Żyję

Marzenia z prawdziwego zdarzenia


Flickr/camdiluv/by CC

Flickr/camdiluv/by CC

Pracuj, jedz, śpij, umrzyj. Cztery słowa, proste hasło, łatwy przekaz. Z pozoru wydawać by się mogło, że życie w ogóle nigdy nie jest tak zwyczajne. A jednak biografia wielu z nas mogłaby niebezpiecznie blisko otrzeć się o tak krótki opis. Masz więc odwagę na coś więcej? Na marzenia?

Od dziecka poddawani jesteśmy procesowi socjalizacji. Nieświadomie dowiadujemy się tego, co nam wolno a czego nie. Zakazy i nakazy otaczają nasze życie tak bardzo, że nawet nie potrafimy wyobrazić sobie życia bez nich. Robimy to, co wszyscy, nawet nie zastanawiając nad tym. A ponieważ ludzie, którzy naprawdę podążają za swoimi marzeniami są postrzegani przez nas jako inni i odstający od reszty – sami z trudnością robimy to, co kochamy.

Kochaj to, co kochasz robić

W jakiś magiczny sposób musimy jednak pokochać siebie w procesie robienia, tego co kochamy robić. Zaakceptować siebie najpierw, zanim zaakceptują nas inni. Chociaż wydaje się, że powinno być na odwrót – nigdy tak nie jest. To nasz własny stosunek do swoich pasji decyduje o tym, jak postrzegają je inni. Nasze niepewności wewnętrzne zawsze znajdą wyraz w świecie zewnętrznym, który jest jedynie lustrem tego, co myślimy o sobie sami.

Rodzimy się z wbudowaną fascynacją światem. Jedni śpiewają, inni tańczą, resztę pociągają komputery. Zawsze jest coś, co sprawia, że nasze serce śpiewa a ciało czuje się doskonale. Podczas dorastania bardzo często bywa jednak tak, że zakopujemy to, co daje nam prawdziwe szczęście – na rzecz nauki, wymagań innych i priorytetów ustalonych przez opiekunów czy rodziców. Kiedy już osiągniemy pewien rodzaj dojrzałości często nawet nie wiemy, co jest naszą pasją. Jak powrócić do naturalnej fascynacji tym, co kochamy robić?

Flickr/abnormalbeauty/by CC

Flickr/abnormalbeauty/by CC

Postrasz siebie

Jednym z najciekawszych według mnie eksperymentów jest upozorowanie dla siebie własnej śmierci. Wystarczy położyć się na podłodze, zamknąć oczy i udawać, że to koniec. Dla podkreślenia dramatyzmu można przykryć się czymś przykryć. Sam już opis brzmi przerażająco.

Bardzo szybko do twojej głowy zaczną napływać przerażające myśli. Chciałeś przecież zrobić coś innego, pojednać się z kimś, odbyć wycieczkę na koniec świata albo zacząć tańczyć krakowiaczka, cokolwiek. Na szczęście dla nas – możemy czerpać z doświadczenia osób, które dosłownie spojrzały śmierci w oczy.

Bronnie Ware, pielęgniarka z oddziału paliatywnej opieki w australijskim szpitalu zapytała pewnego dnia swych pacjentów balansujących na granicy życia i śmierci czego najbardziej w życiu żałują. Ich odpowiedzi były zaskakująco podobne a większość z nich dotyczyła życia pod dyktando innych, zamiast robienia tego, co naprawdę kochali robić.
Jedną z wymówek, dla których nie zajmujemy się pasjami jest fakt, iż często nie wynikają z nich (przynajmniej na początku) realne dochody. Wyobraź sobie jednak, że nie potrzebujesz już zarabiać, ponieważ masz na koncie niewyczerpalne środki. Co wtedy robiłbyś ot tak, dla przyjemności? A nawet jeśli nigdy nie zaczniesz zarabiać na pasji chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że ponieważ wzrośnie twoja satysfakcja, pewność siebie i kreatywność – twoja sytuacja finansowa również musi się polepszyć?

Słowa „pokochaj to, co kochasz robić” stały się moim celem na mijający rok. Odnalazłam bowiem w sobie pokłady oporu i strachu przed poświęcaniem się temu, co czyni mnie prawdziwą sobą. Uświadomiłam sobie momenty, które zdecydowały o moim podejściu do własnych pasji. Teraz staram się wysuwać je na pierwsze miejsce i chociaż wiem, że dla wielu osób nie są one zrozumiałe – przynajmniej jestem pewna, że przyciągnę do siebie osoby, które będą je podzielać a uznałam, że na to zasługuję. Cóż więc czyni ciebie czy kogokolwiek innego mniej wartościowym w wykonywaniu swoich pasji? Jak długo możesz wytrzymać nie będąc tym, kim jesteś w głębi serca?

Podążaj za sercem

Szczęście to wybór, koniec, kropka. Chociaż podążanie za sercem wydaje się nudnym hasłem, albo czymś kompletnie wypranym z praktycznego znaczenia – szczerze mówiąc dla mnie wydaje się jedynym sensownym celem. I tak, ty i ja mamy prawo do zaufania swojego ciału, zaufaniu swoim pasjom bo z jakiegoś powodu tkwią one w nas i każdy z nas dokładnie wie, co kocha robić. Sam fakt miłości do danej czynności czyni ją bezwarunkowo wartościową.

Praktyczny sens podążania za sercem można odczuć pod koniec życia, albo w obliczu ogromnego cierpienia spowodowanego rutyną i uwikłaniem siebie w kalejdoskop obowiązków, nudy i rachunków. Na szczęście nie musimy jednak wkraczać w aż tak dramatyczne sytuacje, aby każdego dnia podejmować decyzję o uszanowaniu siebie na tyle, by szanować swoje zamiłowania.

Flickr/Patrick Goossens/by CC

Flickr/Patrick Goossens/by CC

Czego chcesz?!

Jak zapewne domyślasz się – Wszechświat nie może dostarczyć tobie tego, co chcesz, jeśli nawet sam nie wiesz co to jest. Twoje marzenia czekają na realizację i nie mają daty ważności, będą zawsze w Tobie a każdy moment jest nową chwilą, kiedy możesz po nie sięgnąć.

Marzenia są w jakimś stopniu przedłużeniem twoich pasji. Wynikają z tego, co kochasz robić a zazwyczaj to, co kochasz robić wychodzi ci świetnie ponieważ… to kochasz. Masz do tego talent, czujesz się cudownie, kiedy się za to zabierasz i wszystko idealnie zaczyna się układać, kiedy po to sięgasz.

Każdy moment, każde „teraz” czeka na twoją decyzję. Być może chcesz włączyć muzykę i wyobrazić sobie to, co naprawdę ciebie kręci. Być może chcesz napisać w swoim kalendarzu cele, które możesz podjąć, aby pewnego dnia odegrać główną rolę w epickim filmie o osobie, która żyła szczęśliwie robiąc coś niesamowitego – mianowicie to, co kocha. Po prostu pozwól sobie czuć się świetnie będąc prawdziwym sobą.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Żyję
Zostać offline za życia?
Żyję
Auta z PRL-u – obiekty westchnień współczesnej młodzieży
Żyję
Polska i Kraków okiem roztańczonej Gruzinki [wywiad]