Korzystam

Muzyka filmowa – kto tak pięknie gra?


(Flickr/ateam/by CC)

(Flickr/ateam/by CC)

Choć zazwyczaj stoją w cieniu, mają niepodważalny udział w procesie produkcji, a następnie sukcesie każdego dzieła kinematograficznego. Kompozytorzy muzyki filmowej – bo o nich mowa – prawie nigdy nie osiągają statusu największych aktorskich sław, mimo iż nierzadko na to zasługują.

Przeciętny „filmolub” XXI wieku, zapytany o muzykę filmową, niemal na pewno wskaże na osobę Hansa Zimmera. Twórca muzyki do m.in. „Gladiatora” to w tej chwili najbardziej rozpoznawalny i komercyjny artysta w tej dziedzinie. O pozycję numer dwa zapewne walczyliby John Williams – twórca muzyki do „Gwiezdnych wojen” – oraz Ennio Morricone, legendarny włoski kompozytor. A przecież na tej trójce świat muzyki filmowej wcale się nie kończy. Ba! Niekoniecznie właśnie od tych nazwisk powinno się tę wyliczankę rozpoczynać.

Nieśmiertelni klasycy

Na samym początku wypada wspomnieć człowieka, którego motyw muzyczny niezwykle często towarzyszy nam przy okazji pierwszych sekund projekcji filmu. To Alfred Newman – twórca słynnych „fanfar” rozbrzmiewających w towarzystwie loga studia 20th Century Fox.

Status legendy Newman osiągnął nie tylko dzięki tej słynnej „wejściówce”. Współpracował z największymi reżyserami swego pokolenia (m.in. z Charlie’m Chaplinem), oraz zgromadził imponującą ilość nominacji do Oscara – aż 45.
Za kontynuatora (jednego z wielu) stylu Newmana uważa się Jerry’ego Goldsmitha. Ten, choć nominacji oscarowych zgromadził mniej (17, w tym 1 statuetka) to z pewnością jego filmowe kompozycje są dzisiaj bardziej rozpoznawalne, niż te autorstwa słynnego poprzednika. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż filmy ilustrowane przez Goldsmitha do dziś są bardzo często powtarzane przez najpopularniejsze telewizje (cykl „Rambo”, „Omen”, „Star Trek: Nemesis”). Jednym z tych obrazów był efekt współpracy kompozytora z polskim reżyserem, Romanem Polańskim, pt. „Chinatown”.

Kolejnym z „klasyków” jest bez wątpienia John Barry – człowiek, który stworzył kilka najbardziej znanych motywów do filmów o przygodach agenta 007.

Niepodważalne zasługi dla muzyki, nie tylko filmowej, posiada Maurice Jarre. Miał „połowiczną” skuteczność w walce o nagrody Akademii (6 nominacji, 3 wygrane), a jego muzyka wykorzystana została w tak kultowych dziś obrazach, jak „Lawrence z Arabii” czy „Uwierz w ducha”. Synem Maurice’a jest znany dziś na całym świecie twórca muzyki elektronicznej, znany choćby z koncertu w Stoczni Gdańskiej, Jean – Michel Jarre.

Praktycznie zapomniani zostali inni przedstawiciele „starej szkoły”, tacy jak Elmer Bernstein („Zabić drozda”, „Gangi Nowego Jorku”) oraz Lalo Schifrin – autor charakterystycznego motywu znanego z „Mission: Impossible”.

Włoski szlak

Swój ślad w światowej muzyce filmowej zostawili także artyści pochodzący z Półwyspu Apenińskiego. Należeli do nich, poza Morricone, m.in. Angelo Badalamenti oraz Pino Donaggio. Ten drugi znany jest głównie jako „nadworny” kompozytor Briana de Palmy. Owocną współpracę obu panów zapoczątkował horror na podstawie powieści Stephena Kinga, zatytułowany „Carrie”(ciekawostka – wkrótce do kin trafi jego remake).

Ulubieńcem innego słynnego reżysera, Davida Lyncha, był z kolei pochodzący z Włoch i urodzony w USA Badalamenti. Obaj twórcy poznali się przy okazji kręcenia „Blue Velvet” i na tyle przypadli sobie do gustu, by wspólnymi siłami zapracować na sukces tak znanych dziś tytułów jak „Miasteczko Twin Peaks” czy „Mullholland Drive”. Co ciekawe, Badalamenti ma za sobą, podobnie jak Hans Zimmer, przygodę z komponowaniem muzyki na potrzeby gry komputerowej.

