Myślę

Trudna sztuka leniuchowania


(Flickr/jonolist/by CC)

(Flickr/jonolist/by CC)

Na szczęście – człowiek nie jest maszyną i przez wzgląd na swoje lenistwo czasami sobie odpuszcza. Tylko i wyłącznie dla przyjemności próżnowania podczas czytania – parę słów o zdrowym leniuchowaniu.

Odpuść sobie na wakacjach

Okres wakacyjnego leniuchowania właśnie trwa. Takie hasła towarzyszą czasom wakacyjnych planów. Zapomnij o zmartwieniach i oddaj się beztroskiej czynności robienia niczego. Jednak jak pokazują badania – Polacy nie potrafią odpoczywać.

Urlop traktują zadaniowo, to znaczy zakładają, że nawet tak zwany czas wolny musi mieć określony schemat i składać się z podpunktów do odhaczania. Ludzka natura skora do przyzwyczajania podąża za regułami współczesnego świata z prędkością światła i wrzuca każdego dojrzałego człowieka do pudełka z napisem: „dorosły, poważny, pracujący”.

Na wakacjach trudno więc zrzucić z siebie sidła zdyscyplinowanego działania. Aby więc spędzić wakacje na przyjemnym próżnowaniu trzeba zacząć trenować już wcześniej, tak aby kondycja leniucha w okresie letnim miała się świetnie. Tak aby przy nic-nie-robieniu za bardzo się nie zmęczyć. Ku chwale przyjemności.

Błoga bezczynność

Książka „Jak być leniwym” Tom`a Hodgkinsona nie tylko przytacza mnóstwo przykładów „pożytecznego” próżnowania. Sama w sobie czynność czytania jest przecież jednym, wielkim, przyjemnym leniuchowaniem. Okazuje się, że narzucone nam uwielbienie uporządkowanego wysiłku w świetle dzieł sprzed stuleci zrównoważone jest przez słowa podkreślające zbawienny wpływ próżnowania do woli.

W dzieciństwie słyszymy w kółko o wczesnym wstawaniu, wyskakiwaniu z łóżka i biegu z uśmiechem na ustach w kierunku pracy – fizycznej lub psychicznej. Każdy z nas jednak ma w sobie ogromny opór przed tego typu praktykami i powiedzenie „kto rano wstaje temu pan Bóg daje” może przyprawiać go o dreszcze.

Autor tego – moim zdaniem balsamu dla umęczonych dusz pracowników świata – wynosi na piedestały korzyści umiarkowanej bierności w życiu i nie wiem, jak innych – ale mnie przekonał.

Każdy z nas prowadzi swoje życie tak, jak tego chce. To bardzo proste, a jednak większość z nas czuje się ofiarą systemu, który według nich nie pozwala im na przyjemność bycia próżniakiem na całej linii. Być może to prawda. Należy jednak zastanowić się i postanowić chociaż trochę bardziej pozwolić sobie na wykorzystywanie sobie swojego własnego potencjału szczęścia.

(Flickr/tambako/by CC)

(Flickr/tambako/by CC)

Jak trudno wstać skoro świt

Jednym z największych wrogów zorganizowanej pracy jest spanie. Każdy z nas kocha czuć się wyspanym, nawet jeśli zajmie mu to pół dnia. Nic nie robi również tak dobrze jak drzemka w środku dnia na ogródku po smacznym obiedzie albo noc spędzona w objęciach Morfeusza bez budzika stojącego na straży.

Genialne są leniwe poranki, kiedy leżysz w łóżku i pozwalasz sobie na bujanie w obłokach. Z dala od wytężonej pracy umysłu, z dala od wymagających przełożonych możesz po prostu zastanowić się nad sensem wszechświata albo ilością łyżeczek cukru jaką dodasz do porannej kawy. Każda z tych kwestii jest wtedy równie ważna – głównie dlatego, że doceniasz siebie na tyle aby odpuścić choć na chwilę pogoń za kasą.

