Myślę

Różnice kulturowe – zrozumieć odmienność


Przedstawiliśmy już teorie Edwarda Halla, wyjaśniające specyfikę komunikacji w kulturach wysokiego i niskiego kontekstu, a także tak zwane wymiary kultury Geerta Hofstede, przedstawiające cztery odmienne aspekty, różnicujące poszczególne narody czy grupy etniczne. Zgłębiając tytułowy temat nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej typologii, stworzonej pod koniec XX w. przez duńsko-brytyjski duet badaczy.

Wymiary kultury Charlesa Hampdena-Turnera i Fonsa Tromepnaarsa

Obserwując odmienne sposoby reagowania na podobne sytuacje, Hampden-Turner i Trompenaars wyróżnili dalsze siedem wymiarów kultury, z których tylko jeden (kolektywizm i indywidualizm) pokrywa się z wymiarami Hofstede.

Pozostałe sześć warto pokrótce omówić, ponieważ pozwalają spojrzeć na kultury narodowe pod jeszcze innymi kątami, dając wgląd w cudowną złożoność i wieloaspektowość różnic międzykulturowych.

Uniwersalizm i partykularyzm

W tym kontekście uniwersalizm oznacza przekonanie, że należy zawsze postępować zgodnie z funkcjonującymi, ogólnie przyjętymi zasadami. To co jest słuszne, pozostaje takim niezależnie od okoliczności. Na postępowanie ludzkie nie powinien mieć wpływu stopień zażyłości z osobami zaangażowanymi w daną sytuację, a emocje i uczucia nie powinny zakłócać jej obiektywnej oceny. Wszyscy są równi i mają podlegać takim samym regułom.

Na drugim biegunie znajduje się partykularyzm, który pozwala na każdą sytuację spoglądać indywidualnie; to, co jest słusznym postępowaniem w jednych okolicznościach, w innych może wcale takim nie być. Działanie zgodnie z interesem bliskich nam osób jest ważniejsze, niż bezwzględne przestrzeganie zasad.

Można przyjąć, że niezależnie od kultury, kłamstwo postrzegane jest jako coś złego i godnego potępienia. Wyobraźmy sobie jednak, że nasz przyjaciel potrąca pieszego na ulicy i jesteśmy tego jedynym świadkiem. Od naszych zeznań zależy, jak surowo zostanie on osądzony. Czy powinniśmy skłamać, że jechał dużo wolniej i ostrożniej, niż miało to miejsce w rzeczywistości? W takich krajach, jak Szwajcaria, Australia, USA czy Kanada, większość osób powie, że powiedziałoby prawdę, bo reguły są jednakowe dla wszystkich.

Tymczasem w Wenezueli, Brazylii czy Rosji znacznie częściej usłyszelibyśmy odpowiedź, że lojalność wobec bliskiej osoby jest ważniejsza, niż mówienie prawdy w każdych okolicznościach. Znając podstawę do różnić zachowań i osądów w opisanej sytuacji, nikt nie powinien pokusić się o twierdzenie, że przedstawiciele społeczeństw partykularystycznych mają słabszy kręgosłup moralny.

Emocjonalność i powściągliwość

Nietrudno odgadnąć, jakie rozróżnienie opisuje ten wymiar. Choć stopień ekspresyjności jest w dużej mierze cechą osobniczą, jest on także silnie warunkowany kulturowo. Po prostu, w niektórych społeczeństwach publiczne i żywiołowe wyrażanie odczuwanych emocji jest społecznie akceptowalne.

Na ulicy możemy krzyczeć, głośno się śmiać czy wymachiwać rękami, a nikt nie popatrzy na nas jak na wariata. Rozmówcy chętnie pomagają sobie gestami, a język ciała stanowi istotną część przekazu.

W kulturach powściągliwych pożądane jest kontrolowanie i tłumienie emocji. Nie oznacza to, że osoby z takich kręgów kulturowych doświadczają mniej silnych uczuć, ale umowa społeczna nie pozwala w pełni dać im wyrazu. Zbytnia wylewność w życiu towarzyskim postrzegana jest jako nietakt, a w pracy zawodowej jako brak profesjonalizmu.
Najbardziej ekspresyjne społeczeństwa znajdziemy na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Południowej i na południu Europy, a najsilniej powściągliwi w świetle badań Hampden-Turnera i Trompenaarsa są Etiopczycy, Japończycy i, uwaga!, Polacy.

