Pracuję

Nie tylko faceci potrafią rozśmieszać. Świat rozrywki podbijają zabawne kobiety


Złote Globy/NBC

Złote Globy/NBC

Amerykańską, a co za tym idzie – światową sceną komediową w poprzednim wieku rządzili faceci. Teraz to się zmienia. Utalentowane panie piszą seriale, grają w nich i występują przed publicznością. Udowadniają, że potrafią być równie zabawne jak ich koledzy.

Kiedy okazało się, że tegoroczne rozdanie Złotych Globów poprowadzą Tina Fey i Amy Poehler, komentarze były różne. Przede wszystkim pytano, czy te panie będą w stanie udźwignąć tak ważną imprezę, zwłaszcza że poprzednika naprawdę nie będzie im łatwo prześcignąć.

Po imprezie nikt już nie pytał, czy Tina i Amy się nadają, nikt też nie żałował, że Ricky Gervais nie prowadził Złotych Globów po raz kolejny. Panie niewątpliwie się sprawdziły. Świetnych momentów było jeszcze więcej niż zwykle, a ich monolog na otwarcie żyje własnym życiem.

 

Nawet prowadzący Oscary Seth MacFarlane zasugerował, że publiczność by chciała, aby na jego miejscu były Tina i Amy. I nie był wcale daleki od prawdy.

Skąd one się biorą? Z „SNL”!

Dla wielu moich znajomych obie panie były wielkim tegorocznym odkryciem. A to przecież nie jest tak, że one wzięły się znikąd. Obie mają za sobą długą drogę. Ważnym przystankiem był dla nich „Saturday Night Live”, emitowany od 38 lat program satyryczny amerykańskiej telewizji NBC, który wychował kilka pokoleń komików. To właśnie tam szlify zdobywali Dan Aykroyd, John Belushi, Chevy Chase.

Amy Poehler i Tina Fey zaczynały karierę w programie kilkanaście lat temu – Tina w 1997 roku jako scenarzystka, Amy w 2001 roku (tuż po zamachach na World Trade Center) jako aktorka. Cały świat poznał je podczas kampanii prezydenckiej 2008 roku, kiedy grały Hillary Clinton i Sarah Palin. Skecze z „SNL” z tymi paniami w roli głównej żyły wtedy własnym życiem i były bardzo popularne również w Polsce.

Od 2006 roku Tina Fey błyszczała w „30 Rock”, świetnie napisanym serialu o robieniu programu komediowego. Mimo że temat, wydawałoby się, nie był specjalnie interesujący, Tinie udało się stworzyć galerię świetnych postaci i wygrać Emmy oraz dwa Złote Globy za swoją kreację. Amy Poehler gra w „Parks and Recreation”, komedii równie zabawnej, choć niestety trochę mniej chętnie nagradzanej prestiżowymi nagrodami.

Z „Saturday Night Live” wywodzi się mnóstwo zabawnych pań, które robią karierę w serialach i filmach – na przykład znane też w Polsce z „Druhen” Maya Rudolph i Kristen Wiig. A już rośnie kolejne pokolenie rewelacyjnych aktorek! Gdybyście włączyli któryś z najnowszych odcinków „SNL”, Waszą uwagę z pewnością przykułaby 29-letnia Kate McKinnon. Za kilka lat pewnie będzie gwiazdą.

„Veep” i nowe dziewczyny

W poprzednim sezonie serialowym (2011/2012) pojawiło się kilka produkcji, w których główne role grają panie. W CBS zadebiutował sitcom „2 Broke Girls” – o dwóch dziewczynach, które nie mają pieniędzy, ale mają wielkie marzenie. Już drugi sezon oglądamy, jak Max i Caroline (Kat Dennings i Beth Behrs) próbują zarobić pieniądze na sklep z babeczkami, a po drodze rozśmieszają nas niegrzecznymi gagami. Jedną z producentek serialu jest Whitney Cummings, znana wcześniej ze stand-upów i programu „Punk’d” w MTV.

W tym samym czasie FOX odpalił „New Girl”, komedię ze znaną z „500 dni miłości” Zooey Deschanel w roli głównej. I, oczywiście, widzowie zakochali się w granej przez Zooey nowej dziewczynie! Jej postać jest nieco dziwna, momentami nawet irytująca, ale niewątpliwie wyrazistości jej nie brakuje.

