Korzystam

Oświetlenie w domu – czy tylko fachowiec będzie umiał wymienić żarówkę?


Na pierwszy rzut oka pytanie postawione w tytule może wydać się śmieszne. Ale czy na pewno? Czy każdy jest w stanie odróżnić halogen z gwintem E14 od LED-a GU10? I właściwie jaką żarówkę można wkręcić do jakiej lampy?

Jeszcze paręnaście lat temu takich dylematów nie było. 99% lamp w naszych domach świeciło zwykłym, ciepłym światłem z „normalnych” żarówek, a jedynym problemem w sklepie było to, czy żarówka ma „cienki” czy „normalny” gwint oraz to, z jaką mocą ma świecić. Ekstrawagancją było wybranie żarówki mlecznej albo typu „świeczka” do bardziej ozdobnych lamp…

Oświetlenie – trendy

Obecny rozwój techniki nie pominął źródeł światła. Wszechobecne trendy „eko”, normy unijne oraz zwykła chęć wyciągnięcia pieniędzy od konsumentów – to wszystko sprawiło, że przeciętny Kowalski po prostu gubi się w elektromarkecie przy półkach ze źródłami światła. Postaram się więc przybliżyć podstawowe pojęcia z tej tematyki.

Źródło: elektroda.pl

Źródło: elektroda.pl

230VAC czy może 12VDC?

W gąszczu źródeł światła podział należy chyba zacząć od podstawowego – na jakie napięcie mamy daną lampę, do której kupujemy żarówkę. Mam nadzieję, że dla większości oczywiste jest, że w gniazdku sieciowym, takim „wystającym” ze ściany, napięcie prądu to 230 V. Jest to napięcie zmienne określane skrótem AC. Stąd też ustandaryzowany opis – 230VAC.

Oznacza to, że dana lampa czy żarówka zasilana jest wprost z sieci elektrycznej, bez żadnych przetworników. Zaryzykuje nawet tezę, że większość lamp w naszych domach jest zasilana właśnie z 230VAC. Jednak żarówek czy – ogólniej – źródeł światła na to napięcie jest coraz mniej. Dlaczego? Powodów jest kilka – napięcie sieciowe jest niebezpieczne dla człowieka, źródła światła mają niższą wydajność i większe rozmiary.

Coraz częściej na lampach oferowanych w sklepach widnieje napis 12VDC lub 12VAC. Pojawia nam się tu nowy skrót – DC. Oznacza on napięcie stałe, takie, jakie dają na przykład wszystkie baterie i akumulatory. 12V to napięcie dużo niższe niż 230V, a zarazem całkowicie bezpieczne dla człowieka. Skąd więc takie niskie wartości w lampach, które przecież też podłącza się do sieci domowej 230VAC?

W zależności od tego, czy lampa zasilana jest napięciem stałym DC czy zmiennym AC, wartość 12V otrzymuje się z wbudowanych w lampę transformatorów i prostowników, popularnie zwanych zasilaczami. Te małe urządzenia przekształcają napięcie niebezpieczne w całkowicie nieszkodliwe.

Gwinty „E”

Po wstępnym rozróżnieniu czas na konkrety. Zwykła żarówka, taka, jaką każdy zna- dość spora, z cienkimi drucikami w środku, do kupienia za ok. 2 zł, to klasyczna żarówka żarnikowa z gwintem E27. Te mniejsze, które można kupić w wykonaniu podłużnym, „świeczkowym”, wyposażone są najczęściej w gwint E14.

Żarówki te wkręca się w osłonkę tak jak śrubę. Oznaczenie E to pierwsza litera nazwiska wynalazcy żarówki, Thomasa Alvy Edisona – stąd ten rodzaj mocowania nazywany jest gwintem Edisona. Liczby występujące po E to średnice w milimetrach gwintów. 27 mm i 14 mm to te najczęściej spotykane. W handlu występują także E5,5 oraz E10. Gwinty Edisona charakteryzują się dużą powierzchnią styku z samą lampą, a co za tym idzie – pozwalają na przekazywanie dużej mocy elektrycznej. Stąd też gwinty stosowane są tylko w lampach zasilanych napięciem 230VAC.

Przy okazji trzeba dodać, że te duże moce w większości są tracone w klasycznych żarnikowych żarówkach. Unia zresztą powoli wycofuje te klasyczne źródła światła, konsekwentnie zastępując je halogenami, żarówkami energooszczędnymi, a nawet LED-ami, które mają gwint Edisona i napięcie zasilania 230VAC. Warto na to zwracać uwagę w sklepie, ponieważ nie bez powodu niektórzy producenci zaczęli niedawno sprzedawać klasyczne żarówki z włóknem wolframowym nie jako źródła światła, ale ciepła… Można śmiało powiedzieć, że w przypadku konstrukcji z gwintem E im wyższa cena, tym żarówka będzie lepsza, o dłuższej żywotności oraz mniejszym poborze energii.

