Myślę

eMOCje


(Flickr/pinksherbet/by CC)

(Flickr/pinksherbet/by CC)

Jeśli ktoś oznajmiłby ci, że kupiłeś akurat tę margarynę nie dlatego, że potrzebowałeś jej ale raczej ciepłych rodzinnych chwil – prawdopodobnie spojrzałbyś z politowaniem i uśmiechnął z litości. Tymczasem producentom produktów wcale nie jest do śmiechu. Oni wiedzą, że wcale nie sprzedają kostki masła. 

Oni sprzedają emocje.

Pozostaje nam jedynie kwestia jak połączyć drogą neuronalnych połączeń równanie, w którym po stronie lewej znajduje się rzecz, którą chcemy sprzedać a po prawej coś bardzo dla nas miłego. Psychologia marketingu już dawno odkryła, co naprawdę kieruje człowiekiem. Jeśli jesteś zagorzałym myślicielem możesz się zdziwić. Wcale nie decydują o tobie twoje analityczne badania odnośnie rzeczywistości. Są to właśnie proste emocje.

Fizjologia niefizycznego

A jednak przecież emocje to jedna z tych „rzeczy”, których nie możemy wyjąć z człowieka i włożyć pod mikroskop. Są podobne do myśli, których mechanizm działania wprawdzie możemy tłumaczyć istnieniem neuroprzekaźników oraz przekazywaniem impulsów jednak zawsze pozostaje w nas wrażenie, że działają ogólnoustrojowo, na całą naszą istotę – nie tylko na poziomie fizycznym. Są bardziej jak wibracje, którymi zabarwiona jest każda osobowość. Skąd się biorą uczucia w świetle medycyny konwencjonalnej?

Emocje powstają w mózgu, a jednak w ułamku sekundy czujemy je w całym ciele. Gdyby jednak nie myśl, emocja nigdy by nie powstała. Musi istnieć zatem coś – wymyślonego lub realnego, co może ją wywołać. Możesz przecież siedzieć w ciepłym domu a się bać, bo myślisz o czymś, czego nie ma a wywołuje to niepokój. Emocje z pewnością wykształciły się jako wtórna reakcja na zagrożenie w celach ochronnych oraz z drugiej strony – aby kierować coraz inteligentniejszego człowieka ku prokreacji.

Nasz układ limbiczny jest bardzo zaawansowanym organem struktur korowych i podkorowych mózgu i występuje u ssaków a także u gadów. To dzięki niemu pies może się bać podkulając ogon albo cieszyć merdając nim.

(Flickr/pinksherbet/by CC)

(Flickr/pinksherbet/by CC)

Moc emocji

Co jest jednak takiego wyjątkowego w ich obecności? Jak się okazuje, oddziałują one o wiele bardziej na nasze życie, nim nam się wydaje. Ezoteryczny punkt widzenia rozróżnia jedynie dwie podstawowe emocje jak strach lub miłość, a reszta to ich pochodne. Psychologiczny punkt widzenia dostrzega ich niezwykły wpływ na nasze życie ostrzegając zaskakującymi statystykami, iż kierujemy się nimi aż w 70%! Jeśli pozwolisz sobie przeanalizować motywy swoich działań pewnie szybko zauważysz, że chcesz ten samochód dlatego, by czuć się bogatym, pragniesz dobrych wyników w pracy aby czuć się docenianym, jesz obiad aby czuć się błogo i tak dalej. Jak wspomniałam na początku producenci reklam mają tę wiedzę w małym paluszku – nie bez kozery potrzebują psychologów, aby stworzyć dobry slogan oraz zachęcić klienta nie tyle do posiadania jakiejś rzeczy, co czucia się dobrze będąc w jej posiadaniu. Niektórzy z nich nawet się z tym nie kryją oznajmiając głośnym hasłem „sprzedajemy zadowolenie”.

Wzmacnianie doświadczeń odbieranych po zakupie jakiejś usługi chociażby kina czy wypadu do wesołego miasteczka osiąga niesamowite wymiary. Wymyśliliśmy już nawet kino trójwymiarowe, tak że „tej jesieni przeżyjesz jedyną taką historię miłosną” prawie tak jakbyś tam był, bo przecież doświadczasz jej tak, jak w normalnym świecie. Zwiastuny filmów dostarczają wiele emocji właśnie po to, aby przyjść po nie do kina. Im intensywniejsze tym lepsze. Jesteśmy uzależnieni od wysokiego poziomu hormonów szczęścia oraz innych substancji krążących w ciele, za każdym razem, gdy czujemy się świetnie. Jeśli codzienne życie ich nie dostarcza – możesz je sobie kupić.

