Myślę

Bracia Hemsworth – złoci chłopcy z antypodów


Amerykańska ziemia od zawsze była gościnna dla aktorów z Australii. Jednak żaden przybysz stamtąd nie wspinał się po hollywoodzkiej drabince równie szybko, jak rodzeństwo Hemsworthów. Na czym więc polega ich wyjątkowość?

Piękni, młodzi i w pakiecie

Odpowiedź na powyższe pytanie jest banalnie prosta. Chris i Liam H. (o trzecim z braci nieco później) są po prostu nieprawdopodobnie przystojni. A o to właśnie chodzi amerykańskim producentom. Nowo wykreowana gwiazda ma przede wszystkim przyciągnąć widza (w tym przypadku głównie płci żeńskiej), a przy okazji być relatywnie niedroga. Temu właśnie służą „transfery” aktorów z antypodów. Bariera językowa w tym przypadku nie występuje, a imigranci, podobnie jak w każdej innej dziedzinie, zarabiają odpowiednio mniej od gwiazd rodzimych.

Nie jest też tak, iż w pociąg do Hollywood wciskani są ludzie „z łapanki”. Australijski rynek od dawna jest starannie monitorowany przez najpotężniejsze filmowe wytwórnie, by w porę wyłuskać i przechwycić najlepiej zapowiadające się lokalne gwiazdeczki. Przyznać trzeba, że owa machina zdaje się funkcjonować wzorowo. Wystarczy spojrzeć na nazwiska, które pojawiły się na amerykańskim rynku ostatnio (Simon Baker, Isla Fisher), ale też naście, a nawet więcej lat temu (Hugh Jackman, Russel Crowe, Kylie Minogue).

Dodajmy jeszcze, że Hollywood ma wyjątkową słabość do klanów rodzinnych. Byli Douglasowie, Sheenowie, Baldwinowie – czyżby teraz nastała era Hemsworthów?

Czas surferów

Przed wyjazdem do USA obaj bracia wiedli typowy – w wyobrażeniu przeciętnego Europejczyka – żywot mieszkańca Australii, tzn. głównie surfowali, a w wolnych chwilach marzyli o aktorskiej karierze. Ich nienaganny wygląd oraz wysportowanie dość szybko zaowocowały angażem w operach mydlanych.

Chris największą – choć wciąż lokalną – sławę zdobył dzięki roli w serialu o wymownym tytule „Zatoka serc”. Co ciekawe, dołączenie do obsady wcale nie przyszło mu łatwo – pierwszy casting został przegrany, udało się dopiero za drugim podejściem. Nie przeszkodziło to Hemsworthowi w zgarnięciu kilku tamtejszych nagród filmowych za swoje występy, dzięki czemu wystąpił nawet w australijskiej edycji „Tańca z gwiazdami”.

Więcej rodzimych produkcji zgromadził w swoim CV Liam. Swego czasu pojawił się w takich serialach, jak „Córki McLeoda”, „Sąsiedzi”, czy nawet młodzieżowa „Księżniczka z krainy słoni”. Odwiedził także brata na planie „Zatoki…”, w której występował gościnnie.

Mimo wyraźnej różnicy wieku Chris (ur. 1983) i Liam (ur. 1990) wyruszyli na podbój Ameryki mniej więcej w tym samym czasie, ok. roku 2009. I choć przygodę w Hollywood zaczęli dość podobnie, drogi ich karier dość szybko zaczęły podążać w dwóch zupełnie odmiennych kierunkach.

 

Każdemu jego Hemsworth

Masowa publika po raz pierwszy miała okazję oglądać starszego z braci w nowej wersji „Star Treka”.

Jego niewielka rola ojca kapitana Jamesa T. Kirka była na tyle charakterystyczna, iż dzięki niej aktor szybko zyskał rozpoznawalność. Co ciekawe, nie był to wcale jego pierwszy film nakręcony po przylocie z antypodów. Wcześniej Chris zdążył wystąpić w thrillerze „Ca$h”. Mówi się, ze angaż otrzymał już 6 tygodni po przybyciu do USA!

