Doświadczam

Mleko – jego roślinne oblicze


(Flickr/tambako/by CC)

(Flickr/tambako/by CC)

Nie każdy może, nie każdy lubi pić krowie mleko, które jest bardzo popularnym składnikiem naszej diety. Czym da się zastąpić biały płyn? Słów kilka o innych mlekach, a raczej „mlekach”.

Człowiek nie cielę

Krowie mleko to płyn niesamowicie popularny. Pijemy je solo, jako dodatek do napojów (kakao, kawy, herbaty) lub składnik wszelkich potraw. Jest tak oczywiste, że przestaliśmy się zastanawiać, czy aby na pewno mleko krowy jest dobre dla człowieka.
Podbieranie cielakom ich pokarmu i podawanie go ludziom tymczasem budzi wśród niektórych kontrowersje. Mimo że mleko jako takie jest zdrowe (bogate w wapń czy białko), jego skład dostosowany jest – co tu kryć – do potrzeb potomstwa krowy, a więc cielaków. Z tego m.in. względu nieprzetworzone mleko krowie nie może być podawane jako zamiennik mleka kobiecego niemowlętom.

Coraz więcej osób niechętnych produktom tego typu sięga po alternatywne napoje. Okazuje się bowiem, że biały płyn, całkiem podobny do mleka, można uzyskać z roślin. I nie chodzi tu o mleko sojowe kupione w supermarkecie, tylko o płyn zrobiony całkiem prosto w zaciszu własnej kuchni.

Po co tyle zachodu?

Możemy zastanawiać się, po co utrudniać sobie życie i kombinować z robieniem „mleka”, skoro całkiem fajne można kupić właściwie wszędzie za ok. 2-3 zł za litr. Cóż, powodów jest kilka. Pierwszym z nich jest wymienione wyżej stanowisko – mleko krowy dla cielaka. To już niektórych wystarczająco obrzydza.
Nie ma co kryć, że wiele osób mleka po prostu nie lubi. Nie odpowiada im jego smak, może przywołuje koszmary z dzieciństwa. Tymczasem białego płynu używamy w kuchni tak często, że trudno zupełnie z niego zrezygnować.

Jest też spora grupa osób, która mleka pić po prostu nie może. Niestety, bardzo popularna jest wśród dzieci tzw. skaza białkowa, czyli nietolerancja białka zawartego w mleku krowim. Dorośli natomiast borykają się z nietolerancją laktozy, która po wypiciu mleka daje się ostro we znaki. Te i inne dolegliwości po prostu uniemożliwiają spożywanie mleka od krowy.

Oczywiście ważne są też przekonania. Dla przykładu weganie nie tkną nic pochodzenia zwierzęcego, dla nich więc „mleka” roślinne to codzienność. Obrońcy praw zwierząt także bywają wrażliwi na te tematy, nieraz więc wybierają alternatywne kuzynki mleka krowiego.

(Flickr/anieto2k/by CC)

(Flickr/anieto2k/by CC)

Można kupić…

Jak się sama niedawno miałam okazję przekonać, w przeciętnych marketach niełatwo znaleźć zamienniki mleka krowiego. I o ile jeszcze da się dostać mleko kozie (jak dla mnie wszelkie produkty kozie czuć po prostu… kozą), o tyle z mlek roślinnych znalazłam wyłącznie sojowe.
Degustacja mleka sojowego nie zachwyciła moich kubków smakowych. Przyznaję jednak, że wariant waniliowy był jako tako, a już jako dodatek do mojej ukochanej kawy zbożowej całkiem się sprawdził. Choć muszę przyznać, że kawa bardzo oddaliła się przez to od klasycznej wersji z mlekiem krowim.

Niedawno odkryłam, że w sieci drogerii Rossmann można nieraz spotkać w niezłych cenach napoje mlekopodobne: z soi, ryżu i owsa. Okazało się, że w pierwszym lepszym Rossmannie te produkty były dostępne w pełnym wyborze. Jestem po wypiciu owsianego i szczerze powiem: pychaaaaaaa! Polecam tę wersję.

…można zrobić!

Ponieważ obecnie nie mogę pić mleka krowiego (a szkoda, bo lubię), postanowiłam przeszukać Sieć w poszukiwaniu inspiracji. Czym można zastąpić mleko krasuli? Otóż sposobów i metod jest całkiem sporo.
Najłatwiej chyba zrobić „mleko” owsiane. Potrzebna jest do tego np. szklanka płatków owsianych i 4–5 szklanek przegotowanej wody (ilości obojętne, ważne są proporcje). Płatki zalewa się szklanką wody i zostawia na noc. Rano trzeba je zmiksować, dolać resztę wody i znów porządnie zmiksować. Następnie płyn przecedzamy. By nabrał posmaku krowiego mleka, musimy dodać szczyptę soli i trochę cukru waniliowego.

Równie łatwo zrobić pyszny napój migdałowy. Migdały (znów szklanka) najlepiej pozbawić skórek (po sparzeniu łatwo schodzą). Potem należy je zalać wodą i zostawić na noc. Rano wsadzić do blendera, zalać 4 szklankami wody przegotowanej i miksować aż miło. Kolejny krok to znów przecedzanie (warto przez tetrę). Pozostałą masę wyciskamy. Możemy ją zużyć do innych celów, np. jako nadzienie orzeszkowe. Pycha!

W podobny sposób można przyrządzać napoje z innych roślin: orzechów nerkowca, ryżu, sezamu, słonecznika itp. Zwykle bierzemy jedną miarkę składnika na 4 miarki wody. Namaczanie, miksowanie, wyciskanie, mleczka smakowanie!
Nieco inne w smaku „mleko” otrzymamy z wiórków kokosowych. Oczywiście to nie to samo co mleczko ze świeżo otwartego kokosa, ale może trochę urozmaicić dietę.

(Flickr/jeroenbennink/by CC)

(Flickr/jeroenbennink/by CC)

Bio i eko

Zwolennicy „mlek” pochodzenia roślinnego podkreślają też ekologiczny aspekt tego rozwiązania. Hodowla krów oraz odpowiednie przetworzenie mleka (pasteryzacja, wlanie do kartoników itp.) wymagają nakładów – terenów, wody, prądu itp. Produkowanie napojów sojowych, owsianych itp., zdaniem producentów, jest tańsze i przy produkcji marnuje się mniej prądu itd.
Biomleka mają też tę zaletę, że dostarczają nam nieco innych składników niż mleko krowie. Uzupełniając je odpowiednimi dodatkami (owoce, witaminy itd.), możemy z powodzeniem bilansować naszą codzienną dietę.

Co więcej, robiąc takie mleko samodzielnie w domu, wykorzystujemy także potencjalne odpady: masę z migdałów czy papkę owsianą. Nic się nie marnuje, a dodatkowo bawimy się w gotowanie z tego, co mamy.

Czy przekonałam kogokolwiek do spróbowania „mleka” roślinnego? Czy wierzycie, że nie mając krowy pod ręką, w prosty sposób da się wyczarować smaczny biały napój? A może sięgacie po takie produkty? Co o nich myślicie?

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Medytacja – moda czy sposób na życie?
Doświadczam
Jak wybrać perfumy?
Doświadczam
Parki rozrywki