Doświadczam

Kuchnia włoska – doskonałość al dente


Kuchnia włoska ma wiele atutów. Kulinarni konsumenci dzielą się na tych, którym makaron kojarzy się z kluchami do rosołu, i na tych, którzy wpadną w dłuższy, kwiecisty monolog, opisujący rodzaje sosów, którymi makaron by polali.

Fenomen kuchni śródziemnomorskiej, a w szczególności włoskiej, jest prosty, choć odkrywany wciąż na nowo. Zarówno przez profesjonalnych kucharzy, blogerów, jak i panie domu oraz singli. Każdy, kto zacznie poszerzać swoje kulinarne horyzonty, prędzej czy później przechodzi bowiem okres fascynacji jedzeniem typu „Italiano-Siciliano”.

Krzywdzące byłoby ograniczenie bogactwa włoskiej kuchni do dwóch sztandarowych dań i jednego deseru: spaghetti, pizzy i tiramisu. Choć często bazuje ona tylko na kilku składnikach, ma nieograniczony wachlarz możliwości. Zalety dań kuchni włoskiej to między innymi idealnie dobrane proporcje, proste przepisy, swobodne poruszanie się po krętych uliczkach sztuki gotowania, świeże produkty i – co równie ważne – klimat ich spożywania.

Prostota włoskiej kuchni

Właśnie prostota jest największym atutem tej kuchni. Jedzenie, choć szalenie istotne dla każdego z Włochów, ma być smaczne, a jednocześnie proste. (Nikt też nie narzeka: „Dziś znów bolońskie?!”). Nic to, że cały dzień można krążyć wokół przygotowywania posiłku lub jego konsumowania. Wszystko dzieje się niejako przy okazji innych czynności, lekko i naturalnie. Bazą jest to, co znajduje się pod ręką: lokalne, dość tanie i łatwo dostępne produkty. Najlepsze jest to, co najprostsze, sprawdzone i zaakceptowane przez setki pokoleń, brzuchów i cmokań. Smaki warto łączyć oszczędnie, nie kombinować, bo łatwo zatracić po drodze to, co najcenniejsze, czyli smak podstawowych produktów: oliwy, pomidorów, czosnku, makaronu, grzybów, owoców morza, serów, wina…

Jakość wykorzystywanych składników jest kluczem do tajemnicy i doskonałości kuchni śródziemnomorskiej. Bo czy można wyobrazić sobie ekstatyczny zachwyt nad suchym chlebem baltonowskim polanym olejem kujawskim, posypanym jodowaną solą i z plasterkiem bladego, eterycznego,wodnistego pomidora?

A gdyby to był świeżo upieczony, chrupiący chleb, zamoczony w aromatycznej, zielonkawej oliwie, posypany grubą solą morską, przybrany dojrzałym, smakowitym, czerwonym pomidorem? Wyobraźnia rozbudzona? Dodajmy do tego gęste, cierpkie i mocno owocowe chianti… A potem? Orgia smaków i aromatów. Zamiast kapuśniaku – minestrone z podduszonymi, jędrnymi warzywami lub, w jego zastępstwie, prosta pasta aglio olio –grube makaronowe wstążki (wyciągnięte z wody w idealnym momencie), skąpane w czosnkowej oliwie z papryczkami chilli, posypane startym parmezanem i świeżym pieprzem. Przerwa na podróż do lodówki… Jesteście? No to dalej: cieniutka i chrupiąca pizza z serem mozarella, oliwkami, szynką parmeńską, ozdobiona rukolą, a potem sałatka z karczochów i szparagów z pieczenią w szafranowym sosie. Jeszcze tylko deser: czekoladowe ciasto. I finisz maratonu – kojące limoncello.

Czy tak samo smakować będzie pasta, gdy będziemy ją jeść przykurczeni, śmiejąc się histerycznie nad Kwejkiem, czy może jednak lepiej, gdy będziemy siedzieli w zacnym towarzystwie, najchętniej pod gołym niebem i, co najważniejsze, nie śpiesząc się? Idea slow food nie jest wyłącznie włoską domeną, ale wiele miasteczek Italii zabiegało o to, by reprezentować ten styl życia. Dolce wita! A nawet wyświechtane i nieco wyśmiewane Carpe diem. Tu i teraz ciesz się wyśmienitym makaronem, pysznym winem, rozmową i ciepłą nocą!

Zaproszenie na kolację

Oczywiście, że mamy gorzej! Trudniej nam dbać o jakość jedzenia i ucztowania, gdy zima trwa 8 miesięcy, sąsiedzi jacyś dziwni, praca do dziewiętnastej, pomidory wodniste, wino drogie i mniej przystojniaków… Czasu i miejsca oszukać się nie da, ale gdy będziecie sięgać do lodówki po „kupną garmażerkę”, pomyślcie, czy nie byłoby miło pobrudzić rąk i samemu wyrobić ciasto na pizzę (i wylogować się z Fejsika), udusić sos pomidorowy (i zamknąć pocztę), pokroić warzywa (o losie… w ogóle wyłączyć kompa!), sery (i smartfonika też), oliwki (no dobrze, wyciszyć), nalać wina do kieliszka (włączyć płytkę). Ale przede wszystkim, i to chyba najważniejsze, trzeba kogoś na ten posiłek zaprosić.

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Samodzielne dziecko
Doświadczam
Kasza jaglana nie tylko dla alergików
Doświadczam
Boks – barbarzyński czy najpiękniejszy sport na świecie?
  • Adam

    Jak ja się cieszę, że są jeszcze kobiety o tak romantycznej duszy jak Pani. Pięknie napisany tekst, aż chciałoby się zjeść z Panią kolację.