Myślę

Zamki od-nowa


Zamek Królewski w Poznaniu (Wikipedia Commons)

Zamek Królewski w Poznaniu (Wikipedia Commons)

Pokusa, żeby Polska wyglądała jak francuska Dolina Loary – pełna zamków i pałaców – jest wielka. Pytanie tylko, czy nie zagalopowaliśmy się zbytnio, próbując na nowo pisać historię.

Mam ambiwalentny stosunek do odbudowy ruin. Z jednej strony przypominają mi się słowa Nicka Carrawaya z „Wielkiego Gatsby’ego”, który mówił: „Nie możesz zmienić przeszłości”, z drugiej – zastanawiam się, jak wyglądałaby np. Warszawa, gdyby nie – bądź co bądź – heroiczna odbudowa Starówki i Zamku Królewskiego. Pewne rzeczy przemijają, inne są brutalnie usuwane za pomocą bomb i miotaczy ognia.

Czy powinniśmy się z tym pogodzić, czy jednak walczyć o nasze dziedzictwo kulturowe? Gdzie postawić cezurę tego, co odbudowujemy, a tego, co pozostawiamy ruinami? A jeśli już decydujemy się na odbudowę, to w jakim kształcie – odwołujemy się do pierwowzoru, usuwając np. XIX-wieczne naleciałości, czy może przywracamy stan tuż sprzed zniszczenia? Pytań jest wiele, co gorsza, nie ma na nie jednoznacznych odpowiedzi. I tak jak dziś możemy zastanawiać się i dyskutować nad sensem odbudowy zniszczonego w czasie II wojny światowej Pałacu Saskiego w Warszawie, tak odbudowa średniowiecznych ruin jest już – według mnie – przykładem megalomanii i braku racjonalności.

Zamek Królewski w Poznaniu (Wikipedia Commons)

Zamek Królewski w Poznaniu (Wikipedia Commons)

A dlaczego by nie?

Jedną z najbardziej szokujących realizacji tego typu jest bodaj (od)budowa w samym sercu starego Poznania Zamku Przemysła. W 2002 roku powstał Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego w Poznaniu, który za cel postawił sobie przywrócenie dawnej świetności ruinom (zamek został zniszczony pod koniec XVIII wieku). Jednym z głównych problemów, z jakimi musiał się on zmierzyć, było to, że właściwie nie wiadomo, jak zamek wyglądał. Jednak jak się okazało, nie była to przeszkoda nie do pokonania.
Komitet ogłosił konkurs i wybrał gotycko-renesansową wizję autorstwa Witolda Milewskiego.

Na stronie zamku możemy przeczytać: „Autorowi projektu odbudowy Zamku Królewskiego udało się uchwycić historyczny klimat dawnej siedziby władców. Historyzujący charakter budowli sprawia, że zamek doskonale wkomponowuje się w zabytkową zabudowę Starego Miasta”. Trochę innego zdania – mówiąc najłagodniej – byli miłośnicy architektury i historycy sztuki, którzy bardzo szybko zaczęli go nazywać Zamkiem Gargamela. Wtedy jeszcze, czyli w 2003 roku, była szansa na to, że projekt, m.in. ze względu na brak funduszy oraz urzędniczą nieudolność, pozostanie na papierze. Niestety. Dziesięć lat później rzekomo dawna rezydencja króla Przemysła II jest już niemal skończona, a toporna wieża dominuje nad poznańską starówką i właściwie zmarginalizowała jeden z dotychczasowych wyróżników miasta, czyli wieżę ratuszową.

Zamek w Gostyninie (Wikipedia Commons)

Zamek w Gostyninie (Wikipedia Commons)

My też chcemy!

Autor projektu Zamku Królewskiego w Poznaniu, choć nieudolnie, to jednak próbował w jakiś sposób opierać się na – nikłych – źródłach historycznych. Znacznie większą fantazją, a przy okazji nieudolnością wykazali się projektant oraz inwestor odbudowy zamku w Gostyninie. Krytycy tej realizacji są bezlitośni. Według nich jest to jarmarczna wersja neogotyku, bardziej kojarząca się z przydrożnymi zajazdami niż dawną siedzibą księcia Siemowita III.

