Myślę

Życzliwość jest trendy?


(Flickr/mrseb/by CC)

(Flickr/mrseb/by CC)

Życzliwość – zauważyliście ostatnio wokół siebie, że jest jej więcej? Bezinteresownej pomocy, ludzkiej dobroci? Jeśli tak, to prawdopodobnie nie zwyczajne dobre uczynki, tylko nowy społeczny trend docierający do nas z Zachodu.

Życzliwość rozjaśnia dzień. Kolejka na bramkach przy autostradzie. Podjeżdża kolejny kierowca, otwiera okno i wyciąga pieniądze tylko po to, by usłyszeć „Pani, która jechała przed chwilą, już za Pana zapłaciła. Miłego dnia!”. Obcy człowiek wręcza kwiaty siedzącej w parku zapłakanej kobiecie, mówiąc „Mam nadzieję, że poprawią Pani nastrój”. Rodzina chorego dziecka spędza dzień w szpitalu, nie znajdując czasu na obiad. Matka przykleja na szybie kartkę z napisem „Proszę, prześlij pizzę do pokoju 403”. Do wieczora kurierzy dostarczają ponad 20 pudełek pizzy i cały oddział zamienia się w pizza-party.
Mężczyzna wsiada do swojego auta po ulewnej nocy i widzi, że drzwi od strony pasażera zostały oklejone folią. Na folii widnieje napis: „Nie chciałem, aby Twój samochód zmoknął”. Dopiero wtedy orientuje się, że zostawił otwarte okno w drzwiach pasażera. Wdowa po weteranie wojennym wyjmuje ze skrzynki pocztowej podnoszący na duchu list od zupełnie obcej dziewczyny.

Podaj dalej…

Powyższe przykłady Random Acts of Kindness (R.A.K.) należą do bardziej zaskakujących, ale również zwykłe przytrzymanie komuś drzwi do windy, ustąpienie miejsca w autobusie czy pochwalenie współpracownika za kawał dobrej roboty mogą z powodzeniem uchodzić za „przypadkowe akty życzliwości”. Takim aktem jest w zasadzie każde działanie, którego celem jest bezinteresowna pomoc lub pocieszenie kogoś, a jedynym powodem takiego zachowania ma być sama chęć sprawienia komuś przyjemności.

Termin określający takie zachowania i cały trend społeczny jest parafrazą wyrażenia „random acts of violence”, oznaczającego „przypadkowe akty przemocy”. Założenie jest następujące: skoro przemoc rodzi przemoc, to życzliwość powinna rodzić życzliwość. Stąd niektóre osoby wykonując R.A.K., mówią: „Jeśli chcesz się odwdzięczyć, zrób coś miłego dla innej osoby”. W ten sposób dobroć ma opanować świat. Jeśli przypomniał wam się Haley Joel Osment w filmie „Podaj dalej”, to doskonale zrozumieliście, o co chodzi. Jednak historia tego ruchu sięga trochę dalej niż film…

Słowa nabazgrane na podkładce

Judy jechała do domu, kiedy zobaczyła na ścianie magazynu napis: „Practise random kindness and senseless acts of beauty” (ang. „Praktykuj przypadkową życzliwość oraz bezsensowne akty piękna”). Zdanie tak bardzo jej się spodobało, że zatrzymała samochód, zapisała je i gdy dotarła do domu, podzieliła się nim z mężem, Frankiem. Frank jako nauczyciel uznał je za dobrą lekcję dla swoich uczniów, więc przy najbliższej okazji zapisał je na szkolnej tablicy. Do klasy Franka chodziła córka kobiety piszącej dla lokalnego dziennika, więc zdanie szybko pojawiło się w gazecie z informacją, iż autor jest nieznany.

Dwa dni później do dziennikarki odezwała się pisarka Anne Herbert, przyznając się do autorstwa tej frazy. Podobno zdanie to chodziło jej po głowie przez jakiś czas, aż któregoś dnia w 1982 czy 1983 roku, siedząc w restauracji w Sausalito w Kalifornii, zapisała je na papierowej podkładce. Mężczyzna siedzący obok zachwycił się i przepisał to samo zdanie na swojej podkładce. Dzisiaj ta sama fraza inspiruje przypadkowych ludzi do przypadkowej życzliwości, pojawiając się na wlepkach, kartkach pocztowych, wizytówkach i ścianach magazynów.

