Pracuję

W każdym drzemie złota rączka, wystarczy chcieć. O naprawach domowych słów kilka…


(Flickr/williamhook/by CC)

(Flickr/williamhook/by CC)

Ostatnio kupowałem zmywarkę do zabudowy. Pani sprzedająca mi sprzęt uparcie podkreślała, że „ekipa montująca będzie wiedziała, jak to zrobić”. Dopiero w domu do mnie dotarło, że jeszcze nigdy w życiu nie zamawiałem żadnej ekipy czy fachowca…
Dodam, że do tej pory przeprowadzałem się już kilka razy. Za każdym razem przeprowadzałem w nowym mieszkaniu solidny remont, kupowałem i montowałem sprzęt itd. I nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby do czegokolwiek wzywać fachowca… Bo i po co?
Terminem „złota rączka” najczęściej określa się starszych panów, obeznanych z życiem, którzy pracują fizycznie i niestraszne im tzw. brudne roboty. Czy ja wpisuję się w ten stereotyp? Raczej nie – jestem jeszcze dość młody, pracą fizyczną specjalnie nigdy się nie zajmowałem, praktyki nie mam więc żadnej w byciu złotą rączką.
Moje podstawowe założenie brzmi: chcieć to móc. Wystarczy chwilę pomyśleć; prace tzw. domowe, naprawcze, remontowe nie są trudne. Wymagają czasami wiedzy – jest ona jednak dostępna w obecnych czasach za darmo: wszak „Google prawdę ci powie”. Czy trzeba czegoś więcej?

Umiejętności, narzędzia…

Może zacznę od narzędzi. Fakt, bez nich złota rączka nie poradzi sobie z niczym. Chciałbym więc, oczywiście dla zainteresowanych, umieścić tu krótką listę rzeczy absolutnie niezbędnych, które pozwolą naprawić praktycznie wszystko. Co najciekawsze, można je zdobyć podczas jednej dość krótkiej wizyty w dowolnym markecie budowlanym.

Podstawowe elektronarzędzia, które mieć wypada, to wiertarka, wyrzynarka, lutownica i multimetr. Wiertarka to sprzęt, na który warto wydać większą kwotę – powinna mieć możliwość regulacji obrotów, zmiany ich kierunku, tzw. szybkozłącze oraz udar. Nie warto kupować modelu najtańszego; należy wybierać wśród sprzętów średniej klasy – w zupełności wystarczą.

Wyrzynarka to kolejne narzędzie z gatunku „ciężkich”. Za jej pomocą łatwo przytniemy dowolny kawałek drewna, blatu, nogę od stołu, efektowną ozdobę do pokoju dziecięcego. Tu wybór może paść na urządzenia z dolnej półki cenowej – jakość nie ma znaczenia w przypadku zastosowań domowych.

Lutownica i multimetr to z kolei narzędzia dla odważnych. Dla tych, którzy nie boją się prądu i mają trochę zdrowego rozsądku. Podstawy, jak z prądem się obchodzić, gdzie jest jakie napięcie, czego się bać, a czego nie, są skomplikowane i postaram się je opisać w kolejnych artykułach.

(Flickr/williamhook/by CC)

(Flickr/williamhook/by CC)

Lutownica pozwoli szybko naprawić drobne sprzęty RTV i AGD, zabawki i inne rzeczy, w których jakiś kabelek wesoło dynda zamiast trzymać się tam, gdzie powinien. Lutownica przyda się także przy naprawie biżuterii i drobnych połamanych elementów plastikowych.

Po obyciu się z teorią prądu nieodzowny okazuje się multimetr. Urządzenie można kupić nawet za 20 zł i takie w zupełności wystarczy do sprawdzenia, dlaczego lampka przestała świecić, a waga łazienkowa nie działa, mimo że wymieniliśmy w niej baterię. Multimetr pozwoli na domową naprawę co najmniej 70% urządzeń AGD i RTV!
Wszystkie wymienione wyżej urządzenia można kupić w sumie już za 500 zł. Kwota nie jest duża, biorąc pod uwagę, ile można zaoszczędzić, robiąc wszystko samemu. W typowym mieszkaniu wydane pieniądze powinny się zwrócić po kilku miesiącach.

Młotek i śrubokręt to rzeczy niezbędne

Wiadomo – samą wiertarką czy lutownicą wiele się nie zrobi. Dlatego też należy zaopatrzyć się w skrzynkę narzędziową zawierającą kilkanaście kluczowych pozycji: śrubokręty (czyli wkrętaki), młotki, kleszcze (kombinerki), różne obcinaczki czy cęgi, poziomnicę, pęsety, młotek… Tych rzeczy może być dużo, a nawet bardzo dużo, wszystko zależy od tego, co będą obejmować domowe prace.
Cena wyposażenia takiej skrzynki nie przekracza 300 zł. Tak uzbrojeni możemy spokojnie zaczynać zabawę z dowolnym problemem, jaki w domu się pojawia.

Wiedza

Wiadomo nie od dziś, że wiedzę zdobywa się w praktyce. Żadna to tajemnica, że prawdziwy fachowiec to taki, który niejedno widział i niejedno wie. Ale pan złota rączka ma sobie radzić ze wszystkim, więc również z błyskawicznym zdobywaniem wiedzy.
A o nią nietrudno w dzisiejszych czasach. Bogactwo samouczków i przewodników na YouTubie, setki forów, na których można znaleźć każdą, nawet najdziwniejszą poradę. Internet daje wszystko na tacy, ale niestety trzeba uważać. Aby prawidłowo wykorzystać wiedzę zdobytą w świecie wirtualnym, należy postępować ostrożnie. Najlepiej porównać kilka porad, wybrać wypadkową i postępować w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem i intuicją.

Właśnie te dwa czynniki procentują najbardziej. Postępując konsekwentnie i metodycznie, można zrobić wszystko. Okazuje się wtedy, że każda drobna naprawa domowa to tak naprawdę bardzo proste zadanie, które przy kolejnej okazji wykona się z zamkniętymi oczami.

Uwaga, „Usterka”

Do napisania tego artykułu i zachęcenia Czytelników do podjęcia walki z codziennymi problemami zainspirował mnie ciekawy program na TVN pt. „Usterka”. W programie tym testowani byli „fachowcy” z różnych dziedzin, którzy mieli sobie poradzić z błahymi problemami. W praktyce wygląda to tak, że za każdym razem czułem zwyczajne zażenowanie. Wstyd mi za tych ludzi, który podawali się za specjalistów w danej dziedzinie…

 

Polecam przyjrzeć się bliżej poczynaniom tych „prawdziwych specjalistów”, a w szczególności kwotom, jakich żądali za swoje usługi. Można łatwo policzyć, jak szybko zwrócą się koszty zakupu podstawowego zestawu narzędzi do domowego warsztatu.

[FM_form id="2"]
Myślę
Jestem węchowcem
Pracuję
Znakomity Leonardo DiCaprio
Pracuję
Gdzie i jak znaleźć pracę?
  • Marc Declan

    oj powiem tak – jak się ma bystry umysł i sprawności manualne to wszystko można zrobić samemu, bez żadnego specjalnego kursu, itp. Ja zawsze staram się naprawiać sam wszystko. Fachowców wzywałem kiedy zatkały mi się rury w mieszkaniu i woda wybijała zewsząd 🙂 sam bym tego nie ogarnął! ale przyznać muszę, że całkiem niezła złota rączka Wrocław ze mnie 🙂