Doświadczam

Powiem ci, dlaczego nie możesz schudnąć


(Flickr/by CC)

(Flickr/by CC)

„Nie zajmuję się ludźmi, którzy chcą schudnąć, tylko tymi, którzy chcą poznać przyczyny swojej otyłości. Tylko tak można schudnąć. Nie zamierzam zalecać wam diet, jedzcie to, na co macie ochotę. Nie stawiamy sobie żadnych celów, koniec z frustracją. […] Rozbierzmy się”.

Tymi słowami zaczyna się spotkanie grupy terapeutycznej w hiszpańskim filmie „Grubasy”. Jak zapewne się domyślacie, nie wszyscy zgadzają się na zrzucenie ubrań i po prostu wychodzą. Na rozebranie decydują się cztery odważne osoby, które podglądamy później w procesie terapii.

Kolejne sceny filmu wprowadzają nas coraz bardziej w sytuacje życiowe tytułowych „grubasów”, a żeby nikt nie był bez skazy, obrywa się też terapeucie 😉 Film ma różne recenzje, mimo to zachęcam do jego obejrzenia. Stara się on bowiem pokazać złożoność problemu nadwagi i otyłości. Skupia się na pokazaniu przyczyn objadania się i korzyści (tak, korzyści!) z niego płynących. I nie mam tu na myśli wartości odżywczych!

Jak będziesz grzeczny, mamusia kupi ci batonik

Żyjemy w czasach nadmiaru. Na wyciągnięcie ręki możemy mieć praktycznie wszystko, a jeżeli nie wszystko, to jedzenie na pewno. Jedzenie jednak nie byle jakie! Najlepiej na bogato, a jeśli na bogato, to wspaniale sprawdzają się uwielbiane przez wielu słodycze. Wyobraźmy sobie teraz kawałek tortu, czekoladę, którą najczęściej wybieramy ze sklepowej półki czy inny ulubiony łakoć. Uśmiechacie się? A teraz zastanówmy się nad tym, jakie znaczenie nadajemy słodyczom.

Traktujemy je jako element naszej diety, czyli jako produkty smaczne, ale o może nie najlepszych wartościach odżywczych? A może postrzegamy je, zapewne za sprawą naszych rodziców, jako nagrodę? Kto choć raz nie dostał cukierków za np. dobrą ocenę czy czekoladę za bycie grzecznym? Słodycze zaczynają mieć, przez takie ich postrzeganie, magiczną moc – są wyrazem uznania, pochwały, po prostu nagrodą. Dlaczego mamy z niej rezygnować , zwłaszcza gdy mamy gorszy dzień? Przecież zasługujemy na to, co najlepsze.

Każdy człowiek do normalnego funkcjonowania potrzebuje określonej ilości pożywienia. Jest to oczywiście związane z naszą płcią, wiekiem i rodzajem wykonywanej pracy. Przekraczanie tych norm nie jest dobre dla naszego funkcjonowania. Organizm jest bowiem przeciążony nie tylko dodatkowymi kilogramami, ale także angażowaniem się w trawienie na dużo większą skalę. Dodatkowo może pojawić się w nas poczucie winy. Nie jawi się to bardzo korzystnie. Jeśli przejadanie się nie jest dla nas dobre, a mimo to nie rezygnujemy z niego, to coś musi się za tym kryć. To ptak, to samolot? Hmm, to skomplikowane 😉

(Flickr/by CC)

(Flickr/by CC)

Na smutki i żale czekoladowe rogale!

Jedzenie, oprócz swojej podstawowej funkcji, czyli odżywczej, spełnia często wiele innych funkcji i zaspokaja potrzeby wykraczające poza te związane z głodem. Może być m.in. pocieszaczem albo pomysłem na nudę. Nie spełniamy się w pracy, mieliśmy stresujący dzień, bliscy nas nie doceniają, martwimy się o przyszłość – zjedzmy coś. Siedzimy przed telewizorem, rozmawiamy przy stole ze znajomymi, spotykamy się z przyjaciółką – zjedzmy coś. Jedziemy pociągiem, jak pani w „Dniu świra” wcinająca chipsy z komentarzem „ostatni” – zjedzmy coś! W takich przypadkach jedzenie spełnia od razu swoją ukrytą funkcję dodatkową. Jemy – czujemy się lepiej, weselej, pewniej. Możemy jednak spodziewać się „korzyści”, które pojawią się później, na skutek naszych usilnych starań.

