Doświadczam

Czekolada – pokusa rozgrzeszona


(Flickr/martijnnijenhuis/by CC)

(Flickr/martijnnijenhuis/by CC)

Czekolada – słodkie remedium na zło (świata całego?), rozpływa się nie tylko w ustach, ale też w sercu. Każdy, kto kocha czekoladę, może powiedzieć, że tak jak ona niemiłosiernie kusi, tak też rozumie. I wybacza.

Życie miewa czasami gorzki smak, a wrażenia z nim związane bywają chłodne. Powiedzenie „przez żołądek do serca” w odniesieniu do czekolady nabiera szczególnego znaczenia.

Zaskakujące odkrycie

Kto jak kto, ale starożytni znali się na przyjemności. Do niedawna myślano, że gorzki napój serwowany ku pokrzepieniu sił i serc wynaleziono w czasach nowożytnych. Nic bardziej mylnego! Prawdziwą historię czekolady poznaliśmy zaledwie kilka lat temu, kiedy to do amerykańskich laboratoriów trafiły pięknie zdobione naczynia z Belize, kraju leżącego w Ameryce Środkowej. Na ich wewnętrznych ściankach odkryto teobrominę – substancję podobną do kofeiny, zawartą w nasionach kakaowca. Jak się zatem okazało, pierwszymi smakoszami czekolady byli ludzie żyjący trzy tysiące lat temu na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, zwani Olmekami. Po nich w czekoladzie zasmakowali ówcześni Majowie, a potem Aztekowie. Już choćby ze względu na źródłosłów nazwy teobromina (Theobroma cacao, czyli kakaowiec właściwy), bezsprzecznie związany z greckim theos – bóg, możemy uznać spożywanie czekolady za boską przyjemność.

„Czekolada”

Wszystko, co związane z czekoladą, wydaje się kusić. Nie wyobrażałam więc sobie podchodzenia do tego tematu bez oddania się rozkoszy obejrzenia po raz kolejny filmu „Czekolada”. Jego autor nawiązuje do historii xocolatl – tak nazywane było zmielone kakao zmieszane z wodą, mąką kukurydzianą, miodem i chili w czasach starożytnych. Brzmi przepysznie, czyż nie? Cały film jest równie słodki. Tajemnicza Vianne Rocher ze swoją córką Anouk przybywa do małego francuskiego miasteczka. W samym jego sercu otwiera czekoladziarnię i ręcznymi czekoladowymi wyrobami wodzi na pokuszenie każdego, kto przechodzi obok. Wodzi na pokuszenie w szczególnym czasie, bowiem społeczność spokojnego miasteczka wkroczyła właśnie w okres Wielkiego Postu, a wszelka przyjemność nosi na sobie piętno śmiertelnego grzechu. Okazuje się jednak, że jedynym sposobem poradzenia sobie z pokusą jest… jej ulec.

(Flickr/evert-jan/by CC)

(Flickr/evert-jan/by CC)

Popularne bogactwo

Obecnie czekoladę uzyskuje się w długim i żmudnym procesie technologicznym, a nie za pomocą zdolnych dłoni, jak w przypadku Vianne. Nie przeszkadza to jednak popularnemu produktowi, którym w różnych formach zalany jest rynek, wciąż być uważanym za wykwintny i wyjątkowy. Opisywanie całego procesu produkcji czekolady odarłoby ją z magicznych właściwości. Ważniejszy jest sposób jej spożywania w dawnych wiekach – podczas uroczystych rytuałów, zarezerwowana dla królów i arystokracji.

