Mieszkam

Urządzanie mieszkania – problem czy przyjemność?


(Flickr/renaud-camus/by CC)

(Flickr/renaud-camus/by CC)

Ilu czytelników – tyle różnych podejść do tego zagadnienia. Dla jednych najprzyjemniejsza, dla innych nużąca czynność podczas przeprowadzki – urządzanie nowego mieszkania. Od czego zacząć, jak się do tego zabrać? Poniżej krótki, bardzo subiektywny, poradnik dla początkujących.

Ok, udało się kupić wymarzone mieszkanie lub postawić dom ze snów. Mamy osiągnięty stan, można powiedzieć, neutralny – w przypadku budowy będzie jakiś etap stanu surowego, w przypadku kupionego mieszkania będą to najczęściej gołe mury. Właśnie, urządzanie trzeba rozpocząć od tego etapu – właśnie od gołych murów…

Szkół jest wiele

Właściwie jest ich tyle, ilu ludzi zamierza wykańczać swoje lokum. Każdy ma do tego bardzo osobiste podejście – widzę to obecnie bardzo dobitnie obserwując moich znajomych. Zarówno ja jak i bardzo wiele bliskich mi osób w ostatnim czasie kupowało lub też wynajmowało mieszkania, domy. Jestem w takim wieku, że ustatkowanie się w kwestii meldunkowej staje się koniecznością. Kończą się studia, zaczyna się pracę, zakłada rodzinę…

Wydaje mi się, że nie będzie przesadzoną teza, że proces urządzania mieszkania w dużym stopniu uzależniony jest od osobowości urządzającego. Może pokrótce przedstawię dwa bieguny – osobę ułożoną i kompletnie „zabałaganioną”.

Będę się posiłkować przykładami z życia. Jedna dość bliska mi para to typ „kalendarza Google”. Określenia tego używam właśnie do osób, które każdy moment swego życia planują właśnie według kalendarza i zegara. Ja natomiast jestem zupełnym przeciwieństwem. Nigdy nie wiem, jaka jest data i która godzina.

Kupiliśmy mieszkania i urządzaliśmy je właściwie w tym samym momencie. Rynek wtórny, więc mieszkania do remontu. Już na tym etapie widać różnice – użycie innych materiałów, korzystanie z ekip remontowych lub z własnych umiejętności… Efekt jednak jest taki sam – mamy mieszkania gotowe do urządzania.

Zależy, ile chcemy tam mieszkać…

To chyba kluczowe pytanie, które trzeba sobie zadać przed jakimikolwiek zakupami. Czy zamierzamy w tym mieszkaniu wychować dzieci, czy też nie do końca wiemy, w jakim kraju będziemy obchodzić kolejną Gwiazdkę… Znajomy „kalendarzowy” oczywiście ma bardo rozległe plany, które obracają się wokół właśnie nabytego lokum. Ja natomiast wiem, że mieszkanie obecne jest tylko moim tymczasowym. Stąd też zupełnie różne podejście…

Dom na lata (dożywotnie więzienie?)

Może najpierw opiszę przypadek ludzi ułożonych, których pewnie w naszym społeczeństwie jest większość. Planowanie, rysowanie, zamawianie, absolutna pewność co do wyborów materiałów czy mebli. Zastanawianie się nad każdym detalem wyposażenia. To tak pokrótce.

Myślę, że ogólny obraz nakreśliłem. Mieszkanie jest urządzane „na lata”. Wszystko jest trwałe, o ponadczasowym wzornictwie. Moim zdaniem to tyle plusów. Z minusów, niestety, ale muszę wymienić, że jest to jednocześnie drogie i bez wyrazu… Kilkanaście lat temu typowym przedstawicielem tego nurtu była meblościanka kalwaryjska. Obecnie są to meble na wymiar wykonane z niezłych materiałów, o prostych i neutralnych formach.

W oczy rzuca się właśnie neutralność i funkcjonalność. Najlepsze porównanie dla mnie to hotel. Tam też wszystko musi być trwałe, solidne i neutralne. Czy dom, który wygląda jak hotel jest domem? Przypominam, że miało być subiektywnie!

Tymczasowość dająca wolność?

