Żyję

Staycation czyli wakacje w domu


Liście lecą z drzew, deszcze niespokojne targają sad i wszystko powoli, lecz nieuchronnie wskazuje, że zbliża się zima. Niektórzy nieliczni szczęśliwcy wyjeżdżają właśnie na urlop, jednak zdecydowanej większości z nas pozostaje poczekać z dłuższym odpoczynkiem aż do wakacji. O dziwo, to bardzo dobrze! Jest bowiem dużo czasu, by zaplanować wspaniałe wakacje. I to zupełnie inne, niż dotychczas, bo… we własnym domu.

Swego czasu ze znajomymi wybraliśmy się do Wrocławia i chcieliśmy zobaczyć Panoramę Racławicką. Dołączył do nas kolega z Wrocławia, mieszkający tam od urodzenia, który… Panoramy jeszcze nie widział. Niektórym może wyda się to dziwne, ale pewnie większość z Was miała kiedyś podobnie. Jeśli coś jest blisko i zawsze można się tam wybrać, to po co wybierać się tam dzisiaj, jutro, czy nawet pojutrze. Koniec końców nie wybieramy się tam nigdy. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przyjedzie do nas rodzina, przyjaciele, czy znajomi, którzy mają ochotę na zwiedzanie. Oczywiście wszystko ma swoje granice i nie damy zaciągnąć się setny raz w to samo miejsce! No chyba, że je bardzo, ale to bardzo lubimy.

Turysta we własnym mieście

Mijamy codziennie wiele pięknych miejsc, pięknych budynków, które przez tę codzienność stały się już dla nas stałym elementem krajobrazu. Pomyślcie o wszystkim wspaniałych miejscach, które chcieliście kiedyś zobaczyć i o ludziach, którzy mijają je codziennie. Dla nich one również stały się stałym elementem otoczenia. A gdyby tak spojrzeć inaczej?

Czy mieszkamy w urokliwej wiosce, małym miasteczku, czy dużym zabieganym mieście, to w każdym z tych miejsc znajdziemy „coś” wartego uwagi – wspaniałe, jedyne w swoim rodzaju miejsca, którymi zachwycają się…przejezdni. Może będzie to bajkowy rynek, może piękny park, a może widoki jak z pocztówek? Żeby zobaczyć je na nowo musimy tylko stać się „turystami we własnym mieście”.

Często zachwycamy się nowym daniem nie zwracając uwagi na to, jak dużą w tym rolę odgrywa fakt, że skupiamy się na nim wszystkimi zmysłami. Spróbujmy w taki właśnie świeży sposób spojrzeć na miejsca, które doskonale znamy. Nie będzie to łatwe, ale myślę, że warto spróbować. Można to zrobić w każdej chwili: w drodze do pracy, sklepu, czy nawet wtedy, gdy wyjdziemy na spacer z psem. A co dopiero podczas wakacji! Jeśli jednak nigdzie się obecnie nie wybieramy, to spójrzmy za okno i odkryjmy coś nowego.

Zalety staycation

Angielskie słowo staycation idealnie oddaje naturę wakacji w domu. Inną wersją tego typu wakacji jest nearcation, które zakłada zwiedzanie najbliższej okolicy. Polecam obie opcje! Zalety? Całe mnóstwo! Przede wszystkim oszczędzamy czas przeznaczony na podróż, która zależnie od miejsca przeznaczenia może trwać od kilku godzin do nawet kilku dni. Nie sprawdzi się to oczywiście w przypadku, gdy celem samym w sobie jest podróżowanie- np. jak w przypadku osławionej podróży koleją transsyberyjską czy jazdy legendarną Route 66.

Dzięki staycation oszczędzamy sobie także reisefieber i innych stresów związanych z wyjazdami, czyli: czy zdążymy na pociąg albo samolot, czy wszystko spakowaliśmy, czy nie zachorujemy i najgorsze – czy żelazko jest wyłączone, woda zakręcona, a drzwi zamknięte. Nie obawiamy się także złodziei, uschnięcia domowych roślin i nie musimy szukać opieki dla czworonogów. Co więcej, nie jesteśmy także skazani na towarzystwo hotelowych nieznajomych, którzy niekoniecznie muszą wzbudzić naszą sympatię, nie martwimy się brzydką pogodą, nikt w ostatniej chwili nie odwoła nam rezerwacji czy lotów, no i siłą rzeczy wydajemy mniej pieniędzy.

Dla wielu osób jest to najważniejsza zaleta. Nic więc dziwnego, że jest to bardzo popularny sposób spędzania wakacji w czasach kryzysu finansowego.

Pułapki czyhające w domu

Jednak żeby staycation się udały, to muszą to być wakacje z prawdziwego zdarzenia. Niech nam nie przyjdzie do głowy branie sobie pracy na czas wakacji, zaglądanie do „pracowej” poczty, czy odwiedzanie miejsca, w którym pracujemy. Najtrudniejsze podczas staycation może być wyrwanie się z codziennej rutyny jesteśmy w końcu w domu! Nie zajmujmy się więc typowo domowymi sprawami (pranie, sprzątanie, porządki, tym bardziej remont!), a także różnymi sprawami do załatwienia, np. naprawami gniazdek elektrycznych. Kto sprząta strych podczas urlopu w Egipcie?

Jak wakacje, to wakacje! Co z posiłkami? Jadać możemy „na mieście” albo gotować w domu, jeśli to nas relaksuje. Pamiętajmy naczelną zasadę, że zajmujemy się jedynie odpoczywaniem. Dla jednych będzie to czytanie książek i słuchanie muzyki, a dla innych codzienne wizyty na basenie lub zorganizowanie pikniku dla znajomych. Podczas staycation otwierajmy też szeroko oczy i starajmy się popatrzeć w inny sposób na dobrze nam znane miejsca, wybierzcie się do muzeum, galerii sztuki i tych wszystkich innych miejsc, do których można wybrać się zawsze, a nie trafia się nigdy. Ciekawa jestem, czy będziecie bardzo zaskoczeni.

Jeśli jednak czujemy, że we własnym domu nie będziemy potrafili prawdziwie odpocząć, zapytajmy przyjaciół, czy nie przyjmą nas w gościnę. A może zechcą zamienić się domami na czas staycation? Długie jesienne wieczory są idealne na snucie wakacyjnych planów. W wygodnym fotelu, z kubkiem aromatycznej herbaty w dłoni, pomyślcie, czy staycation nie będzie w tym roku dobrym pomysłem dla Was. Na próbę możecie spędzić weekend w taki sposób i przekonać się , ile prawdy jest w słowach polskiego bajkopisarza „Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”. Jest tylko jedna uwaga – lepiej zaplanować je na własną rękę  😉

[FM_form id="2"]
Żyję
Ślub i dziecko już na studiach. Konserwatyzm wśród młodych?
Żyję
Zimowe popołudnia z dziećmi – jak spędzić je ciekawie i radośnie?
Żyję
Termy – raj utracony