Myślę

Zmiana – bilet w jedną stronę


Zmiana. W życiu nie ma chyba nic pewniejszego, a jednak często jej nie lubimy. Skoro jest to naturalny i nieodzowny element naszego życia, dlaczego tak trudno jest się nam z nim pogodzić? Myślę, że główną przyczyną jest strach przed nieznanym. Po prostu. Sytuacja do której jesteśmy przyzwyczajeni, teoretycznie nie stwarza zagrożenia. Wiemy czego możemy się spodziewać i jesteśmy przygotowani na ewentualne odparcie przeciwności. Taki stan rzeczy świetnie obrazuje powiedzenie „lepszy znany wróg niż nieznany sojusznik”. A jednak gdyby nie zmiana – świat stałby w miejscu.

Heraklitejskie żywioły

Jest to zagadnienie, nad którym zastanawiali się już starożytni filozofowie. Koncepcja zmiany była centralnym elementem filozofii Heraklita z Efezu, nazywanego także „płaczącym filozofem”, właśnie ze względu na tę wariabilystyczną wizję bytu. Podobnie jak jego poprzednicy, tzw. jońscy filozofowie przyrody, Heraklit był przedstawicielem materialistycznego poglądu na świat.

Choć najbardziej chyba znane zdanie, przypisywane Heraklitowi „niepodobna dwa razy wejść do tej samej rzeki” związane jest z wodą, to za podstawę wszelkiego bytu uznawał ogień. ,,Tego świata, jednego i tego samego świata wszechrzeczy, nie stworzył ani żaden z bogów, ani żaden z ludzi, lecz był on, jest i będzie wiecznie żyjącym ogniem, który według miary rozpłomienia się i według miary gaśnie”. To właśnie płomień, będący w stałym ruchu symbolizował ciągłą zmianę, która jest nieodzownym elementem świata.

Uznając wszystko co istnieje, za zmieniającą się materię oraz odrzucając ingerencję sił wyższych w losy świata, Heraklit był deterministą. Uważał, że wszystkie zmiany następują według pewnej, z góry zaplanowanej prawidłowości. Konieczności tej podlegają wszystkie zjawiska we wszechświecie, zarówno ciała niebieskie jak istoty żywe. Tak więc również człowiek, egzystując zgodnie z prawem konieczności, w granicach życia i śmierci, snu i czuwania, zostaje włączony do cyklu tych kosmicznych zmian. ,, Zrodziwszy się, chcą żyć, a tym samym narazić na śmierć…”

Właśnie. Heraklitejski ogień, to także symbol nieuchronności zmiany. Tylko, czy trzeba być filozofem, aby móc myśleć o życiu w takich kategoriach?

Najważniejsza z rzeczy

Niedawno, na stronie jednej z fundacji wspierającej zbiórkę na rzecz młodej dziewczyny z chorobą nowotworową przeczytałam : „pomóż ratować życie Karoliny, co masz dzisiaj ważniejszego do zrobienia? Muszę przyznać, że to pytanie namieszało mi trochę w głowie i skłoniło do refleksji nad tym, jak korzystamy z tak cennego daru, jakim jest każdy kolejny dzień naszego życia.

Zrobiłam mały rachunek sumienia, rozejrzałam się w około i muszę przyznać, że nie podoba mi się to co zobaczyłam. Ciągle w biegu, kolejne sprawy do załatwienia, praca, praca, praca. Trzeba przecież żyć na jakimś poziomie, kupić nowy sprzęt, zarobić na wakacje. Rozmowa z przyjacielem? Tak, kiedyś nadrobię, spotkam się, zadzwonię. Odwiedzę rodziców, ale może jutro, dziś jeszcze muszę odebrać dzieci z dodatkowych zajęć, wieczorem siłownia. Trzeba przecież trzymać formę i jakoś odreagować ciężki dzień… A jeśli jutra nie będzie?

Żyjemy tak, jakbyśmy byli nieśmiertelni, w naiwnym przekonaniu, że tak już zostanie, a przecież nic nie jest nam dane raz na zawsze. Współczesna kultura afirmująca sukces, młodość i urodę spycha na dalszy plan przemijanie i refleksję o prawdziwym życiu. Niestety dopiero coś tracąc, zaczynamy to doceniać i jakkolwiek banalnie to nie brzmi – zbyt często się sprawdza.

Warto czasem zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czy w danej sytuacji podjąłbym taką samą decyzję, gdybym wiedział, że nie będzie drugiej szansy? Czy moja rozmowa z drugim człowiekiem wyglądałaby tak samo gdyby było wiadomo, że spotykam go po raz ostatni? Sądzę, że nie. Oczywiście, nie chodzi o to, żeby popadać w przesadę i hodować w głowie apokaliptyczne wizje, ale żeby spojrzeć na otoczenie z innej perspektywy. Gwarantuję Wam, że myśląc w takich kategoriach, będziecie zachowywać się zupełnie inaczej niż zwykle.

Nagle okaże się, że warto było spróbować podjąć wysiłek, choć właściwie nie było specjalnych widoków na sukces. Że zaskoczyliśmy kogoś miłym gestem i raptem okazał się jakby bliższy, bardziej serdeczny. Wszelkie ograniczenia są w nas. I tu, może okrężną droga, chcę wrócić do zmiany. Często jest ona wręcz niezbędna.

Zmiana – jeśli nie dziś, to kiedy?

Dzisiaj, kiedy każdy z nas zamyka się w świecie własnych problemów, zdarza się, że nawet bliskie sobie osoby, żyją w zasadzie obok siebie. Rozmowa przypomina raczej wymianę komunikatów – niczym na słupie ogłoszeniowym. A może ktoś obok Ciebie czeka na słowo wsparcia, gest solidarności? Czasem nawet wystarczy tylko być, wysłuchać, poświecić swoją uwagę.

Powiedz swoim bliskim jak są dla Ciebie ważni, odwiedź rodziców, pogadaj z przyjacielem, wykorzystaj swoją szansę, wystaw twarz do słońca i po prostu ciesz się życiem. Co masz dzisiaj ważniejszego do zrobienia?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Dorób się na myśleniu
Myślę
Elon Musk – buntownik i rewolucjonista świata technologii
Mieszkam
Balkon – prywatna przestrzeń na publicznym widoku