Mieszkam

Kraków – czy znam miasto, w którym mieszkam?


(Flickr/andres-y-linda/by CC)

(Flickr/andres-y-linda/by CC)

Jak w przypadku każdego chyba miejsca na świecie, życie w Krakowie ma swoje zalety i wady. Jednego z pewnością nie można temu miastu odmówić, a mianowicie niedostatku inspirujących, niepowtarzalnych miejsc. I mowa tu bynajmniej nie o obleganym przez turystów Starym Mieście, Kazimierzu czy nawet o niezwykle interesującej i unikalnej na skalę światową „starej” Nowej Hucie.

Kraków oferuje dużo, dużo więcej zakątków, które potrafią chwycić za serce i uruchomić wyobraźnię. Co więcej, mamy stuprocentową gwarancję, że nie spotkamy w nich tłumu hałaśliwych turystów, bo poniższych lokalizacji nie zna nawet wielu Krakusów. Dają one możliwość odpoczynku wśród zieleni i wyrwanie się z betonowych pustyń blokowisk bez wyjeżdżania poza granice Krakowa, a także oferują bliskie spotkania z przebogatą krakowską historią.

Podgórze

Nasza wirtualną wycieczkę zacznijmy na Podgórzu, które w moim subiektywnym rankingu jest najbardziej zaskakującą i klimatyczną dzielnicą Krakowa. Nie wszyscy wiedzą, że w momencie powstawania Podgórze było osobnym bytem miejskim, założonym pod koniec XVIII w. przez Austriaków, okupujących te tereny w wyniku I rozbioru Polski. Podgórze włączone zostało do Krakowa w 1810 r. i dziś trudno wyobrazić sobie bez niego gród Kraka.

To właśnie tutaj znajduje się jedno z najwyższych wzniesień Krakowa, wzgórze Krzemionki. Na jego szczycie zlokalizowana jest nie tylko siedziba lokalnej telewizji, ale i stadion piłkarski klubu sportowego Korona. Obiekt ten jest z rzadka użytkowany zgodnie ze swoim przeznaczeniem, co w połączeniu z otaczającą go zielenią (i faktem, że straż miejska nie zagląda tu za często) tworzy doskonałe miejsce do oderwania się od gwaru i rozgardiaszu dużego miasta. Wieczorową porą nie tylko można tutaj podziwiać rozgwieżdżone niebo, ale przy odrobinie szczęścia podglądać przesympatyczne jeże, spokojnie buszujące po murawie.

Tuż poniżej stadionu położony jest najciekawszy chyba park krakowski, nazwany nazwiskiem założyciela, Wojciecha Bednarskiego. Ten działacz społeczny i wielki miłośnik Podgórza, po jego przyłączeniu do Krakowa na znak protestu odbywał podobno spacery tylko do połowy mostu spinającego dwa brzegi Wisły. Tak przy okazji, w miejscu dzisiejszej ul. Dietla płynęła jeszcze wówczas północna odnoga Wisły, którą zasypano mniej więcej 70 lat później.

Unikalność założonego przez Bednarskiego parku polega głównie na tym, że usytuowany jest on w byłym kamieniołomie. Pełna wiekowych drzew zielona enklawa wrzyna się niczym zatoka w nagie skały. Wysokie, groźne ściany wapienne okalają park od południowej i zachodniej strony, nadając temu nieco zdziczałemu zakątkowi naprawdę niepowtarzalny charakter.
Miłośnicy starych, majestatycznych budynków powinni przejść się również wiodącą z Rynku Podgórskiego ulicą Parkową, wzdłuż której znajduje się kilka zabytkowych willi.

