Myślę

Prawo autorskie, czyli autor kontra odbiorca


(Flickr/ted_major/by CC)

(Flickr/ted_major/by CC)

Jeszcze kilkanaście lat temu wszystko było jasne: twórca tworzył i miał z tego określone profity. Dziś, w dobie niemal nieograniczonego dostępu do informacji, jej kopiowania i rozpowszechniania, prawo autorskie przestaje spełniać swoją funkcję.

Co mówi prawo?

Obecnie obowiązująca Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych ochroną obejmuje „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)”.

Wyszczególnia ona też kategorie utworów, które chronione są szczególnie (wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi, plastyczne, fotograficzne, lutnicze, wzornictwa przemysłowego, architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne, muzyczne i słowno-muzyczne, sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne, audiowizualne, tym filmowe).

Czerpanie korzyści majątkowych z tytułu praw autorskich przysługuje twórcy utworu. Prawnicy stosują domniemanie, że twórcą jest osoba, której nazwisko – w tym charakterze – znalazło się na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości.
Dobrowolnie natomiast – w świetle polskiego prawa – możemy wykorzystywać m.in. odkrycia, idee, procedury, koncepcje matematyczne czy proste informacje prasowe. Te przejawy „działalności twórczej” nie są objęte ochroną.

(Flickr/arthur-caranta/by CC)

(Flickr/arthur-caranta/by CC)

Problemy

Problemem jest przede wszystkim prawo. Obecna ustawa została uchwalona w 1994 roku. I choć była ona wielokrotnie nowelizowana, zmiany wciąż nie nadążają za zmieniającą się rzeczywistością i nie dają odpowiedzi na wszystkie pytania, szczególnie te związane z kwestią Internetu. Weźmy pierwszy z brzegu przykład – linkowanie. Czy jest ono legalne? Zdania są podzielone, a polskie przepisy nie regulują wprost tej kwestii.

Część ekspertów twierdzi, że linkowanie to tak naprawdę rozpowszechnianie utworu, czyli korzystanie z niego, zwykle w sposób nieuprawniony. Inni znawcy zagadnienia uważają z kolei, że podanie linku to jedynie udostępnienie informacji o tym, gdzie dany utwór się znajduje. Można to porównać do zamieszczenia adresu biblioteki albo danych adresowych naszego znajomego, który ma dany utwór i chętnie nam go udostępni. Tak czy inaczej zamieszczenie linku może być podstawą do odpowiedzialności odszkodowawczej.

Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, gdy podlinkowany utwór został umieszony bez zgody uprawnionego. Jak z tego wybrnąć? Najprostszym rozwiązaniem byłoby odsyłanie jedynie do stron, co do których mamy pewność, że ów utwór znalazł się na nich legalnie.

Idąc krok dalej, natrafiamy na kolejną dziurę. Czy możemy wykorzystywać np. fragmenty filmu albo wykonane przez nas zrzuty ekranu z gier komputerowych? Jeżeli kadry z filmu/gry zostały udostępnione przez podmiot, który miał do tego prawo, to praktycznie nie ma przeciwwskazań. Podobnie jest z oficjalnie udostępnionymi trailerami. Nie zwalnia nas to jednak z obowiązku sprawdzenia zakresu rozpowszechniania danych fragmentów. Bardziej restrykcyjnie wygląda kwestia wykonanych samodzielnie zrzutów ekranu. W tym przypadku, co do zasady, takie działanie nie mieści się w granicach prawa.

(Flickr/by CC)

(Flickr/by CC)

Do kogo należy cyberprzestrzeń?

Wiele osób uważa, że jeżeli coś jest w sieci, to można z tego swobodnie korzystać. Tak – oczywiście – nie jest. Wyłączne prawo do używania danego utworu przysługuje jedynie jego twórcy. Chyba że postanowi on inaczej i swój utwór opatrzy licencją CC (Creative Commons). Dzięki niej twórcy utworów mogą zachować własne prawa, a jednocześnie dzielić się nimi z innymi.

Istnieją cztery warunki udostępniania utworów (pierwszy pojawia się we wszystkich licencjach):

  • Uznanie Autorstwa (BY) – zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy.
  • Użycie Niekomercyjne (NC) – zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych tylko w celach niekomercyjnych.
  • Bez Utworów Zależnych (ND) – zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie tylko dokładnych (dosłownych) kopii dzieła, niedozwolone jest jego zmienianie i tworzenie na jego bazie pochodnych.
  • Na Tych Samych Warunkach(SA) – zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie pochodnych dzieł, pod warunkiem że będą one opublikowane na takiej samej licencji.
(Flickr/spadgy/by CC)

(Flickr/spadgy/by CC)

Rozwiązanie

Prawo autorskie trzeba zmienić. I to jak najszybciej. Z tym nikt już chyba dziś nie polemizuje. Pytanie: jak to zrobić? Centrum Cyfrowe Projekt: Polska określa zakres, którym rządzący powinni się zająć. Przede wszystkim należy poszerzyć zakres domeny publicznej, ograniczyć katalog dóbr chronionych prawem autorskim (w tym zrewidować pojęcie „utwór”), poszerzyć swobody twórców, tak by mogli np. zrzec się wszelkich praw do dzieła („porzucenie” dzieła). Poza tym niezbędna jest zmiana niektórych przepisów karnych ustawy (złagodzenie lub zniesienie odpowiedzialności karnej z tytułu czynów zabronionych przez prawo autorskie).

Trzeba pamiętać o tym, że nawet kompleksowa reforma prawa autorskiego na poziomie krajowym nie przyniesie efektów, jeśli nie zostanie zreformowane prawo unijnie. Nad taką reformą pracuje obecnie Parlament Europejski.

[FM_form id="2"]
Myślę
Przekaz podprogowy – prawda czy mit?
Myślę
Epikurejska droga do szczęścia
Myślę
Poszukiwanie prawdziwej miłości w świecie Internetu