Myślę

Seriale – gra o sezon


Znacie tę kanapę?

Znacie tę kanapę?

Jak dotrwać do kolejnej serii Gry o tron? Przecież tydzień bez podniecającego oczekiwania na nowy odcinek jest czasem jałowym i smutnym. Czy są seriale, które wypełnią pustkę?

Seriale. Potrafią zawładnąć naszym czasem. Czym się zająć przez najbliższe 10 miesięcy? Jak wytrzymać atmosferę niepewności i napięcia? Jak śnić, przeglądać Internet i patrzeć na świat? Jak dotrwać do kolejnej serii Gry o tron? Przecież tydzień bez podniecającego oczekiwania na nowy odcinek jest czasem jałowym i smutnym, a umysł pozbawiony tak wielu bodźców marnieje i usycha.

Syndrom odstawienia będzie dotyczył tysięcy wygłodniałych widzów tego kultowego serialu (to nadużywane ostatnio słowo w tym wypadku pasuje idealnie). Zainteresowanie, a ściślej rzecz ujmując histeria towarzysząca Grze o tron jest chyba najdobitniejszym dowodem na to, że to, co warte uwagi, dzieje się w świecie telewizji, a filmy kinowe straciły już palmę pierwszeństwa w kinematografii na świecie. Wielkie stacje telewizyjne, takie jak HBO, Canal +, AXN, a także platformy internetowe, np. Netflix, konkurują ze sobą, niekiedy bezpardonowo, o wyłapywanie z gąszczu propozycji perełek, które okażą się strzałem w dziesiątkę.

Widownia potrzebuje wrażeń rozłożonych w czasie i bardziej związujących z postaciami niż jednorazowe widowisko kinowe. Seriale, które już dawno (wyłączając niezniszczalny Klan, Modę na sukces, Ramotę i Domek na prerii) odeszły od banalnej, prostej i przewidywalnej narracji. Mają dostarczać nam ekstremalnych emocji, a przy tym być przekonujące. Jeśli śmiesznie, to z pomysłem, jak pokazuje Big Bang Theory (polski tytuł dosadnie i przaśnie przetłumaczony jako Teoria wielkiego podrywu).

To klasyczny sitcom z ograniczoną, policzalną liczbą bohaterów obdarzonych zabawnymi przywarami, ścisłymi umysłami i całkowitym brakiem zdolności społecznych. Wszyscy są studentami i doktorantami fizyki. Ich zainteresowania orbitują wokół tematyki kwantowej. Całkowicie ignorują wszystko, co typowe dla człowieka: przyjaźń, związki, relacje rodzinne czy obowiązki obywatelskie. Jak można się domyślić, życie weryfikuje ich idealistyczne wyobrażenie o możliwości obcowania wyłącznie z istotami o ilorazie inteligencji wyższym niż S. Hawkinga. Inne seriale o zabarwieniu komediowym, które zdobyły wielu fanów, to np. Jak poznałem Waszą matkę i Dwóch i pół ze znanym ćpunem i belmondziakiem Charliem Sheenem, dla którego udział w tym przedsięwzięciu był wybawieniem od kina klasy G.

Jednak nie tylko lekką rozrywką brand seriali stoi. W cenie są produkcje o tematyce politycznej i wojennej. Jednak to już nie czasy łzawych, patriotycznych, skąpanych w fioletach marines na normandzkiej plaży. Musi być mrocznie, szokująco i wciągająco. Intryga powinna pokazywać meandry, zależności i okropieństwa bezwzględnego świata władzy, w którym kasa jest tylko miłym dodatkiem do rozkoszy płynącej z iście szachowego manipulowania otaczającymi polityków ludźmi. Czyli po prostu codzienność Franka Underwooda, bohatera (czarnego, choć wzbudzającego podziw) serii House of Cards. Podobne produkcje to wojenny Homeland, Boss, a także ironiczna i przerysowana Figurantka. Osobną rolę w odmętach propozycji telewizyjnych odgrywają seriale o tematyce więziennej, zapoczątkowane przez popularną produkcję Skazany na śmierć czy Orange is the New Black z wątkami lesbijskimi. Nadal nieźle odbierane są policyjne tasiemce, takie jak Kości, CSI. Kryminalne zagadki Miami/Las Vegas/Nowego Yorku (ach, to groźne spojrzenie rudego!), ale i filmy, których bohaterowie mają wszelkiej maści fobie, nałogi i grzeszki, jak Californication, Dexter lub Breaking Bad.