Życzliwość w Internecie

Zanim unisono zawołacie, że nie ma nic za darmo i że już nie pamiętacie, kiedy wobec was ktoś wykonał jakiś gest zwykłej ludzkiej życzliwości, zastanówcie się. Nie zdarza wam się korzystać z pomocy internautów na forach? Czy nie korzystacie z Wikipedii? Ba! Przecież, cały Internet opiera się na milionach bezinteresownych aktów życzliwości, jak przekonuje teoretyk społeczny Jonathan Zittrain.

Przecież to zwyczajne dobre uczynki

Idea rzeczywiście jest piękna, jednak moje wątpliwości wzbudza sam termin. Zastanawiam się, czym różni się „przypadkowy akt życzliwości” od zwyczajnego altruizmu czy tzw. dobrych uczynków? Przecież na polskim gruncie chyba każde dziecko w szkole podstawowej dowiaduje się, że należy pomagać starszym, ustępować miejsca w tramwaju, odwiedzać chorych kolegów itd.

Czy zatem nie jest to mnożenie bytów ponad potrzebę?

A jednak im dłużej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się, że to jednak nie do końca to samo. Choćby przez to, że „dobre uczynki” przecież kojarzą się z religią, kościołem i zasługiwaniem na miejsce wśród zastępów niebieskich. Altruizm z kolei wydaje się obarczony ciężarem wyrzeczeń, poświęceń, niesie skojarzenia z czymś trudnym i męczącym. Tymczasem R.A.K. przedstawiane są jako działania, które kosztują niewiele, a poprawiają komuś nastrój, to raczej piękne drobne czyny niż żmudne szlachetne wyrzeczenia. Może więc ten nowy termin trochę odciąża ideę życzliwości i dzięki temu stanowi doskonałe hasło „marketingowe” dla pomagania?

R.A.K. w służbie marketingu

Przy okazji skoro o marketingu mowa, to ciekawy jest też fakt, że również niektóre firmy podejmują się „przypadkowych aktów życzliwości”, dbając o swój wizerunek. Przykład? Sieć hoteli Hilton uruchomiła akcję Hilton Suggests. Pracownicy Hiltona przeglądali wpisy na Twitterze i odpowiadali podróżnikom na całym świecie, gdzie znaleźć dobrą restaurację w Pradze, jakie miejsca warto odwiedzić w Londynie itp. Twittera wykorzystała także sieć kwiaciarni Interflora, organizując w 2010 roku akcję wysyłania kwiatów do osób, które skarżyły się, że mają zły dzień.

Być może kojarzycie historię chłopca, który przez 2 lata zbierał pieniądze, aby kupić wymarzony zestaw klocków LEGO, a potem przeżył wielkie rozczarowanie, gdy okazało się, że wycofano go ze sprzedaży? Co zrobiła firma? Przesłała chłopcu zestaw w prezencie.

Z kolei hiszpańskie linie lotnicze Spanair zrobiły niespodziankę swoim małym pasażerom, którzy spędzali wigilijny wieczór, podróżując z rodzicami z Barcelony do A Coruña. Podczas lotu załoga ogłosiła, że samolot właśnie minął sanie Świętego Mikołaja, po czym przekazano dzieciom prezenty wraz z życzeniami.

Jak widać, ideę R.A.K. podchwycili nie tylko hipsterzy zamawiający w knajpce „zawieszoną kawę”, ale też specjaliści od marketingu. Oczywiście można mieć wątpliwości, czy takie działania marketingowe są podyktowane zwykłą życzliwością. Przecież firma w ten sposób dba o swój wizerunek, a to już nie jest bezinteresowne. Jednak z drugiej strony czy gdy wykonujecie wobec drugiej osoby jakiś życzliwy gest, naprawdę nic na tym nie zyskujecie? Badania jednoznacznie wskazują, że altruizm poprawia samoocenę oraz zdrowie, zarówno emocjonalne, jak i fizyczne! Każdy coś zyskuje i przecież właśnie o to w tym chodzi. Żeby wszystkim było lepiej.

Kto nie dostrzega życzliwości?

A co jeśli nie zauważyliście tej nowej odmiany życzliwości? Cóż, albo trend dociera do nas bardzo powoli, albo nie zauważacie tego, co pozytywne, bo skupiliście się na poszukiwaniu negatywów. Być może szukacie raczej powodów do narzekania, bo przecież bycie Polakiem zobowiązuje…:-)

[FM_form id="2"]
Myślę
Uważność, czyli mindfulness – nowa metoda redukcji stresu
Myślę
Inflacja, czyli jak oczekiwania wpływają na rzeczowość?
Myślę
Różnice kulturowe – zrozumieć odmienność