Żyję

Rowery w mieście. System warszawski i systemy europejskie


Rower w mieście (Flickr/by CC)

Rower w mieście (Flickr/by CC)

Choć podobno ostatnio bieganie jest bardziej modne niż jazda na rowerze, dwukołowiec nadal pozostaje jednym z najlepszych środków transportu w mieście. Także w Warszawie łatwiej gdzieś podjechać niż dobiec… Brak własnego roweru nie jest żadnym problemem! 

Rowery – moda na pożyczanie

Wypożyczalnie rowerów to pomysł nienowy. Jak nietrudno się domyślić, w wypożyczalni za określoną cenę można czasowo skorzystać z pojazdu. Później rower należy zwrócić. Najpopularniejsze są wypożyczalnie prywatne – komercyjne. Nie brak ich np. w nadmorskich kurortach czy w atrakcyjnych miejscowościach. Coraz częściej jednak spotykamy wypożyczalnie niekomercyjne, w tym nowoczesne systemy bezobsługowe.

Samo zjawisko jest bardzo interesujące. Z jednej strony zapewne bierze się z mody na ekologię, która od dobrych kilku lat gości w mediach, w designie, a nawet w modzie. Jazda na rowerze (tym bardziej na stylowym, miejskim modelu) jest trendy – bo przecież można wsiąść nań nawet w zwiewnej sukience, a do koszyka wsadzić bukiet kwiatków. Drugą przyczyną popularności wypożyczali rowerów może być fakt, że najczęściej działają z sukcesem w dużych miastach, często ośrodkach akademickich. Dla studenta to rozwiązanie nie tylko praktyczne, ale przede wszystkim… tanie.

Podobne rozwiązania od kilku lat wprowadzane są w Polsce. Z powodzeniem działa od 2008 r. wypożyczalnia w Krakowie. Dostępna dla mieszkańców i turystów ułatwia przemieszczanie się po grodzie Kraka, które jest wyjątkowo przyjemne dzięki rozbudowanej sieci przyjaznych ścieżek rowerowych.

Od zeszłego roku podobny system uruchomiono także w stolicy. Warszawska oferta rowerów publicznych jest naprawdę bogata (128 stacji dokujących, wkrótce łącznie 2000 rowerów) i atrakcyjna cenowo (np. 2 godziny jazdy to koszt 4 zł). Warto poznać lepiej system Veturilo.

Veturilo ZTM Wawa (mat. prasowe)

Veturilo ZTM Wawa (mat. prasowe)

Veturilo, czyli pojazd

Warszawski system bezobsługowych wypożyczalni rowerów miejskich nosi egzotyczną nazwę Veturilo. Słowo pochodzi z języka esperanto i oznacza „pojazd”, „środek transportu”. Nazwa została wybrana demokratycznie – w głosowaniu internetowym.

Veturilo jest systemem nowym i świeżym, bo działa zaledwie od 1 sierpnia 2012 r. W założeniu sezon rowerowy trwa od marca do listopada – i w tych miesiącach dostępne są dla użytkowników rowery miejskie. W bieżącym roku wypożyczalnię uruchomiono z małym poślizgiem – z powodu przedłużającej się zimy.

Prosta i przejrzysta strona Veturilo pozwala na szybkie zaznajomienie się z zasadami działania systemu. Okazuje się, że opłata wstępna wynosi 10 zł, a później obowiązuje już tylko cennik za wypożyczenie rowerów. Co ważne, opłat można dokonywać na wiele sposobów. Podobnie jest to zresztą rozwiązywane w innych systemach w Europie i na świecie.

Miłą niespodzianką dla użytkowników jest fakt, że pierwsze 20 minut jazdy nic nie kosztuje. A przez 20 minut można objeździć naprawdę sporo, a już na pewno podjechać np. kilka przystanków. Warto też wiedzieć, że rowery miejskie są dostępne 24 godziny na dobę, a rozbudowana sieć stacji pozwala na przemieszczanie się po stolicy z dużą swobodą.

A jak jest u innych?

Także inne miasta europejskie oferują systemy wypożyczania rowerów. Od 2007 r. w Paryżu działa Vélib’. Obecnie oferuje 1,5 tys. stacji (znajdują się co 300 m!), a w nich ponad 20 tys. rowerów. Wypożyczalnia działa całodobowo i można kupować np. bilety dzienne czy tygodniowe. Konieczne jest natomiast wniesienie depozytu.

