Ten ze zdziwieniem stwierdził, że o niczym, tak bardzo go pochłonęło „teraz” i próba uratowania siebie przed upadkiem. Wtedy odkrył, że był całkowicie obecny w „teraz” lecąc do wody.

        Jako dzieci częściej doświadczaliśmy takich momentów i wtedy wszystko wydawało się dłuższe. 🙂
        Pozdrawiam!

  • Czas „istnieje” w naszej świadomości głównie dzięki religii chrześcijańskiej zakorzenionej przez lata u Europejczykow. W miejscach, na przykład Indiach, gdzie podstawą religii jest wiara w reinkarnacje nie istnieje pojęcie „czasu”. Tam ludzie nie spieszą się, nie robią niektórych rzeczy, bo nie myślą o tym, że „czas się traci”. Powiedzmy, że nie można zmarnować czasu w życiu, bo ono będzie trwać na nowo, dalej po śmierci 😉
    Czas jest pojęciem bez pokrycia. Dni się zmieniają, bo czas się zmienia, czy dlatego, że Ziemia się kręci?

    • AndzelikaBienkowska

      To ciekawe spojrzenie. Ja również uważam, że postrzeganie czasu jest zależne od stanu naszej świadomości. Jeśli założymy, że mamy całą wieczność pewnie przestalibyśmy nawet zwracać uwagę na dni tygodnia. 🙂

  • Pierdak

    Czy coś co istnieje, ale nie na prawdę, to istnieje czy nie? No tak bo skoro o tym czytamy czy rozmawiamy to istnieje, choćby w naszej świadomości.

  • nachujcito

    no tak jest albo go nie ma ale na przeczytanie tego wszystkiego z odpowiednim zrozumieniem potrzebna jest wieczność

  • Artykuł fatalny, nie wiem, ktoś chciał napisać coś mądrego ale mu nie wyszło.
    Przede wszystkim, czas nie ma nic wspólnego z naszym mózgiem. Stwierdzenie, że dejavu (sic!) ma cokolwiek wspólnego z czasem to istna tragedia. Tak samo nasze odczucia wobec jego upływu. Einstein bynajmniej nie miał na względzie w swojej teorii postrzegania czasu naszymi zmysłami!
    Czas to miernik przemijania różnych zdarzeń. Póki one istnieją, póty możemy je mierzyć czasem. W hipotetycznej sytuacji, w której nic się nie dzieje, nazwijmy ją pustką, czas nie płynie.

    • Blutusz

      „Przede wszystkim, czas nie ma nic wspólnego z naszym mózgiem.” 
      Kompletna bzdÓra, nasz mózg jest bezpośrednio połączony z upływem czasu odczuwanego przez nas. Jak napisał autor, przy robieniu przyjemnych rzeczy czas upływa szybciej, i analogicznie odwrotnie. Z wiekiem czas płynie dla nas szybciej, wraz z przybywaniem neuronów w naszym mózgu. 

      • To nie tak. Odbieramy czas intensyniej lub mniej intensywnie, ale to bardziej próbkowanie (jak przy nagrywaniu dźwięku metodami cyfrowymi) niż jakikolwiek wpływ percepcji na samo zjawisko czasu. A czas jest i jest względny, bo inaczej niż poprzez porównanie z innymi elementami nie potrafimy niczego mierzyć. A deja vu to efekt uboczny uczenia się, a więc powtarzania tych samych, bądź zbliżonych czynności i przez to utrwalania ich w pamięci.

    • AndzelikaBienkowska

      @facebook-100002039690493:disqus 
      Dziękuję za opinię 🙂 Oczywiście każdy ma swoją, więc Twoją doceniam tak samo jak resztę.

      Uważam, że wszystko jest „w nas”, to znaczy jak wyglądałby świat, gdybyś na niego nie patrzał? Być może przestałby istnieć, nie wiemy. Człowiek sam tworzy postrzeganie czasu tak samo jak i wydarzenia. Ciężko powiedzieć jak czas płynął zanim pojawiliśmy się my. Wydaje mi się, że czas ma wszystko wspólne z naszym mózgiem, tak jak cała reszta. To my wymyśliliśmy godziny, minuty, dni tak samo jak my stwarzamy przepływ czasu poprzez postrzeganie odstępu jednego ruchu w przestrzeni od drugiego jako czas a dla niektórych „leci” on szybciej, dla niektórych „wolniej”.

      Fakt faktem, że chciałam napisać coś mądrego, jednak bardziej zależało mi na przedstawieniu różnych punktów widzenia, każdy może wybrać swój. 
      Pozdrawiam!

  • „Jeśli dołożymy jeszcze do tego ruch w przestrzeni, to znaczy kiedy coś porusza się szybko mamy wrażenie jakby czas leciał bardzo szybko” Paradoks bliźniąc i dylatacja czasu. Miłej lektury. 

  • Grzegorz Sobi

    Czas jest to umowna nazwa dla zdarzeń cyklicznych. Ziemia w trakcie swojej podróży wokół Słońca
    obraca się wokół własnej osi 365 razy -ten obrót podzielono na 24 części, które
    z kolei podzielono na części 60. Te wydarzenia umownie tworzą  lata, dni, godziny, minuty – znane jako czas.

    Zamiast powiedzieć
    „spotkajmy się za 1/12 obrotu Ziemi” mówimy: „spotkajmy się za 2
    godziny”

    Tak naprawdę nie istnieje coś takiego jak jutro – jest to umowne pojęcie powtórnego oświetlenia
    konkretnego miejsca na Ziemi przez światło słoneczne. Ale to zjawisko nie
    określa, że to miejsce znajdzie się dopiero  w  „przyszłości” . Ten
    sam punkt był tutaj wczoraj, jest teraz i jutro też tu będzie. Więc jeśli
    znajdujemy się tutaj to jesteśmy jednocześnie we wszystkich jednostkach czasu,
    w których ten punkt istnieje.

    Dejavu polega na tym, że to co „było – teraz – będzie”.  Te trzy słowa określają przeszłość,
    teraźniejszość i przyszłość. Jeżeli pozamieniamy je w jakikolwiek sposób
    miejscami to cały czas całość będzie określała to samo zdarzenie. Więc jeśli
    każda z tych 3 jednostek czasu istnieje w innej  to nie możemy powiedzieć, że istnieje przyszłość lub przeszłość – ale nie możemy też powiedzieć , że istnieje teraz. Miejsce lub zdarzenie po prostu  JEST.  – „Jestem, który JESTem”

  • Interman

    Niezwykle rzadko udaje mi się natrafić na wypowiedź
    składną, sugestywną i generalnie mądrą (niezależnie od tematu)
    więc artykuł o iluozrycznym czasie był dla mnie niekłamaną
    intelektualną przyjemnością.
    Do wpisu sprowokował mnie jednak nie on sam (choć absolutnie
    na to zasługuje) ale chamski we wstępie komentarz Jana Kowalskiego.
    Autorka artykułu nie tylko popełniła doskonały tekst
    ale również świetnie poradziła sobie z hejterem polemizując
    z nim taktowniej niż na to zasłużył.
    W kontekście powyższego przypomina mi się pewna anegdota o Goethem:

    „W Weimarze spotkali się na wąskiej ścieżce w parku Goethe i pewien krytyk literacki. Zobaczywszy Goethego, krytyk warknął:
    – Nie ustępuję drogi durniom.
    – A jak tak – odpowiedział Goethe i zszedł na bok.”

    PS
    Prywatnie podzielam pogląd autorki, że czas substancjonalny
    nie istnieje i jest wyłącznie iluzją doskonałą.