Okazuje się, że nadwaga może być paradoksalnie tarczą ochronną. Weźmy pod lupę osoby, które boją się angażować w bliskie relacje. Przyczyny tego stanu rzeczy mogą być przeróżne, najczęściej jednak taka sytuacja wynika z lęku przed bliskością. W dzisiejszych czasach szczupły znaczy atrakcyjny i choćby mnożyć przykłady pięknych kobiet z niekoniecznie idealnym BMI, to nie zmieni to niestety tego przekonania.

Osoba z nadwagą, która dodatkowo uważa się za nieatrakcyjną, w swoim mniemaniu ma mniejsze szanse na to, że zainteresuje sobą potencjalnego partnera. I tak się dzieje, też na zasadzie samospełniającej się przepowiedni, jest więc „bezpiecznie” schowana w swoim „nadwymiarowym” ciele. Jednak taki stan rzeczy wcale nie daje szczęścia i może prowadzić do pocieszania się czekoladą na wieść, że kolejna z koleżanek wybiera suknię ślubną. Żeby źle nie zrozumieć – problem ten nie dotyczy oczywiście tylko kobiet.

Dieta cud

W takich sytuacjach kolejne diety polegające na jedzeniu tylko buraków czy jedynie kapusty podczas pełni Księżyca nie sprawdzą się. Problem leży dużo głębiej i nie jest nim jedzenie. Przejadanie się jest tylko efektem trapiących nas problemów. Często są one nieuświadomione i mogą mieć swoje korzenie jeszcze w dzieciństwie. Katując się dietami, nic nie wskóramy. To tak, jakbyśmy chcieli przyozdobić zepsuty komputer z nadzieją, że zacznie działać.

W takich przypadkach pomocna jest psychodietetyka. Interesuje się ona przede wszystkim przyczynami nadwagi i otyłości oraz korzyściami płynącymi z pozostawania w takim stanie. Uświadomienie sobie ich prowadzi do zmian. Nie jest to łatwa praca. Dotykanie problemów, konfrontacja z nimi, zmiana nawyków – to dopiero wyzwania! A efekty? Oczywiście szczupła sylwetka, jednak nie to jest najważniejsze. Najważniejsze to zmiana postrzegania, która prowadzi do przebudowy życia. Jedzenie pozostaje przyjemnością dla naszego podniebienia, jednak nie służy już do zaspokajania innych potrzeb, jak bycie docenianym czy kochanym.

I najważniejsze – zmiany są trwałe!

(Flickr/by CC)

(Flickr/by CC)

Posłuchajmy specjalistów

Tym, których zainteresował temat, polecam ciekawą audycję „Człowiek 2.0” w Radiu TOF FM, w której Jan Stradowski rozmawia ze specjalistkami od psychodietetyki, Agą Kalbarczyk i Marią Wiktorią Górecką.
W audycji usłyszycie między innymi o tym, jak pianki wodzą na pokuszenie 4-letnie dzieci i czy całkowita rezygnacja ze słodyczy to dobry pomysł.

Moja przyjaciółka opowiedziała mi ostatnio, w jaki sposób w jednym z filmów czy seriali bohater odmawiał zjedzenia chipsów. Powiedział: „Nie, dziękuję, moje ciało jest świątynią”. Zastanówmy się, jak traktujemy nasz organizm. Zastanówmy się też, czym jest dla nas jedzenie i jaką nadajemy mu wartość. Jeśli jesteśmy zadowoleni, pogratulujmy sobie. Jeśli nie, nie ma powodów do zmartwień. Zmianę stylu życia możemy zacząć choćby dziś. Albo od jutra 😉

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Dieta sirtfood – sposób na długowieczność czy kolejna dieta-kit?
Doświadczam
Rozwód nie tylko wśród ludzi
Doświadczam
Pilates – dobry na wszystko?