Korzystam

Samochód na wodę


Polski konstruktor − Jan Gulak uważa, że samochody można napędzać wodą. Niby nic nowego, jeśli wspomnieć Jamesa Watta i pierwsze maszyny parowe, ale… Konstruktor amator z Kielc spróbował połączyć siły natury z nowoczesnością. 

 Czy pojedziemy autami na wodę?

Niezależnie od czasów, w których przyszło nam żyć, fantazje nasze i wynalazców koncentrują się na tworzeniu maszyn idealnych. My chcielibyśmy takie mieć, żeby zaoszczędzić, oni – takie skonstruować, żeby zyskać sławę i pieniądze. Technika, która ułatwia nam funkcjonowanie w codziennym świecie, niestety kosztuje. Przypominamy sobie o tym za każdym razem, gdy odwiedzamy stację benzynową. Większość z nas korzysta z udogodnień wynikających z posiadania samochodu, takich jak: oszczędność czasu, wygoda, swoboda w przemieszczaniu się czy ochrona przed zmianami pogody.

Mniej entuzjazmu wzbudzają koszty związane z zakupem paliwa i serwisowaniem pojazdu. O ile, po uprzedniej weryfikacji cen usług i części oraz opinii dotyczących jakości usług, mamy możliwość wyboru serwisu, w którym naprawiamy samochód, o tyle na wysokie ceny paliw wpływu nie mamy. A na rynku motoryzacyjnym wciąż niestety niewiele alternatywnych rozwiązań dla paliw ciekłych wykorzystywanych do napędzania pojazdów mechanicznych. Niewykluczone jednak, że wynalazek polskiego konstruktora − amatora, Jana Gulaka sprawi, że podróżowanie stanie się w końcu tańsze.

Aquamobile – polski patent

Polski konstruktor, z wykształcenia prawnik, już w 2003 roku opatentował rozwiązanie, które może budzić nadzieję. Nazwa patentu brzmi: system wtrysku pary wodnej. Pomysł polega na instalacji zbiorników wody i systemu odprowadzania pary, które wspomagają pracę silnika. Przed uruchomieniem instalacji konieczne jest rozgrzanie silnika, a następnie korzystanie z wytwarzanej przezeń energii cieplnej. Tak, myśl o jednoczesnym uzyskaniu efektu chłodzenia silnika jest jak najbardziej uprawniona.

Woda dostarczona z dodatkowego zbiornika w okolice kolektora wydechowego i pod wpływem temperatury zmienia się w parę (prosta fizyka), która jest odprowadzana do zaworów ssących. Te z kolei kierują strumień pary do silnika, co wyraźnie – zdaniem pomysłodawcy – wpływa na jakość pracy jednostki napędowej i poziom emitowanego hałasu. Ale przede wszystkim wpływa na oszczędności. Tak w skrócie można opisać wynalazek mieszkańca Kielc. Dowodzi on, że oszczędności sięgają w okresie letnim 65%, w zimie (wiadomo „jest zima, to jest zimno”), oszczędności spadają do 20%. Korzyściom dla portfeli towarzyszą też oczywiste korzyści dla środowiska, wynikające z niższej emisji spalin.

Jak działa to rozwiązanie, można dowiedzieć się z filmu z udziałem Jana Gulaka.

Patent Polaka zyskał spore grono zwolenników, o czym świadczy imponująca liczba wątków na forach internetowych poświęconych instalacji wodnej w samochodzie. Rewolucyjny temat pojawił się również wielokrotnie na łamach prasy, nie tylko motoryzacyjnej, ale od ponad dziewięciu lat żadna z polskich firm nie podjęła się wykorzystania patentu zgłoszonego przez kieleckiego konstruktora. Jeśli pozwala on na wyraźne obniżenie kosztów jazdy samochodem, dlaczego nie jest powszechnie stosowany? Co może być przyczyną braku zainteresowania przemysłu motoryzacyjnego „samochodem na wodę”?

W pierwszym odruchu pewnie można doszukiwać się spisku przemysłu paliwowego i motoryzacyjnego. Produkcja samochodów i paliw ciekłych to gigantyczna gałąź światowego przemysłu, który nie jest zainteresowany rozwojem badań nad „tańszym” paliwem, bo żaden członek OPEC nie zamierza rezygnować z wielkich pieniędzy. Dla lepszego zrozumienia, w czym tkwi problem, warto wspomnieć o gazie ziemnym lub tzw. autogazie, które pomimo swoich zalet z wielkim trudem znajdują zwolenników wśród producentów samochodów. Pomysł polskiego wynalazcy może zostać jednak wykorzystany na rynku lokalnym, który jest niezwykle otwarty na wszystkie innowacje obniżające koszty eksploatacji samochodu. Przypomnienie: Polska znajduje się w czołówce krajów, w których jest najwięcej pojazdów z instalacją LPG.

A może instalacja „turbodoładowania” parą to dobre rozwiązanie dla samochodów ze starszych roczników? Bo też ich trwałość i poszczególne podzespoły zapewniają większą żywotność, a co za tym idzie – większą odporność na eksperymenty. Obecnie produkowane pojazdy wykorzystują za dużo elektroniki do kontroli pracy jednostki napędowej, co może potęgować trudności we wdrożeniu rozwiązania.

Czy samochód na wodę – pomysł konstruktora-amatora rodzi nadzieje? Czy ma szanse na realizację? Takie pytania nasuwają się w pierwszej
kolejności. Ale pojawiają się też pytania bardziej uniwersalne. Czy warto poszukiwać? Czy poszukujący ludzie, wynalazcy-amatorzy, którzy nie dysponują zapleczem technologicznym mają szansę przebić się ze swoimi pomysłami?

[FM_form id="2"]
Korzystam
Butelkowana woda mineralna – samo zdrowie czy zwykłe lanie wody?
Korzystam
Niesamowite techno – rzeźby japońskiego artysty
Korzystam
Renesans dawnych zabawek. Moda retro w pokoju dziecięcym