Teraz przedstawię sposób w jaki ja urządzałem swoje mieszkanie. Nie mówię, że jest on lepszy od opisanego powyżej. Jak dla mnie powala on na stworzenie prawdziwego domu, w którym będę się czuć po prostu dobrze. A wydaje mi się, że właśnie o to chodzi w urządzaniu.

Jak dla mnie meble są nieistotne. Wiadomo, być muszą – w końcu gdzieś trzeba trzymać książki, szklanki, na czymś też trzeba się przespać. Istotne jest współgranie całości czy też – przewrotnie – zupełne zdekomponowanie przestrzeni.

Bywając w wielu domach zauważam pewną tendencję – ludzie starają się utrzymać cały dom w podobnej stylistyce. Podobne kolory, odcienie, wyposażenie. Dla mnie każde pomieszczenie jest zupełnie autonomicznym bytem – kuchnia ma być stuprocentową kuchnią, pokój wypoczynkowy ma mnie nastrajać tak, żebym chciał w nim wypoczywać.

Dla mnie ogromnie ważne są detale. Obrazy, obrazki, jakieś płaskorzeźby, stosy książek tu i ówdzie, jakieś rękodzieło leżące byle jak i gdziekolwiek. To wszystko co sprawia, że wchodząc do mieszkania od razu widać, że w nim się żyje i spędza czas. Że to miejsce ma duszę stworzoną przez domowników.

Każde pomieszczenie musi być niepowtarzalne. Podam przykład tego, jak z żoną urządzaliśmy przedpokój, poniekąd wizytówkę każdego mieszkania. Podczas wizyty w markecie budowlanym zobaczyliśmy tapetę w promocji, która bardzo nam się spodobała. Była tak wzorzysta, że aż raziła. W odcieniach szarego i błękitu, których oboje nie lubimy. Ale spodobała się nam więc ją wzięliśmy. Kolejnego dnia kupiliśmy trochę błękitnej farby, jakieś szare meble i wzięliśmy się do pracy. Ściany pomalowaliśmy trochę na biało, trochę na błękitno. W kilku miejscach przykleiliśmy po jednym pasku dziwnej tapety i dopiero potem obejrzeliśmy efekt. Wystarczyło dodać ręcznie robionego witrażowego aniołka w ciemnym granacie, szarą podłogę i przedpokój idealny jest gotowy.

(Flickr/striatic/by CC)

(Flickr/striatic/by CC)

Zupełna dekompozycja, dodawanie kontrastowych szczegółów, kategoryczne wyodrębnianie stref w dużych pomieszczeniach – chaos, który charakteryzuje nas i nasze życie. Co jest efektem? Przytulne wnętrze, które pozwala na różne formy aktywności, do którego bardzo chętnie przychodzą nasi znajomi. Co ciekawe, podoba się zarówno osobą tak zakręconym jak my, jak i tym z drugiego bieguna. Gdzie tkwi zagadka?

Wydaje mi się, że głębi serca każdy chciałby urządzać z lekkim szaleństwem. To tylko zdrowy rozsądek im w tym przeszkadza. Trzeba jednak pamiętać, że swoje mieszkanie urządzamy dla siebie, a nie dla innych. A niestety w naszym społeczeństwie pokutuje niezrozumiały strach przed tym, „co ludzie powiedzą”. Ja zupełnie na to nie zwracam uwagi i jakimś dziwnym trafem ludzie bardzo pozytywnie wyrażają się o tym, co robię. Może więc warto pozwolić sobie czasem na odrobinę szaleństwa? Wiem, trochę zaleciało banałem, ale mimo to polecam!

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Barwa światła – gdzie jakie światło? Czy oświetlenie ma wpływ na samopoczucie człowieka?
Mieszkam
Czy rzeka przepływająca przez miasto jest problemem czy atutem?
Mieszkam
Czas budowy – architektoniczne rekordy
  • Niunia

    Dla mnie urządzanie mieszkania jest przyjemnością i sztuką jest
    połączyć fukcjonalność z artyzmem. Większość sprzętów AGD zakupiłam
    na http://www.niezawodne-agd.pl/ bo mieszkanie powinno być właśnie takie: przytulne i ładne dla
    właściciela, by przyjemnie się w nim mieszkało i równie przyjemnie
    wracało z każdej dalekiej podróży, ale funkcjonalne, by życie
    w nim nie było… uciążliwe. Ciekawy blog, przyjemnie się go czyta.
    Pozdrawiam blogera!