Żyję

Studenci z prowincji przyjeżdżają do Krakowa i tu pozostają


Kraków- Collegium Novum (Wikipedia Commons)

Kraków- Collegium Novum (Wikipedia Commons)

Przeprowadzka do dużego miasta na studia to wielkie przeżycie dla młodego człowieka. Lata studiów mijają jednak dość szybko i oto stajemy przed dylematem… co dalej?

Czy powrót to porażka?

Studenci z dużych polskich ośrodków akademickich, do jakich bez wątpienia możemy zaliczyć m.in. Kraków, Warszawę czy Wrocław, to często młodzież napływowa – z miast, miasteczek, wsi. Grupy zwykle składają się z osób miejscowych i tych, które przeprowadziły się do danego miasta, by zdobyć wyższe wykształcenie.

Kolejne semestry, zaliczenia, wreszcie obrona, zdobycie tytułu naukowego – i piękne, zwykle dość beztroskie lata stają się przeszłością. Po zakończeniu studiów stajemy przed konkretnym pytaniem: co dalej? Niektórzy mają swoje plany już od dawna, inni żyją spontanicznie, np. wykonując prace dorywcze, a pozostali muszą po prostu podjąć jakąś decyzję.

Rynek nie jest zupełnie bez dna, a i nie każdy student marzy, by swoją przyszłość wiązać z wielkim miastem, w którym studiował. Część absolwentów wraca więc w rodzinne strony. I bywa, że jest to świetny wybór! Jeśli dobrze czujemy się w części kraju, z której pochodzimy, to wykształcenie może nam tylko ułatwić start.

W miejscowościach, które nie mają szanowanych ośrodków akademickich, absolwenci po UJ, UW, AGH, politechnikach i wielu innych uczelniach bywają rozchwytywani. Oczywiście nie każdy skończony kierunek daje wielkie szanse nawet na regionalnym rynku pracy, jednak dobry wybór może procentować.

Oczywiście pozostaje grupa osób, które na prowincję wracają niechętnie i z musu. Nie znaleźli pracy w Krakowie (Warszawie, Wrocławiu…), nie mają się już za co utrzymać. Muszą spuścić głowę i wrócić do rodziców. Czy to porażka? W tym momencie chyba jeszcze nie. Wykształcenie zdobyte, może zabrakło szczęścia i przebojowości, by osiedlić się w wielkim mieście mimo wielkich planów?

Brama Uniwersytetu Warszawskiego (Wikipedia Commons)

Brama Uniwersytetu Warszawskiego (Wikipedia Commons)

Decyzja o osiedleniu

Sporo studentów z prowincji marzy jednak o pozostaniu w ośrodku miejskim, w którym zdobyło wykształcenie. Nieraz sprawy przybierają taki obrót, że osiedlenie się jest bezproblemowe i niejako naturalne. Niektórzy znajdują pracę już na studiach, inni pod koniec załapują się na staże bądź praktyki (które potem przekształcają się w etat), jeszcze inni wybierają karierę naukową i studia doktoranckie.

Możliwości jest wiele, ale wszystko sprowadza się do tego samego problemu: możliwości utrzymania się w dużym mieście. Dotąd student najczęściej korzystał z pomocy rodziców i/lub stypendiów. Po kilku latach utrzymywania potomka nawet najcierpliwsi rodzice mają jednak dość – młody człowiek musi zacząć żyć na własny rachunek.

Jeśli plany pozostania w mieście są oczywiste już od początku, warto starać się o nawiązanie kontaktów branżowych, odbywanie praktyk, orientację na rynku pracy. Moment otrzymania dyplomu to zdecydowanie za późno na myślenie, gdzie się zahaczyć, w czym mógłbym się realizować… Kilka lat studiów to okazja na wrośnięcie w życie miasta – nie tylko to nocno-studenckie, ale też zawodowe, branżowe.

Szara codzienność?

Kraków większości Polaków jawi się jako miasto magiczne. I chyba coś w tym jest… Obecnie jednak trzeba wyciąć turystów, którzy od kilku dobrych lat zalewają gród Kraka, a wtedy magiczność będzie na odpowiednim poziomie. Historia miasta, jego klimat i atmosfera przyciągają młodzież, która marzy o studenckim życiu właśnie w Krakowie.

