Mieszkam

Kuchnia czy salon z aneksem kuchennym


(Flickr/antonnovoselov/by CC)

(Flickr/antonnovoselov/by CC)

„Kuchnia ma w sobie coś z teatru. Potrzebny jest dobry zespół i adrenalina. Istnieje też wyraźna granica między kuchnią i jadalnią. Za kulisami i w kuchni zespół pracuje razem, by oczarować gości.  Kiedy kelner wkracza do jadalni, przemienia się tak samo, jak aktorzy wchodzący na scenę.”
To słowa Susany Osario Mrożek, żony nieodżałowanego pisarza. Czy te same słowa da się powiedzieć o salonie z aneksem kuchennym?

Kuchni czar

Kuchnia to oddzielna magiczna przestrzeń, królestwo smaków i zapachów. Otwiera się drzwi (mogą być od szafy!) i niczym do Narnii przechodzi się do innego wymiaru. Duża albo mała, przestronna albo zagracona, odremontowana lub starsza od nas – kuchnia to po prostu serce domu. Ileż to w kuchniach całego świata odbyło się poważnych rozmów na poważne tematy i takie zupełnie błahe! A dawne prywatki, domówki inaczej? Przecież kuchnia nie ma sobie równych w przyciąganiu gości. Wspomnienia z dzieciństwa to zupełnie inny rozdział kuchennych zasług. Na pewno zdarzyło się Wam przenieść kiedyś myślami do głębokiej podstawówki albo jeszcze dalej, np. za sprawą zapachu czy smaku szarlotki, zupełnie takiej, jak ta babcina. Każdy, jak Proust magdalenki, ma takie swoje smaki i zapachy przypominacze. Unoszą się one i krążą właśnie wokół kuchni. Dlaczego? Bo kiedyś salonów z aneksem kuchennym po prostu nie było, a jeśli już, to były one rzadkością.

Znak naszych czasów

Salony z aneksem kuchennym to domena nowego budownictwa, pojawiły się mniej więcej 20 lat temu. Moda na nie jednak stopniowo już mija. Już 5 lat temu Marta Kosińska z portalu publikującego oferty rynku nieruchomości szybko.pl mówiła, że mieszkania z aneksem kuchennym stanowią jedynie 13% wszystkich ofert. Salony z aneksem kuchennym to znak naszych czasów, czyli rozwiązanie dla zapracowanych. Jeśli z domu wychodzimy rano, a wracamy późnym wieczorem, to posiłki jadamy „na mieście”. Nie korzystamy więc z kuchni, a jeśli już, to w ograniczonym zakresie. Została więc ona „zdegradowana” do kilku najpotrzebniejszych sprzętów kuchennych i szafek, i nazwana aneksem kuchennym. Jest jeszcze jeden powód popularności takiego rozwiązania-wysokie ceny mieszkań powodują zwiększone zainteresowanie mieszkaniami o mniejszym metrażu. Zamiana kuchni na salon z aneksem kuchennym pozwala na zaoszczędzenie miejsca i pomieszczenie wszystkich potrzebnych domowych przestrzeni w miarę wygodny sposób. Tylko czy to takie dobre rozwiązanie?

(Flickr/axeldeviaje/by CC)

(Flickr/axeldeviaje/by CC)

Drzwi do magicznej przestrzeni

Osobna kuchnia ma szereg zalet. Pierwsza niewątpliwa zaleta spodoba się bałaganiarzom albo tym, którzy nie zwykli sprzątać zaraz po obiedzie. Zanosimy talerze, zamykamy drzwi, a gości przyjmujemy w innym pokoju. Proste! Na sterty niepozmywanych naczyń nie możemy niestety pozwolić sobie posiadając salon połączony z kuchnią. Widok czekających na umycie talerzy i garnków skutecznie może popsuć poobiednie wypoczywanie. Druga kwestia to zapach.

Miło, jeśli zapach cynamonowego ciasta rozchodzi się po całym mieszkaniu, a aromat świeżo zaparzonej kawy wyciąga nas z łóżka, jak w reklamach. Troszkę gorzej, jeśli akurat nie pieczemy ciasta, tylko smażymy cebulę, czy gotujemy bigos. Są oczywiście okapy kuchenne pochłaniające zapachy, powiecie. Zawsze też można okno otworzyć. Można, oczywiście, moim zdaniem jednak lepiej zamknąć drzwi. Zamykając drzwi izolujemy się także od kuchennych hałasów, chronimy też biegające dzieci przed oblaniem się gotującą się zupą, czy dotknięciem nagrzanego piekarnika. Rezygnując z rozwiązania z aneksem kuchennym zyskujemy też ścianę, którą możemy „ozdobić” półkami albo po prostu obrazem.