Kościół św. Benedykta na Podgórzu w Krakowie (Wikipedia Commons)

Kościół św. Benedykta na Podgórzu w Krakowie (Wikipedia Commons)

Nieco dalej na wschód, na Wzgórzu Lasoty, znaleźć można dwa kolejne interesujące obiekty Podgórza. Skromnie przykucnięty na skraju niewielkiej łąki umiejscowiony jest tu najmniejszy krakowski kościół pod wezwaniem św. Benedykta. Jest on otwierany tylko dwa razy do roku; w dzień swojego patrona, przypadający na 21 marca, oraz w trakcie podgórskich uroczystości zwanych Świętem Rękawki, obchodzonych w pierwszy wtorek po Wielkanocy.

Ten uroczy zabytek sakralny warto jednak zobaczyć choćby i z zewnątrz w dowolny inny dzień roku, najlepiej po drodze do znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie fortu, również noszącego imię św. Benedykta. Skryty wśród zarośli okrągły, ceglany budynek liczy sobie ponad 150 lat. Jego wielka, złowróżbna bryła pozwala przy odrobinie wyobraźni przenieść w zupełnie inną czasoprzestrzeń, choć pewien niedosyt wywołuje fakt, że obecnie nie sposób zajrzeć do środka. Ciekawostką jest fakt, że po I wojnie światowej do połowy lat 80. mieściły się nim lokalnie mieszalne– spróbujcie sobie wyobrazić życie w takim budynku…

Zaryzykuję twierdzenie, że mimo wszystko najbardziej niezwykłym miejscem w tej części Krakowa jest nieczynny kamieniołom Liban. Pełen na niego widok rozpościera się ze szczytu Kopca Kraka. Miejsce to jest wyjątkowe również ze względu na swoją posępną historię. W czasie II wojny światowej przymusowo pracowali tu w bardzo ciężkich warunkach Polacy i Ukraińcy. Na dnie kamieniołomu, obecnie zarośniętego i stanowiącego ostoję dla dzikiego ptactwa, pozostawione zostały rdzewiejące konstrukcje, których przedziwne kształty tworzą niesamowicie klimatyczną scenerię, która mogłaby być żywcem przeniesiona do filmu grozy. Swoją drogą, miejsce to faktycznie było w 1993 r. planem filmowym, choć dzieła zupełnie innego gatunku – „Listy Schindlera”. Do dziś oglądać można tu fragmenty scenografii, takie jak drogę wyłożoną żydowskimi macewami i fragmenty zasieków.

Na południowy wschód od kamieniołomu rozciąga się spory obszar łąk i zarośli. Na pierwszy rzut oka może dziwić fakt, że w tak niewielkim oddaleniu od centrum możemy znaleźć niezabudowany, a wręcz dziki teren. Wszystko jednak staje się jasne, kiedy uświadomimy sobie, że właśnie tutaj znajdował się nazistowski obóz koncentracyjny KL Płaszów. Warto wybrać się do tego miejsca na spacer i chwilę zadumy, najlepiej zahaczając o malutki rezerwat przyrody nieożywionej Bonarka, gdzie podziwiać można ciekawe formy tektoniczne i skalne. Ile dużych polskich metropolii może pochwalić się tego typu obiektem przyrodniczym niemal w sercu miasta?

Północ i wschód Krakowa

Nie tylko Podgórze obfituje w niebanalne miejsca warte zobaczenia. Do takich z pewnością należy trasa turystyczno-kulturowa Prądnika Czerwonego, mająca początek przy skrzyżowaniu al. 29 Listopada i ul. Opolskiej. Wiedzie ona wzdłuż niewielkiego strumyka o nazwie Sodół Dominikański, a spacer nad jego malowniczym brzegiem pozwala zapomnieć, że znajdujemy się w ruchliwym i gęsto zaludnionym mieście.

Kierując się za znakami wytyczającymi szlak dotrzemy do Fortu Batowice. Schowamy w niewielkim lasku w bliskim sąsiedztwie osiedli mieszkaniowych, jest jak relikt dawnych, burzliwych czasów i zaciekawi z pewnością nie tylko miłośników obiektów militarnych.

