Myślę

Cisza, która mówi – jaki jest świat ludzi głuchych?


  • 0
(Flick/carbonnyc/by CC)

(Flick/carbonnyc/by CC)

Tramwaj, cichy zgiełk. Jadę sobie jak gdyby nigdy nic. Nagle obok mnie usadawia się grupka trzech chłopców w wieku licealnym. Ignoruję ich obecność dopóki nie zaczynam czuć, że coś jest nie tak. Przecież słyszę, że ich ciała poruszają się wyrażając emocje, ich dłonie szybko gestykulują a twarze pokazują więcej, niż przysłowiowe tysiąc słów.  Staram się nie patrzeć ostentacyjnie, jednak z sekundy na sekundę rośnie we mnie podziw dla tych chłopców oraz rodzi się pytanie: jak to jest nic nie słyszeć?

Było cicho, a przecież tak głośno. Swoim szóstym zmysłem czuję, że ich zachowanie jest pełne treści. Niby nic nie mówią a jednak jest jakoś gwarno, głośnej i intensywniej niż podczas znudzonych gadek nastolatek jadących do gimnazjum. I ten podziw, który kiełkuje we mnie zawsze kiedy widzę osobę niewidomą lub niesłyszącą wzrósł we mnie do granic możliwości, kiedy ze współczuciem zaczęłam rozmyślać o wielu pięknych dźwiękach, których nie doświadczą. Jak to jest nigdy nie słyszeć muzyki, szeptu kochanka, śmiechu dziecka, śpiewu ptaków, kiedy zaczyna się wiosna, wesołych rozmów przy rodzinnym stole, pasikoników w gorącą letnią noc i w końcu: swojego własnego głosu?! Z tego naturalnego podziwu zrodziła się idea, by napisać ten artykuł. W małym ukłonie ku tym, którym musi być trudniej, niż nam wszystkim razem wziętych.

Każdy z nas mógł być na ich miejscu

Skąd się bierze głuchota? Czy to uszkodzenie mechaniczne, czy może coś związanego z impulsami elektrycznymi przesyłanymi pomiędzy synapsami? Moja dociekliwość odnośnie medycznych informacji kieruje mnie do wszechwiedzącego polskiego internetu. Wygląda na to, że osobą głuchą można zostać bardzo łatwo i nie musimy wcale być obarczeni wadą genetyczną. Niepełnosprawność w tym zakresie możemy odziedziczyć od swoich rodziców podczas życia płodowego. W tym samym okresie może się ona stać choroba wrodzoną, na którą wpływ ma tryb życia i zdrowie matki: nawet zakażenie wirusem, czy czynniki toksyczne oraz konflikt serologiczny uszkadzają narząd słuchu. Po porodzie dziecko może chorobę nabyć przede wszystkim jako następstwo urazów i uszkodzeń, których małym brzdącom przecież nie brakuje oraz jako powikłanie zapalenia opon mózgowych. Jaki z tego wniosek? Nasze uszy są bardzo wrażliwe, więc niekoniecznie musimy brać udział w jakimś wypadku albo upaść na głowę z wysokości, aby sobie je trwale uszkodzić. Uraz lub niedotlenienie nie kojarzy mi się w żadnej mierze z niczym aż tak pejoratywnie postrzeganym, jak niepełnosprawność. Wychodzi na to, że każdy z nas mógł być w sytuacji, w której słuch mógł utracić a skutkowałoby to aż kalectwem na całe życie. Zrozumienie tej kwestii stawia mnie na równi z każdym z tych chłopców, którzy zainspirowali mnie do napisania tych właśnie słów.

(Flickr/tbisaacs/by CC)

(Flickr/tbisaacs/by CC)

Cicha praca

Zadziwiające jest to, że ludzie pełnosprawni postrzegają świat osób niepełnosprawnych swoimi pełnosprawnymi oczami i uszami i widzą w nim same ograniczenia. Tymczasem ich świat nie różni się w niczym od naszego – tak samo kochają, rozmawiają, chodzą na uczelnie, pracują. Jestem pod wrażeniem reklamy australijskiego biura przekazującego informacje od osób niesłyszących do osób słyszących. Wystarczy wpisać swoją wiadomość a telefonistka przez słuchawkę podaje treść wiadomości. Praca osób głuchych może być w każdym względzie taka sama jak tych, którzy słyszą wszystko. W niektórych przypadkach może być to nawet zaletą, szczególnie w miejscach o natężonym poziomie dźwięku, który dla „normalnego” człowieka stanowi realne zagrożenie. W polskim prawie zatrudnienie takiej osoby jest oparte o te same zasady, co osoby słyszącej to znaczy może ona otrzymać pracę zgodnie ze swoim doświadczeniem, wykształceniem oraz ma prawo do doradztwa zawodowego. Jednak, jak to w Polsce bywa często zdarza się tak, że osoba taka przygotowuje się do ścieżki zawodowej zgodnie ze swoim stanem zdrowia na przykład przechodząc przez kurs obsługi tokarki, ale przychodzi potem do lekarza medycyny pracy a ten wypisuje mu glejt, że ponieważ jest niepełnosprawny to nie może on takiej pracy wykonywać. Na szczęście w naszym społeczeństwie rośnie zrozumienie dla potrzeb takich ludzi i nikt ich sobie palcami już nie wytyka ale raczej stara się pomóc. Pracodawca powinien również zapoznać się z przywilejami takiej osoby oraz uświadomić sobie potrzebę odpowiedniego podejścia do ludzi niesłyszących a przede wszystkim przyjąć do wiadomości, że osoba głucha nie oznacza osoby niewydajnej i przynoszącej koszty zamiast zyski.

