Mieszkam

Czas budowy – architektoniczne rekordy


Szkieletor w Krakowie (Wikipedia Commons)

Szkieletor w Krakowie (Wikipedia Commons)

Ile można budować jeden obiekt? Dziesięć lat? Dwadzieścia? Trzydzieści? W Polsce wszystko jest możliwe. W wielu wypadkach to niekończąca się opowieść. Szumne zapowiedzi przeplatają się ze spektakularnymi porażkami i wielkimi powrotami.

Stolica „niedoróbkami” stoi

W Warszawie ponoć spełniają się marzenia. To tu przyjeżdżają ludzie z całej Polski, by robić karierę. To tu ściągają inwestorzy, by zarabiać pieniądze. Warszawa to miasto możliwości, ale także miasto bolesnych upadków. Nic chyba tego lepiej nie pokazuje niż straszące od wielu lat niedokończone budynki.

Od blisko dekady w surowym stanie stoi niedoszła siedziba EuRoPol GAZ-u. Gigantyczny biurowiec przy ul. Literackiej ma 36 tys. m kw. I choć spółka nie zamierza budowy kończyć, to dwa lata temu chciała ona przerwać przerwać impas w tej sprawie i przekazać budynek miastu. Władze Warszawy jednak grzecznie podziękowały. Według obliczeń ratusza oprócz zapłaty podatku od darowizny (ok. 26 mln zł) miasto musiałoby wyłożyć kilkadziesiąt milionów złotych na wykończenie obiektu.

Niewiele krócej straszy niedoszły ratusz Wilanowa. Jednak w tym przypadku pojawiło się światełko w tunelu. Samorządowcy podjęli ostatnio decyzję o powrocie robotników na budowę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na przełomie 2014/2015 roku urzędnicy będą mogli już przyjmować interesantów w nowych biurach.

Gdyby szukać warszawskiego rekordzisty, jeśli chodzi o czas budowy, to w cuglach zwyciężyłby biurowiec przy placu Politechniki. W tym roku mija 20 lat od momentu wbicia tam pierwszej łopaty. Bulwersujące jest nie tylko to, że jego budowa tak się wlecze, a sama konstrukcja straszy niemal w centrum miasta, ale przede wszystkim ignorancja jego twórców.

Biurowiec spółdzielni SBM „Bratniak” miał domykać wschodnią pierzeję placu, jednak wystająca ponad okoliczną zabudowę konstrukcja niszczy ten jeden z niewielu ocalałych po wojennych zniszczeniach fragment Śródmieścia Południowego. Pozwolenie na budowę zostało wydane w 1993 r. Niemal przez dekadę prace były tam jedynie pozorowane. Potem budowa wystartowała, ale z powodu wielu fuszerek część pięter trzeba było rozebrać. W 2008 roku budynek osiągnął docelową wysokość. Od tamtej pory nic się z nim nie dzieje.

Szukając choć jakiegoś drobnego pozytywu w tej kuriozalnej historii, można powiedzieć, że budynek może służyć za pomoc dydaktyczną studentom pobliskiego Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Jest on najlepszym przykładem tego, jak nie powinno się projektować, i to pod względem estetycznym, urbanistycznym, konstrukcyjnym, prawnym, a także ekonomicznym.

Krakowski słup reklamowy

Miejsce jest wyśmienite. Zaledwie 500 metrów od Dworca Głównego, tuż obok Opery Krakowskiej i ronda Mogilskiego – ważnego węzła komunikacyjnego. Szkieletor, który miał być siedzibą Naczelnej Organizacji Technicznej, jest niechlubną pamiątką po śmiałych planach stworzenia krakowskiego Manhattanu.

Na dwóch pierwszych piętrach miała się znaleźć część gastronomiczna, usługowa i duża sala konferencyjna. Na kolejnych kondygnacjach planowano pomieszczenia biurowe , a na 16. piętrze kawiarnię z widokiem na Kraków. Powyżej miał być hotel dla 120 gości. Budowa zamarła w 1979 roku.

