Myślę

Tajemnice ludzkiej twarzy: mikroekspresje


  • 1
(Flickr/nictalopen/by CC)

(Flickr/nictalopen/by CC)

Możecie być zdziwieni tym, do czego zdolne są mięśnie twarzy. Wiecie na przykład, że potrafią one w ułamku sekundy stworzyć wyraźną ekspresję naszych uczuć, praktycznie niezauważalną gołym okiem? Co więcej, zupełnie nieuświadomioną i niezależną od naszej woli?

Fenomen mikroekspresji

Mikroekspresje, bo tak fachowo określa się powyższe zjawisko, zostały pierwszy raz zaobserwowane i opisane stosunkowo niedawno, bo w połowie XX w. Do ich odkrycia przyczyniło się kilku badaczy, którzy oglądali w zwolnionym tempie zapisy wideo z rozmów i psychoterapii pacjentów cierpiących za zaburzenia psychiczne. Sam termin „mikroekspresja” stworzył i spopularyzował Paul Ekman, jeden z najbardziej znanych współczesnych psychologów.

Podobnie jak ludzka mimika mikroekspresje są uniwersalne – wyraz poszczególnych emocji jest praktycznie identyczny u każdego z nas. Niezależnie, czy jest to strach, radość, zaskoczenie, pogarda, obrzydzenie, wstyd, duma, wina czy satysfakcja, układ mięśni w mgnieniu oka stworzy charakterystyczny dla danego odczucia grymas. Na przykład dla strachu będą to nieco podniesione i jednocześnie ściągnięte brwi, podniesione górne powieki i napięte dolne powieki, lekko rozciągnięte poziomo usta. Pogarda z kolei ujawnia się w napięciu kącików ust, z których jeden jest lekko uniesiony. U każdego z nas układ mięśni mimicznych zadziała tak samo i dlatego niezależnie od cech osobniczych mikroekspresja wyrażająca kryjącą się za nim emocję będzie wyglądała bardzo podobnie.

(Flickr/lorenzosernicola/by CC)

(Flickr/lorenzosernicola/by CC)

 

Najciekawszą cechą mikroekspresji jest to, że pojawiają się one zupełnie autonomicznie, najczęściej w obliczu silnych uczuć. Także wówczas, jeśli z jakiegoś powodu te uczucia staramy się ukryć. Mikroekspresja to jednak nie to samo to tłumiony uśmiech czy przysłonięta obojętną twarzą pogarda. W takich przypadkach doskonale wiemy, że nasza twarz może nas zdradzić i świadomie staramy się kontrolować jej mięśnie. W przypadku mikroekspresji nie jest to możliwe, tak jak niemożliwe jest kontrolowanie niektórych odruchów bezwarunkowych. Wszystko za sprawą części układu nerwowego, nazywanego pozapiramidowym, który odpowiedzialny jest za czynności autonomiczne i nieuświadomione.

Zastosowanie wiedzy o mikroekspresjach

Dzięki takim właściwościom mikroekspresje nie są jedynie jedną z licznych ciekawostek dotyczących ludzkiego ciała. Przeciwnie – skoro nie potrafimy powstrzymać mięśni mimicznych przed zdradzeniem stanu ducha, możemy go odgadnąć przez obserwację twarzy. Bez elektrod i badania aktywności mózgu badacze są zatem w stanie zajrzeć wprost do naszej głowy, a raczej serca, które to podobno jest siedliskiem uczuć.

Dla osoby niezajmującej się naukowo tym zjawiskiem świadome wykorzystanie wiedzy o zjawisku mikroekspresji jest bardzo trudne. Aby umieć dostrzec i odpowiednio zinterpretować wysyłane przez czyjąś twarz sygnały, trzeba się tego nauczyć. Założona przez wspomnianego Paula Ekmana organizacja o nazwie Paul Ekman Group zajmuje się między innymi szkoleniem agentów CIA, FBI, pracowników Departamentu Obrony czy antyterrorystów, jak rozpoznawać przestępców, oszustów czy terrorystów. Wyłapywanie takich sygnałów jak ukrywany gniew czy pogarda może być przecież bardzo cenną wskazówką w działalności policji czy służb specjalnych.

