Doświadczam

Pierwsza gwiazdka Michelina w Polsce


(Flickr/ulikleafar/by CC)

(Flickr/ulikleafar/by CC)

Jedni chodzą do kina, inni na mecze piłki nożnej, a jeszcze inni do dobrej restauracji. Żeby odnaleźć się w rozmaitych dostępnych ofertach, potrzebujemy jednak jakichś wskazówek. Kinomani mają do dyspozycji Oscary, kibice puchar UEFA, a smakosze gwiazdki Michelina. I tak jak mogliśmy być dumni z powodu oscarowej nominacji dla „W ciemności”, tak nie możemy przejść obojętnie obok gwiazdki przyznanej Atelier Amaro.

Gorzki i utalentowany Amaro

Wydarzenie jest rzeczywiście ogromnej wagi, ponieważ w ciągu 80 lat Michelin rozdał już ponad dwa tysiące gwiazdek dla najlepszych restauracji na świecie, a mimo to do tej pory konsekwentnie omijał Polskę. Szef kuchni Wojciech Modest Amaro może się więc pochwalić naprawdę niezwykłym osiągnięciem. Amaro (z włoskiego ‘gorzki’) jest z pochodzenia pół Polakiem, pół Włochem, a szlify zdobywał w trzygwiazdkowych restauracjach we Francji i Hiszpanii. Kuchnia, którą tworzy w warszawskim Atelier Amaro, wydaje się mieć mniej wspólnego z przygotowywaniem, a zdecydowanie więcej z alchemicznym tworzeniem dań stanowiących kulinarną sztukę. Lokal nie ma nawet menu w klasycznym znaczeniu.

„Menu składa się z zaledwie trzech składników wymienionych w danym momencie, gwiazdami są polskie składniki sezonowe połączone z niezwykłymi smakami, serwowane w eleganckim stylu kucharzy szkolonych we Francji. Jestem pod szczególnym wrażeniem dania z jelenia, jagód oraz jałowca w towarzystwie wódki ze starych i młodych ziemniaków” – opisała swoje wrażenia z pobytu w Atelier Ishay Govender . Bez wątpienia wizyta w lokalu Amaro jest ciekawym doświadczeniem, lecz o co właściwie cały ten hałas z jakąś tam gwiazdką?

„Najpierw postawiono przed nami miskę misternie ułożonych przysmaków, w tym silnie pachnącego musu z kalafiora i grzybów oraz rodzaju pieczonego pasztetu. Potem pojawił się kelner z pudełkiem wypełnionym czymś, co przypominało złote zegarki na rękę, a w rzeczywistości było silnie skoncentrowanym wywarem z wołowiny pokrytym płatkami złota. Kiedy tylko „zegarki” zanurzyły się w gorącej wodzie, rozpuściły się i zamieniły w gorącą wołową „herbatę”, którą następnie nalewało się do miski” – tak swoje wrażenia z najbardziej znanej restauracji w Wielkiej Brytanii opisuje Chris Pople.

Vendome w Niemczech

Usytuowana w pełnym barokowego splendoru Hotelu Schloss Bensberg restauracja Vendome jest jedną z najlepszych w całych Niemczech. Szef kuchni, Joachim Wissler, oczarowuje swoich gości dziełami kulinarnej sztuki, skupiając się głównie na smakach czystej, wielokrotnie dawno zapomnianej klasyki, pogłębionej nutką nowoczesności. Goście mogą się jednocześnie raczyć magicznymi widokami na miasto Kolonia. To niezapomniane wrażenie, zwłaszcza gdy restauracja skąpana jest w złotych promieniach zachodzącego słońca.

Le Calandre, Włochy

Delikatnie wyrafinowana, nieformalna atmosfera tego lokalu sprawiła, że odniósł on światowy sukces. Przepisy rodem z Wenecji są tutaj kultywowane i przekształcane we wspaniałe dania przez Massimiliano Alajmo. Mając 28 lat, został on najmłodszym szefem kuchni, który uzyskał trzy gwiazdki. Skrupulatne i śmiałe dzieła Massimiliano są uosobieniem energii współczesnych Włoch. Dania pokazowe to chrupiące cannelloni z ricottą, mozzarellą z bawolego mleka oraz sosem pomidorowym; risotto z szafranem i lukrecją oraz cappuccino z… mątwy.

De Karmeliet, Belgia

Lekka i wyrafinowana kuchnia restauracji De Karmeliet w Brugii w idealny sposób łączy wysoką jakość kuchni francuskiej z lokalną tradycją. Restauracja, umieszczona w okazałym XVIII-wiecznym gmachu z wysokimi sufitami oraz nieskazitelnie zadbanym ogrodem, promienieje atmosferą klasycznej jadłodajni w najlepszym stylu. Geert Van Hecke, pierwszy flamandzki szef kuchni nagrodzony gwiazdką, serwuje bezbłędne menu, które bezustannie udoskonala.

Mizai w Japonii

Osadzona na zielonym wzgórzu Maruyama Park w Kyoto, dawnej dzielnicy gejsz, ta trzygwiazdkowa restauracja stanowi wcielenie dyskretnej tradycyjnej japońskiej kuchni w najlepszym wydaniu. Tylko 11 miejsc otacza lakierowany drewniany blat, na który kucharze dostarczają wykwintnie podane potrawy o dobrze zrównoważonych smakach. Mizai zapewnia intymną i kameralną atmosferę kulinarnego doświadczenia, dopuszczając tylko jedną wizytę, która każdego wieczoru rozpoczyna się punktualnie o godzinie 18. W ten sposób zanurza gości jeszcze głębiej w japońską tradycję celebrowania posiłków w poufałym towarzystwie.

Pierre Gagnaire we Francji

Oto lokal dla zmęczonych ciężką francuską klasyką. Na tęskniących za doskonałymi składnikami, zaaranżowanymi w innowacyjny sposób, czeka w centrum Paryża restauracja znanego szefa kuchni, Pierre’a Gagnaire’a. Tutaj można spróbować dziwnych i pięknych zarazem kombinacji smaków z całego świata. W stylowym miejscu, w którym kunszt na talerzu uzupełniany jest miękkością wnętrza wykończonego w odcieniach łupkowej szarości. Szczególnie zachęcające jest menu degustacyjne, które obejmuje dania takie jak stek z polędwicy podlewany jusem z wołowego języka z tamaryndowcem w towarzystwie dyni piżmowej z marmoladą.

Jeść, żeby żyć, czy żyć, żeby jeść?

Zgłodniałam, muszę przyznać. I tak mi się przypomniało na koniec, jak to Andrzej Bobkowski pisał o Francuzach w trakcie wojny: „Dalej mówiliśmy oczywiście o wojnie, o świętym jedzeniu i o departamentach, w których najlepiej się jada. Masło, jajka i mięso decydują obecnie o wyborze miejsca letniego wypoczynku. Paryż wyjeżdża, żeby jeść”. Tak, wydaje się, że żaden inny naród nie darzy jedzenia taką czcią jak Francuzi. I tylko jedno pytanie krząta mi się po głowie i nie daje spokoju. Żyjemy, żeby jeść, czy jemy, żeby żyć? Jak to jest z Wami? Co sądzicie o takich kulinarnych rankingach? A może ktoś z Was miał okazję próbować specjałów Amaro? Czekam na opinie.

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Joga jako droga do samopoznania
Doświadczam
Gdzie na piwo?
Doświadczam
Intruz, którego sam zaprosiłeś – kac