Doświadczam

Skarby jesieni na talerzu


(Flickr/sporkist/by CC)

(Flickr/sporkist/by CC)

Jesienią gotowanie i zjadanie tego, co ugotowaliśmy, to prawdziwa, kolorowa i aromatyczna przyjemność! Kilka pomysłów na to, po jakie skarby jesieni sięgnąć, co i jak przyrządzić, gdy za oknem chłód, deszcz i wiatr.

Nie połam zęba na kasztanie!

Zgodnie z tytułem artykułu – zaczynam od kasztanów. Naprawdę można je jeść! Kasztany jadalne, czyli marony, to naprawdę świetny składnik wielu, wielu potraw. Skąd je wziąć? Pojawia się coraz więcej prywatnych hodowców, łatwo znaleźć je także na poczciwym Allegro. Cena jest do zniesienia – ok. 15 zł za kilogram (pomyślmy, ile kosztuje np. mięso!).

Co można przyrządzić z kasztanów? Naprawdę sporo. Nadają się do spożywania solo – najlepiej po upieczeniu lub usmażeniu. Można wykorzystać je jako składnik wyrafinowanych sałatek lub w zastępstwie swojskiego ziemniaka. Co ciekawe, świetnie komponują się jako składnik ciast i ciasteczek, także w formie kremów. Kasztanowe nadzienie zapewne też docenimy w kurczaku czy gęsi.

Od kasztanów całkiem blisko do orzechów – te także są swoistym, wyjątkowym skarbem jesieni. Pamiętam gdy jako dziecko właziłam na mocniejsze gałęzie orzecha, miałam jasny cel: zdobyć jak najwięcej orzechów! Zajadanie się nimi na podwórku było nieodłącznym elementem wrześniowych i październikowych popołudni.

Obecnie zdobywam orzechy w bardziej cywilizowane sposoby – po prostu je kupując. Łatwo je znaleźć na targu czy u sprzedawców np. na ogródkach działkowych. Te pyszne owoce jesieni nadają się, co zapewne doskonale wiemy, do wytrawnych dań mięsnych, oczywiście jako dodatek do pysznych wypieków i deserów, a także do domowych nalewek.

(Flickr/gruenewiese/by CC)

(Flickr/gruenewiese/by CC)

Na grzyby!

Czy chodzicie jeszcze na grzyby? Ostatnio wybrałam się z rodziną na grzyby, do kiepskiego lasu, około godziny 12. Nie liczyliśmy na nic, a tymczasem po 10 minutach koszyk był zapełniony podgrzybkami! Czy to znaczy, że nikt tam nie szukał od rana grzybów? To naprawdę możliwe?

Jeszcze kilka lat temu wyjście na grzyby (w to samo miejsce) o 8 rano było bezowocne – wszystko wyzbierane zaraz po świcie. Sama radość grzybobrania wciąż jednak jest ta sama – czy z trudem znajdziemy jeden okaz, czy też poszczęści nam się i nazbieramy sporo grzybków… Wędrowanie po lesie, wpatrywanie się w ściółkę, wąchanie jesiennych aromatów ma w sobie coś magicznego…

Czy więc chodzicie jeszcze na grzyby? A może ta jesienna aktywność wydaje Wam się przereklamowana, nudna, nienowoczesna? Zachęcam do wybrania się do lasu! Oczywiście bez wprawy najlepiej zbierać tylko te grzyby, których jesteśmy pewni, odróżnianie ich po blaszkach (odrzucamy!!) i rurkach (można zrywać) jest naprawdę łatwe, nawet dla kompletnego amatora.

A gdy już nazbieramy trochę grzybów, mmm… Zaprośmy ich aromat do swojej kuchni. Podsmażone na maśle stanowią świetną bazę dla jajecznicy czy stają się kompanem wielu innych dań, m.in. pieczonych mięs. Grzybowe sosy, zupy, nadzienia – świeże grzyby to prawdziwe skarby jesieni, sięgajmy po nie jak najczęściej!

Pozornie niejadalne

Kolejnym jesiennym smakołykiem możemy uczynić… jarzębinę. Tak! To nie tylko przysmak ptaków! Zachęcam do zbierania jarzębiny po pierwszych przymrozkach, bo wtedy traci (przynajmniej częściowo) swoją goryczkę. Można ją też przemrozić we własnym zamrażalniku.

Polecam jarzębinowe przetwory, które później służą jako świetny dodatek do mięs i wędlin. W Internecie nietrudno znaleźć przepisy na takie jarzębinowe cuda. Generalnie zwykle należy dość długo gotować z dodatkiem cukru i przypraw; często zaleca się dodanie jabłek lub np. śliwek. Kompozycję smakową można w zasadzie dobrać samemu.

Alternatywą jest jarzębina na słodko – czyli w formie konfitury czy dżemu. Należy jednak dodać do przetworu sporo cukru i najlepiej przełamać smak jakimiś owocami, tu znów pojawiają się przede wszystkim jabłka, a obok nich gruszki i… miód – ten ostatni świetnie pasuje do cierpkich, pomarańczowych owocków!

Ci, którzy wolą coś wypić, niż zjeść, powinni zainteresować się przepisami na nalewki z jarzębiny. Są naprawdę proste w przygotowaniu, a wachlarz smaków docenią nawet koneserzy. Zachęcam więc do spaceru po parku i nazbierania rumianych owocków – póki jeszcze są!

(Flickr/mandarina94/by CC)

(Flickr/mandarina94/by CC)

Jesienne arystokratki

Jesienne warzywa, oprócz tych znanych i tradycyjnych w polskiej kuchni, to także pyszne dynie, bakłażany, cukinie. Rosną oczywiście w naszym kraju, a tak wielu z nas nie kwapi się do przyrządzania ich. Błąd!

Tymczasem z tych skarbów można przygotować prawdziwą ucztę dla podniebienia. Podczas jesiennego przyjęcia jako przystawkę podajmy pasztet z cukinii – jest naprawdę wyśmienity. Można go wciągać i na ciepło, i po wystudzeniu – np. na kanapkach. Po pasztecie pora na zupę (może krem?) z dyni, która jest naprawdę wdzięcznym kulinarnym materiałem.

Dlaczego? Bo sama ma tak delikatny smak, że można ją komponować dosłownie ze wszystkim. Ja bardzo lubię z curry.

Na koniec warto podać smażone plastry bakłażana. Także i one mogą występować solo bądź w towarzystwie mięsnym czy serowym (polecam sery pleśniowe). Wszystko doskonale smakuje wraz z lampką wina. Aromatyczna, wytrawna uczta – iście jesienna!

Czy podzielicie się z nami swoimi inspiracjami kulinarnymi? Korzystacie z jesiennych skarbów czy raczej ta piękna pora roku i jej owoce przechodzą Wam obok nosa? Może warto trochę zwolnić, kupić lub poszukać na spacerze czegoś pysznego i zaszyć się w kuchni?…

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Naadam – mongolska olimpiada
Doświadczam
Nie tylko "Dr House". Które seriale warto oglądać?
Doświadczam
Na koniec świata i z powrotem – o pasji podróżowania pewnej pary