Większe zrozumienie, lepsze porozumienie

Ponieważ wzrasta świadomość i zrozumienie rośnie też ilość ośrodków i miejsc, gdzie osobom głuchym jest po prostu lepiej. Cała masa stowarzyszeń na rzecz porozumienia osób niesłyszących na pewno bierze w tym procesie spory udział. Najbardziej zainteresował mnie problem słyszących dzieci niesłyszących rodziców. Zajmuje się nim CODA, który jest akronimem słów: Child of Deaf Adults. Założyła to stowarzyszenie Millie Brother, dzięki której powstała organizacja non-profit zrzeszająca dzieci niesłyszących rodziców. Okazuje się bowiem, że aż 90% osób głuchych ma słyszące dzieci. Potomstwo, które wydają na świat często uczy się szybciej komunikować w języku migowym niż mówić normalnie. Ich świat jest nieco inny niż ich rówieśników. Istnieją placówki edukacyjne takie jak szkoły czy ośrodki nauki jazdy specjalnie przeznaczone dla osób głuchych. W Łodzi powstał nawet tak zwany pub integracyjny „Dwie dłonie”, gdzie można porozumiewać się w języku migowym. Osoby głuche często pisze się przez wielką literę „G”. Stanowi to o odrębności ich kultury, która rozwija się wewnątrz narodów. Głusi wcale nie są zażenowani swoja niepełnosprawnością, ba – nawet tego tak nie postrzegają. Wręcz przeciwnie – są z tego dumni, bo pozwoliła na stworzenie zupełnie odmiennego świata, którego my – słyszący – nie możemy do końca zrozumieć.

(Flickr/ky_olsen/by CC)

(Flickr/ky_olsen/by CC)

Cichy jak motyl

W logo pubu integracyjnego w Łodzi zobaczymy dwie dłonie, które każde dziecko skojarzyć łatwo z rzucanym na ścianę cieniem motyla. To właśnie symbol osób głuchych, bo tak jak one motyle nic nie słyszą. Z powodu dłoni, dzięki którym się porozumiewają i ich ułożenia stał się międzynarodowym znakiem. Bo porozumiewać się jakoś muszą. Osoby głuche potrafią czytać z ruchu ust podczas mówienia i nie jest to nadzwyczajna umiejętność; myślę, że każdy słyszący również posiada ją w mniejszym lub większym stopniu. Poza tym oczywiście istnieje tajemniczy język migowy. Wcześniej kojarzył mi się jedynie z panem w rogu ekranu, kiedy jako dziecko oglądałam „Wiadomości” w telewizji, a mały mężczyzna gestykulował zabawnie przez cały czas mówienia dziennikarki. Jednak kiedy zobaczyłam język migowy na żywo poczułam jego prostotę oraz nadzwyczajną efektywność. Jego nauka nie jest trudna a możliwości nieskończone.

Tak jak język mówiony jest elastyczny w swojej formie i chętnie przyjmuje do siebie różne unowocześnienia oraz twory słowotwórcze tak język migowy posiada w sobie ogromny potencjał. Każdy z nas czasami próbował pokazać coś na migi. Fakt, że czasami słowa po prostu nie potrafią powiedzieć tego, co pokazać można gestem, a te często są uzupełnieniem mówionego przekazu stanowiąc w dużej mierze o jego sensie. Język migowy posiada swoje słownictwo oraz gramatykę. Gesty można łączyć ze sobą w określony sposób, podobnie jak słowa w tekście, tak aby zachować sens. Języki migowe są różne w zależności od krajów – każdy ma swój. Powstał też System Jezykowo-Migowy stanowiący hybrydę słownictwa migania z polskimi zasadami gramatyki. Polski Język Migowy to w skrócie PJM. Polscy Głusi przerobili go na Piękny Język Motyli. Czyż to nie brzmi pięknie?

Połączyć światy

No cóż, na szczęście, czy też nieszczęście nigdy nie rozumiem tej ciszy, która staje się barierą dla wielu osób, dla których głuchota jest bardziej chorobą niż sposobem życia. Dla mnie ta cisza wydaje się hipnotyzująca i wciągająca, nieskończenie piękna. Kiedy chłopcy w tramwaju nic nie mówili, tylko migali czułam przepływ energii ich emocji i nie mogłam później oderwać od nich myśli. Wydawali się tacy szczęśliwi, tacy normalni, tacy jak my wszyscy. Mieli swój świat, tak jak my mamy swój. Obyśmy po prostu umieli te światy ze sobą łączyć.

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Bioenergoterapia – alternatywa czy głupota?
Myślę
Jeśli nie szata zdobi człowieka – to co?
Doświadczam
Dlaczego jeździmy na festiwale muzyczne – dla muzyki czy z innych powodów?