W latach 80. niedokończony szkielet budynku próbowano m.in. zaadaptować na mieszkania dla pracowników Huty im. Lenina. Później, już w realiach wolnego rynku, Szkieletor miał stać się hotelem. Nowy wiek przyniósł rozwinięcie tej koncepcji – budynek miał być zmniejszony z 24 do 16 kondygnacji, jednak obok miała pojawić się bliźniacza wieża. Kolejny odcinek tej krakowskiej telenoweli to rok 2008. Wtedy to niemiecki architekt, Hans Kolhoff, zaproponował podwyższenie budynku do 130 metrów i zwieńczenie go stalową czapą z iglicą. Projekt nawiązywał do amerykańskich drapaczy chmur z lat 20. XX wieku.

Jednak z planów znów nic nie wyszło, bo na wyższy budynek nie zgodził się konserwator zabytków. Ostatnia, zaakceptowana przez władze miasta i konserwatora zabytków koncepcja, autorstwa krakowskiej pracowni DDJM, przewiduje, że budynek urośnie do 102,5 m, a w środku znajdą się biura, hotel, przestrzeń konferencyjna oraz restauracja z widokiem na Kraków i Tatry. Prace mają ruszyć jeszcze w tym roku.

Wrocław wita „szkieletorem”

Budynek stoi na granicy Wrocławia i gminy Kobierzyce. Obiekt powstał w latach 70. i miał być siedzibą przedsiębiorstwa rolniczego. Firma jednak zbankrutowała. W połowie lat 90. niedokończoną budowlę przejęła gmina Kobierzyce, która następnie sprzedała ją jednej z prywatnych uczelni. Miała tam powstać filia Wyższej Szkoły Zarządzania, ale nie wyszło, bo konstrukcja budynku okazała się nieodpowiednia. Dziś obiekt należy do grupy biznesmenów, którzy kupili go w 2008 roku z zamiarem przerobienia go na biurowiec. Koncepcję przebudowy przygotowała Pracownia Projektowa Konstruktor z Głogowa. Właściciele mają już także wszystkie niezbędne pozwolenia. Kiedy zatem ruszy budowa? Na razie inwestorzy szukają chętnych na kupno albo wynajem biur. W siedmiokondygnacyjnym budynku ma znaleźć się 7 tys. metrów kwadratowych powierzchni biurowej. Na dokończenie budowy budowlańcy będą potrzebować ok. 18 miesięcy

Ostatni zamek Europy

Zamek w Łapalicach (ok. 5 km na zachód od Kartuz) to dość ekstrawagancki pomysł Piotra Kazimierczaka – rzeźbiarza, snycerza oraz producenta rzeźbionych mebli gdańskich. W latach 80. nad wschodnim krańcu jeziora Rekowo rozpoczął on budowę (przynajmniej tak wynikało z pozwolenia na budowę) budynku mieszkalnego z pracownią rzeźbiarską o łącznej powierzchni 170 metrów. Jednak to, co ukazuje się naszym oczom, gdy dotrzemy na miejsce, to bynajmniej nie średniej wielkości dom, ale potężne gmaszysko o powierzchni 5 tys. m kw.

Budynek jest efektem radosnego eklektyzmu. Widać tu elementy charakterystyczne dla gotyku, baroku, renesansu i architektury współczesnej. Jest fontanna, miejsce na kryty basen, 12 wież symbolizujących 12 apostołów, kręte schody i misternie przygotowane sklepienia z drewna. W zamierzeniach autora projektu budynek miał stać się galerią sztuki.

Budowa zamku została wstrzymana na początku lat 90. W 1994 r. wierzyciele próbowali przejąć go za długi, jednak – wyceniony na kilkanaście miliardów złotych – nie znalazł kupca.

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Materiały naturalne i szlachetne w budownictwie
Mieszkam
Miasto, które zasypia po 17
Mieszkam
Otoczenie ma znaczenie