Pracuję

Robert Downey Jr. – człowiek, który został Iron Manem


Robert Downey Junior w filmie "Avengers"

Robert Downey Junior w filmie „Avengers”

W Stanach Zjednoczonych osobę o biografii podobnej do tej Downeya Jr. określono by mianem człowieka z przeszłością. Odnoszący dziś sukces za sukcesem aktor i symbol współczesnego Hollywood do niedawna lubił się zabawić – i nie przebierał w tym celu w środkach.

Detektyw w zbroi

W ostatnich kliku latach „Bob” stał się najprawdziwszym bohaterem masowej wyobraźni. Jak świat długi i szeroki, jego twarz i nazwisko kojarzone są z występami w takich kinowych przebojach, jak „Iron Man” czy „Sherlock Holmes”.

Przebojach, dodajmy, nad wyraz kasowych. Wymienione filmy i ich kontynuacje, a także obraz „The Avengers”, w którym Downey Jr. raz jeszcze wcielił się w postać Tony’ego Starka/Iron Mana, zarobiły na świecie grubo ponad 3,5 miliarda dolarów!

Komercyjny sukces to w zasadzie nowość dla obecnie 48-letniego syna reżysera i tancerki. Do momentu występu w „Iron Manie” Downey Jr. omijał blockbustery szerokim łukiem, a ich twórcy konsekwentnie i z niesłabnącą ostrożnością ignorowali jego nazwisko przy planowaniu obsady. Powód? Kto wie, czy i w jakim stanie Robert w ogóle raczy stawić się na planie…?

Robert Downey Junior w filmie "Kiss kiss bang bang"

Robert Downey Junior w filmie „Kiss kiss bang bang”

Z mlekiem ojca

W annałach Hollywood aż roi się od historii upadłych gwiazd, którym niebezpieczne połączenie wody sodowej i zbyt dużych pieniędzy zawróciło w głowie. Ich kariery upadały z hukiem pod naporem hulaszczego trybu życia, naznaczonego nadużywaniem alkoholu i wszelkich możliwych używek. Na przebieg zawodowych poczynań Downeya Jr. ogromny wpływ miały zwłaszcza te drugie, choć sam proces „inicjacji” narkotykowej gwiazdora przebiegł w sposób co najmniej nietuzinkowy.

Mały Robert uwielbiał towarzyszyć swojemu ojcu – Robertowi Downeyowi Sr. – podczas pracy na planie. Już w wieku pięciu lat junior zaliczył u ojca swój pierwszy występ przed kamerą – w niszowym filmie „Funt”. Zaledwie rok później tata postanowił wzbogacić duszę i ciało swego potomka o kolejne „przełomowe” doświadczenie, częstując go… marihuaną. Machina ruszyła – jak po latach wyznał dorosły już Robert Jr., w wieku ośmiu lat był już uzależniony od narkotyków.

Prawda ekranu

Do momentu rozwodu swoich rodziców w 1978 roku Downey Jr. zdążył poeksperymentować ze wszystkimi możliwymi niedozwolonymi substancjami – z nieodłącznym alkoholem w zestawie. W międzyczasie uczył się baletu, by w wieku 17 lat ostatecznie wyprowadzić się od ojca i przenieść do Nowego Jorku. Tam – dzieląc pokój z Kieferem Sutherlandem – postanowił w pełni poświęcić się karierze aktorskiej.

Nieodparty urok osobisty i talent do błazenady „Boba” dostrzegli producenci znanego w USA programu rozrywkowego „Saturday Night Live”, chcący odmłodzić zespół. Niestety, publika nie zaakceptowała nowej fali komików w swoim ulubionym show, przez co Downey Jr. został zwolniony już po roku współpracy.

W 1987 roku Downey Jr. zagrał jedną ze swoich najlepszych, w opinii krytyków, ról. W filmie „Mniej niż zero” wcielił się w postać… uzależnionego od narkotyków, nieradzącego sobie z życiem bogatego młodziana, Juliana Wellsa. Tajemnicą poliszynela jest, że aktor bardzo wczuł się w rolę, nie wychodził z niej ani na chwilę nawet poza planem.
Sam „Bob” przyznaje, że uwielbia role z domieszką autobiografii. Choćby dlatego dobrze wspomina pracę na planie „Iron Mana”. Narcystyczny, bystry i magnetyczny Tony Stark to Downey Jr. w czystej postaci.

