Korzystam

Architektura 2013


Muzeum Historii Żydów Polskich - wnętrze (Wikipedia Commons)

Muzeum Historii Żydów Polskich – wnętrze (Wikipedia Commons)

Jak zapamiętamy rok 2013 w architekturze? Może jako rok spokoju i nadrabiania zaległości? Nowe centra handlowe, muzea, a może pojawienie się ważnych dla architektury książek?  Zobaczmy, co dobrego wydarzyło się w architekturze w ubiegłym roku.

Budynki

W roku 2013 nie było niczego, co zdominowałoby rodzimy dyskurs o architekturze w takim stopniu jak w 2012 stadiony na Euro. Nie znaczy to jednak, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie. Był to rok spokojny, ale niezwykle ciekawy.
I choć nie jestem zwolennikiem robienia czegoś na kształt architektonicznej listy przebojów, to podsumowując rok, nie można, rzecz jasna, pominąć pewnych realizacji. Jedną z nich jest Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Mimo że nie ma jeszcze ekspozycji, obiekt cieszy się dużą popularnością i zbiera dobre noty zarówno wśród ekspertów, jak i zwykłych ludzi. Tym, co najbardziej zwraca uwagę w zaprojektowanym przez Fina Rainera Mahlamäkiego gmachu, jest niezwykły hol wejściowy, którego betonowe ściany rozstępują się przed odwiedzającymi niczym wody Morza Czerwonego. Nie można też nie docenić niezwykłej troski architekta o kontekst. Gmach o sporej kubaturze doskonale wpisał się w kameralną skalę okolicy i sprawia wrażenie, że stoi tam od zawsze.

Kolejnym budynkiem, który ma szanse na tytuł „ikony”, jest nowa siedziba Muzeum Śląskiego. Obiekt zaprojektowali Austriacy z pracowni Riegler Riewe Architekten. Powstał on na terenie dawnej kopali i jest o tyle nietypowy, że znaczna jego część znajduje się pod ziemią. Projektanci chcieli jak najmniej ingerować w zastaną tkankę, starali się więc wykorzystać możliwie dużo z zastałej infrastruktury. Stąd też w swoim projekcie uwzględnili rewitalizację budynku dawnej maszynowni oraz magazynu odzieżowego, przystosowując je do nowych funkcji. Główne sale wystawowe znajdują się pod ziemią. Nad nimi są charakterystyczne szklane kubiki doświetlające wnętrza.

Filharmonia za dnia

Filharmonia za dnia

Niezwykle prezentuje się również gmach filharmonii w Szczecinie. Strzelisty, śnieżnobiały, przypominający lodową skałę budynek znajduje się pośród historycznej – przeważnie ceglanej – zabudowy centrum Szczecina. Odważna forma zaproponowana przez hiszpańską pracownię Estudio Barozzi Veiga początkowo wzbudzała obawy. Wielu nie mogło zaakceptować kształtu oraz wykończenia elewacji, tak bardzo odcinających się od otoczenia. Na szczęście filharmonia doskonale wpisała się w kontekst, wniosła powiew świeżości do starej zabudowy, a jej ekspresyjna sylwetka ciekawie nawiązuje do strzelistych dachów sąsiednich budynków.

Książki

Rok 2013 to nie tylko kolejne realizacje architektoniczne, ale także dzięki Centrum Architektury nadrabianie zaległości w zakresie klasyki teorii architektonicznej. Aż trudno uwierzyć, że przez dziesięciolecia w Polsce nie pojawiły się tłumaczenia pism Le Corbusiera czy Adolfa Loosa. W ubiegłym roku, 76 lat po francuskiej premierze, w końcu ukazało się tłumaczenie słynnej książki Le Corbusiera „Kiedy katedry były białe”. Jest to zapis pierwszej podróży legendarnego architekta do Ameryki w 1935 roku. Jednak „Katedry…” nie są książką wyłącznie o architekturze. Autor równie błyskotliwie pisze o podróżach koleją, świecie wielkiego biznesu i sztuki czy seksualności Amerykanów, ich manierach i etyce pracy. Jest to druga książka papieża modernizmu opublikowana po polsku. Poprzednia, „W stronę architektury” była przebojem 2012 roku. Pierwszy nakład wyczerpał się już po miesiącu.

Kolejną lekturą obowiązkową dla miłośnika architektury, a w szczególności modernizmu, jest zbiór esejów Adolfa Loosa. Wielu powtarza hasło “ornament to zbrodnia”, przypisując je Loosowi. Mało kto jednak wie, że architekt wcale tak nie mówił. Wynika to z tego, że prawie nikt go nie czytał. Pierwsza polska publikacja wyboru esejów architekta i publicysty wypełnia tę lukę. Dowiemy się z niej, że tytuł słynnego eseju brzmi „Ornament i zbrodnia”. Loosa warto przeczytać; raz, że książka została napisana ze swadą, dwa – to on jako żarliwy krytyk eklektyzmu położył fundamenty pod modernistyczny przewrót w architekturze.

Kolejną książką, o której nie można zapomnieć i którą – według mnie – powinien przeczytać absolutnie każdy, jest „Wanna z kolumnadą – reportaże o polskiej przestrzeni” Filipa Sprinegra. Jest śmieszno i straszno. „Wanna…” to w sumie przygnębiająca diagnoza naszego upodobania do kiczu i śmiecenia. Jeśli ktoś zastanawia się, dlaczego w Polsce jest tak brzydko, to Springer krok po kroku punktuje nasze grzechy główne, tropiąc objawy choroby toczącej polskie miasta i wsie.

Ustawa

A skoro mamy już diagnozę, to teraz warto poszukać rozwiązania. Jednym z nich ma być prezydencka ustawa o krajobrazie. W 2013 roku Kancelaria Prezydenta przedstawiła rozwiązania, które mają m.in. wprowadzić definicję krajobrazu, stworzyć wykaz miejsc najważniejszych pod względem krajobrazowym dla kraju oraz ustanowić przejrzyste procedury wyrażania zgody na umieszczanie reklam w przestrzeni publicznej.

“Krajobraz jest dobrem ogólnonarodowym, ale nie zawsze potrafimy go wystarczająco chronić (…) Miarą mojej ambicji jest zbudowanie takiej ustawy, która ograniczy proces niszczenia krajobrazu, która uruchomi myślenie, także dalsze o tym, co można zrobić, żeby krajobraz naprawić” – motywował swoją inicjatywę prezydent. Nad ustawą pracują teraz posłowie. I miejmy nadzieję, że podsumowanie 2014 roku zaczniemy od stwierdzenia: „Polska odkopana spod reklam”.

[FM_form id="2"]
Korzystam
„American Hustle” – sensacja w rytmie disco
Korzystam
Nietypowy kalendarz – każdy dzień to święto!
Korzystam
Dieta pudełkowa – za i przeciw