Inne czynności, jakie mogą pochłonąć nas w całości i wpędzić w nieuzasadnione poczucie winy z powodu bycia niewydajnym to spacerowanie, palenie papierosów, picie drinków lub przeznaczenie całego dnia tylko po to, by wyleczyć kaca. Życie nie służy do produkcji. Człowiek nie jest maszyną. Ale gdyby go do niej porównać można by pomyśleć, że nawet robot potrzebuje przeglądu i restartu systemu. Istnieje mnóstwo korzyści z „zatrzymania się na chwilę”.

Zalety lenistwa

Najprawdopodobniej po prostu poczujesz się ważny dla samego siebie. Jeśli pozwalasz sobie na przyjemność nic-nie-robienia zyskasz w swoich oczach. Nie szefa, czy społeczeństwa, a właśnie swoich. Ludzie mogą ci nawet zazdrościć nonszalancji z jaką zezwalasz sobie na hedonistyczne dla niektórych uciechy. Będą gadać, a ty będziesz się cieszył. Zasługujesz na przyjemność.

Inną korzyścią będzie fakt, iż poczujesz się jak nowo narodzony. Odpoczniesz i nawet zachce ci się pracować. W końcu znudzi ci się nudzenie więc poszukasz sobie jakiś wyzwań. Jeśli zezwolisz sobie na odpoczynek z nową energią wkroczysz w pracę.

Musisz odpuścić sobie poczucie winy, czy strach. Naturalnie jesteś stworzony do poszukiwania przyjemności i uciekania od cierpienia. Bierność może przynieść ci o wiele więcej w czasie zaplanowanego odpoczynku. To tak jak patrzenie na falujący ocean – nie możesz nic na to poradzić, więc po prostu obserwujesz, a wszystkie troski odpływają.

Bardzo możliwe, że okaże się, że jesteś uśpionym artystą, który w dzieciństwie pisał wiersze do szuflady albo kochał podziwiać obrazy lub samemu podobne malować. Być może postanowisz sobie na odrobię odpoczynku podczas spełniania swoich zapomnianych pasji i wykorzystasz je, by szybciej regenerować siły.

Koniec końców może wpadniesz na genialny pomysł związany nie tylko z karierą zawodową, ale również ze swoim życiem w ogóle. Okazać się może, że podczas leniuchowania kochasz piec ciasta a więc rzucisz nudną pracę w biurze i staniesz się cukiernikiem z zamiłowania. Większość genialnych pomysłów powstawała przed przypadek – podczas leżenia w łóżku o dość późnym poranku lub wylegiwania się na słońcu a nawet po kilku głębszych ze starym przyjacielem.

(Flickr/isherwoodchris/by CC)

(Flickr/isherwoodchris/by CC)

Ucieczka do raju

Nie traktujmy więc swojego odpoczynku jak sportu, do którego trzeba przygotować osprzęt a potem go zdobyć jak Mount Everest ani jak harmonogramu zadań na cały tydzień. Najważniejsza jest harmonia pomiędzy pracą i odpoczynkiem, a szczęśliwe życie może być oparte tylko na równowadze.

Ludzie niestety nie mają nawet czasu by się nad tym zastanowić. Nie mają czasu na to, by się zatrzymać i uświadomić sobie wagę tego, jak bardzo jest im to potrzebne. Koło się zamyka. Warto czasami schować nos pod kołdrę i zmartwienia pod biurkiem w firmie oraz uciec tam, gdzie nic-nie-robienie będzie porządnie celebrowane. Bo w końcu co, jak co, ale to spokój – a nie praca – jest nazywany świętym.

[FM_form id="2"]
Myślę
Zakupy na arenie konkurencji
Myślę
Hipnoza – XIX-wieczne hokus-pokus czy użyteczne narzędzie terapii?
Myślę
Coworking