Robert Downey Jr. w filmie "Sherlock Holmes"

Robert Downey Jr. w filmie „Sherlock Holmes”

Charlie Jr.

Na początku lat 90. Downey Jr. zaprzyjaźnił się z Melem Gibsonem – który, jak doskonale wiadomo, w życiu prywatnym świętoszkiem nie jest. Panowie spotkali się na planie produkcji „Air America” i od tego czasu pozostają ze sobą blisko, wspierają się w momentach linczu ze strony opinii publicznej. Aż chciałoby się powiedzieć: ciągnie swój do swego…

Na 1992 rok datuje się największe wyzwanie, ale też artystyczny sukces w aktorskiej przygodzie Roberta Downeya Jr. Słynny reżyser Richard Attenborough zaangażował go wówczas do roli tytułowej w filmie „Chaplin” (biografia słynnego komika). Przygotowania do roli obejmowały m.in. specjalny trening w celu nabycia nawyków ruchowych Chaplina, a także naukę gry na instrumentach muzycznych lewą ręką.

Wysiłek się opłacił – występ Downeya Jr. został wyróżniony nominacją do Oscara. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że statuetka powędrowałaby w jego ręce, gdyby nie fakt, iż wieczór rozdania nagród należał – w końcu! – do Ala Pacino. Otrzymał on wówczas jedynego (!) w dotychczasowej karierze Oscara za fenomenalną kreację w „Zapachu kobiety”.

Na krawędzi

W drugiej połowie lat 90. Downey Jr. pogrążył się w narkotykowym nałogu. Jego ulubioną mieszanką stała się kombinacja marihuany, kokainy oraz heroiny. Z tego okresu pochodzą doniesienia o najdziwniejszych ekscesach z życia gwiazdora. Potrafił wtedy naćpany pędzić samochodem z bronią palną przy boku, włamywać się i zasypiać na łóżku w nie swoim domu oraz błąkać się na bosaka po ulicach Los Angeles.

Po kilku odwykach i pobytach w więzieniu wydawało się, że w 2000 roku aktor w końcu wyjdzie na prostą. Miała mu w tym pomóc praca na planie serialu „Ally McBeal”. Niestety, po roku występów (zwieńczonym zdobyciem Złotego Globu) Downey Jr. wrócił do dawnych przyzwyczajeń. Producenci „Ally…” natychmiast usunęli go z obsady.

Ponowne ćpanie kosztowało niedoszłego zdobywcę Oscara także role w „Hamlecie” w reżyserii Mela Gibsona oraz w filmie Woody’ego Allena „Melinda i Melinda”.

Miłość ci wszystko wybaczy

Downey Jr. opamiętał się około roku 2002. Wtedy to na planie horroru „Gothika” poznał producentkę filmową Susan Levin i z miejsca się w niej zakochał. Choć Levin odwzajemniała uczucie, postawiła ultimatum: albo miłość do niej, albo do używek. Na szczęście Downey Jr. dokonał jedynego słusznego wyboru.

Później poszło już z górki. „Czystemu” aktorowi było o wiele łatwiej o role, dzięki czemu mogliśmy podziwiać jego talent i charyzmę w takich produkcjach, jak „Good Night and Good Luck”, „Zodiak”, „Jaja w tropikach”(nominacja do Oscara) czy „Solista”. A w międzyczasie przyszedł „Iron Man” i nic już nie było takie jak wcześniej…

Robert Downey Jr. w filmie "Zodiak"

Robert Downey Jr. w filmie „Zodiak”

Cisza po burzy

Lada dzień w kinach pojawi się kolejna część „Iron Mana”. Downey Jr. już zadbał o odpowiednią promocję filmu. Zapowiadając go w Korei Południowej, zaprezentował taneczne popisy przy dźwiękach przeboju „Gangnam Style”. Jak widać, błazenada wciąż nie jest mu obca. Dobrze, że przynajmniej w życiu prywatnym spoważniał na dobre. Ku chwale kinematografii.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Pracuję
10 skutecznych zasad savoir vivre w biznesie
Pracuję
Poczet zacnych samozwańców
Pracuję
Nie tylko faceci potrafią rozśmieszać. Świat rozrywki podbijają zabawne kobiety