Korzystam

Psychoterapeuta w roli głównej


  • 0
Shrink (mat. producenta)

Shrink (mat. producenta)

Wyobraźcie sobie psychoterapeutę. Jak wygląda? Co robi? Jak się zachowuje? A teraz powiedzcie, czy kiedykolwiek korzystaliście z usług takiej osoby? Nie? W takim razie wizerunek który przed chwilą mieliście przed oczami, to najprawdopodobniej obraz wykreowany przez media. Czy jest on bliski rzeczywistości? Jakie typy terapeutów pokazuje się w filmach i serialach? Dlaczego to postać tak bardzo lubiana przez twórców filmowych?

Terapeuta bez tajemnic

Telewizja HBO zaczęła niedawno wyświetlać drugi sezon serialu „Bez tajemnic”. Serial o tyle specyficzny, że każdy odcinek jest zapisem sesji psychoterapii. Pacjenci się powtarzają, zatem widzowie mają okazję obserwować przebieg terapii, dynamikę i oczywiście zachowania terapeuty w różnych sytuacjach. I chociaż Andrzej Wolski, grany przez Jerzego Radziwiłowicza, jest terapeutą z krwi i kości, to sam serial mógłby stanowić wartościowy materiał szkoleniowy dla przyszłych psychoterapeutów. Kurs taki mógłby nosić tytuł „Podstawowe błędy w terapii”. Mimo to wydaje się, że ten wizerunek jest najbliższy realiom. Przynajmniej na tle psychoterapeutów przedstawionych poniżej.

Terapeuta zastraszony i uzależniony

Depresja gangstera (mat. producenta)

Depresja gangstera (mat. producenta)

Psychiatra Ben Sobel w „Depresji gangstera” wiedzie miłe, spokojne życie, wkrótce ma się ożenić. Wszystko zmienia się, gdy z powodu złośliwego zbiegu okoliczności poznaje Paula Vitti, gangstera granego przez niezrównanego Roberta De Niro. Paul składa Benowi wizytę oraz propozycję nie do odrzucenia. Zastraszony psychiatra musi być na każde zawołanie Vittiego, nawet w dniu własnego ślubu nie może odmówić pomocy.

Z kolei w „Całym życiu z wariatami” poznajemy terapeutę uzależnionego od marihuany. „Henry Carter, jest znanym psychoterapeutą hollywoodzkich gwiazd. Kiedy zaczyna wątpić w swoje zawodowe umiejętności, ukojenie znajduje w paleniu trawki. A jego pacjenci nieoczekiwanie wpadają w niezwykłe tarapaty emocjonalne.” – opisuje dystrybutor filmu. Carter to postać początkowo zabawna, z czasem nabiera dramatyzmu. I z pewnością zasiewa ziarno niepewności „Czy przed spotkaniem psychoterapeuta wypala skręta czy nie?”.

Doktor szalony

„Psychiatria i film to dwie zabawki, które dojrzewały jednocześnie, wraz z użytkownikami jednego i drugiego” – napisał I. Schneider we wstępie swej pracy. Dalej wyróżnił trzy typy psychoterapeutów, doktora szalonego, złego i wspaniałego. Doktor Dippy to doktor bardziej szalony niż jego pacjenci. Na ogół przedstawiany jako mężczyzna z brodą, w binoklach i wiedeńskim akcentem. Charakteryzują go często dość dziwaczne maniery i tiki twarzy. Jeśli oglądaliście serial „Sześć stóp pod ziemią” to możecie pamiętać rodziców Brandy i Billego, których trudno uznać za okaz zdrowia psychicznego. Doskonałym przykładem jest tutaj też dr Fritz Fassbender w kultowym „Co słychać koteczku?” Woody Allena. Chociaż określenie Dippy zapożyczone zostało z krótkometrażowej komedii, a zarazem chyba pierwszego filmu o psychiatrii, „Dr. Dippy’s Sanitarium” z 1906 roku.

Doktor samo zło

Milczenie owiec (mat. producenta)

Milczenie owiec (mat. producenta)

Doktor zło jest z kolei szalony, neurotyczny i niepewny, nadużywa swego zawodu, a jego uczynki względem innych trudno uznać za szlachetne. Może on mieć w waszych wyobrażeniach twarz Anthonego Hopkinsa w „Milczeniu owiec”. Trudno o lepszy obraz tego typu terapeuty. Jest to zwykle maniakalny morderca, który z łatwością manipuluje i kontroluje umysły innych ludzi. Często posługuje się takimi narzędziami jak lobotomia, elektrowstrząsy, hipnoza czy leki psychotropowe. Innym przykładem filmu, w którym można zobaczyć takiego psychoterapeutę jest „W przebraniu mordercy” Briana De Palmy. Tam ma on twarz Michaela Caine’a.

Doktor wspaniały

Wreszcie doktor wspaniały, to ciepły, troskliwy i kompetentny terapeuta, posiadający nieskończoną ilość czasu i energii, które chętnie poświęci swemu pacjentowi. Taki, który niczym Jakub Burski odbiera telefony w środku nocy i bez chwili namysłu pędzi na pomoc. Często udaje mu się uleczyć pacjenta odkrywając pojedyncze traumatyczne wydarzenie z jego przeszłości. Przykładem może być doktor Berger w „Zwyczajnych ludziach”. Wystarcza mu kilka minut intensywnej nocnej sesji, aby uwolnić pacjenta od traumy spowodowanej śmiercią brata w wypadku.

Surowy i przekraczający granice

Na powyższym typologia terapeutów filmowych się nie kończy. Jest jeszcze doktor surowy i doktor który przekracza granice. Surowy psuje wszystkim zabawę, zabija kreatywność i radość. Mogliście go widzieć w filmie „Cud na 34 ulicy”. Usilnie starał się zamknąć w szpitalu psychiatrycznym Świętego Mikołaja. Jednak najbardziej wdzięcznym tematem dla twórców filmowych wydaje się być doktor przekraczający granice. Co zwykle oznacza psychoterapeutę angażującego się w romantyczne związki ze swoimi pacjentami. W „Incepcji” była to policyjna pani psycholog, w „Diagnozie zbrodni” psychiatra grany przez Richarda Gere.

Sympatia widza czy zemsta reżysera?

Przykładów jest znacznie więcej, bo twórcy filmowi polubili postać psychoterapeuty. Dlaczego jest on tak wdzięcznym bohaterem? Cóż, można powiedzieć, że jeśli jakiś motyw często się pojawia w kinie, to dlatego, że widzowie go lubią. Możliwe też, że jest to zabieg, pozwalający na pogłębienie postaci. Trudno o lepszy sposób pokazania rozterek emocjonalnych gangstera niż wysłanie go na kozetkę. Ale czy to wszystko? A może to taki rodzaj słodkiej zemsty?

Może twórcy filmowi w taki sposób odreagowują niezadowolenie z własnej psychoterapii? Zwykły szary człowiek, który wścieka się na terapeutę ma niewiele możliwości, z grubsza może pójść się upić albo przestać chodzić na terapię (zwykle jedno i drugie). Za to reżyser czy scenarzysta ma całkiem spore pole do popisu. Oczywiście jest to moja bezczelna insynuacja i nie mam żadnych dowodów na poparcie tej teorii. A jednak, nie sądzicie że mogę mieć trochę racji?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Najbardziej nietypowe muzea na świecie
Korzystam
Książka czy e-book?
Korzystam
Butelkowana woda mineralna – samo zdrowie czy zwykłe lanie wody?