Doświadczam

Zobaczyć Neapol i…


Panorama Neapolu (Wikipedia Commons)

Panorama Neapolu (Wikipedia Commons)

To, oczarowany południową stolicą Włoch, Goethe powiedział „Zobaczyć Neapol i umrzeć”. Ja zobaczyłam. I mam się dobrze. Ale kilkoma refleksjami chętnie się podzielę. 

Kiedy ktoś ze znajomych wybierał się przede mną w podróż do gorącej Italii, zazwyczaj wyobrażałam go sobie na złotych plażach w nadmorskich kurortach lub zwiedzającego zabytki w Rzymie. Wcinającego dużo makaronu i jeszcze więcej pizzy. Moja podróż do Neapolu, już w starożytności nazywanego przez poetów i malarzy jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi, uświadomiła mi jak niewiele wiedziałam o tym słonecznym mieście. Oczywiście, szybko zaczęła mi schodzić skóra, bo neapolitańskiemu słońcu niestraszne najmocniejsze filtry. Nigdy też nie pochłaniałam tak zachłannie niezliczonych litrów wody.

Miłość od drugiego wejrzenia

Myślę, że w pierwszych chwilach turystę z Polski Neapol bardziej przerazi, niż oczaruje. Hałaśliwe, pełne chaosu i zaśmiecone ulice. Krzykliwi, szeroko gestykulujący południowcy, kierowcy, którym klakson często zastępuje nie tylko kierunkowskaz, ale też hamulce. Okolice dworca okupowane przez natarczywych handlarzy sprzedających towar z mocno podejrzanych źródeł. Jeśli chce się przejść w spokoju, trzeba odwracać wzrok, najlepiej patrzeć w nieokreślony punkt, byle przed siebie. To zresztą bezpieczniejsze.

Jeśli uważnie się rozejrzymy, zobaczymy ludzi będących pod wpływem alkoholu i narkotyków, transwestytów zaczepiających niewybrednymi odzywkami. Niektóre obrazki pozostają w pamięci mimo woli: na środku chodnika położył się jakiś otyły mężczyzna i „kolebiąc się” na swoim okrągłym brzuchu, przyglądał się przechodniom z psychopatycznym uśmiechem. Tak, były chwile, że chciałam zawrócić, uciec, nawet jeśli wiązałoby się to z 35 godzinami drogi powrotnej.

W Neapolu trzeba ciągle mieć się na baczności. Łatwo można stracić portfel, dokumenty, telefon itp. Tak sprawnych rabusiów ponoć nie ma nie tylko w całych Włoszech, ale i na świecie. Ich „pracy” sprzyja wszechobecny tłum, Neapol jest bowiem bardzo gęsto zaludnionym miastem. Każdy Włoch, który się tam wybiera, precjoza zostawia w domu, zabierając ze sobą wyłącznie to, co niezbędne: najtańszy zegarek, telefon, a pieniądze kieszeniach kamufluje głęboko w zakamarkach odzieży.

Neapol wymaga dłuższego poznania – aby powrócić z niego bez szwanku, warto uprzednio zaczerpnąć nieco wiedzy praktycznej, aby uniknąć nieprzyjemnych zaskoczeń. Jednak nie zmienia to faktu, że warto zaryzykować. Biorąc pod uwagę mnóstwo bezcennych wspomnień, nowych doświadczeń, spotkanych interesujących ludzi oraz setki zdjęć, bilans i tak wychodzi na plus. Drugie spojrzenie na miasto, z perspektywy słonecznej kąpieli pozwala się w tym mieście zakochać.

Wezuwiusz znaczy ”niewygasły”

Neapol w moich wspomnieniach to: górujący nad miastem Wezuwiusz, ruiny w Pompejach i Herkulanum, zabytki pamiętające starożytność, a także dzieła sztuki tworzone przez Caravaggia i równie wyśmienitych artystów. To także uwielbiana Sophia Loren, prawdziwa włoska pizza i piłka nożna, która jest traktowana jak religia. Pobyt w Neapolu pozwala na bliski kontakt z historią i zachłyśnięcie się wspaniałymi dziełami sztuki.