W HBO tymczasem wiosną zeszłego roku ruszyły dwa seriale komediowe, które niedługo potem zostały obsypane nagrodami. Znana z „Kronik Seinfelda” Julia Louis-Dreyfus powróciła jako Veep, to znaczy wiceprezydent USA, kobieta sfrustrowana swoim miejscem w systemie i tym, że prezydent nigdy do niej nie dzwoni. Podobnie jak inne liczące się w amerykańskim biznesie komediowym panie Julia ma za sobą kilka lat w obsadzie „Saturday Night Live”.

„Dziewczyny”, czyli trochę śmiesznie, a trochę smutno

Jeszcze większą rewelacją okazała się komedia młodej twórczyni Leny Dunham, „Girls” („Dziewczyny”). Choć nie jest to typowy serial komediowy, ogląda się go z przyjemnością dzięki temu, że Lena jest znakomitą obserwatorką swojego pokolenia. Pokolenia młodzieży, która kończy studia i ma problem z utrzymaniem się, znalezieniem pracy, zapewnieniem sobie godnego życia.

 

W styczniu Lenę, która swój serial w dużej mierze sama pisze, reżyseruje i oczywiście w nim gra, obsypano za „Dziewczyny” Złotymi Globami – nieźle jak na twórczynię, która w tym roku skończy 27 lat. Choć serial jest specyficzny i nie każdemu się spodoba, nie da się tej dziewczynie odmówić talentu.

Zabawne panie są wszędzie

Dawno, dawno temu, kiedy byłem w szkole i wszyscy oglądaliśmy „Przyjaciół”, uwielbialiśmy Joeya i Chandlera, a Monicę i Rachel uważaliśmy za najmniej zabawne dodatki. Dzisiejsze komedie kobietami stoją. Nie chcę powiedzieć, że mężczyźni są gorsi, nie, nie o to chodzi. Chodzi o to, że panie zrobiły się odważniejsze, bardziej wyraziste. Nie boją się wygłupiać czy wyglądać na ekranie mniej ładnie niż w rzeczywistości.

Melissa McCarthy, której do modelki daleko, jest świetna we wszystkim, w czym gra (ostatnio film „Druhny” i serial „Mike & Molly). Christina Applegate dokonała ostatnio kilku niewłaściwych wyborów, ale mam nadzieję, że kiedyś ktoś napisze dla niej rolę równie dobrą jak Kelly Bundy („Świat według Bundych”).

W znakomitym serialu „Community” mój wzrok przykuwa Alison Brie, wcześniej znana jako żona jednego z głównych bohaterów „Mad Men”. Kto by pomyślał, że ta dziewczyna ma taki talent komediowy! Albo Aubrey Plaza z „Parks and Recreation”, znana też z filmu „Na własne ryzyko”. Wspaniałe dziewczyny można by wymieniać i wymieniać.

A przecież jest jeszcze stand-up! Tu dla mnie rządzi Sarah Silverman, kobieta bardzo odważna, która lubi ostre żarty i często bierze na celownik stereotypy dotyczące różnych grup etnicznych czy religii. Przede wszystkim Sarah nabija się z Żydów, udało jej się nawet ostatnio porządnie zdenerwować pewnego rabina.

Zabawne panie nie pojawiły się oczywiście znikąd, kobieca komedia zawsze istniała. Ale dopiero ostatnie lata, które cechuje prawdziwy wysyp seriali ze śmiesznymi dziewczynami w rolach głównych, stały się jej złotym okresem.

[FM_form id="2"]
Pracuję
Gary Fisher – wynalazca roweru górskiego
Doświadczam
Strony i blogi (dla) sfrustrowanych rodziców – pół żartem, pół serio
Pracuję
Adele Enersen, czyli jak stworzyć bajkowy świat
  • Patrycja

    Taki stan rzeczy można zaobserwować też w grach komputerowych – w większości przygodówek głównymi bohaterkami są kobiety o niespotykanym charakterze. No i coraz więcej gier, których grupą docelową są raczej mężczyźni wprowadza możliwość wyboru płci postaci, którą chcemy grać.