Dziś dostępna jest dla każdego śmiertelnika, który może tylko cierpieć z powodu bogactwa wyboru. Żeby nie było za słodko, należy pamiętać, że to ta ciemna i gorzka czekolada jest tą prawdziwą. Im więcej czekolady w czekoladzie, tym (co logiczne), jest ona zdrowsza i ma więcej wartości odżywczych. Szybkie zerknięcie na etykietkę znanego producenta mówi samo za siebie: czekolada mleczna ma co najmniej trzydzieści procent masy kakaowej, a ta gorzka co najmniej sześćdziesiąt cztery, a to ponad dwukrotna różnica! Czekolada biała właściwie nawet nie jest czekoladą, zawiera jedynie sporo tłuszczu oraz aromatów czy barwnika. No przecież ciemnobrązowe ziarna kakaowca nie mogą jakimś cudem stać się białe. Polecałabym więc od tej pory określenie czekolada, poprzedzone przymiotnikiem „biała” ujmować w cudzysłów.

Słodkie i… pożywne

To, co smaczne, czasami bywa naprawdę zdrowe. Nie bez kozery rozpływająca się w ustach słodkość sprawia nam tak wiele przyjemności! Vianne Rocher z filmu „Czekolada” doskonale wiedziała, czego potrzebuje każdy z klientów jej lokalu. Nieświadomie (?) dostarczała rozdartym między pokusą a postem smakoszom wspaniałych właściwości zdrowotnych opakowanych tak, jak tego potrzebowali. Kakao ogólnie, a już szczególnie w postaci czekolady, obniża ryzyko zawału serca czy udaru. Zawiera w sobie antyoksydanty chroniące nasze komórki przed niszczeniem się w czasie, a więc starzeniem się.

Flawonoidy, które wlewamy w siebie z każdym łykiem gęstego napoju, działają przeciwzapalnie, zwiększają przepływ krwi w mózgu, obniżają poziom cholesterolu we krwi. Wiele mitów związanych z jedzeniem czekolady też już zostało obalonych. Nie tylko nie powoduje ona trądziku czy próchnicy, a wręcz przeciwnie − dzięki taninie, chroni zęby przed kamieniem nazębnym, i równocześnie zapobiega migrenie!

(Flickr/evert-jan/by CC)

(Flickr/evert-jan/by CC)

Ochota na miłość

Mieszkańcy francuskiego miasteczka z filmu Lasse’a Hallstrome’a byli przerażeni cudownością tego, co czekolada wyzwoliła w ich duszach, a przede wszystkim w ich porażonych perspektywą boskiej kary ciałach. Wielu z nich odzyskało pragnienie uprawiania miłości w sposób magiczny i natychmiastowy, ku niezadowoleniu próbującego sprawować rząd dusz burmistrza i nieśmiałego księdza. Nie zdawali sobie sprawy, że czekoladowe afrodyzjaki zawierają kofeinę, która zwiększa ilość produkowanej serotoniny – hormonu szczęścia.

Fenyloetyloamina, znana dziś jako substancja odpowiadająca za uczucie zakochania, również dumnie figuruje na liście składników czekolady. Powszechnie wiadomo też, że czekolada jest posiłkiem wysokokalorycznym, zwiększa więc zasób sił witalnych i sprawia, że mamy ochotę je spożytkować. Jeśli więc masz chęć na randkę z ciekawym finiszem, może warto zaprosić swoją połówkę do czekoladziarni. Nie sposób też nie wspomnieć o silnym afrodyzjaku przywoływanego filmu, który wprawdzie nie jest tematem moich rozważań, ale pojawia się w idealnie przyjemnym momencie, aby dodać pikanterii słodkiej fabule. To Johnny Depp, którego można odebrać jak dodatek chili w gorącej czekoladzie scenariusza.

Uzależnienie od czekolady naukowcy nazwali − a jakże by inaczej − czekoladoholizmem. Udawajmy, że nie mamy pojęcia, o czym mówią. Nie rezygnujmy z tradycyjnych obiadów, ale już po…, rozgrzeszeni zdrową myślą sięgnijmy po kolejną kosteczkę rozkoszy. Albo trzy, cztery, osiem… . Po ilu kostkach się uśmiechniesz?

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Przedszkole – czas rozłąki
Doświadczam
Miód pitny – alkoholowy specjał naszych przodków
Doświadczam
Polskie horrory i Marek Piestrak