Korzystam

Dary natury – najtańszy zieleniak na świecie


Dary natury: koniczyna, żołędzie, liście brzozy, mlecz, perz to tylko niektóre z roślin, które można spożywać bez niemiłych konsekwencji, a nawet czerpać z tego przyjemność. Kilka prostych zasad i można śmiało ruszać na łąkę.

Inspiracją do napisania tego artykułu jest książka pt. ”Dzika Kuchnia” autorstwa dr. Łukasza Łuczaja – zawiera opisy i ilustracje darów natury. Pojawiają się w niej rośliny, które występują powszechnie, nawet w miastach; są to okazy, które dobrze znamy z wyglądu, niekoniecznie z nazwy. Zaskakujące jest, jak wiele z otaczających nas przedstawicieli flory jest jadalnych, a nawet smacznych. I co osobiście uważam za najciekawsze, autor opisy zielenin wzbogacił oryginalnymi przepisami, które nawet sceptyków zachęcą do działania, np. dzięgiel kandyzowany, cukierki z tataraku, podpłomyki z perzu, frytki z kłączy czyśćca błotnego. Poniżej zamieszczam ułamek wiedzy, która może zmienić sposób w jaki patrzymy na otaczające nas rośliny.

Znajdź, rozpoznaj, zjedz..

Ten egzemplarz jest w stanie rozpoznać każdy, ale nie wszyscy domyślają się, że jego listki stanowią aromatyczną przyprawę, którą można uatrakcyjnić jajecznicę, czy dodać smaku karkówce. Wrotycz, bo tak brzmi nazywa tej zieleniny, podobnie jak piołun zawiera tujon – jest to substancja (nie wdając się w szczegóły) mająca wpływ na działanie mózgu, dlatego należy nie przesadzać z ilością. Co ciekawe dziki rarytas ma działanie odrobaczające- pomagała uwolnić się od pasożytów wewnętrznych i zewnętrznych np. wszy.

Tasznik, inna nazwa chleb świętojański – chwast ten pamiętam z dzieciństwa, kiedy miejskie skwerki były nim usłane. Jego liście o sercowatym kształcie nadawały się idealnie, do stworzenia prymitywnej wersji kolczyków. Okazuje się, że jest w całości jadalny, a najlepsze są właśnie rozetki liściowe, które w młodości tak konsekwentnie marnowałam. Szczególnie ceniona jest w Chinach i Japonii, gdzie stanowi jedno z siedmiu wiosennych ziół jedzonych zgodnie z tradycją siódmego dnia po Nowym Roku.

Nawet orzeszki i kwiaty lipy mogą mieć ciekawe zastosowanie – można z nich uzyskać masę, która przypomina czekoladę. Podobno była tak popularna, że były podejmowane próby produkcji na większą skalę, ale ze względu na krótką datę przydatności pomysł nie został zrealizowany. 4 dkg suszonych kwiatów lipy należy zmielić na proszek, po czym połączyć z pastą, otrzymaną z utarcia 0,5 kg niedojrzałych orzeszków lipowych (bez szypułek), do całości pozostaje już tylko dodać odrobinę oleju z winogron, wymieszać i gotowe. Przepis nie jest zbyt skomplikowany i możliwe, że jest tylko luźną interpretacją znaczenia słowa: czekolada.

Co ciekawe niedojrzałe owoce derenia można zalać zalewą solną, a efekt tego działania, będzie przypominał w smaku oliwki.

Dość sporą niespodzianką była dla mnie informacja, że nazwa zupy barszcz pochodzi od nazwy rośliny, z której był tradycyjnie przygotowywany. Pierwszy barszcz bardzo różnił się od tych, które znamy obecnie. Podstawą tej potrawy były poddane fermentacji łodygi, liście i kwiatostany barszczu.

Głód a dary natury

„Za ‘prawdziwy’ głód uważaliśmy tylko taki stan, w którym na wszystko dookoła patrzy się jak na obiekt do zjedzenia.” (cytat Gustawa Herling-Grudzińskiego z powieści pt. ”Inny świat”). Przytaczanie tego fragmentu może być uznane za przesadzone, zwłaszcza przez osoby, które czytały tą powieść, ale ciężko uniknąć skojarzeń, że pierwszym bodźcem do spróbowania kłącza tataraku był głód. Wiedza na temat najciekawszych zastosowań dzikich roślin powstała w czasach niedostatku, wojny – kiedy brakowało warzyw, które wymagają czasu i pielęgnacji. Mam wrażenie, że tajniki przyrządzania darów natury, kiedyś tak pielęgnowane, obecnie zostały zapomniane. Wiedza o florze jako składnik wiedzy ludowej przetrwała tylko w spisanych fragmentach. Cała reszta informacji przekazywanych z ust do ust umarła.