Ostatniego z włoskiej trójki, Ennio Morricone, przedstawiać nie trzeba. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest to jedyny z kompozytorów, którego muzyka do filmu bywa niejednokrotnie bardziej znana i doceniana, niż sam obraz. Jest to rezultat niebywałej pracowitości Rzymianina – brał udział przy tworzeniu ścieżek dźwiękowych do ponad 500 filmów!

Stary, ale jary

Aktywny twórczo pozostaje także John Williams. W kuluarach mówi się, iż otrzymał już nawet propozycję skomponowania muzyki do nowych epizodów „Gwiezdnych wojen”. Dobry znajomy Stevena Spielberga, do którego filmów tworzył swe najwspanialsze dzieła („Lista Schindlera”, cykl „Indiana Jones”). Nominacji do Oscara zgromadził nawet więcej niż Alfred Newman – 47.

Człowiek renesansu

Nazwisko Johna Carpentera kojarzą wszyscy fani filmowego horroru. Nie każdy jednak wie, iż reżyser do wielu swoich dzieł komponował również muzykę. Carpenter uchodził za jednego z pionierów wykorzystywania elektroniki w tego rodzaju twórczości. To właśnie jego autorstwa są charakterystyczne dźwięki, przygrywające akcji w „Halloween” czy „Ucieczce z Nowego Jorku”.

Współczesna czołówka

Bezdyskusyjnym numerem jeden wśród współczesnych kompozytorów muzyki filmowej jest wspomniany wcześniej artysta rodem z Niemiec – Hans Zimmer. O ile wytrawnym kinomanom zdarza się określać jego twórczość mianem „komerchy”, to trudno nie docenić dotychczasowego dorobku Europejczyka. Muzyka z „Gladiatora” czy trylogii o Mrocznym Rycerzu to dziś absolutna klasyka gatunku.

Zimmer posiada fantastyczną umiejętność odnajdywania się w zróżnicowanych filmowych światach (wcześniej stworzył muzykę m.in. do „Króla Lwa”), a także sprawdza się jako nauczyciel rzemiosła. Spod jego skrzydeł wyszli już tak utalentowani twórcy, jak John Powell czy Harry Gregson – Williams. I pomyśleć, że Zimmer współpracował niegdyś z… zespołem tworzącym muzykę pop, The Buggles.

Poprzednikiem Zimmera w komponowaniu muzyki do filmów o przygodach człowieka – nietoperza był Danny Elfman. Etatowy współpracownik Tima Burtona, również z przeszłością sceniczną – w zespole rockowym. Choć ostatnio nieco mniej rozchwytywany, wciąż potrafi zaskoczyć klimatycznym muzycznym tematem – jak choćby tym z „Terminatora: Ocalenie”.

Do współczesnego „topu” należy także z pewnością James Horner. Zaczynał od niskobudżetowych horrorów („Humanoidy z głębiny”), by z czasem stać się twórcą rozchwytywanym przez największych hollywoodzkich reżyserów. Niedawno z jego usług skorzystał choćby James Cameron, zlecając kompozytorowi napisanie muzyki do nowatorskiego „Avatara”.

Muzyka łagodzi obyczaje

Zmieścić wszystkich znakomitych twórców muzyki filmowej w jednym, niedużym tekście nie sposób. Są przecież jeszcze „Basil” Poledouris, Joe Hisaishi, Georges Delerue, Mark Isham, Alexandre Desplat, nasz Jan A.P. Kaczmarek (Oscar za muzykę do „Marzyciela”), i wielu, wielu innych. Kto wie – być może dane mi będzie stworzenie tekstu – kontynuacji na temat kolejnych filmowych kompozytorów? Ich twórczość bywa niejednokrotnie ciekawsza i bogatsza artystycznie od tego, co do powiedzenia mają słynni reżyserzy i scenarzyści.

To część naszej listy obejmująca artystów zagranicznych. Będziemy się starać ją uzupełnić o artystów rodzimych.

A Wy – którego twórcę muzyki filmowej, tudzież konkretną ścieżkę dźwiękową, cenicie najbardziej?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Jak wybrać konto osobiste?
Korzystam
Inspirujący komiks
Korzystam
Andrzej Stasiuk, czyli bilet w jedną stronę do niezwykłego świata