Mieszkam

Rośliny w domu


(Flickr/normanack/by CC)

(Flickr/normanack/by CC)

Rośliny to cisi i wierni towarzysze, dlatego też tak często goszczą w naszych mieszkaniach.  Oto krótki przegląd pomysłów na kreatywne wprowadzanie zieleni do naszych wnętrz.

Zielona parapetówka

Ogród we wnętrzu mieszkania? Czemu nie. Zwłaszcza jeśli słowo „ogród” zamienimy na drobniejszy „ogródek” i pogodzimy się z tym, że będzie dość specyficzny, a może raczej – wyspecjalizowany. Najchętniej tworzony (i godny uwagi) jest ogródek ziołowy, który możemy stworzyć w naszej kuchni z korzyścią dla smaku, zdrowia i oka.

Miniogródek na parapecie kuchennym to świetny pomysł przede wszystkim dla miłośników dobrego jedzenia. Cóż może dodać naszym potrawom więcej aromatu niż świeżo zerwane zioła, np. bazylia, oregano, czy szałwia? Nie zrażajmy się zimową aurą, nawet teraz coś da się wyhodować.

Są dwa podstawowe sposoby stworzenia parapetowego ogródeczka z ziołami. Pierwszy z nich jest naprawdę amatorski i uda się każdemu. Wystarczy kupić wybrane zioła w doniczkach i przesadzić je do większych, komponujących się ze stylem naszej kuchni, pojemników. Po ustawieniu na parapecie, nie można zapomnieć o podlaniu.

Codzienne dostarczanie wody, ochrona przed przeciągami i wyziębieniem ziół zagwarantuje nam ich dobry stan przez długie tygodnie. Używamy listków z góry pędów, dzięki czemu nasze zioła lepiej się rozkrzewią i parapecie będą nas dłużej cieszyć. Możemy też czerpać z profesjonalnych inspiracji, np. ze strony ogrodyziolowe.pl.

Miłośnikom technologii zapewniających wygodę z pewnością spodoba się elektroniczne herbarium. Ten nietani (ok. 700 zł) sprzęt pomaga nam kontrolować wilgotność podłoża, ma zaawansowany system naświetlania ziół i ponoć gwarantuje hodowlany sukces. Zapewniam jednak, że zwykła doniczka, woda i trochę światła też wystarczą…

Drugim sposobem na zielony parapet jest budowanie go „od podstaw”, a więc w naszym przypadku – od nasion. Kupujmy je w dobrych sklepach ogrodniczych, koniecznie sprawdzając datę ważności. Nasiona wysiewamy do jak najmniejszych pojemników, np. kubeczków po jogurtach (pamiętajmy o zrobieniu dziurek w ich dnie!). Zieleniejące się rozsadki przekładamy później do większych doniczek.

Oczywiście cała operacja ma tym większe szanse powodzenia, im bliżej wiosny. Ale to przecież tuż-tuż.

Jeśli komuś ogródek ziołowy na kuchennym parapecie pachnie nudą, może skorzystać z innych propozycji na niebanalne wprowadzanie roślin do naszych mieszkań.

(Flickr/opyh/by CC)

(Flickr/opyh/by CC)

Hydroponika – woda jest, światło jest, ziemi… nie ma

Dla amatorów ciekawych rozwiązań i osób mających specyficzne oczekiwania, świetnym pomysłem może być hydroponiczna uprawa roślin domowych. Hydroponika, jako metoda pozwalająca na uprawę bez użycia gleby, jest znana i stosowana od dawna. Przydaje się zwłaszcza do uprawy warzyw i kwiatów na skalę przemysłową, np. w szklarniach.

Uprawa hydroponiczna ma wiele zalet. W warunkach domowych zamiast ziemi używa się granulatu ceramicznego, który powstaje przez wypalanie naturalnej gliny w wysokiej temperaturze. Brak ziemi jest dla wielu amatorów zieleni wymarzonym rozwiązaniem. Takie uprawianie roślin jest hipoalergiczne, bowiem roztocza i pasożyty nie mają gdzie się rozwijać.

Oprócz walorów higienicznych (w tym także łatwości mycia roślin pod bieżącą wodą, warto wspomnieć o estetycznych. Uprawianie roślin w granulacie pozwala na ich łatwe zestawianie oraz, co jeszcze ważniejsze, umieszczanie w nawet bardzo wymyślnych pojemnikach (które niekoniecznie muszą być nudnymi doniczkami). To szczególnie ważne w nowoczesnych czy ascetycznych wnętrzach albo w pomieszczeniach o sprecyzowanym stylu.

Podstawowym sprzętem właściciela tak uprawianych roślin jest wskaźnik poziomu wody. Dzięki temu, że roślina wciąż jest „podlana”, szybko i naturalnie wzrasta wilgotność powietrza, w którym się znajduje. A my zyskujemy pewność, że zielona podopieczna nie ma ani za sucho, ani za mokro. Co więcej, przy takiej uprawie można korzystać z nawozu długoterminowego, dzięki czemu pielęgnacja nie wymaga wiele fatygi.

