Myślę

Busking – sztuka uliczna dawniej i dziś


(flickr/saphirai/by CC)

(flickr/saphirai/by CC)

 

Katarynka czy oswojony niedźwiedź to raczej przeszłość sztuki ulicznej. Kilka słów o tym, jakie zmiany przeszedł i jak dziś wygląda busking.

Czym jest busking?

Busking to pojęcie szerokie, obejmujące wiele rodzajów sztuki ulicznej. Dotyczy najczęściej artystów, którzy w pojedynkę bawią przechodniów, zwykle wystawiając kapelusz, do którego można wrzucać dowody uznania za ich występy.
Uprawiający tego rodzaju sztukę są obecni na ulicach od wieków. I choć ich rola, treść występów i zakres zmieniają się, tzw. buskerzy nieodmiennie wpisują się w charakter ulic (zwykle starówek) większych miast. W Polsce sporo takich artystów

Szokowanie gawiedzi

Dawniej uliczne występy miały na celu przede wszystkim zaciekawienie, a nierzadko i zaszokowanie, napotkanej publiczności. Podczas różnych lokalnych spędów widywano grajków różnej maści i talencie, kataryniarzy, no i oczywiście wędrowców z oswojonymi zwierzętami. Jak się okazuje, małpka na ramieniu czy niedźwiedź na sznurku potrafiły rozbawić publiczność niemal do łez.

Mimo że dziś tego rodzaju występy wydają nam się raczej mało atrakcyjne, podczas dawnych targów i jarmarków były nie lada gratką dla okolicznej klienteli. Wynagrodzenie dla treserów trafiało wprost do kapelusza.

(Flickr.fazen.by CC)

(Flickr.fazen.by CC)

Teatr uliczny

Dawne oblicze buskingu to jednak nie tylko oglądanie wytresowanych zwierząt czy słuchanie grajków. Już bowiem wieki temu trupy aktorskie jeździły po miastach i wsiach, występując ze swoim repertuarem zwykle podczas jarmarków i targów.

Dziś teatry uliczne czy objazdowe pełnią nieco inną rolę. Najczęściej towarzyszą ważnym wydarzeniom w życiu poszczególnych miast – np. podczas obchodów rocznicy powstania, świąt czy festiwali. Tak sformalizowane oblicze buskingu przyciąga coraz więcej widzów. W Krakowie zresztą od lat gości Festiwal Teatrów Ulicznych.

Podczas tego wydarzenia goście z różnych krajów wystawiają sztuki we własnych językach. Plenerowe występy kuszą formą i treścią. Przedstawienia obfitują bowiem w środki wyrazu artystycznego: nie brakuje gry świateł, dźwięków oraz rekwizytów w różnych stylach (od minimalistycznych dekoracji po cyrkowe ozdoby). Teatr na ulicy łączy magicznie świat rzeczywisty i przestrzeń gry.

Mniej formalności, więcej swobody

Nie zapominajmy, że busking to jednak zwykle formy bardziej spontaniczne. Rozmaici buskerzy od lat zapełniają przestrzeń publiczną. Zwłaszcza w większych miastach Polski i Europy spotykamy mimów, grajków, kuglarzy, klaunów czy tancerzy. Jedni estetycznie wpisują się w krajobraz miejski, inni ranią nasze oczy czy uszy… Niewątpliwie jednak wszyscy dodają kolorytu w centrach miast.

Niedawno nawet w „Faktach” pokazano krótki reportaż, jak władze większych miast próbują sobie poradzić z niekoniecznie mile widzianymi artystami. Pod kościołem Mariackim spotkać można przebranego za diabła wesołka, a w Gdańsku grasuje nie najlepiej wychowany pirat. Oczywiście to skrajne przykłady, ale wywołujące wiele emocji – zarówno wśród mieszkańców, jak i turystów.

Tymczasem na ulicach zwykle jednak spotykamy sympatycznych, pomysłowych ludzi o zacięciu artystycznym. Obecnie buskerzy są bardziej lub mniej profesjonalni. Czasami (zwykle na ulicach wielkich miast, jak Kraków, Warszawa czy Wrocław) oferują nam przemyślane występy: mimowie, kabareciarze, tancerze czy iluzjoniści. Innym razem po prostu amatorską grę i śpiew, pozowanie w dziwacznym kostiumie czy inne wygłupy.

Oczywiście nie musimy na nich zwracać uwagi, dawać im pieniędzy, ale czasami pozwalają nam na chwilę oderwać się od miejskiego gwaru, zabiegania własnych spraw i załatwień. I nawet jeśli występ nastawiony jest raczej na bawienie turystów i szybki zarobek, nie przeszkadza to czasami zatrzymać się przy ulicznym artyście.

Sztuka przez duże „S”

(Flicr/richardstowey/byCC)

(Flicr/richardstowey/byCC)

Busking może przybierać różnorakie formy, by ostatecznie zadziwić nas artystycznym wyrazem. Dla takich właśnie wydarzeń powstał Festiwal Sztuka Ulicy. Ciekawy opis festiwalu zachęca do odwiedzenia go:

„Międzynarodowy Festiwal Sztuka Ulicy to wyjątkowe wydarzenie kulturalne obejmujące kilka intensywnych dni spektakli ulicznych i plenerowych, które umożliwiają wielotysięcznej publiczności zapoznanie się z rozmaitymi formami sztuki – alternatywnymi wobec tradycyjnej twórczości zarówno na polu teatru, tańca, muzyki, cyrku, jak i filmu. Instalacje, happeningi, performance „grają” elementami architektury i infrastruktury miejskiej, wykorzystując tunele, przystanki tramwajowe i autobusowe, stacje metra i pasaże handlowe. W ten sposób instalacje, sceny, seanse filmowe i muzyka stają się stałym elementem krajobrazu i jednocześnie zapraszają przechodniów do zaangażowania się w czynne uczestnictwo odbioru różnego rodzaju sztuk”.

Jak zatem widać, sztuka ulicy zmienia się i oferuje coraz szerszy zakres artystycznego wyrazu. Do niej poniekąd możemy zaliczyć upiększanie przestrzeni miejskiej w ramach street art, czyli różne formy grafiki ulicznej. Nie mówimy tu o wandalizmie, tylko o ciekawych pomysłach nadania kolorytu szarej przestrzeni – warto na to zwrócić uwagę, bo street art i w Polsce nabiera rumieńców.

A co Wy sądzicie o sztuce podanej na ulicy? Czy przestrzeń centrum miasta to miejsce na prawdziwy artyzm, czy też wszelkie występy to „tanie granie” i kicz? Czy buskerzy są przez Was mile widziani, a może wolicie miejski krajobraz bez nich?

[FM_form id="2"]
Myślę
Jeśli nie masz czasu to może dlatego, że on nie istnieje
Myślę
Kim są hipsterzy i skąd się wzięli
Myślę
Różnice kulturowe – zrozumieć odmienność – cz.1