Wydaje się więc, że taki ośrodek zapewnia także magiczną przyszłość. Jak jest faktycznie? Z doświadczenia mogę powiedzieć, że oczywiście… różnie bywa. Niektórzy studenci (a znałam i tych z uczelni technicznych, i humanistów) mają sporo szczęścia i załapują się do jakiejś pracy. Często to praca poniżej ambicji (zwłaszcza na początku studiów): roznoszenie ulotek, fast foody, dorywcze zlecenia. Lepszą opcją są korepetycje (ale tu konkurencja ogromna), sklepy czy organizacje (tu zwykle robimy za darmo).

Przyznaję, że większość studentów z moich lat miała jednak zbyt mało czasu, żeby myśleć o pracy. Bo tak naprawdę prestiżowe studia dzienne na dobrej uczelni to kawał roboty, której nikt za nas nie odwali. Marzenia o przyszłości są jednak świetną motywacją, by zaliczać kolejne etapy wyższej edukacji. Nawet jeśli wpadniemy później w wir pracy, to czy nie milej wirować w ukochanym, wymarzonym mieście?… Wtedy szara rzeczywistość nabiera rumieńców.

Uniwersytet Wrocławski (Wikipedia Commons)

Uniwersytet Wrocławski (Wikipedia Commons)

Co oferuje Kraków, a co Wrocław i Warszawa?

Wszystkie trzy tytułowe miasta zapewniają młodym zdolnym przede wszystkim wykształcenie na prestiżowych, cenionych uczelniach. Nie ma sensu wchodzenie w porównania – która uczelnia lepsza, jakie wykształcenie ma lepszą renomę itd. Fakty są takie, że na razie te trzy miasta (i kilka innych) obiektywnie mogą dać szansę na świetny dyplom.

Zauważyłam ciekawe zjawisko: kilkoro znajomych, którzy studiowali w Krakowie lub Wrocławiu, ostatecznie wybrało jednak po studiach Warszawę. Zapewne stolica to największy rynek pracy i chyba z wymienionych trzech miast jest najmniej studencka. Motywacją do przeprowadzki była zawsze praca, której w swoim ośrodku akademickim owi absolwenci znaleźć nie mogli.

Czy więc Warszawa nie odczuwa jeszcze przesytu? Napływ „słoików” (tak mówi się o przybyszach z prowincji, którzy rzekomo w słoikach wożą wałówkę z rodzinnych stron) wydaje mi się niezbyt mile widziany przez rodzimych warszawiaków. Także internetowe poradniki i blogi przestrzegają, że stolica jest najmniej przyjazna dla młodzieży spoza miasta. Ile w tym prawdy – zapewne każdy z nas będzie mieć inne zdanie, poparte bądź nie swoimi doświadczeniami.

Mam wrażenie, że wrocławianie czy krakowianie są pod tym względem bardziej liberalni. Sama będąc studentką, nigdy nie spotkałam się z niechęcią ze strony miejscowych – choć może pozostali żacy mają inne doświadczenia (?). Także moi znajomi – absolwenci wrocławskich uczelni – mają dobre wspomnienia pod tym względem. A jakie są Wasze spostrzeżenia?

Duża szansa

Pozostanie po studiach w dużym ośrodku akademickim to zdecydowanie życiowa szansa dla tych osób, które pochodzą z głębokiej prowincji, gdzie w zasadzie świetne wykształcenie może być niewiele warte. Dostanie się na prestiżowe uczelnie wymaga wtedy od nich sporo samozaparcia, ale zdolności i wiedza zawsze procentują.

Chcemy mieszkać tam, gdzie nasze serce. A jeśli pokochało wielki świat, trudno z niego zrezygnować. Wówczas walka o zdobycie pracy, lokum, ułożenie sobie życia osobistego może być bardzo ważnym doświadczeniem młodości. Z takim bagażem unikniemy wielu kłopotów i porażek.

A czy Wy jesteście „ludnością napływową”? Jaką macie opinię o pozostawaniu w dużych miastach po studiach? Czy to dobry trend?

[FM_form id="2"]
Żyję
Norwegia – moja bajka
Żyję
Jerzy Antkowiak – prekursor mody ulicy w Polsce
Żyję
Wiedeń – miasto o wielu twarzach