Mikroekspresje są też bardzo pomocne przy wykrywaniu kłamstw. W jednym ze swoich doświadczeń Paul Ekman pokazał, jak twarz może zdradzić kłamcę. Zespół pielęgniarek podzielił na dwie grupy, po czym jedna z nich oglądała przyjemny film przyrodniczy, a druga krwawą i nieprzyjemną scenę z sali operacyjnej. W obu przypadkach zostały one następnie poproszone o opowiedzenie, że oglądały miły film o naturze. Na twarzach tych pielęgniarek, które mówiły nieprawdę, pogodny wyraz twarzy był przerywany przez trwające ułamki sekundy grymasy lęku i obrzydzenia, zdradzające ich negatywne doświadczenia. Dzięki oglądaniu nagrania z rozmowy w zwolnionym tempie dało się je wychwycić i odpowiednio zinterpretować.

Wykrywanie kłamstw

Metody stosowane przez służby specjalne w kontrolowanych warunkach nie na wiele zdadzą się w życiu codziennym. A przecież umiejętność wykrywania kłamstw może okazać się bardzo cenna i pożądana.

Ludzie na ogół bardzo dobrze radzą sobie z wykrywaniem sztucznego uśmiechu. Choć często nie potrafimy wskazać dlaczego, po prostu widzimy, że coś jest nie tak. W istocie, podczas fałszywego uśmiechu pracuje jedynie mięsień jarzmowy, biegnący od kości policzkowych do kącika ust. Taki sztuczny uśmiech możemy obserwować np. wśród uczestniczek konkursów piękności. Szczery uśmiech angażuje także mięśnie wokół oczu: tworzą się kurze łapki, brwi i skóra między brwiami lekko się opuszczają. Pracuje wówczas również mięsień okrężny ust i tzw. mięsień śmiechowy. Autentyczny uśmiech angażuje zatem praktycznie całą twarz, a nie tylko obszar wokół ust.

(Flickr/shannonkringen/by CC)

(Flickr/shannonkringen/by CC)

Świadomie trudno nam odtworzyć skomplikowany układ mięśni i dlatego udawany uśmiech tak różni się od prawdziwego. Podejrzenie braku autentyczności budzi także uśmiech trwający zbyt długo i sprawiający wrażenie przyklejonego do twarzy. I słusznie, bo autentyczny wyraz emocji gości na twarzy nie dłużej niż kilka sekund. Ważną wskazówką może być także „timing” przejawianej ekspresji. Deklaracja dobrego samopoczucia powinna być poprzedzona uśmiechem, a nie go wyprzedzać. Odwrotna kolejność sugeruje, że wyraz twarzy został celowo wywołany, by wesprzeć wiarygodność wypowiedzi.

Przydatne triki

Książek o technikach wykrywania kłamstw napisano setki. Nie dajmy się jednak zwariować, bo tak naprawdę nie ma ani jednego gestu, zachowania, mikroekspresji czy wyrazu twarzy, który jednoznacznie wskazywałby, że nasz rozmówca kłamie. Dopiero uważne zestawienie treści wypowiedzi i przejawianych emocji pozwala wskazać, gdzie występują niezgodności. Czasami warto jednak znać kilka alarmujących sygnałów, które powinny zaświecić w naszej głowie czerwoną lampkę.

Osoba, która opowiada zmyśloną historię, będzie miała problem, by gładko ją przytoczyć w kolejności od tyłu. Jest to trudne zarówno w sytuacji, gdy kłamstwo wymyślane jest na bieżąco, jak i dla uprzednio przygotowanego scenariusza. O ile łatwo nam odtworzyć w odwrotnej kolejności przebieg zdarzeń, które faktycznie miały miejsce, o tyle jest to znacznie trudniejsze, gdy przygotowaliśmy się do przytoczenia ich w określonej kolejności.