Wnętrze Wezuwiusza (mat. prywatne)

Wnętrze Wezuwiusza (mat. prywatne)

Nie można być w Neapolu i nie zobaczyć Wezuwiusza (najsłynniejszy z aktywnych włoskich wulkanów). W 79 r. wyrzucona z niego lawa pokryła Pompeje i Herkulanum. Przed wybuchem z Wezuwiusza słychać było głośne dźwięki. Widoczny był też unoszący się w górę dym. Tubylcy zlekceważyli jednak te znaki. Zginęło około 2000 mieszkańców, a niebo nad Pompejami i Herkulanum zrobiło się jasne dopiero po dwóch dniach. Podróż na ten wulkan to niesamowite przeżycie. Mnie uświadomiła bezsilność człowieka w starciu z siłami natury, ale też pozwoliła „dotknąć” prawdziwej, choć tak odległej współczesnym historii.

Pompeje należały do miast handlowych, w Herkulanum natomiast znajdowały się osiedla luksusowych mieszkań. Paradoksalnie oba te miasta zostały zachowane pod popiołami i gruzami po wybuchu wulkanu, dzięki czemu dziś zwiedzający mogą zobaczyć namiastkę wymarłego świata. Na obejrzenie tych dwóch miast potrzeba około dwóch dni.

Gorąca włoska krew

Ulice Neapolu są jak wyjęte z przewodnika po Włoszech. Wszędzie widać suszące się pranie, można łatwo „wziąć” niespodziewany prysznic, przechodząc pod akurat podlewanymi kwiatami na balkonie. Tubylcy są gwałtowni, ale też pełni radości życia. W porównaniu z ich temperamentem my jesteśmy flegmatykami. Poznawanie ich kultury i zachowań było dla mnie bardzo fascynujące. Smażenie się na plaży w towarzystwie Niemców i Francuzów nie byłoby w stanie tego w żaden sposób zastąpić.

Dla zobrazowania moich spostrzeżeń podam kilka przykładów. W metrze stoi grupa Polaków. Obok jakaś Włoszka rzuca coś półgębkiem w kierunku młodego mężczyzny. Zaczynają rozmawiać o polityce. Ta na całym świecie wyzwala podobne emocje, dlatego stojąc blisko, można łatwo oberwać od gestykulującego żywiołowo Włocha. Po paru minutach nieznajomi stają się sobie znajomi. Polacy, którzy nie znają włoskiego, myślą, że to małżeństwo, które właśnie zaczęło się kłócić. Tymczasem to kulturalna wymiana zdań.

W przedziale pociągu słychać krzyk dziewczyny. W okropnej ciasnocie i temperaturze wrzenia ludzie stoją niemal jeden na drugim. Nagle przeciska się płaczący mężczyzna, około czterdziestki. Pociąg zatrzymuje się, mężczyzna wysiada. Przez szybę widać wybiegających do niego kilku chłopaków. Zaczynają go bić i z powrotem wciągają do przedziału. Pociąg rusza, a ci wymierzają raz za razem. Wszystkim żal nieszczęśnika, ale każdy się boi. Ktoś dzwoni po karabinierów. Uzbrojeni jak oddziały ZOMO na kolejnym przystanku kończą bójkę. Jak się okazuje, mężczyzna wykorzystał tłok, żeby nieprzyzwoicie dotykać dwunastoletnią dziewczynkę. Kiedy ta zaczęła krzyczeć, jej starszy brat razem z kolegami ruszył w pogoń za pedofilem. Sami zaczęli wymierzać mu sprawiedliwość. To właśnie południowcy. Rodzina to dla nich świętość. Są impulsywni, działanie często poprzedza myślenie.

Tak jak nie sposób streścić w kilku zdaniach zabytków Neapolu, tak nie da się opisać temperamentu mieszkańców tego miasta. Nie da się uchwycić na zdjęciu piękna widoku z Wezuwiusza ani opowiedzieć o wszystkich tamtejszych kościołach i znajdujących się w nich dziełach sztuki. Warto zobaczyć to osobiście, bo są to Włochy inne, niż znamy.
Neapol jest dla tych, którzy są żądni przygód i niezapomnianych wrażeń, którzy cenią sobie spotkania z historią, ale i aktywny wypoczynek. Nie można traktować go obojętnie. Albo się go pokocha, albo znienawidzi. Zobaczyć Neapol i… wrócić?

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Od ryby po grzyby, czyli krótka historia ketchupu
Doświadczam
Moda męska, czyli Mr.Vintage radzi
Doświadczam
Czy kuchnia organiczna, zioła, woda mineralna i wszystkie rzeczy „zdrowe” rzeczywiście są zdrowe?