Wycinkowość i całościowość

Pod tą nieco zagadkową nazwą kryje się rozróżnienie, w jaki sposób traktowane są różne sfery życia i w jakim stopniu dopuszczamy do nich innych.

W kulturach wycinkowych każdy obszar życia traktowany jest jako odrębny i mający swoją własną „szufladkę”. Szef dla pracownika w zakładzie pracy jest zwierzchnikiem, ale po godzinach podwładny może zwierzchnikowi udzielić rad dotyczących wędkowania. Przedstawiciele tego typu społeczeństw wyróżniają swoją przestrzeń publiczną oraz prywatną. Ta pierwsza dzielona są z obcymi osobami, a ta druga pilnie przed nimi strzeżona. W różnych kulturach przestrzenie te mogą mieć różne rozmiary i strukturę.

Według Trompenaarsa, u Amerykanów przestrzeń publiczna jest znacznie większa niż prywatna, do tego podzielona jest ona na różne segmenty (znajomi z pracy, z klubu zainteresowań, sąsiedzi). Tytuł naukowy ma swoją „moc” tylko wśród osób tej samej profesji, a w innych kręgach nie ma większego znaczenia. Dopuszczenie do poszczególnych segmentów przestrzeni publicznej nie stanowi dla Amerykanina większego zobowiązania, a liczni znajomi niekoniecznie stają się przyjaciółmi na całe życie. To sprawia, że na przykład przez Polaków mieszkańcy USA postrzegani są jako wyjątkowo otwarci, kontaktowi i przyjacielscy, ale jednocześnie nieco powierzchowni w stosunkach międzyludzkich.

Inaczej sytuacja wygląda u Niemców, u których przestrzeń publiczna jest niewielka, a przestrzeń prywatna jest szeroka i ma charakter całościowy – dopuszczenie do tej bliżej strefy oznacza dostęp do niemal wszystkich jej segmentów. Inaczej też niż u Amerykanów, wykładowca akademicki będzie traktowany z odpowiednim szacunkiem nie tylko przez studentów, ale również przez zaznajomionego sprzedawcę warzyw na okolicznym targu.

W kulturach całościowych podziały na strefy życia są dużo mniej wyraźne. W Chinach szef pozostanie dla pracownika zwierzchnikiem w każdych okolicznościach. Zupełnie inaczej w takich krajach wyglądają rozmowy biznesowe. Partnera w interesach trzeba najpierw poznać także jako osobę prywatną i zbudować zaufanie, bowiem to bardziej z nim robi się biznes niż z firmą, którą reprezentuje. Jeśli negocjator z innego kręgu kulturowego nie będzie sobie zdawał sprawy z wagi tej „otoczki” i będzie starał się prezentować czysto profesjonalne podejście, ma bardzo niewielką szansę na nawiązanie owocnych relacji. Kultury całościowe na ogół są jednocześnie bardziej kolektywistyczne oraz mające bardziej partykularystyczne podejście do rzeczywistości.

Osiąganie i przypisywanie statusu

Status, który posiada członek danej społeczności, może powstawać na dwa sposoby: może on być przypisany lub osiągnięty. Mówiąc z grubsza, w zachodnim kręgu kulturowym ważniejsze jest, to co się robi. To osobiste osiągnięcia jednostki decydują o jej o statusie społecznym.

Odmiennie jest w społeczeństwach, w których status w dużej mierze zależy od tego, kim się jest. Istotne jest zatem, z jakiej rodziny się pochodzi, w jakim jest się wieku, jakie się ma wykształcenie i doświadczenie. Przykładowo, w takim kraju pierwszeństwo awansu będzie miał raczej doświadczony i starszy pracownik, niż „młody wilk”, który mimo ogromnego potencjału i licznych sukcesów będzie musiał przyznać pierwszeństwo koledze o wyższym, przypisanym statusie.

