Żyję

Kształtowanie przestrzeni


(Flickr/frwl/by CC)

(Flickr/frwl/by CC)

We wrześniu w polskich szkołach ruszył program edukacyjny „Kształtowanie przestrzeni”, który ma przybliżać nastolatkom zagadnienia z zakresu architektury i urbanistyki. To dobrze, że ktoś w końcu zabrał się za tę kwestię. Pytanie tylko, czy wyjdzie tak jak zawsze?

Wątpliwości

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o inicjatywnie Izby Architektów, która chce edukować młodych ludzi w zakresie przestrzeni, pomyślałem: „Wow”. Później, niestety, mój entuzjazm trochę opadł. Co do istoty – oczywiście – się zgadzam. Takim pomysłom należy kibicować, ale czy polska szkoła i polscy nauczyciele są gotowi do tego, aby uczyć o architekturze, dyskutować o przestrzeni publicznej? Czy paradoksalnie „Kształtowanie przestrzeni” nie przyniesie więcej szkody niż pożytku? Tematyka, którą ten program ma poruszać jest bardzo delikatna i grząska.

Nie sądzę – z cały szacunkiem – że wielu nauczycieli (nawet po jakimś kursie) i profesjonalnie przygotowanymi scenariuszami zajęć, sprosta zadaniu. Pomijając kwestię wiedzy stricte architektonicznej i umiejętności dydaktycznych (mądre i ciekawe opowiedzenie o modernizmie to nie lada sztuka), musimy pamiętać, że o przestrzeni powinno się dyskutować, rozwiewać wątpliwości, tłumaczyć jej społeczne aspekty. Czy nauczyciele dadzą radę? Czy lekcje z kształtowania przestrzeni nie przerodzą się w wykład pt. „To są wybitne dzieła architektury i powinniście się nimi zachwycać”. Nie tędy droga.

Program

Pomysłodawcą wprowadzenia programu „Kształtowanie przestrzeni” jest Izba Architektów RP. Idea wprowadzenia zajęć tego typu została zapożyczona z Irlandii, gdzie są one realizowane wśród młodzieży w wieku 16-17 lat. W pierwszej edycji, która rozpoczęła się we wrześniu udział bierze po kilkanaście gimnazjów i liceów z każdego województwa. Program składa się z trzech modułów tematycznych (po 10 godzin każdy).

Pierwszy z nich „Mój dom” porusza kwestie projektowania i aranżacji wnętrz oraz architektury budynku. Drugi „Dzielnica, wieś, metropolia” skupia się na przestrzeni publicznej. Trzeci – „Historia architektury”, jak sama nazwa wskazuje, umożliwi uczniom m.in. poznanie stylów architektonicznych. Zajęcia są prowadzone przez przeszkolonych przez Izbę Architektów RP nauczycieli, którzy mogą korzystać ze wsparcia architektów-koordynatorów.

(Flickr/kd85/byCC)

(Flickr/kd85/byCC)

Potrzeba

Poglądy estetyczne Polaków w sferze architektury do połowy XX wieku kształtowały dwa typy budowli: dwór szlachecki oraz kościół. Były to obiekty – w odróżnieniu od ubogiej zabudowy folwarcznej – które olśniewały. Zazwyczaj murowane, często bogato zdobione, zadbane, precyzyjnie zaplanowane. Co więcej mogły one sobie pozwolić na ignorowanie tego wszystkiego, co znajdowało się poza ich ogrodzeniem. Były one axis mundi ,które nie musiały podporządkowywać się żadnym regułom, wpisywać się w kontekst innych zabudowań. Równocześnie, polskie chłopstwo na co dzień zmagające się z biedą, dążyło przede wszystkim do zaspokojenia potrzeb podstawowych, a kwestie estetyki postrzegano raczej w kategoriach wartości odświętnych. I choć po drodze przyszła II wojna światowa, która spustoszyła polskie miasta, nastąpiła rewolucja przemysłowa, wymuszająca emigrację ze wsi do miasta, zmieniły się paradygmaty w myśleniu i projektowaniu przestrzeni, to większość Polaków cały czas mentalnie tkwi w folwarku.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wyuczona przez wieki nieufność wobec władzy, a co za tym idzie sprzeciwianie się jakimkolwiek regulacjom, które postrzegane są jako ograniczenie wolności. Polacy nie doceniają dobra wspólnego, jakim jest spójne kształtowanie przestrzeni. Według badań CBOS, aż 62% z nich uważa, że „każdy powinien móc budować taki dom, jaki mu się podoba”. Równocześnie, nastawione doraźnie do rzeczywistości władze (wybory, uleganie inwestorom) nie są w stanie prowadzić sensownej polityki planowania przestrzennego.

Paradoksem w tym wszystkim jest to, że – jak pokazują inne badania CBOS – ponad 80% Polaków deklaruje, że interesuje się wyglądem przestrzeni publicznej, w tym 30% „bardzo”. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że ładna i dobrze zaprojektowana przestrzeń, pozytywnie wpływa na samopoczucie (98%), komfort pracy (98%) i mieszkania (94%).

(Flickr/radekkolakowski/byCC)

(Flickr/radekkolakowski/byCC)

Postulaty

Kibicuję programowi „Kształtowanie przestrzeni” i mam nadzieję, że będzie to jaskółka, która spowoduje, że przyjdzie taki dzień, kiedy nie będziemy musieli już narzekać na nasze miasta, wsie. Nie będą nas dziwić różne realizacje wyrastające ni stąd ni zowąd (bo ich nie będzie), a jednocześnie będziemy w stanie docenić nasze dziedzictwo architektoniczne, nie tylko to „klasyczne”, ale także np. architekturę modernistyczną.

Jednocześnie uważam, że edukacja architektoniczna powinna zaczynać się już na etapie przedszkoli, czy pierwszych klas szkoły podstawowej. M.in. przez zabawę w budowanie z klocków miast, wycieczki po najbliższej okolicy, powinno się oswajać dzieci z architekturą i przestrzenią. Pokazać im, jak ważnym jest ona elementem naszego życia. Później, np. w gimnazjum uczniowie powinny poznać historię architektury. Oczywiście nie da się tego zrobić w oderwaniu od historii sztuki w ogóle. I tu pole do popisu mają nauczyciele WOK-u (wiedza o kulturze), sztuki, czy jakkolwiek inaczej ten przedmiot jest nazywany. Natomiast zwieńczeniem edukacji o architekturze powinien być blok poświecony społecznym aspektom architektury i urbanistyki, tropieniu fenomenów przestrzeni, dyskusji o rozwoju miast, także o stylach, ciekawych rozwiązaniach architektonicznych.

No i last but not least – nawet najlepiej rozpisany program edukacji architektonicznej, najlepiej realizowany przyniesie niewielkie wymierne korzyści, jeśli przykład nie przyjdzie z góry, jeśli młodzi ludzie nie zobaczą, że dorosłym też zależy, że wiedzą co robią, że chcą po sobie zostawić, co z czego ich dzieci mogłyby być dumne.

[FM_form id="2"]
Żyję
Spalanie na talerzu – 10 produktów na podkręcenie metabolizmu
Żyję
Wiosna to dobry czas na podróżowanie. Czekają na Ciebie najpiękniejsze miasta Europy
Żyję
Urlop to także stres. Jak go uniknąć?