Żyję

Zimowe popołudnia z dziećmi – jak spędzić je ciekawie i radośnie?


(Flickr/lupinoduck/by CC)

(Flickr/lupinoduck/by CC)

Za oknem jeszcze przez kilka tygodni będzie mroźnie i nieprzyjaźnie. Niby tylko „w czasie deszczu dzieci się nudzą”, za to w czasie siarczystego mrozu lub odrzucającej pluchy bywają po prostu solidnie znudzone. Co zatem robić w takim czasie wspólnie z dziećmi?

Opcja nr 1: gdy jednak da się wyjść

Najkorzystniej i najłatwiej spędzić ciekawie zimowe popołudnie z dzieckiem na zewnątrz. Czasami zbyt łatwo ulegamy pokusie zostania w domu z kubkiem gorącej herbaty, podczas gdy naszym dzieciom niestraszna zimowa zawierucha.

Trudno namawiać na wspólne wyprawy, jeśli temperatura jest niższa niż -10°C lub wręcz przeciwnie – jest powyżej 0°C i właśnie mamy odwilż. Pomiędzy tymi dwoma skrajnymi zimowymi aurami jest jednak mnóstwo dni, w które z powodzeniem można wyjść przed dom.

Zarówno na wsi, jak i w mieście zawsze radosną zabawą dla dzieci jest wspólne lepienie bałwana, robienie igloo czy zjeżdżanie na sankach. Nawet z malutkim dzieckiem można zrobić orła na śniegu. Do klasycznego repertuaru zabaw śnieżnych możemy jeszcze dodać zimową wersję podchodów.

Rodzice mogą zabrać maluchy także do lasu – to dla nich naprawdę wspaniała przygoda. Zwykle trafimy też na ślady jakichś zwierząt, możemy próbować prześledzić ich zimowe zwyczaje. No i oczywiście zabrać ze sobą jakieś przekąski dla leśnych mieszkańców.

Are we there yet? (Flickr/frazzledjen/by CC)

Are we there yet? (Flickr/frazzledjen/by CC)

Opcja nr 2: jedziemy gdzieś wspólnie z dziećmi

Nie zawsze mamy jednak możliwość wspólnie poszaleć pod gołym niebem. W takiej sytuacji, gdy mimo wszystko mamy ochotę wyjść z domu, polecam kilka typów miejsc godnych uwagi.

W tym sezonie odkrywamy place zabaw pod dachem. Takich obiektów jest coraz więcej. Zwłaszcza te nowoczesne oferują wymyślne małpie gaje, gdzie dziecko znika (a jednocześnie jest w 100% bezpieczne) na długi czas, strefy zabaw dla zupełnych maluszków czy ukochane przez maluchy baseny piłkowe. Zaletą takich miejsc jest też obecność stolików i kawiarenek dla rodziców. Spotykając się ze znajomymi w takich miejscach, dzieci mamy z głowy, a sami możemy zająć się rozmową lub… grą towarzyską. W Krakowie sale zabaw to np. Kinderplaneta, Hakuna-matata czy zespół Bajkoland.

Ciekawym pomysłem, z którego można skorzystać nawet w mniejszych miastach, są groty solne. Seanse w takiej grocie to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Część z nich (warto poszukać) oferuje kącik zabaw dla dzieci, które nie nudzą się, jednocześnie korzystając z dobrodziejstw mikroklimatu morskiego. Przebywanie w grocie solnej wskazane jest przy wielu schorzeniach (m.in. alergiach), ale też w profilaktyce ochrony zdrowia i gdy chcemy dodatkowo zadbać o odporność naszych pociech.

Godną rozważenia propozycją spędzenia zimowego popołudnia jest odwiedzenie galerii bądź muzeum. Tak, tak, nie ma się co dziwić. Zapewniam, że nawet dwulatek może być bardzo zainteresowany dziełami sztuki. Dzieci zupełnie inaczej odbierają artefakty, szukają w nich odniesień do rzeczywistości i zaskakują fantazją. Wspólne zastanawianie się „jak myślisz, co jest na tym obrazie?” może być nie tylko niezwykłym ćwiczeniem dla dziecka, ale też zmienić postrzeganie rodzica. Naprawdę polecam!

Zawsze warte rozważenia są też oczywiście wspólne wyprawy na basen, do kina czy teatru itp. Wiele zależy od wieku dziecka, jego preferencji, a także od grubości portfela rodziców.