„Ca$h” ujrzał światło dzienne po „Star Treku”, chociaż kręcony był wcześniej. Tego rodzaju pomieszanie z poplątaniem to w filmografii aktora norma. Jedna z ciekawszych w niej pozycji – horror „Dom w głębi lasu” – ukazał się dopiero w 2012 roku, a powstał krótko po „Star Treku”. Dodatkowy paradoks polega na tym, iż właśnie po nakręceniu „Domu…” jego scenarzysta, Joss Whedon, polecił Australijczyka do roli w… „Thorze”, który premierę miał w roku 2011.

W dużym widowisku swą obecność na nowym kontynencie zaznaczył również Liam. Mowa tu o epizodzie w filmie katastroficznym „Zapowiedź”. Później młodszy Hemsworth preferował już zdecydowanie inny repertuar. Przełomem w jego karierze i życiu prywatnym okazał się być występ w filmie pt. „Ostatnia piosenka” , z udziałem amerykańskiej gwiazdki pop Miley Cyrus. Młodociana żeńska część publiki z miejsca zakochała się w romantycznej historii ekranowej pary. Na dodatek Hemsworth i Cyrus związali się ze sobą także w „realu”, a ich związek stał się jednym z tematów przewodnich zamorskich tabloidów.

Dość niespodziewanie panowie spotkali się na castingu do wspomnianego „Thora” – wysokobudżetowej produkcji, opartej na fabule znanego komiksu. Liam dotarł do finałowej czwórki, bijącej się o rolę główną, w której zabrakło miejsca dla Chrisa. Reżyser Kenneth Branagh postanowił jednak niespodziewanie raz jeszcze przyjrzeć się wszystkim kandydatom, poczym wskazał na „asa z rękawa” – czyli starszego z Hemsworthów.

Marvel vs. MTV

Rola „Thora” okazała się być dla Chrisa olbrzymim sukcesem. Dzięki niej zapewnił sobie udział w kolejnych filmach powstających w potężnej stajni Marvela (dziś już w zasadzie przejętego przez Disneya), dzięki czemu jego kariera została „ustawiona” na najbliższe lata. Mimo to, starszy z przystojniaków nie próżnuje. Ostatnio można było go oglądać w znakomitym „Wyścigu”, opartym na autentycznej historii rywalizacji kierowców F1.

Liam z kolei podąża tropem kariery „a la MTV”. Chociaż związek z Cyrus to już przeszłość, aktor wciąż swoją największą fanowską bazę ma wśród młodziutkich dziewcząt. Dzieje się tak za sprawą występów w kolejnych częściach „Igrzysk śmierci”, których fabuła jest oparta na popularnej wśród młodzieży serii książek autorstwa Suzanne Collins. Młodszy z braci ostatnio stara się przełamać swój dotychczasowy wizerunek, idzie mu to jednak bardzo opornie. Idealnym przykładem jest jego udział w fatalnie przyjętym, mimo gwiazdorskiej obsady, zeszłorocznym thrillerze zatytułowanym .„Paranoja”.

Ten trzeci

Jakby dwójka Hemsworthów to jeszcze było mało, do większej aktywności w filmowym biznesie zabiera się trzeci, i zarazem najstarszy z braci – Luke (ur. 1981). Dotychczas znany był głównie z występów w serialach(„Sąsiedzi”, „Bikie Wars”), ale w tym roku ma wystąpić w co najmniej 3 filmach! Pozostaje mieć nadzieję, by ilość Hemsworthów na ekranie w najbliższych miesiącach (latach?) przełożyła się nie tylko na wysoki poziom doznań estetycznych, ale również na filmową jakość.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Myślę
Anatomia Tweedu
Myślę
Czy warto inwestować w mieszkania pod wynajem?
Myślę
Wróżbici i ezoterycy – doradcy czy showmani?