Okazuje się też, że uprawa w wodzie (bo granulat służy tylko utrzymaniu korzeni, pozwala na ich swobodny rozrost), sprzyja dobrej kondycji samej rośliny. Dobrze dotlenione korzenie, zaopatrzone w niezbędne substancje odżywcze, zapewniają bujny rozrost części naziemnej. Roślina jest też chroniona przed ewentualnymi bakteriami i grzybami obecnymi w glebie.

Zestaw sobie zestaw

Aby rozpocząć przygodę z hydroponiką, potrzebujemy kilku niezbędnych akcesoriów. Jeśli jesteśmy amatorami, zapewne zaczniemy od jednej lub kilku roślin. , Gdy nasze potrzeby estetyczne i… konsumpcyjne wzrosną, możemy zdecydować się na naprawdę zaawansowane rozwiązania zwane systemami hydroponicznymi (dostępne w specjalistycznych sklepach, np. w świetnie wyposażonym hemp.pl).

Załóżmy jednak, że dopiero zaczynamy swoją przygodę z uprawą wodną. Oprócz rośliny, która najspokojniej może sobie od lat rosnąć w naszym domu, będziemy potrzebowali zgodnej z charakterem naszej kuchni doniczki, granulatu ceramicznego, odpowiedniego dlań wskaźnika poziomu wody oraz nawozu (najlepiej długoterminowego). Zestaw do jednej niezbyt dużej roślinki to koszt ok. 35 zł (bez doniczki).

Rośliny, które uprawialiśmy dotąd tradycyjną metodą, bez problemu przyjmą sią w nowych warunkach. Dostarczenia im odpowiedniej ilości wody oraz nawozu, szybko przyniesi efekty – lepszy wzrost i , poprawę ogólnej kondycji.
Mając „zestaw startowy”, możemy od razu pokusić się o hydroponiczną kompozycję. Nie ograniczają nas już ciężkie, wypełnione ziemią donice o pokaźnych gabarytach. Można popuścić wodze fantazji i rozpocząć przygodę z tą ciekawą formą uprawy. Wskazówek na temat hydroponiki powinniśmy szukać u producentów profesjonalnych sprzętów oraz, jak to lubimy, korzystać z doświadczeń osób dzielących się nimi na forach w wątkach tematycznych, np. na forum ogrodnicznym.

Zaskakujące aranżacje

Jeśli uprawa bez ziemi nas nie przekonuje (albo przekonuje, ale to jeszcze za mało), a ziołowy parapet zieje nudą, warto pokusić się o jeszcze oryginalniejsze wprowadzanie zieleni do naszych wnętrz. Możemy nawet realizować swoje artystyczne pasje.Ciekawe efekty daje umieszczenie roślin w różnego typu szklanych pojemnikach. Mogą to być tuby czy wazony, szklane kule (akwaria) czy nawet butelki.

Ten ostatni pomysł wykorzystał w latach 70. ubiegłego wieku niejaki David Latimer, który jednak szybko przestał troszczyć się o swój miniogródek. Mimo że rośliny pozbawione były wody i nawożenia (a nawet światła) przerwały i utworzyły nawet swoisty, wciąż żyjący mikrosystem. Stosowanie jego elementów w kuchni jest jednak obarczone ryzykiem.

Do uprawy w szklanych pojemnikach wręcz stworzone są kwiaty, zarówno wyniosłe storczyki, jak i ascetyczne sukulenty. Poza tym, że jest to ciekawy sposób na uzyskanie niebanalnych kompozycji, to zwiększona wilgotność panująca w szklanych pojemnikach, prawie zawsze korzystnie wpływa na rośliny.

Innym pomysłem aranżacyjnym jest umieszczanie roślin w miejscach nieoczywistych, np. w otwartych szufladach stylizowanego sekretarzyka czy regału bibliotecznego. Wszędzie tam, gdzie dotrzemy z wodą i zapewnimy światło, rośliny mogą rosnąć. Zamiast doniczek możemy wykorzystać rozmaite naczynia − kosze, metalowe wiaderka, a nawet stare kuchenne sprzęty.

Czy niebanalne pomysły na zazielenienie naszych mieszkań i domów mogą się sprawdzić? Czy w XXI w. rośliny wciąż są gustownymi i pożądanymi elementami wystroju? Jakie aranżacje i sposoby uprawy się można uznać za najciekawsze? Zachęcamy do podzielenia się opiniami i doświadczeniami.

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Osiedle Fi – inne niż wszystkie?
Mieszkam
Miasto moje, a w nim…
Mieszkam
Czy rzeka przepływająca przez miasto jest problemem czy atutem?