Mieszkam

Modna wielka płyta


(Flickr/martinroell/by CC)

(Flickr/martinroell/by CC)

„Piękny dom, piękny! Tak, ta wielka płyta ma ogromną przyszłość!”. Czyżby proroctwo Zenobiusza Furmana było nadal aktualne? Czy to możliwe, aby ktokolwiek dostrzegał dzisiaj jakiś rodzaj „uroku” w wielkiej płycie?

Wielka płyta – dobra bo tania?

Porzekadło głosi, że kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Zdaje się, że specjaliści zajmujący się rynkiem nieruchomości upodobali sobie ten argument tłumacząc niewyobrażalne zjawisko, zainteresowania Polaków mieszkaniami na starych blokowiskach. Fakt, mieszkania w wielkiej płycie wciąż dobrze się sprzedają, nieważne jak głośno resort budownictwa oraz media dyskutują o możliwości rozsypania się tych budynków w pył. Długość żywota bloków budowanych w czasach PRL-u była bowiem wstępnie określana na jakieś 60 – 70 lat, co oznaczałoby że powinny zacząć się już powoli rozpadać. Dodajmy do tego fakt, że wiele z nich powstawało z wybrakowanych, gorszej jakości prefabrykatów i oto już mamy krajobraz naszej małej polskiej apokalipsy. Przecież co trzeci Polak mieszka dzisiaj w takim bloku. A jednak kiedy przychodzi do kupna mieszkania, wielu z nas nadal wybiera tą wybrakowaną wielką płytę ponad nowoczesne osiedle. Naprawdę tylko dlatego, że mniej kosztuje?

Loft w bloku?

Współpracujący z popularnymi magazynami znany fryzjer, Kacper Rączkowski nie ukrywa, że mieszkanie w wielkiej płycie na warszawskim Grochowie od dawna mu się marzyło. Tak właśnie, dobrze przeczytaliście. Dobry rok zajęło mu poszukiwanie właściwego mieszkania. A gdy już takie znalazł, przeprowadził solidny remont. Własnymi rękoma skuwał ze ścian tynki, aby odsłonić surowy beton. Wyburzył ścianki działowe i z 3-pokojowego niegdyś mieszkanie, zamieniło się dosłownie w lokal jednoizbowy z wanną na środku salonu. Rączkowski nie miał dylematu panele podłogowe czy deska barlinecka. Pomalował goły beton pod stopami białą olejną farbą i na tym poprzestał. Kuchnię też stworzył samodzielnie ze stalowych płaskowników, przypomina warsztat ślusarki i zdecydowanie pasuje do wnętrza, które najbardziej przypomina …loft. A przecież znajduje się na 9 piętrze bloku z wielkiej płyty.

Plattenbau w zupełnie nowym stylu

Moda na mieszkania w wielkiej płycie dotarła do nas, a jakże, z zachodu. A dokładniej ze wschodnich Niemiec, tam już od lat trwa ruch w stronę Plattenbau (w j. niem. „wielka płyta”). Młodzi berlińczycy już dawno chętnie wyprowadzali się z kamienic do bloków, robiąc z mieszkaniami podobne cuda jak Rączkowski. Kojarzycie te wnętrza w których odsłonięto kawałek cegły, bo przecież cegła jest piękna? Podobnie rzecz się ma z betonem, odsłaniają go ponieważ dostrzegają w nim urok i potencjał.

Fakt, że zainteresowanie wielką płytą za naszą zachodnią granicą przybrało nieco większą skalę, co jest spowodowane zainteresowaniami inwestorów. Oto bowiem mieszkańcy wschodnich landów przenosili się chętnie na zachód. W efekcie, około 20 % bloków z wielkiej płyty zostało całkowicie opustoszonych. Takie budynki kupują inwestorzy, remontują od podszewki, kompletnie zmieniając elewację, wyburzając część ścian, tworząc bardzo różne układy mieszkań. Przykładowo 100-metrowe apartamenty powstają przez wyburzenie ściany, a dwupiętrowe penthousy z wyjściem do ogrodu znajdującego się na dachu łączone są wewnętrznymi schodami. Podobno nawet gdzieś w Berlinie jeden z 11-piętrowych bloków zamieniono na centrum kultury z kinem, teatrem, klubem dyskusyjnym.

