Doświadczam

Burger nasz powszedni


(Flickr/ by CC/armandoh2o)

(Flickr/ by CC/armandoh2o)

Burger, król fast foodów, bohater popkultury, symbol amerykańskiego stylu życia, znany na całym świecie. Od jakiegoś czasu święci triumfy także na ulicach polskich miast i podbija podniebienia Polaków.

Przenieśmy się do Stanów Zjednoczonych, do początku XX wieku. Imigranci z Niemiec wprowadzają do kuchni amerykańskiej kotlet z siekanej wołowiny, czyli befsztyk po hambursku. Przemianowany z czasem na hamburger steak, dziś znany po prostu jako hamburger. Jednak dopiero w 1904 roku garncarz Fletcher Davis wymyślił burgera w takiej formie, w jakiej jest on nam znany obecnie. Davis gotował podczas wystaw garncarskich, a także prowadził bar w Teksasie. Pewnego razu zaserwował swoim gościom mielony kotlet na grzance z sałatą, musztardą i majonezem.

Burger – kto był pierwszy?

Jednym z najstarszych lokali serwujących hamburgery w USA jest restauracja Louis Lunch w New Haven, w stanie Connecticut. Mięso jest pieczone na kilkudziesięcioletnich żeliwnych grillach gazowych i serwowane na chlebie tostowym z plastrem pomidora i cebuli, bez ketchupu czy musztardy. Wedle informacji na stronie baru to właśnie w nim został podany pierwszy hamburger. Pewnego dnia do restauracji wszedł mężczyzna, który bardzo się spieszył i chciał zjeść coś na szybko. Właściciel i prowadzący bar Louis Lassen podał mu mielony kotlet w dwóch kromkach pieczywa tostowego. Niezależnie od tego, kto był pierwszy, potrawa ta podbiła najpierw Amerykę Północną, a później cały świat.

W Stanach Zjednoczonych hamburger jest podawany zarówno w najnędzniejszych dinerach, czyli przydrożnych knajpach, jak i w całkiem dobrych restauracjach najlepszych dzielnic miasta. Serwuje się go za niewielkie pieniądze w bułce, ale i na talerzu, obłożonego dodatkami. Im jest droższy, tym lepszy i zrobiony ze szlachetniejszej wołowiny. Najczęściej jednak jadany jest w barach szybkiej obsługi. Za ich sprawą hamburger stał się symbolem jedzenia typu fast food i zyskał popularność na całym świecie. Co ciekawe, w kuchni Stanów Zjednoczonych jest też potrawą kuchni domowej, chętnie przyrządzaną zwłaszcza podczas przyjęć na wolnym powietrzu, czyli barbecue.

(Flickr/by CC/pokpok)

(Flickr/by CC/pokpok)

Burgery w popkulturze

O popularności hamburgera świadczy także jego obecność w popkulturze. Zajadali się nim nie tylko Scooby-Doo i Kudłaty, ale także bohaterowie filmów Quentina Tarantino. Bartek Wasilewski, dziennikarz radiowy, prywatnie miłośnik burgerów, mówi: Zawsze gdy oglądałem np. „Pulp Fiction”, chciałem zjeść takiego prawdziwego burgera, ale to, co oferowały sieciówki, to było dla mnie za mało. Scena z hamburgerem jest znana każdemu, kto choć raz oglądał „Pulp Fiction”. Jules i Vincent, dwójka głównych bohaterów, odwiedzają człowieka, którego mają zabić i… przy okazji zjadają jego śniadanie. Scena, w której Jules (w tej roli genialny Samuel L. Jackson) zjada hamburgera, przeszła do historii kina i jest uznawana za kultową. Na czym polega jej fenomen? Jacek Sobczyński, dziennikarz filmowy i pisarz, wyjaśnia:

Hamburger z „Pulp Fiction” został wyprodukowany przez fikcyjną sieć hawajskich fast foodów Big Kahuna. To zwykła bułka z mięsem, serem, ogórkiem i cebulką. Co ciekawe, ten hamburger to lejtmotyw u Tarantino – pojawiał się także w m.in. „Wściekłych psach” i „Death Proof”, a nawet w „Od zmierzchu do świtu” Rodrigueza. Dlaczego ta scena jest kultowa? Bo po pierwsze jest ucieleśnieniem tego, co Tarantino doprowadził do perfekcji – stawianiem zbrodni na równi z innymi zjawiskami popkulturowymi. Jules zabija człowieka ot tak, tuż po kęsie hamburgera, wygłaszając przedtem krótką mowę na jego temat. W „Pulp Fiction” zabijanie jest tak samo cool jak pochłanianie hamburgerów. A po drugie – tu znów ucieleśnienie stylu Tarantino – hamburgerowy dialog jest kompletnie o niczym! Większość dialogów u Tarantino sprawia wrażenie błahych, ale tylko on umie tak je poprowadzić, że widz siedzi jak wryty.

