Korzystam

Gotowanie na ekranie – o fenomenie popularności programów kulinarnych


Zacisze własnej kuchni przestało Polakom wystarczać. Teraz zagląda się do piekarnika i lodówki innych osób na ekranie telewizora.

W poszukiwaniu inspiracji

Z badań wykonanych pod koniec zeszłego roku (badanie zostało zrealizowane przez GfK w ramach omnibusa CAPI na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 Polaków powyżej 15. roku życia w listopadzie 2012 r., źródło) wynika, że 67% osób oglądających telewizję włącza programy kulinarne. Programów tych jest mnóstwo! Najrozmaitsze: kucharze podróżujący, pokazujący zwykłym telewidzom, jak gotować, czy wreszcie oceniający innych – profesjonalistów i amatorów.

Jeszcze kilka lat temu mieliśmy na ekranie zaledwie Pascala, Kuronia czy Makłowicza, obecnie czołówkę tych kucharzy wzbogaca wiele nowych nazwisk. Okazuje się bowiem, że w naszym kraju dość łatwo stać się autorytetem kulinarnym. A telewidzowie, poszukując rozrywki i inspiracji, chętnie dają się prowadzić doświadczonym kucharzom.

Oglądanie programów kulinarnych, w których gotowania uczą znani kucharze (którym czasami już blisko do celebrytów), faktycznie może mieć sens. Sama z przyjemnością słucham i oglądam pana Makłowicza, choć przyznaję, że kusi mnie raczej jego piękny język wypowiedzi i ogólna kultura osobista niż chęć powtarzania jego wyczynów kulinarnych na własnym poletku.

Tymczasem Polacy mają też słabość do kucharzy obcego pochodzenia, niepolskiego brzmienia. Dla przykładu wymieńmy choćby odnoszącego od lat sukcesy Pascala Brodnickiego, którego program (emitowany od 2004 do 2010 roku) „Pascal: po prostu gotuj” stał się naszym narodowym hitem. Jego kontynuacją są książki kulinarne Brodnickiego i angażowanie się w nowe projekty reklamowo-kulinarne (vide Kuchnia Lidla).

Emocje na ostrzu noża

Wyjątkowo chętnie oglądamy także programy dostarczające nam kulinarnej adrenaliny. Trochę złości, agresji i przekleństw, jak się wydaje, dodaje smaczku programowi kulinarnemu…

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Nasza polska produkcja „Kuchenne rewolucje” z Magdą Gessler bije rekordy popularności. Niewątpliwie przyczyn sukcesu tego właśnie programu jest kilka. Kluczową rolę odgrywa tu bezkompromisowa i wymagająca prowadząca, którą może nie wszyscy lubią, ale to… jeszcze zwiększa jej popularność. Drugą sprawą jest możliwość podglądania czyjegoś biznesu, a nawet i nieco prywatnego życia. Wszystko dodatkowo prowadzi do happy endu, który jest niejako (oczekiwanym) prezentem dla właścicieli restauracji.

Innym popularnym prowadzącym jest „piekielny” Gordon Ramsay. Mimo swojego trudnego sposobu bycia nie odstrasza chętnych – reality show pt. „Hell’s kitchen” doczekało się już 11 sezonów i grona zapalonych widzów. Także Polacy lubią podglądać zmagania uczniów mistrza kuchni.

Mimo że niektórym programom towarzyszą (negatywne) emocje, gotowanie samo w sobie nie jest czynnością niebezpieczną czy agresywną, a co więcej – dotyczy każdego z nas. Może więc popularność wymienionych programów wynika z chęci poczucia adrenalinki i wysłania złośliwego uśmieszku w kierunku tych, którzy są surowo oceniani. Wszystko to jednak pod pełną kontrolą, bo przecież to tylko telewizyjna pikanteria…

Śniadaniowe propozycje

Popularność programów kulinarnych wykorzystują nie mniej popularne emisje śniadaniowe. Obecnie np. „Kawa czy herbata” lub „Dzień dobry TVN” mają swoje bloki tematyczne związane z gotowaniem. Gotuje się tu na żywo, z uśmiechem i rozmową na ustach. Gotowanie to szybkie, estetyczne i kuszące.

W programach tego typu okazuje się, że modę na kucharzenie podłapały także gwiazdy – zwykle aktorzy. Niewątpliwie gotowanie na ekranie jest na topie, zwłaszcza że obserwuje je 21% widzów, którzy rano załączają TVN, i 18% oglądających o poranku TVP (badania GfK).

Na ekranie też lokowanie

Oczywiście nic za darmo! Programy kulinarne pełne są reklam! Lokowanie produktu jednak najczęściej jest jawne – np. gdy sponsorem programu jest dana firma lub kucharz wykorzystuje przyprawy tylko jednej marki.

Chcąc nie chcąc, oglądając zmagania z rondlami, oswajamy się z pewnymi markami i konkretnymi produktami. Może wręcz taka reklama jest skuteczniejsza – skoro nasza kulinarna gwiazda jawnie używa tego czy tego, to widocznie jest dobre. Szef kuchni przecież wybiera to, co najlepsze…

Gotowanie powoli staje się naszym narodowym hobby. To już nie tylko mielone czy grill w pogodne popołudnie. Chętnie czerpiemy pomysły od autorytetów, ale równie chętnie oglądamy zmagania kulinarne uczestników różnych programów (np. „Ugotowani”). Przygotowywanie posiłków to bowiem nasza codzienność, która na ekranie telewizora staje się wyjątkowo atrakcyjna.

Czy Wy także oglądacie jakieś kulinarne programy? Co myślicie o gotowaniu na ekranie? Czy wpływa ono na to, co Polacy mają na co dzień na talerzach?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Kaloryczne festiwale
Korzystam
Najsłynniejsze spektakle ostatnich lat w znanych krakowskich teatrach. Co ogląda się w kulturalnej stolicy Polski?
Korzystam
Komórkowe zagadki