Bardzo rozbudowany system bezobsługowego wypożyczania rowerów znajdziemy także w Londynie. Obecnie nie trzeba się wcześniej rejestrować (choć wciąż jest to możliwe i wygodne dla stałych użytkowników), by móc korzystać w rowerów miejskich. Co ciekawe, stacje dokujące wyposażone są w wielofunkcyjne ekrany, dzięki którym możemy m.in. wydrukować historię podróży. Ciekawostką jest fakt, że po 6 miesiącach od udostępnienia pojazdów (lipiec 2010 r.) 2/3 rowerów trafiło do serwisu.

Interesujący i jakże ekskluzywny jest natomiast system Bicing z Barcelony. Z rowerów miejskich mogą korzystać bowiem tylko mieszkańcy Katalonii. Turyści i przyjezdni muszą zadowolić się własnymi pojazdami lub korzystać z transportu miejskiego. Z tego względu system udostępnia zaledwie 3000 rowerów, a opłata za cały rok korzystania jest bardzo atrakcyjna – 30 euro.
Warto wspomnieć jeszcze o sztokholmskim City Bikes, które działa już od 2006 r. Jest to tym razem system sezonowy (kwiecień–październik), oferujący pojazdy w godzinach od 6.00 do 22.00. Szwedzki operator oferuje 1000 rowerów.

Rowerem na zakupy (Flickr/by CC)

Rowerem na zakupy (Flickr/by CC)

Same korzyści

Warszawski system Veturilo i inne bezobsługowe wypożyczalnie w Polsce i za granicą to świetny pomysł. Za niewielką opłatą zyskujemy dostęp do wygodnych (ekologicznych, stylowych, modnych… niepotrzebne skreślić) pojazdów, którymi szybko można poruszać się po wielkich miastach. Oszczędzamy czas, pieniądze, a zyskujemy jeszcze więcej: darmowy trening, chwilę dla siebie, niezależność. Rower można odstawić na jednej z licznych stacji i… więcej się nim nie przejmować.

Nie musimy martwić się o własny pojazd (gdzie go zostawić, jak bezpiecznie przypiąć?), a jeśli potrzebujemy się przemieścić do kilku kilometrów – zwykle starczy nam na to darmowe 20 minut użytkowania (Veturilo). System rejestracji, płatności i prosty regulamin sprzyjają wygodzie użytkowania i zachęcają nieprzekonanych do skorzystania z warszawskiej wypożyczalni.

Publicznie dostępne rowery to też odciążenie dla ruchu ulicznego, wyjście naprzeciw potrzebom turystów poruszających się na piechotę i ułatwienie dla mieszkańców. Propagowanie ruchu i aktywności fizycznej to kolejne obiektywne zalety miejskich wypożyczalni rowerów.

A czy Wy macie jakieś doświadczenia z miejskimi wypożyczalniami rowerów? Korzystacie z tej formy transportu? Co o niej sądzicie?

[FM_form id="2"]
Żyję
Norwegia – moja bajka
Żyję
Grzybobranie czas zacząć. Wyprawa po koźlarze i borowiki.
Żyję
Hashimoto – pomóż sobie dietą
  • Piotr

    Wszystko pięknie ładnie tyle, że ludzie to w większości idioci nie przystosowani do dobra wspólnego – bo co jest wspólne to nie moje więc mogę się nie przejmować. Rowery często są uszkodzone lub też nie w pełni sprawne (np, brak lub niesprawne światła, koszyki uszkodzone lub pogniecione, siodełka na siłę powyginane…). A z drugiej strony Terminale niby takie nowoczesne i WOW ale co chwila albo się zacinają albo wyświetlają, że rower stojący 2 metry od nas jest w serwisie lub też wypożyczony. System może i piękny w założeniu ale i komunizm w założeniu był bardzo piękny.

  • Michał Kubalski

    Skorzystałem do tej pory trzy razy, nie było żadnego fakapa. Natomiast zaskoczył mnie artykuł, z którego wynikało, że zdarzają się ludzie, którzy rowery z Veturilo przypinają rano swoimi prywatnymi kłódkami, żeby po pracy mieć „zarezerwowany” i nie napotkać pustego stojaka. Taki egocentryzm i bucera nie przyszłyby mi do głowy.
    PS. a na zdjęciu użytkownicy Veturilo łamią przepisy ruchu drogowego – jadą obok siebie ulicą, za co grozi bodajże 200 zł mandatu.

    • Jakub

      Zgodnie z przepisami rowerzyści mogą jechać drogą obok siebie, ale tylko pod warunkiem, że nie utrudnia to ruchu innym pojazdom. Jednakowoż ja nie widzę tam innych pojazdów:) Radzę się upewnić w przekonaniach zanim będzie się edukować innych użytkowników drogi.

      Pozdrawiam