Nie tylko estetyka

Tego typu remonty przeprowadzano nie tylko w Niemczech, ale też we Francji czy nawet w Czechach. Oczywiście w Polsce niewiele mieszkań w wielkiej płycie zamienia się w tak ekstrawaganckie i ciekawe wnętrza, jednak jak tutaj wcześniej pisał Błażej, betonowa estetyka staje się dla wielu coraz bardziej pociągająca. Poza specyficznym urokiem, który jak widać niektórym przypada do gustu, wielka płyta ma w porównaniu do nowych osiedli jeszcze kilka zalet, które z uporem maniaka powtarzają właściciele mieszkań w blokach.

Wygoda dla podstawowej komórki społecznej

Trudno o nowoczesne osiedla, które mogłyby konkurować z wielką płytą w zakresie rozplanowania przestrzennego. Kiedy planowano osiedla w czasach PRL-u, robiono to z rozmachem, uwzględniając zapotrzebowania mieszkańców, a przede wszystkim podstawowej komórki społecznej, rodziny. I co by nie mówić o tamtym ustroju i jego absurdach, te osiedla są najzwyczajniej w świecie bardzo wygodne. Oprócz mieszkań i parkingów, planowano wówczas miejsce na przedszkole, sklep, szkołę, plac zabaw, przychodnię zdrowia, jakiś zielony skwer. Takiego starego osiedla w zasadzie można nie opuszczać, bo wszystko jest pod ręką. Wiem co piszę, sama mieszkam w takim miejscu i bardzo je sobie chwalę. Najbardziej chyba ogromne przestrzenie między blokami wypełnione zielenią, drzewami i krzakami (teraz w zasadzie mniej zielone, a bardziej złotobrązowe). Wiosną mogę przesiadywać z kawą na balkonie nie zastanawiając się, ilu sąsiadów mnie widzi.

(Flickr/twicepix/by CC)

(Flickr/twicepix/by CC)

A co Ty znajdujesz na swoim osiedlu?

Z zainteresowaniem podglądam nowe osiedla powstające w Krakowie i dostrzegam, jak niewielu deweloperów przewidziało dla mieszkańców lokale usługowe czy przedszkole, nie wspominając o zwyczajnej przestrzeni do życia. W wielu blokach z sąsiadką z naprzeciwka można bez wysiłku rozmawiać, a w skrajnych przypadkach nawet i cukier pożyczyć przez okno. Oczywiście, nie każdy deweloper kieruje się tylko i wyłącznie tym, aby wycisnąć jak najwięcej pieniędzy z metra kwadratowego ziemi przeznaczonej pod inwestycję. Zdarzają się nieliczne nowe osiedla, gdzie zadbano o komfort przyszłych mieszkańców nie tylko wewnątrz mieszkania, ale również na zewnątrz, jest zieleń, sklepy, przedszkola, klub fitness. Zastanawiam się, czy bierzecie to pod uwagę kupując mieszkanie? Kto z was w ogóle mieszka w wielkiej płycie i dlaczego? Czy zamierzacie z niej uciekać czy chwalicie ją sobie podobnie jak ja?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Budownictwo globalnie połączone
Mieszkam
Pod klucz czy jednak urządzone samodzielnie – na jakie mieszkanie się zdecydować?
Mieszkam
Z czego budowaliśmy, z czego budujemy, z czego będziemy budować. O wielkiej płycie i nie tylko
  • M. Enjot

    Bardzo dobry artykuł. Dodam jeszcze jedno. W bloku jest ciszej niż w mieszkaniu na nowym osiedlu czy w kamienicy, gdzie słyszy się wszystkie dźwięki jakie wydaje sąsiad i vice versa. Dlatego ja także wybrałam blok (dla spokoju) i wysokie piętro (dla widoków, a te są niesamowite!). Pozdrawiam M. Enjot

  • V8 power

    Blokowiska sa okropne szkoda ze ich nie wysadza wszystkich w powietrze, zadnej prywatnosci, slychac kazde kichniecie, nie ma gdzie zaparkowac auta, nie wspominajac o tym jakie sa brzydkie, tynkowanie to jak szminka na swini jak to mowia w angli, apropos angli to tam w blokach mieszkaja tylko ci na zasilku w mieszkaniach od rzadu, kazdy ma tam ladny dom z ogrodkiem i garazem.

  • 🙂