Dobrym przykładem ciągłego eksplorowania chodliwych tematów są oferty branżowe: seriale medyczne, jak Chirurdzy, czy opierający się na charyzmie głównego bohatera, a właściwie aktora Dr House. Niezły materiał do oglądania dostarcza też prawnicza palestra. Począwszy od poczciwej w perspektywie dzisiejszych czasów Ally McBeal po współczesny, bardziej korporacyjny Suits. Można sobie także umilić wieczór, rozkoszując się ciasteczkami takimi jak Czysta krew, Żywe trupy czy równie koszmarnym Seksem w wielkim mieście.

Serial inteligentny

Jednak król jest jeden. Kto by pomyślał, że fascynacja fantasy nie będzie obciachem. Że smoki, przebieranki i królewskie intrygi mogą zafascynować wszystkich bez wyjątku. Gra o tron może być przez niektórych malkontentów krytykowana za tanie chwyty, jednak nawet oni muszą przyznać, że są obezwładnieni kunsztem i rozmachem tego dzieła. Gra tu wszystko: scenografia, kostiumy, dialogi, przeplatające się, często zaskakujące wątki; obsada aktorska każdej z postaci, wydaje się jedynym słusznym wyborem. Napięcie, ironia, intryga, emocje, batalie, widoki, okrucieństwa i niesprawiedliwości, a także dużo pokazywanego jakby od niechcenia i bez zbytniej egzaltacji seksu. To serial inteligentny, polityczny, prawniczy, medyczny, romantyczny, historyczny, wojenny, fantasy. Osładzany elementami humorystycznymi i erotycznymi. Idealna mieszanka, dająca przyjemność w trakcie i długo po zażyciu. I jaka mnogość materiału na memy. Boże, chroń George’a R. R. Martina! I Tyriona!

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Jak socjalizm zmienił polskie społeczeństwo?
Myślę
Uwaga. Toksyczna relacja.
Myślę
Podróże w czasie i przestrzeni. Czy fantastyka bliższa jest rzeczywistości?
  • zapo

    Od kiedy Gra o tron to SF?

    • A.M

      Słusznie- poprawione. Błędny, pośpieszny skrót myślowy.

  • Bartek Marciniak

    Autorze, nie będę się czepiał artykułu (choć faktycznie można by), ale błagam – zmień zdanie o fascynacji SF, bo akurat pasuje do akapitu o GoT, jak kotu grabki.

    • A.M

      Słusznie – zmienione. Głupi skrót myślowy.

  • Tomasz Puzia

    Czy autor kiedykolwiek widział seriale o których pisze? Bo takich pierdoł jakie napisał tutaj o Teorii, to nigdy nie widziałem. Jacy doktoranci, jacy studenci, co i jak ignorują? Tekst o Grze i SF, no ja proszę, jakbym chciał takie bzdury poczytać, to bym włączył onet.

    • A.M

      Ciekawe bo akurat obejrzałam cały sezon BBT…

      • Tomasz Puzia

        W takim razie tym bardziej nie powinno być błędów rzeczowych w opisie serialu a są 🙂 Akurat obejrzałem wszystkie sezony i nie studenci i doktoranci, tylko pracownicy naukowi i inżynierowie pracujący na uniwersytecie. Nie stronią od związków, lecz przez wszystkie sezony uganiają się za kobietami (nawet w końcu Sheldon ma Amy), nie stronią od ludzi i przyjaźni, bo mają większą liczbę przyjaciół choć ich specyficzne zainteresowania i sposób bycia tą liczbę ograniczają. Wątki rodzinne były wyraźnie zarysowane w serialu (np. oddanie i szacunek Sheldona dla matki). Nie ma też nigdzie mowy o ignorowaniu obowiązków obywatelskich.

        Pozdrawiam

        T.

  • Mateusz

    Skąpani w fioletach marines nigdy nie lądowali na normandzkiej plaży…

    • A.M

      Liczyłam na wyczucie absurdalnego i przerysowanego opisu amerykańskiego, powierzchownego wizerunku i przedstawienia tematów wojennych.

      • Mateusz

        A ja teraz tak czytam ten mój komentarz w stylu smerfa ważniaka i mi wstyd…. oj wstyd, bo widać, że chciałem się tylko dowartościować znajomością tematu w typowo małostkowy dla naszej nacji sposób 🙂 O Ironio! Mea culpa!…. oby nigdy więcej! 🙂