Specjaliści od wykrywania kłamstw twierdzą, że bardzo często osoba kłamiąca stara się zdystansować do swojej wypowiedzi. Unika mówienia w pierwszej osobie czy odniesień bezpośrednio do siebie. Co więcej, dystansuje się również wobec osoby, na temat której kłamie. Najsłynniejszy chyba przykład takiej prawidłowości stanowi wypowiedź Billa Clintona, który zaprzeczając intymnej relacji z Monicą Levinsky, określił ją słowami „ta kobieta”.

Naturalnie ogromne znaczenie ma także język ciała, choć i tu funkcjonuje wiele nieprawdziwych przekonań. Bardzo powszechny jest pogląd, że unikanie kontaktu wzrokowego jest oznaką nieszczerości. Również spoglądanie w lewo (u osoby praworęcznej) ma świadczyć o tym, że nasza wypowiedź jest zmyślana, a spoglądanie w prawo, że przypominamy sobie prawdziwe wydarzenia. Według tej teorii ma mieć to związek z aktywnością odrębnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za twórcze kłamanie i pamięć prawdziwych zdarzeń.

Badania naukowe nie potwierdzają jednak skuteczności w wykrywaniu oznak nieszczerości żadnej z tych technik. Dlatego do wszelkich poradników rozpoznawania kłamstwa lepiej podchodzić z dystansem, ponieważ ślepe stosowanie się do tego typu porad może nas doprowadzić do absolutnie błędnych wniosków na temat cudzej prawdomówności. Możemy w pewnym momencie stwierdzić, że u każdego rozmówcy wykrywamy szereg oznak nieszczerości, a każde niewinne podrapanie się po swędzącym uchu odczytać jako chęć oszukania nas – a stąd do paranoi lub manii prześladowczej już niedaleko.

Pamiętajmy także o jednym – jeśli znamy kogoś bardzo dobrze, znacznie łatwiej zaobserwujemy, kiedy prawdopodobnie mija się z prawdą. W przypadku obcych, jeśli nie znamy ich „normalnych” zachowań, próby demaskowania kłamstwa na podstawie języka ciała będą z dużym prawdopodobieństwem nieskuteczne.

Fizjonomika

Zgadując czyjeś intencje i myśli po wyrazie twarzy, musimy być ostrożni, ponieważ ludziom o określonych cechach skłonni jesteśmy (bez żadnej podstawy) przypisywać określone cechy. Osobom z brwiami ułożonymi w kształt litery V przypisujemy surowość i brak poczucia humoru, ponieważ podobnie kształtują się rysy, gdy odczuwamy gniew. Z kolei wąskoustych postrzegamy jako mniej przyjaznych i zaciętych, bo przywodzą na myśl usta ściągnięte złością. Z badań Ekmana wynika także, że osoby o bardziej rozluźnionych mięśniach twarzy postrzegane są jako mniej inteligentne – w przeciwieństwie do osób o napiętych mięśniach twarzy.

Na temat rzekomych powiązań między cechami fizjonomii i charakteru tworzono teorie w ramach pseudonauki zwanej fizjonomiką. Wywodzące się jeszcze ze starożytności teorie pokutowały aż do XIX w. W wielu powieściach z tamtych czasów możemy znaleźć szczegółowe opisy ludzkich twarzy, które świadczyć miały o przymiotach ducha postaci. Choć dziś wiemy, że wypukłość oczu nijak ma się do temperamentu, a kształt nosa do dobrotliwości (co nie zmienia faktu, że portale dla kobiet z lubością publikują testy w stylu „co mówią o tobie twoje piersi”), możemy nieświadomie ulegać pewnym stereotypom i przedwcześnie oceniać ludzi na podstawie ich wyglądu.

Mimika jako środek komunikacji

Choć możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, w czasie rozmowy czy dowolnej interakcji z drugim człowiekiem nasze oczy uważnie śledzą ruchy każdego mięśnia twarzy, a mózg poddaje je interpretacji. Wyraz twarzy jest nieocenionym źródłem informacji o samopoczuciu i odczuciach.

