Korzystam

Bookcrossing na świecie i w Polsce


Flickr/by CC

Flickr/by CC

20 czerwca. Zwykła data? To Ogólnopolskie Święto Uwolnionych Książek. O bookcrossingu zatem słów kilka – jak to wygląda w Polsce i na świecie.

Swobodny przepływ treści

Idea boocrossingu (z ang. wymiana, krążenie książek) jest swoistą metodą (albo jej brakiem) propagowania czytelnictwa i kultury książki. U jej podstaw leży przekonanie, że książki są uwięzione na półkach domowych biblioteczek i że należy im się wolność. A wolność tę osiągną wtedy, gdy będą spontanicznie trafiały do przypadkowych ludzi.

Każdy z nas może być wypożyczającym i oddającym książkę do wypożyczenia. Za darmo, bez żadnego przymusu, można pozostawiać w miejscach publicznych – przypadkowych (np. ławka w parku, autobus, dworzec) lub specjalnie do tego przeznaczonych (np. regały książkowe w dużych miastach) – dowolne książki. Inna osoba po prostu może tę książkę sobie wziąć – przeczytać i znów puścić w obieg.

Boocrossing staje się więc swego rodzaju latającą biblioteką. Nigdy nie wiemy, co w niej znajdziemy, a co więcej – sami możemy ją wzbogacać. W wędrowaniu książek ważne jest to, że po prostu… są czytane. A więc – żyją, bo nas uczą, bawią czy zaskakują. Nie trwają w bezruchu na półkach, tylko stają się treścią ogólnodostępną. Co ciekawe, wędrówki książek w pewnym stopniu przyczyniają się do zmniejszania zaśmiecania naszych głów treściami mało wartościowymi, które zwykle oferują kolorowe czasopisma.

Flickr/by CC

Flickr/by CC

Narodziny pomysłu

Jak wiadomo, sukces ma wielu ojców, jednak w przypadku idei bookcrossingu jest to jedna osoba, która sformalizowała wymyślony wcześniej pomysł. Tą osobą był, co ciekawe, informatyk Ron Hornbaker. Założył w 2001 r. stronę boocrossing.com i od tego wszystko się zaczęło. Witryna wita nas słowami: „Welcome to the World’s library!”.

Twórca pomysłu zadbał jednak o pewne sformalizowanie. Otóż książki, które decydujemy się puścić w obieg, możemy zaopatrzyć w numer identyfikacyjny. Zarejestrowanie publikacji na stronie umożliwia śledzenie jej późniejszej wędrówki (zakładając współpracę osób, które książkę pożyczają i przekazują dalej). W ten prosty sposób możemy ze zdziwieniem odkrywać, że nasza książka opuściła miasto, województwo, a później może nawet wybyła za granicę.

Ta opcja dostępna jest też oczywiście na polskiej stronie internetowej bookcrossing.pl. Możemy na niej wpisać numer BIP znaleziska i ujawnić, że dana książka jest obecnie w naszych rękach. Mamy także możliwość zarejestrowania naszej książki, a nawet założenia własnej półki – to ostatnie przypomina już nieco system biblioteczny, choć wciąż przecież nie obowiązują zapisy, karty biblioteczne itp.

Zamieszanie wokół bookcrossingu

Założony w 2003 r. portal bookcrossing.pl to niejedyne miejsce w Internecie, gdzie możemy dowiedzieć się więcej o tym sposobie wymiany książek. Ośrodki naukowe, szkoły itd. organizują własne półki bookcrossingowe i pomysłem dzielą się z internautami. Tak jest np. w przypadku Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie czy szkół w wielu miastach, np. w Bielsku-Białej.

Idea boocrossingu jest na tyle szeroka, że zaczyna towarzyszyć obchodom Święta Książki (23 kwietnia) w różnych miastach. Wtedy organizowane są nowe półki na książki przeznaczone do nieodpłatnego wypożyczania. W ideę wpisuje się też akcja „5 minut dla książki”, w ramach której spontanicznie zachęca się innych do czytania książek. W kolejnych edycjach bierze udział coraz więcej miejscowości; organizuje się happeningi, konkursy, wspólne czytania i oczywiście wymianę książek na zasadach obowiązujących w bookcrossingu.

Według Jolanty Niwińskiej, która jest polskim koordynatorem akcji, w naszym kraju jest (dane z końca 2011 r.) około 20 tys. aktywnych propagatorów pomysłu, a po Polsce krąży ok. 130 tys. książek. Dwa lata temu można je było zostawiać w 20 tys. miejsc. Sama jednak na książki natrafiam głównie w nieoficjalnych miejscach – kilka razy w tramwaju w Krakowie, na przystankach, w kawiarniach. Zastanawiam się zawsze, czy publikację ktoś tam zostawił świadomie czy też… zapomniał ze sobą zabrać.

Flickr/by CC

Flickr/by CC

Miliony zwolenników

Jak na świetną akcję przystało, bookcrossing ma na świecie wielu sympatyków, a sama idea od kilku lat jest bardzo popularna i modna. Zgodnie z badaniami z 2009 r. do tamtego czasu uwolniono prawie 6 mln książek! Książki pozostawiane na jakiejś półce, jak się okazuje, potrafią bardzo szybko zwiedzić dany kraj, kontynent, a nawet cały świat.

Ciekawostką jest, że w dzisiejszych czasach, gdy zwykle czytelnictwo ogranicza się do artykułów w prasie bądź Internecie, idea wymiany książek bije rekordy popularności. Być może potencjalnych czytelników odstrasza sformalizowanie bibliotek czy ceny książek. A w bookcrossingu mamy wszystko za darmo! A to jednak niespotykane.

Wydaje się też, że akcja uwalniania książek wyzwala w nas pokłady dobrych emocji i postaw: bezinteresowność, potrzebę dzielenia się, szacunek dla książki jako przedmiotu i treści. Co ważne, jest to pomysł zupełnie neutralny ideowo – możemy zostawiać bądź pożyczać książki, jakie tylko chcemy, autorów o różnych poglądach, tradycjach, religiach itd. Anonimowość zapewnia nam także swobodny przepływ treści.

Dla każdego coś miłego

Uniwersalność pomysłu i dostępność książek czyni z bookcrossingu ideę wartą dalszego propagowania. Zapewne każdy z nas ma w domu książki, które mogłyby „pójść” w świat. Przecież nie muszą to być piękne wydania albumowe – każda treść może znaleźć swojego amatora: czy to przeciętny romans, czy antyczna klasyka, czy ilustrowany poradnik…

Ciekawym pomysłem jest rejestrowanie uwalnianych książek, bo potem można śledzić wędrówkę po świecie swojego „daru” dla innych. Wpisywanie kolejnych etapów drogi, jaką pokonuje publikacja, nie jest kłopotliwe ani skomplikowane, zatem każdy może poświęcić na to minutę – i dać prawdziwą satysfakcję osobie, która uwolniła daną książkę.

A czy Wy korzystaliście kiedyś z tego sposobu wymiany książek? Jakie macie doświadczenia? Czy wydaje Wam się, że większą wartość ma przeczytanie książki niż jej posiadanie? A może macie inne zdanie?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Kreskówki nie dla dzieci. Które seriale animowane są najbardziej kontrowersyjne?
Korzystam
Festiwalowy rozkład jazdy
Korzystam
O pieluchach ekologicznie