Badacze zauważają jednak, że odmienne sposoby przypisywania statusu nie muszą się wcale wykluczać i w wielu kulturach narodowych współistnieją i się uzupełniają.

Podejście do czasu

To, w jaki sposób postrzegamy tak fundamentalne zjawiska, jak upływ czasu, także jest zakorzenione kulturowo. Po pierwsze, w różnych kulturach, odmienną wagę przypisuje się do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Istnieją społeczeństwa zorientowane bardziej na przeszłość, ceniące tradycję, historię i kultywujące stare obyczaje (np. Wenezuela, Francja). Społeczeństwa nastawione na teraźniejszość koncentrują się bardziej na ‘tu i teraz’ (np. Indie, Meksyk), a te ceniące głównie przyszłość myślą perspektywicznie, cenią sobie rozwój i marzą o lepszym jutrze (np. Szwecja, USA).

Drugim rozróżnieniem jest to, czy czas postrzegany jest sekwencyjnie, czy synchronicznie. Czas sekwencyjny składa się z ciągu następujących po sobie wydarzeń, tworząc prostą linię podzieloną na równe odcinki. Wszystko ma swój czas i miejsce, terminów należy przestrzegać, czas to pieniądz – to są wyznaczniki myślenia sekwencyjnego. Przy synchronicznym podejściu do czasu teraźniejszość, przyszłość i przeszłość są ze sobą powiązane, a sam czas traktowany jest jako bardziej elastyczny i nieuchwytny.

Ludzie takich kultur chętniej robią wiele rzeczy na raz, nie traktują ram czasowych tak rygorystycznie. Upływ czasu dla przedstawicieli kultur synchronicznych nie stanowi problemu czy zagrożenia, bowiem każdy dzień przynosi nowe możliwości i szanse.

Podejście do otoczenia

Ostatni wreszcie wymiar Hampdena-Turnera i Tromepnaarsa opisuje ludzki stosunek do przyrody. Można tu wyróżnić dwa stanowiska: takie, które reprezentuje pogląd, że przyrodę należy kontrolować i narzucać jej swoją wolę (tzw. wewnątrzsterowność), oraz takie, które skłania się ku temu, że człowiek jest częścią przyrody i musi podporządkować się jej prawom (tzw. zewnątrzsterowność).

Poglądy na miejsce istoty ludzkiej w otaczającym ją świecie powstawały w dużej mierze na gruncie religii; azjatyckie wyznania silnie akcentują harmonijny związek homo sapiens z Matką Naturą, podczas gdy słowa Biblii nakazują, by zaludniać ziemię i czynić ja sobie poddaną. Pojęcie wewnątrz- i zewnątrzsterowności znajduje odbicie nie tylko w kwestiach szeroko pojętego stosunku do przyrody.

W krajach o kulturze wewnątrzsterownej silniejsze jest przekonanie, że jest się kowalem własnego losu, natomiast w społeczeństwach w większej mierze zewnątrzsterownych ludzie są bardziej elastyczni i z większym spokojem akceptują zmiany, które przynosi los.

Z pewnością znacznie ciekawiej jest różnic międzykulturowych empirycznie doświadczać, niż o nich czytać. Totalny brak wiedzy na temat odmienności może być jednak groźny: w sytuacjach biznesowych grozi totalnym fiaskiem wspólnych interesów, a przy zagranicznych pobytach prywatnych naraża na niezbyt przyjemny szok kulturowy. Oczywiście, sama podstawowa wiedza na temat poszczególnych aspektów kultury nie spowoduje, że w obcym kraju, wśród bardzo odmiennych ludzi będziemy się czuć jak ryba w wodzie, ale jej zdobycie to pierwszy krok, by inność nas nie przeraziła, a zafascynowała.

[FM_form id="2"]
Myślę
Nowe ruchy społeczne – 99%, Anonymous. Jak powstają i działają?
Myślę
Co ludzie są w stanie kupić. Nietypowe aukcje internetowe
Myślę
Czy dzieci, które wyrosły w świecie cyfrowym, radzą sobie w świecie analogowym?