O tym, jak trudno żyć bez zdolności do wyrażania emocji za pomocą twarzy, przekonują się codziennie chorzy na zespół Möbiusa. Niezdolność do uśmiechu, marszczenia nosa czy ściągnięcia ust powoduje, że ludzie ci mają problemy w nawiązywaniu normalnych relacji społecznych. Przez osoby niewiedzące o ich dolegliwości są odbierane jako nieprzyjazne i ekstremalnie obojętne. Nawet najbliższe otoczenie, znające szczególne uwarunkowania chorego, ma problemy z prawidłową komunikacją i właściwym odczytaniem emocji i intencji ukrytych za kamienną twarzą.

Mikroekspresje a intuicja

Znacie to uczucie, kiedy spotykacie kogoś pierwszy raz w życiu i macie poczucie, że źle mu z oczu patrzy? Albo macie przeczucia związane z jakąś osobą lub sytuacją, które później okazują się prawdziwe? Taki „piąty zmysł” nazywamy intuicją. Nasza podświadomość niekiedy działa niczym dyskretny sufler, szepcąc nam do ucha dyskretne rady. Skąd bierze ona informacje, które później „przeciekają” do naszej świadomości? Okazuje się, że tak naprawdę wiele sygnałów z otoczenia odbieramy w sposób nieuświadomiony. Zdarza się, że bez zdawania sobie z tego sprawy „czytamy” ludzi poprzez ich język ciała i na tej podstawie pojawiają się u nas „znikąd” określone przeświadczenia.

Choć według badań aż 90% z nas świadomie nie dostrzega pojawiających się u innych mikroekspresji, nie oznacza to jednocześnie, że nie mamy szansy wychwycić ich podświadomie. Jeśli u uśmiechniętego sprzedawcy uchwycimy w ten sposób niezwykle krótki, choć wymowny wyraz pogardy, szyderstwa czy złości, najprawdopodobniej intuicja nam podpowie, że jest to osoba nieszczera i niegodna zaufania. Z takiego spotkania wyjdziemy z dziwnym uczuciem w trzewiach, że „coś z tą osobą jest nie tak”. Tajemniczy piąty zmysł nie jest w tym przypadku niczym innym niż dostrzeżeniem i prawidłową interpretacją mikroekspersji.

W kulturze masowej

Tematyka mikroekspresji znalazła także swoje miejsce w kulturze masowej. Amerykański serial kryminalny „Lie to me” (w polskiej wersji „Magia kłamstwa”) inspirowany jest działalnością Paul Ekman Group, a sam badacz wziął udział w jego tworzeniu jako konsultant naukowy. Serial jest pozycją obowiązkową dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o odczytywaniu myśli i intencji ludzi na podstawie ich mimiki i zachowań bez sięgania po opasłe tomiska i artykuły naukowe.

[FM_form id="2"]
Myślę
Człowiek – istota nie z tej Ziemi?
Myślę
Choroby cywilizacyjne. Jak ich uniknąć?
Myślę
Czym jest doskonałość?
  • ukyo_tachibana

    Tekst przyjemny w odbiorze i przejrzysty. Gdyby nie ostatnie zdanie, pochwaliłbym mocno. Dlaczego? Już wyjaśniam. Otóż koncepcja i ogólne założenia (każdego?) serialu/filmu o charakterze rozrywkowym, wymaga pewnych uproszczeń i takie również występują w Lie to me. Oczywiście mamy w tej produkcji pewne ramy poparte naukowymi badaniami, jednak daleki byłbym od stwierdzeń, że pogłębi to wiedzę odnośnie odczytywania ludzi. Zwłaszcza, że wiele z zaprezentowanych w Lie to me sytuacji jest zbyt mocno jednoznacznych. Taki seans może za to zainteresować oglądającego tematyką kłamstwa/emocji/ekspresji/gestów/emblematów itd. Tym bardziej, że wiele w zagadnień jest na tyle niejednoznacznych, iż sięgnięcie do (sprawdzonej) literatury będzie raczej niezbędne.
    Pisze to padawan zainteresowany niniejszymi zagadnieniami po obejrzeniu LTM.