Podobnie jak w przypadku Poznania z oryginału niewiele zostało. Już w roku 1824 jedynymi zachowanymi elementami zamku były wieża z kaplicą oraz fragmenty muru. Wtedy teren przekazano gminie, by zbudować tam kościół ewangelicki, który po II wojnie zaczął niszczeć. I tak było do roku 2009, kiedy to zamek odzyskał – wątpliwej jakości – dawny blask.

Zamek w Babolicach (Wikipedia Commons)

Zamek w Babolicach (Wikipedia Commons)

Pan na włościach

Zamki w Poznaniu i Gostyninie mają rzekomo służyć lokalnej społeczności. Nieco inaczej jest w przypadku zamku w Bobolicach. Na swoją siedzibę odbudowywał go Jarosław W. Lasecki. Obiekt, którego początki sięgają czasów Kazimierza Wielkiego, już na początku XVIII wieku był w bardzo złym stanie. Do naszych czasów przetrwały jedynie malownicze ruiny na wzgórzu.

Nowy właściciel tak przejął się ich stanem, że postanowił je ratować. Pan Lasecki tak się rozpędził, że ostatecznie odbudował cały zamek. Nowego właściciela można krytykować za zniszczenie wartości, jaką dziś mają średniowieczne ruiny, jednak warto podkreślić, że w porównaniu z Gostyninem zrobił to z większą klasą. Odbudowa została zrealizowana jedynie na podstawie zachowanych ruin, posiłkowano się przy tym wiedzą historyków i archeologów. Co więcej, prace odbywały się przy wykorzystaniu tradycyjnych metod oraz tradycyjnych materiałów (głównie kamień wapienny).

Zamek Książąt Mazowieckich w Ciechanowie (Wikipedia Commons)

Zamek Książąt Mazowieckich w Ciechanowie (Wikipedia Commons)

Dodajmy coś od siebie

Kontrowersje wzbudza także to, co stało się z zamkiem w Ciechanowie. W tym przypadku postawiono nie tyle na odbudowę dawnej siedziby Książąt Mazowieckich, co na jej „rozbudowę”. W styczniu 2013 roku zakończyły się prace nad tzw. Domem Małym. Jest to dwukondygnacyjny obiekt oparty na wewnętrznej stronie średniowiecznych murów zamki. Pełni on funkcję galerii, w której prezentowana będzie multimedialna ekspozycja pokazująca dzieje zamku.

Autor projektu, Marek Kleczkowski, postawił sobie za cel odtworzenie klimatu dawnego dziecińca, unikając przy tym form historyzujących. Prosta, w przeważającej części szklana konstrukcja miała, szanując historię, jednoznacznie wskazywać, że budynek jest współczesną ingerencją w zabytkowe mury. Mimo to, a może właśnie dlatego, ideę „dostawiania” nowych elementów do średniowiecznej budowli krytykuje część historyków sztuki. Według nich każda współczesna ingerencja powoduje zniszczenie wartości kulturowej, jaką dziś mają tzw. trwałe ruiny.

Tymczasem władze muzeum mieszczącego się na zamku przygotowują się do drugiego etapu rewitalizacji, w ramach którego miałby powstać m.in. Dom Duży. Jego wizja wielu może jeżyć włos na głowie, ponieważ łączy on elementy historyzujące i postmodernistyczne. Czyżby zatem szykował się nam kolejny wybuchowy miszmasz? Dyrektor muzeum uspokaja i mówi, że projekt ciągle ewoluuje. Pożyjemy, zobaczymy…

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Strony i blogi (dla) sfrustrowanych rodziców – pół żartem, pół serio
Myślę
Structogram – metoda pozwalająca na poznanie swoich mocnych stron
Myślę
Rośliny mięsożerne, czyli odwrócony łańcuch pokarmowy