Ujarzmić bestię

Przyrównanie emocji do bestii wcale nie jest przesadą. Zapewne wielokrotnie doświadczyłeś niezwykłego, obezwładniającego wpływu tej dzikiej energii – czy to tej dobrych, czy to tej złej. Do grona osób zasługujących na zaufanie uważa się ludzi, którzy potrafią nad nimi zapanować. Jakoś muszą to robić.

Rozpocznę jednak od przykładu kogoś, kto kompletnie sobie z nimi nie radzi. Mam bowiem wrażenie, że osób nie będących świadomymi swoich wyborów w postaci myśli i emocji przybywa. Jakby nie patrzeć na emocje pojawiają się jednak w tobie i żerują dzięki twojej uwadze, niczyjej innej. Tak więc zawsze masz wybór, aby z nią zerwać. Ludzie, którzy nie mają nawet zielonego pojęcia o tym, co czują ani dlaczego postanawiają za dużo jeść – aby czuć się błogo, brać narkotyki – aby na chwilę poczuć totalną ekstazę albo pić i palić aby nie czuć w ogóle nic. Ich totalna bezradność bierze się w nieświadomości własnej psyche uwikłanej w uczucie strachu.

Co więc robią ludzie, którzy pewni siebie stoją po drugiej stronie skali? Z pewnością dokładną odwrotność. A więc są świadomi oraz na bieżąco decydują, że wybrana myśl im odpowiada. Tak, właśnie tak! Możesz wybierać swój nastrój a jedyne czego wymaga taka umiejętność to praktyka. Niestety, zostaliśmy uwarunkowani aby usprawiedliwiać swoje złe samopoczucie czasami nawet całe życie nie zdając sobie kompletnie sprawy jak wielkie żniwo takie zachowanie zbiera. Osoba, która posiadła kontrolę nad emocjami nie daje się zwieść i jest kompletnie niezależna od okoliczności. Ot – jest szczęśliwa, bo tak wybrała. Niesamowita moc, prawda?

Ale mam dobrą wiadomość! Każdy tak potrafi! Jak? Po prostu zwracaj uwagi na swoje myśli, bo to one początkują stan emocjonalny. Przyjrzyj się im i porzuć te, które wprawiają ciebie w nieszczęście. Może pomóc w tym programowanie neurolingwistyczne, które wykorzystuje fakt ogromnej roli emocji i uczy jak zmieniać stosunek do ludzi i wydarzeń poprzez manipulowanie swoimi wyobrażeniami na ich temat. Dzięki takiej zmianie zmieniają się emocje a więc zamiast bać się wyjść na scenę możesz na przykład dziarskim krokiem wkroczyć przed audytorium i wygłosić przemowę. Tylko i wyłącznie dzięki kontrolowaniu stanów emocjonalnych.

(Flickr/halderman/by CC)

(Flickr/halderman/by CC)

Jestem Emo

Nazwa tej niezbyt lubianej przez społeczeństwo subkultury nastolatków wywodzi się od słowa-klucza tego artykułu. Rdzeniem tego wyrazu jest „motion” – a więc ruch. A każdy z nas lubi czuć ruch energii w swoim ciele. Ja osobiście wierzę, iż jest na tyle potężny, że kreuje rzeczywistość w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Podobne przemyślenia miał profesor Masaru Emoto, doktor medycyny alternatywnej z Japonii. W swoich licznych badań poddawał wodę działaniu… ludzkich emocji. Sprawdzał działanie wypowiadanych i pisanych słów na kryształkach wody mówiąc do nich raz pełne miłości, błogosławieństwa i sympatii sentencje a raz wyrazy nienawiści, złości. Za każdym razem efekt był taki sam. Zamrażając wodę i oglądając ją pod mikroskopem obserwował konformacje, jakie przybierał lód. Próbki z „wodą kochaną i uwielbianą” miały kształt regularny i piękny, podczas gdy te wyzywane i znienawidzone wyglądały po prostu brzydko i nieharmonijnie. Zdawać się może to zabawny, jednak ważny eksperyment – jeśli tylko uświadomisz sobie, że nasze ciało składa się z 70% wody…

Chociaż nie noszę grzywki do brody ani nie maluję ust na czarno z ręką na sercu mogę przyznać, że chwilami bywam jak Emo i poddaje się swoim emocjom. Staram się jednak, aby były pozytywne. Jeśli nawet uczucia nie kształtują rzeczywistości tak jak sobie to wyobrażam z pewnością wpływają na moje ciało i mogą je zniszczyć lub uzdrowić. Po co więc wybierać chorobę, skoro można wybrać szczęście?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Teoria strun i inne egzotyczne koncepcje świata
Myślę
Kryzys polskiego kina – nadal trwa czy już za nami?
Myślę
Zalew informacji – zachowaj wolną głowę!