Żyję

Jesień kreatywna dla rodziców i dzieci – inspiracje i zabawy


(Flickr/pinksherbet/by CC)

(Flickr/pinksherbet/by CC)

Niektórzy jesienią najchętniej nie wychodziliby z domu – bo wieje, leje czy choćby nie świeci słońce. Tymczasem warto ten czas wykorzystać na nowe zabawy w gronie rodziny!

Zbiórka na biurka!

Cofnijmy się do czasów przedszkolnych czy wczesnoszkolnych. Ileż radości i emocji było przy zbieraniu kasztanów, żołędzi czy kolorowych liści! Czy teraz w ogóle zauważamy te skarby jesieni, które nawet w mieście zalegają na chodnikach obok byle skwerków z kawałkiem zieleni? Jeśli nie, warto to zmienić – nie tylko dla dzieci (które, inaczej niż my, dostrzegają te zmiany w przyrodzie), ale przede wszystkim dla siebie.

Proponuję więc w tym miejscu najlepiej sobotni czy niedzielny spacer – co najmniej do parku, a najlepiej do lasu. Cel spaceru – zbiórka skarbów jesieni. Niech będą to właśnie kasztany, żołędzie i liście, ale też szyszki, jarzębina , owoce dzikiej róży. Później wszystkie zebrane rzeczy pooglądajmy w domu, przy kubku herbaty czy kakao – bo zapewne przyda się rozgrzanie po dłuższym spacerze.

W tym momencie zaczyna się pole dla naszej inwencji twórczej. Warto zapytać dzieci (już nawet te 2-, 3-letnie), co można by wyczarować z przyniesionych przedmiotów. Dajmy się zadziwić pomysłowości maluchów! A później z całych sił spróbujmy zrealizować pomysły.

Dla bardziej leniwych mam kilka gotowych inspiracji. Z kasztanów można zrobić stare, dobre ludziki kasztanowe (potrzebne: zapałki/wykałaczki, gwóźdź itp., plastelina i oczywiście kasztany+ łupinki) – w wersji humanizowanej, ale
też przypominające zwierzęta, a nawet stworki–potworki.

Jarzębina czy owoce róży to z kolei doskonałe materiały na jesienny naszyjnik. Wystarczy ponawlekać je na mocną nitkę (nabijając na igłę) i poozdabiać np. gałązkami czy kwiatami. W podobny sposób można wykonać dekoracje jesienne wzbogacone o różnokolorowe liście. Kompozycję można umieścić w pokoju dziecięcym, a tę wyjątkowo udaną – choćby na stole.

(Flickr/by CC)

(Flickr/by CC)

Do garów, do garów!

Jesień to oczywiście także czas zbiorów wyjątkowych skarbów kulinarnych. Naprawdę warto udać się z dziećmi na grzyby czy po jarzębinę. Nie zapomnijmy też odwiedzić lokalnego targu, który o tej porze roku wyjątkowo obfituje w kolory i pyszności.

Czy znacie i jadacie takie warzywa, jak: kabaczek, cukinia, bakłażan, dynia? Każdy o nich słyszał, może nawet widział w supermarkecie, ale te wdzięczne warzywa zakupione u lokalnego dostawcy i przygotowane na kolację z dzieciakami wniosą do naszych domów prawdziwe aromaty jesieni.

O tej porze roku mamy też ogromny wybór jabłek, gruszek, wciąż jeszcze dostaniemy śliwki. Z tych pysznych, a jakże dobrze nam znanych, owoców naprawdę łatwo zrobić szarlotkę, kompot czy przetwory. Polecam szczególnie przygotowanie tych ostatnich – to naprawdę proste (często wystarczy do obranych czy wydrylowanych owoców dodać wyłącznie cukier i gotować przez odpowiedni czas), a prawdziwą rozkoszą małych gospodarzy jest kosztowanie skarbów własnej spiżarni w zimowe dni.

Zachęcam też do zrobienia oryginalnych zapraw, np. konfitury z jarzębiny (zbieranej po pierwszych przymrozkach, gdy traci część swojej goryczki), która świetnie komponuje się z mięsami i wędlinami.

Oczywiście tematem przewodnim jesiennej kuchni warto uczynić grzyby. Nasz 3-letni syn wprost uwielbia chodzić na takie zbiory, choć zwykle nie przynosimy nic lub prawie nic (nie ta pora, nie takie lasy…). Ileż radości ma dziecko z szukania w lesie brązowych kapeluszy! A potem już wystarczy podgrzybka czy borowika podsmażyć i można kosztować. Warto uczynić z tego również okazję do edukacji w kwestii rozpoznawania niebezpiecznych grzybów. Zbieranie z atlasem też może być rozrywką!

W zdrowym ciele zdrowy duch!

Jesień to czas hartowania się, zdobywania odporności na mroźne zimowe dni. Naprawdę warto wykorzystać każdą pogodę na spacery z maluchami. Jest teraz tak kolorowo i dynamicznie, że z pewnością nie będzie się nam nudzić.

W słoneczne dni można urządzić zakopywanie się pod górą liści (to także piękna sceneria na robienie kolorowych zdjęć), wyścigi w grabieniu, granie w kasztanowe minibule, rzucanie żołędziami do celu itp.

Wietrzne dni mogą wciąż jeszcze dać nam dużo zabawy z puszczeniem latawców. Może warto pomyśleć o tym, zanim przyjdzie zima i rozpoczną się zupełnie inne, śnieżne szaleństwa?

Także gdy pada, zachęcam do wyjścia na zewnątrz! Nie mówcie, że nie macie kaloszy i peleryn. Dzieci wprost kochają skakanie do kałuż, rozchlapywanie deszczówki, grzebanie w błotku patykiem itd. Nie dajmy się zwariować, że zawsze wszyscy muszą być schludni i czyści. Ubierzmy się z maluchami w gorsze ciuchy i ruszajmy na podbój mokrego parku.
Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko!

W domowym zaciszu

Jesienią można oczywiście bawić się też świetnie w domu. Znów warto powykorzystywać przyniesione ze spaceru skarby. Kasztany, żołędzie czy szyszki mogą nabrać charakteru jako pionki czy towarzysze klocków. To także cudowne materiały „budowlane”, które zgrabnie można wrzucić łyżką koparową na wywrotkę i przewieźć w inne miejsce.

Ze starszymi dziećmi można zrobić jesienny zielnik – przyklejając liście z różnych drzew, zasuszone kwiatki i zioła. Ta niespieszna zabawa łączy przyjemne z pożytecznym i staje się jesiennym czasem bliskości całej rodziny.

Oczywiście szare jesienne wieczory to także świetny czas na wspólne zabawy, na które latem nie było czasu (bo przecież lepiej spędzało się czas na zewnątrz), a zimą nie będzie już ochoty (wyjście na śnieg będzie większą atrakcją).

Odkopmy więc nieco zapomniane klocki, drewniane tory, dłuższe książeczki, farby i pisaki. Dajmy się ponieść chwili i robić z dziećmi to, na co mamy ochotę. A za oknem niech wieje i pada!

A Wy jak spędzacie jesień? Czy odróżniacie ją od innych pór roku, czy też w codziennym zabieganiu raczej irytują Was suche liście na chodnikach? A może ktoś wciąż wypatruje jeża w ogródku i czeka na zapach szarlotki z piekarnika? Czy Wasze dzieci „czują” jesień?…

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Żyję
O co nie pytać Japończyka i jak nie zostać zjedzonym przez niedźwiedzia na Alasce, czyli mały poradnik podróży
Żyję
Andrzej Bobkowski – chuligan wolności
Żyję
Życie na wsi