Niedrogą, a zwykle ciekawą i godną uwagi (choć dotyczy to raczej dopiero dzieci w wieku przedszkolnym) ofertę mają miejskie, osiedlowe czy dzielnicowe domy kultury. Są często dodatkowo finansowane z różnych budżetów, więc zajęcia nie kosztują fortuny. Tymczasem mamy zwykle do wyboru kursy muzyczne, plastyczne czy hobbystyczne. Część z nich przeznaczona jest dla rodziców z dziećmi i można w nich uczestniczyć jednorazowo – np. gdy za oknem zimowa aura, a my chcemy zrobić coś ciekawego. Ciekawą ofertę proponuje większość domów kultury, polecam np. zajęcia „Sztukolotnia” w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie.

Zabawy w domu (Flickr/wwworks/by CC)

Zabawy w domu (Flickr/wwworks/by CC)

Opcja nr 3: zostajemy w domu z dziećmi

Popołudnia w domu mają wiele zalet, ale warto te długie, ciemne i zimowe jakoś zaaranżować. W przeciwnym razie energia naszych dzieci połączona ze znudzeniem wielotygodniową domową „odsiadką” da nam nieźle w kość. Większość z nas marzy o wiośnie, a marudne i nieokiełznane dziecko może nam zimowy czas dodatkowo utrudnić.

Nie oszukujmy się jednak – we wspólne popołudnia trzeba włożyć trochę pracy i zaangażowania, ale nagrodą będzie wspólna frajda i dużo radości. Jak więc ciekawie spędzić zimowe godziny?

Interesującą propozycją są wspólne prace, które później mogą być elementami teatru cieni. Rodzice mogą wycinać postaci, a dzieci przyklejać je do patyczków. Zgaszenie światła i włączenie latarki dopełnią dzieła.

Starym i sprawdzonym pomysłem są też wracające obecnie do łask tzw. zabawy paluszkowe. Mamy do dyspozycji nie tylko oklepane „Warzyła sroczka kaszkę, warzyła…” czy „Idzie rak”, ale także mnóstwo innych prostych rymowanek, które pomagają w ćwiczeniu pamięci i koordynacji własnych ruchów (tu dłonie i palce odgrywają ważną rolę). Są też okazją do dotykania, przytulania i łaskotania dzieci. Zabaw tego typu można nauczyć się z Internetu (np. ze stron edukacyjnych typu zabawkiprogresywne.pl) czy książek – np. „Zabawy paluszkowe” Krzysztofa Sąsiadka.

Gdy za oknem ciemno i zimno, warto puścić wodze fantazji. Kilku producentów proponuje świetne domki z kartonu. Mogą być gotowe, ale do poskładania lub zrobione w całości z klocków – np. coraz popularniejsze, firmy hocki (przyda się pomoc rodziców). Ich zaleta jest taka, że tektura wymaga pomalowania i aranżacji. Taka zimowa baza może przemienić się we wszystko: zamek księżniczki, szałas Indianina, szpital, sklep… Pomalowanie go zajmie sporo czasu i da mnóstwo frajdy.

Dzieciom i rodzicom z nadmiarem energii można polecić domowy tor przeszkód. Krzesła, koce, stoły, pudła – to wszystko znajdzie się w każdym domu. Tworząc z nich konstrukcje i korytarze, przez które trzeba przejść (może w jakiś określony sposób?), dajemy sobie namiastkę placu zabaw w słoneczny dzień… Dodatkowo odczarowujemy przestrzeń domową, która przez długie tygodnie trwającej zimy zapewne już wychodzi bokiem naszym dzieciom.

Własna droga do wiosny

Każda rodzina może spędzać zimowe popołudnia radośnie i kreatywnie. Warto choć raz czy dwa razy w tygodniu porzucić książeczki, układanki, bajki i klocki i spędzić ten czas naprawdę RAZEM. Nie wszystkie pomysły wymagają nakładów finansowych, na których zresztą dzieciom niespecjalnie zależy.

Myślę, że warto wykorzystać zimowy okres przede wszystkim na budowanie relacji w rodzinie. Często czas ucieka nam przez palce, małe dzieci rosną, a my tylko poganiamy ich rozwój, by jak najwięcej umiały zająć się same sobą. Tymczasem swoisty powrót do dzieciństwa (zwłaszcza przez zabawy w domu i wspólne szaleństwa na śniegu) lub zabieranie dziecka w ciekawe miejsca mogą być okazją do prawdziwego relaksu także dla rodziców.

A Wy jak spędzacie popołudnia z dziećmi w oczekiwaniu na wiosnę? Macie jakieś ciekawe pomysły na urozmaicenie długich zimowych godzin?

[FM_form id="2"]
Żyję
Auta z PRL-u – obiekty westchnień współczesnej młodzieży
Żyję
Wojciech Cejrowski
Żyję
Związki na odległość – czy mają szansę na przetrwanie?