Burger z filmów Tarantino zrobił taką karierę, że niektóre restauracje przyjęły nazwę Big Kahuna Burger lub nazywają tak swoje kanapki.

Burgery nasze rodzime

W Polsce hamburgery pojawiły się już pod koniec lat 80., a w latach 90. były już całkiem popularne, mimo że sprzedawano je wtedy z obskurnych bud. Niewiele miało to wspólnego ze współczesnymi modnymi barami, w których czasem trudno znaleźć wolny stolik. Dziś burgery nie są już sprzedawane wyłącznie w barach szybkiej obsługi. Można je kupić także w knajpkach, w których dba się o jakość mięsa i dodatków. W Warszawie kolejne burgerownie wyrastają jak grzyby po deszczu.

Dzisiejszą popularność burgerów Joanna Giza, dietetyczka, tłumaczy tak: Myślę, że to kwestia smaku kojarzonego z chwilą relaksu, nagrody. Kiedyś rodzice zabierali nas na hamburgery, jak było się grzecznym lub z okazji urodzin. Bartek Wasilewski dodaje: Zawsze na nie była moda, stąd popularność sieciówek. Jednak po pewnym czasie ludzie chcieli czegoś więcej. Czegoś zdrowszego i bardziej pożywnego. Dlatego teraz jako dorośli ludzie sami siebie zabieramy w nagrodę na solidnego burgera, nie mającego nic wspólnego z tymi znanymi z dzieciństwa, które jadaliśmy w fast foodach.

Sekrety burgera

Jaki jest sekret dobrego burgera? Na pewno mięso i bułka. Burgerownie przygotowują kanapki na miejscu ze świeżo mielonej wołowiny najwyższej jakości, jak angus czy charolais. Mięso po wypieczeniu jest lekko różowe w środku i przysmażone z zewnątrz. Często podawane jest w bułkach własnego wypieku, które są lekko słodkie, co doskonale uzupełnia smak burgera. Do tego świeże dodatki: warzywa, ser, sos BBQ. Jak mówi Giza, każda potrawa fastfoodowa może być zdrowa, ważne są tylko proporcje i składniki.

(Flickr/by CC/themoonkeeper)

(Flickr/by CC/themoonkeeper)

Na co więc zwracać uwagę, wybierając taki posiłek? Powinniśmy uważać na to, skąd pochodzi mięso, jaki to gatunek: czy wołowina, która jest dobrym, neutralnym mięsem, czy wieprzowina, która jest bardzo tłusta, wiec niezalecana. Jakie są dodatki: czy są to świeże warzywa i czy w ogóle są w nim warzywa. Zdarza się tak, że w burgerze jest tylko plasterek ogórka i cebula, a to zdecydowanie za mało. I oczywiście ważne jest, w jakiej bułce kotlet jest podawany. Warto też zwracać uwagę na sosy. Najlepiej, żeby były z naturalnymi przyprawami, a nie przetworzone sosy z dużą zawartością aromatów i soli, na bazie tłuszczu.

Burgery są alternatywą dla kebabów i tzw. chińczyków. Większość burgerowni serwuje naprawdę smaczne i zrobione z wysokiej jakości składników kanapki. Dlatego nie dziwią długie kolejki w barach czy trudności ze znalezieniem w nich miejsca. Hamburger zawładnął polską ulicą i podniebieniami rodaków. Czy jest to tylko chwilowa moda i za rok, dwa lata będziemy się zajadać czymś innym? Czas pokaże. Jedno jest pewne: na razie burger jest królem ulicznego jedzenia.

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Toyota Production System – sekret japońskiej wydajności i jakości
Doświadczam
Niespodzianki i nostalgie znalezione na pchlich targach
Doświadczam
Do lasu z lornetką