Kulinarna sztuka survivalu

Umiejętność przyrządzania potraw z darmowych, ogólnodostępnych składników może być przydatna dla osób, których pociąga sztuka survivalu. Dla ludzi odciętych od cywilizacji informacja, którymi darami natury można się pożywić, bez negatywnych konsekwencji, jest na wagę złota. Również poszukiwacze nowych doznań smakowych powinni być zainteresowani zdobyciem wiedzy o potencjalnych, niezbadanych dotąd materiałach do tworzenia nowych kombinacji potraw. Nie wspominając o satysfakcji jaką daje próbowanie własnych wyrobów. Nie powinno się pomijać roli, jaką mogą odegrać niektóre zioła dla naszego zdrowia – przy czym takie zastosowanie raczej jest dostępne dla bardziej zaawansowanych użytkowników, którzy wykazują się większym zasobem wiedzy i konsekwencją w stosowaniu.

W dzisiejszych czasach dostatku – w znaczeniu bogactwa asortymentu, najróżniejsze produkty z najdalszych zakątków świata są łatwo dostępne. Można kupić pastę z tamaryndowca czy sos Sambal Oelek i liście limy w każdym dobrze zaopatrzonym sklepie internetowym. Wybór gotowych dań jest ograniczony jedynie fantazją producentów. Otóż żyjemy w czasach, w których każdy produkt, który został przyrządzony własnymi siłami, jest uznawany za coś wyjątkowego- przynajmniej przeze mnie i osoby, które znam. Zważywszy na niebanalny surowiec, nasze staranie od razu rośnie do rangi ciekawostki, o której warto opowiedzieć znajomym. Oczywiście chęć zaimponowania, nie musi stanowić najważniejszego motywu, którym może być osobista satysfakcja i zaspokojenie własnej ciekawości. Nie ma to jak dreszczyk emocji przed zjedzeniem obiadu: czy na pewno został zebrany właściwy egzemplarz? – to oczywiście żart, nie chodziło mi o taką ciekawość, ale skoro już jestem przy temacie omyłkowych zatruć, to zagrożenie jest znikome, najczęściej pomyłka, może kosztować nas jedynie niezbyt przyjemne doznania smakowe czy lekką niestrawność, ale oczywiście trzeba być ostrożnym – niektóre rośliny mogą być silnie trujące.

Jesteśmy w przededniu zimy – okresu, który dla praktykowania zdobytej wiedzy, jest najmniej łaskawy. Na najwytrwalszych czekają pożywne (o smaku się nie wypowiadam) korzonki i bulwy ukryte pod powierzchnią niezamarzniętej jeszcze ziemi. Nie pozwólmy by zapał minął nim nadarzy się ku temu okazja- zima to przecież wymarzony czas do zaplanowania działań na nadchodzący gorący okres – otóż zbiory dzikich smakołyków powinny być starannie zaplanowane, aby nie przegapić odpowiedniego momentu. W niektórych przypadkach czas na zebranie skarbów natury ogranicza się do kilku dni w ciągu całego roku. Warto przygotować się na bardzo bogaty okres wiosny, lata i jesieni, by nie przegapić żadnego okazu, który może pozytywnie namieszać w naszej kuchni.

[FM_form id="2"]
Korzystam
Architektura 2013
Korzystam
Łóżko z fantazją. Niezbędny mebel w nietypowym wydaniu
Korzystam
Kiedy kinematografia inspiruje do jedzenia – subiektywny przegląd filmowo-kulinarny
  • ahmad

    Bardzo ciekawy tekst, o ile się nie mylę przytoczony autor książki ma/miał (?) program w Kuchnia TV gdzie prezentował swoje przepisy wprost na polu/skwerach/lasach. Temat fajny, ale faceta chyba kamera nie za bardzo lubiła (straszny flegmatyk).