Żarówki wtykowe i zatrzaskowe

W nowszych konstrukcjach o obniżonym napięciu zasilania nie stosuje się już źródeł z włóknem wolframowym (klasycznych żarowych żarówek). Tutaj królują halogeny i LED-y, czyli nowoczesne źródła światła o zdecydowanie niższym poborze mocy. Mniejszy pobór mocy pozwolił na konstrukcyjne wyeliminowanie dużej powierzchni styku, a w konsekwencji na istotne zmniejszenie rozmiarów nowoczesnych żarówek.

Obecnie najczęściej spotykamy się z właściwie dwoma rodzajami mocowań w lampach: GU10 oraz MR16. Oba częściej występują w konstrukcjach 12VAC/DC, ale należy pamiętać, że GU10 z racji sporych rozmiarów styków można spotkać w wykonaniu 230VAC.

Są to najbardziej rozpowszechnione rodzaje wtyków reflektorowych. GU10 mocowany jest na tzw. zatrzask. Oznacza to, że po włożeniu do oprawy należy żarówkę delikatnie przekręcić w prawo o ok. 30 stopni. Dopiero wtedy mamy pewność, że styk jest prawidłowy.

MR16 to z kolei główny przedstawiciel sporej rodziny żarówek mocowanych na wcisk. Żarówka ma dwa bolce, które należy mocno wcisnąć do oprawki, aby uzyskać dobry styk. Mocowań na wcisk jest dużo więcej – G4 i G9 są mniejszymi odmianami MR16, o mniejszym rozstawie nóżek. Stosuje się je często w oprawach dekoracyjnych, choć mam w domu żyrandol, który świeci za pomocą 12 żarówek G4.

Trzeba pamiętać o mocy!

W przypadku źródeł wciskowych i zatrzaskowych są niestety duże ograniczenia w mocy świecenia, którą z dobrym przybliżeniem można zastąpić strumieniem świetlnym. Jednostką strumienia jest lumen i właśnie lumeny są często podawane na żarówkach. Należy jednak pamiętać, że zależność strumienia i mocy nie jest liniowa! Dwukrotny przyrost mocy w watach zwiększy strumień w lumenach więcej niż tylko dwukrotnie.

Jednocześnie trzeba brać pod uwagę, że im mniejsze mocowanie, tym mniejsza możliwa wartość mocy, jaką może mieć żarówka. Na przykład żarówki G4 halogenowe mogą występować maksymalnie w wykonaniu 30 W (watów).

Źródło: eled.pl

Źródło: eled.pl

Dobieranie oświetlenia to trudna sztuka

Wszystkie parametry, jakie trzeba uwzględnić, uniemożliwiają przeciętnemu użytkownikowi optymalne dobranie oświetlenia do danego miejsca. Idealnym przykładem może być mój żyrandol na żarówkach G4 – kupiony ze względów estetycznych, nie do końca spełniał swoją rolę głównego źródła światła w salonie.

Dopiero później okazało się, że zamontowany zasilacz nie ma wystarczającej mocy, aby wszystkie żarówki zamienić na 30-watowe, a zamienniki LED-owe (kilka rzędów niższa moc przy zachowaniu tego samego strumienia) zwyczajnie nie zmieszczą się w kloszu. Pozostało więc dokupowanie dodatkowego zasilacza, wymiana przewodów (fabryczne były za cienkie, aby przenieść po 30 W na żarówkę) i przerabianie fabrycznych połączeń pomiędzy poszczególnymi ramionami żyrandola.

Konkludując, jeśli znamy się na elektryce, lepiej dwa razy przemyśleć zakup każdej lampy. Zwłaszcza że zauważam tendencję: im lampa ładniejsza, tym gorzej świeci i jest większy problem z dokupieniem zamiennych żarówek. A jak może pamiętacie z mojego artykułu o spisku producentów – żarówki trzeba wymieniać dość często…

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Ekologia czy ekoterroryzm? Marketingowy wytrych otwiera nasze portfele
Korzystam
10 starych musicali, które trzeba obejrzeć
Korzystam
Sport to… piękno
  • Paweł Mordasiewicz

    Przyznam, że na artykuł trafiłem przypadkiem, zgadzam się z autorem- im ładniejsza lampa tym gorzej świeci.