Jedno oko na rokoko, drugie na antyk

W naszym mieszkaniu powinniśmy się przede wszystkim dobrze czuć. Powinno być zatem funkcjonalne i powinno się nam podobać wizualnie. Decydując się na osobną kuchnię mamy większy wybór tego, jak ją urządzimy. Może być ona w dowolnym stylu, bariera drzwi odzieli nam ją od pozostałych pomieszczeń, nie wprowadzając estetycznego zamętu. Salon z aneksem kuchennym musi być już dobrze przemyślany, żeby razem tworzył spójną całość. Meble aneksu kuchennego i meble salonu powinny się ze sobą komponować. Wtedy też raczej wybiera się zabudowane szafki, które nie zdradzają swojej zawartości przed ciekawskimi oczami postronnych osób.

Często wskazuje się na wadę oddzielnej kuchni, jaką jest swego rodzaju wyobcowanie czy odizolowanie osoby przygotowującej posiłek od reszty domowników, czy gości, którzy są w salonie. Dla mnie nie jest to wada. Posiłek można przygotować przed przyjściem gości, a domowników można poprosić o towarzyszenie w kuchennych czynnościach. Trudniej zdecydowanie jest odizolować się od dźwięku garnków, siekania cebuli, tłuczenia mięsa na kotlety, czy pracującej zmywarki, gdy chcemy np. poczytać.

(Flickr/nancyhugo/by CC)

(Flickr/nancyhugo/by CC)

Aneks kuchenny nie taki zły?

W ostatniej sondzie portalu krn.pl (Krajowy Rynek Nieruchomości) głosy za kuchnią i za salonem z aneksem kuchennym rozłożyły się mniej więcej po równo (56,5% dla oddzielonej kuchni). Oznacza to, że moje zdanie podziela troszkę ponad połowa użytkowników portalu. Oznacza to także, że salon z aneksem kuchennym ma jednak swoich fanów. Niewątpliwie takie rozwiązanie sprawdzi się w małych mieszkaniach, bo wniesie wrażenie większej przestrzeni. Jeśli jesteśmy rodzicami dzieci, które są jeszcze w takim wieku, że raczej pełzają, niż biegają, to też będzie dobre rozwiązanie. Przygotowując posiłki można bowiem mieć na oku maluchy bawiące się w salonie.

Spotkanie w pół drogi

Oczywistym jest, że lepiej kupić mieszkanie bez oddzielnej kuchni, niż nie kupić żadnego. Jeśli absolutnie nie mamy jednak miejsca na wydzielenie osobnej kuchni, to może uda się nam pójść na kompromis i zaaranżować kuchnię półotwartą? Jest to kuchnia z dwoma wejściami-jednym tradycyjnym, a drugim otwartym na salon, oddzielonym drzwiami przesuwnymi albo barem. Takie rozwiązanie połączy zalety oddzielnej kuchni, anulując wady rozwiązania z aneksem kuchennym. Półotwartą kuchnię można zaaranżować niezależnie od salonu, mamy kontrolę nad brudnymi naczyniami, hałasami i zapachami, a jednocześnie zyskujemy przestrzeń. Jeśli bardzo nam zależy, to możemy uczestniczyć w domowym życiu przy gotowaniu pomidorówki. A jeśli nie chcemy, to po prostu przesuwamy drzwi.

Wygląd naszego mieszkania jest ważny, nie dajmy się jednak zwariować trendom i najnowszym rozwiązaniom. Możemy być nieszczęśliwi na 150 m2 i przeżywać „time of our life” na 30m2. Jeśli jednak mamy możliwość wyboru, to wybierzmy oddzielną kuchnię! Stwórzmy w niej krainę smaków i zapachów, która będzie przyciągać i sprawiać radość i domownikom, i naszym gościom. Wtedy też kuchnia będzie przypominać teatr, gdzie za kulisami przygotowuje się popisowe dzieła. Bez zdradzania sekretnych przepisów!

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Miejski styl
Mieszkam
Spółdzielczość po szwajcarsku
Mieszkam
Czas budowy – architektoniczne rekordy
  • MariaM

    W zasadzie się z Tobą zgadzam – jeśli tylko jest taka możliwość,
    to lepiej mieć osobną, zamkniętą kuchnię. Niestety nie zawsze
    jest taka możliwość, bo ja aktualnie mam niewielkie, dwupokojowe
    mieszkanie i niestety bez aneksu się nie obejdzie. Ale w takim
    przypadku uważam, ze dobrym rozwiązaniem są zabudowane sprzęty,
    żeby za bardzo nie zwracały uwagi. Z tego, co widzę w sklepach,
    np. na http://www.niezawodne-agd.pl/lodowki,
    ceny lodówek do zabudowy są trochę wyższe, ale cóż – chyba nie
    mam wyjścia.