Mieszkam

Budownictwo globalnie połączone


(Flickr/ml_duong/by CC)

(Flickr/ml_duong/by CC)

Świat to sieć naczyń połączonych – polityka kredytowa w USA była katalizatorem globalnego kryzysu, z którym zmagamy się od pięciu lat, a urbanizacja Chin oddziałuje na ceny stali w Polsce. To tylko dwa z wielu obliczy globalizacji w budownictwie.

Globalizacja to fakt, z którym dziś już nikt nie dyskutuje. Dotyka ona nas właściwie wszędzie i każdego dnia, gdy robimy zakupy, oglądamy telewizję czy używamy robota kuchennego. Świat stał się małą, globalną wioską. Z drugiej strony jej struktura jest tak skomplikowana i tak odległa od rzeczywistości, że czasami trudno ogarnąć te wszystkie globalne powiązania i przepływy. I budownictwo nie jest tu wcale wyjątkiem.

(Flickr/sbeebe/by CC)

(Flickr/sbeebe/by CC)

Przykład 1: kryzys

Kryzys finansowy, który rozpoczął się w 2007 roku, został wywołany przede wszystkim bańką spekulacyjną, jaka powstała na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych. Mechanizm był prosty. Polegał on na udzielaniu kredytów przez amerykańskie banki osobom mniej zamożnym oraz takim, które nie posiadały stałego źródła dochodu. Doprowadziło to do wzrostu popytu na rynku nieruchomości, a w dalszej konsekwencji do ciągłego wzrostu cen mieszkań. Kryzys zaczął ujawniać się w roku 2006 spadkiem cen nieruchomości, a to przełożyło się na liczone w miliardach dolarów straty amerykańskich banków. System finansowy USA kichnął, a cały świat dostał kataru. Polska, napędzana funduszami unijnymi, początkowo stosunkowo dobrze to znosiła.

Wyhamowanie koniunktury w Polsce będzie dotyczyło nie tylko deweloperów i konsorcjów budowlanych, ale także branż powiązanych z budownictwem [przedsiębiorstwa produkujące metale oraz wyroby z metali, wyroby z mineralnych surowców niemetalicznych (np. cement), wyroby z gumy i tworzyw sztucznych]. Poza tym znaczący spadek produkcji nastąpi także w firmach zajmujących się wytwarzaniem drewna oraz wyrobów z drewna.

(Flickr/detlefschobert/by CC)

(Flickr/detlefschobert/by CC)

Przykład 2: surowce

Ceny surowców na świecie będą w najbliższych latach kształtować się w znacznej mierze pod wpływem rozwijających się gospodarek Chin, Indii czy Brazylii. Ogromne zapotrzebowanie w tych krajach na miedź, stal czy aluminium to wynik ich bardzo szybkiej industrializacji, urbanizacji, a co za tym idzie – rozbudowy szeroko rozumianej infrastruktury, w tym budownictwa.

Światowym liderem, jeśli chodzi o zużycie metali (aluminium, miedź, ołów, nikiel, cyna, cynk, ruda żelaza), są Chiny. Odbiorcą miedzi jest przede wszystkim sektor budowlany, a następnie transport i elektronika. W przypadku aluminium największy popyt kreuje sektor transportu, a następnie budownictwo i przemysł opakowań. Chiny to również drugi największy konsument energii. Zużywają 13% globalnej produkcji, w tym 1/3 światowej produkcji węgla i 7,4% ropy.

Ogromny popyt oraz ograniczona podaż metali zmuszają kraje rozwijające się do rozbudowy swojego potencjału produkcji metali (stali, aluminium), co będzie stabilizująco oddziaływało na poziom cen. Z drugiej strony zacieśnia to współpracę gospodarczą między krajami o wschodzących gospodarkach.

Osiągnięciem globalizujących się rynków jest to, że kraje rozwijające się są coraz mniej uzależnione od najbogatszych gospodarek. Rosnący popyt wewnętrzny powoduje, że rosną również obroty handlowe między krajami wschodzącymi. Na przykład Chiny, z ogromną gospodarką i popytem na energię i materiały budowlane, urosły w stosunku do reszty świata na tyle, że przyczyniły się do wzrostu cen ropy i wielu innych surowców. A to z kolei korzystnie wpływa na takie kraje, jak Brazylia czy Tajwan, które eksportują rudę żelaza i wyroby konsumpcyjne do Chin, wspierając tym samym rozwój swoich gospodarek.

Współpraca Chin z państwami Ameryki Łacińskiej została określona jako tzw. partnerstwo strategiczne. Kraje Ameryki Południowej, mające bogate złoża ropy naftowej, gazu, miedzi, boksytu, rud żelaza, manganu, drewna, cynku, cyny, bardzo skorzystały na obecnym boomie surowcowym. Ożywione kontakty tego regionu z Chinami sprawiły, że eksport Wenezueli, Chile, Peru, Boliwii czy Brazylii w ostatnich latach wzrósł o kilkadziesiąt procent. Państwo Środka stało się głównym partnerem handlowym państw regionu, wyprzedzając ich tradycyjnych partnerów, USA czy Unię Europejską. Oprócz wymiany handlowej Chiny stały się też dla wielu krajów jednym z największych inwestorów zagranicznych. Firmy chińskie szeroko współpracują z lokalnymi producentami w różnych dziedzinach przetwórstwa surowców.

(Flickr/veisto/by CC)

(Flickr/veisto/by CC)

 

Przykład 3: konsorcja budowlane

Gdy spojrzymy na jakąkolwiek tablicę informacyjną jakiejkolwiek większej inwestycji w Polsce, zobaczymy tam na pierwszy rzut oka dość egzotyczne mariaże firm, np. II linię warszawskiego metra buduje włosko-turecko-polskie konsorcjum firm. I bynajmniej nie jest to przykład odosobniony. Firmy, szukając coraz bardziej konkurencyjnych rozwiązań, łączą się w doraźne konsorcja na potrzeby konkretnego przedsięwzięcia.

Rynek budownictwa w krajach Unii Europejskiej został zdominowany przez dużych graczy. Na liście 50 największych firm budowlanych w Unii Europejskiej pierwszą dziesiątkę tworzą producenci osiągający przychody na poziomie ponad 10 mld euro. Są to przedsiębiorstwa z Francji, Hiszpanii, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Największe firmy budowlane różnią się od siebie między innymi modelem biznesowym. Jedne największe przychody osiągają na rodzimych rynkach lokalnych, inne działają przede wszystkim na rynkach zewnętrznych (Ferrovial i OHL osiągają ponad 70% przychodów poza rodzimym rynkiem hiszpańskim, zaś szwedzka Skanska około 40%).

W dobie kryzysu gospodarczego tradycyjny rynek zleceń w Europie się kurczy i trzeba szukać nowych obszarów aktywności i w związku z tym najwięksi gracze szukają kontraktów również w krajach azjatyckich, w Ameryce Łacińskiej, a nawet w Afryce.

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Poddasze dobrze zagospodarowane
Mieszkam
10 najbardziej niezwykłych mieszkań na świecie
Mieszkam
Samotność w tłumie, czyli jak wyglądają dzisiejsze relacje sąsiedzkie