Jeśli ktoś z kolei szuka przyjemnego miejsca do posiedzenia nad wodą (innego niż popularne Bagry czy Kryspinów), polecam udanie się na północną część Krakowa, nad mało uczęszczany Zalew Zesławicki. W okolicach Nowej Huty zrelaksować się można nad Zalewem Nowohuckim, na Łąkach Nowohuckich lub w Lasku Mogilskim, stanowiącym szczątki dawnej podmokłej puszczy. Nie zapominajmy też o pobliskim, równie urokliwym Lasku Łęgowskim. Propozycje te te stanowią dobrą alternatywę na niedzielny spacer dla pełnego rowerzystów, biegaczy, dzieci, wózków, psów i emerytów Lasku Wolskiego.

Kopiec Wandy (Wikipedia Commons)

Kopiec Wandy (Wikipedia Commons)

Choć raz warto zajrzeć na najmniej znany z krakowskich kopców– Kopiec Wandy, który skrywa się w pasie zieleni otaczającym Kombinat. Jest on legendarną mogiłą córka Kraka (tak, tego od Kopca Kraka, który swoją drogą do lat 50. XX w. był ufortyfikowany później rozebranymi ceglanymi umocnieniami, podobnymi do tych zachowanych przy Kopcu Kościuszki). I choć widok z tego miejsca nie jest tak spektakularny, jak z innych krakowskich wzniesień, to pod pomnikiem autorstwa Jana Matejki można siąść i spróbować sobie wyobrazić, jak zmieniała się panorama Krakowa od momentu usypania tego wzgórka jakieś osiemnaście wieków temu.

I wreszcie wisienka na torcie i moim zdaniem jeden z najciekawszych obiektów Krakowa, który z powodu swojego położenia na Bieńczycach łatwo pominąć nawet zwiedzając historyczną Nową Hutę. Kościół Matki Bożej Królowej Polski, zwany Arką Pana, to pierwszy obiekt sakralny, który pojawił się w tym „mieście bez krzyża” (podobnie jak Podgórze, Nowa Huta w momencie powstawania nie stanowiła części Krakowa). Warto zobaczyć go nie tylko ze względu na niesamowitą, zwalistą formę uwieńczoną krzyżem– masztem (którą zapewne wielu uzna za wyjątkowo szpetną), ale przede wszystkim ze względu na związaną z tym obiektem historię walki mieszkańców z władzami komunistycznymi o prawo do budowy świątyni i wyznawania swojej wiary.

Wystarczy zajrzeć za róg

W Krakowie niejednokrotnie wystarczy zerknąć za najbliższy róg ulicy, by odkryć coś niezwykłego i inspirującego. Znam wiele osób, które mieszkały tu przez kilka dobrych lat i nigdy nie zwiedziły nawet najbliższej okolicy. Jeździmy po całym świecie w poszukiwaniu ciekawych miejsc, podczas gdy nie znamy tego, co jest tuż pod naszym nosem. Ciekawym świata i historii polecić mogę portal Wikimapa, który pozwala spojrzeć zupełnie nowym spojrzeniem na pozornie dobrze znane nam miasto.

Drodzy Czytelnicy, czy Wy również macie swój osobisty ranking najbardziej niezwykłych miejsc w Krakowie?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Czy łatwo mieszkać w jednej z głównych atrakcji turystycznych w Polsce?
Mieszkam
Dom pasywny. Jak żyć w zgodzie z naturą?
Mieszkam
Jak socjalizm zmienił polskie społeczeństwo?
  • Tomasz Danielak

    Ja mam. w sumie to wszystko już wymieniłaś 🙂 ale jeśli mogę dodać to Kurdwanów jest uroczym miejscem i nie mówię tu o osiedlu lecz o lesie i bunkrze który leży nie opodal. z drogi która wiedzie w pobliskiej przestrzeni można zobaczyć piękną panoramę Krakowa. Nagle Kurdwanów zamienia się w wieś. dawniej w pobliskich domostwach można tam było kupić owoce co też czyniłem 🙂